28 czerwca 2017 r. Imieniny obchodzą: Florentyna, Leon, Ireneusz

Pogoda: Siedlce

Numer 25
22-28 czerwca 2017r.

menu

NEWS

W niedzielę, 25 czerwca, będzie okazja do modlitwy za Ojczyznę. Jej sprawy zostaną powierzone w Mszy św. odprawionej o 13.00 w katedrze siedleckiej.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Kościół

 
 

Cykl wielkopostny

8 marca 2017 r.

Przerażająca wizja


fot. ARCHIWUM

Jednym z największych sukcesów demona jest fakt, że ludzie nie wierzą w jego istnienie. Nie wierzą również w istnienie piekła. Tymczasem tzw. pierwszy sekret fatimski nawiązuje wprost do tej przerażającej rzeczywistości. Piekło istnieje, a Maryja w Fatimie wskazuje drogę, jak go uniknąć i osiągnąć zbawienie.

Jednym z największych sukcesów demona jest fakt, że ludzie nie wierzą w jego istnienie. Nie wierzą również w istnienie piekła. Tymczasem tzw. pierwszy sekret fatimski nawiązuje wprost do tej przerażającej rzeczywistości. Piekło istnieje, a Maryja w Fatimie wskazuje drogę, jak go uniknąć i osiągnąć zbawienie.

Mówiąc o piekle, mamy na myśli stan ostatecznego, niezmiennego i wiecznego oddzielenia człowieka od Boga. Katechizm Kościoła Katolickiego traktuje o piekle w punktach 1033-1037. Krótko, ale streszcza całe, odwieczne nauczanie Kościoła, oparte na Ewangelii i słowach. Piekło istnieje, ale to nie Bóg jest tym, który pcha człowieka w jego otchłań. Jest to, niestety, decyzja samego człowieka. Jest to powiedzenie Bogu: „Nie potrzebuję Twojej miłości, ja sam się zbawię!”. Piekło to owo „Ja sam!” rozciągnięte na wieczność. To poczucie utraty największej szansy swojego życia, niewyobrażalne cierpienie, wynikające z oddzielenia od Boga i mściwej i nienawistnej obecności demonów.

Ratunek

Maryja w Fatimie ze smutkiem mówiła dzieciom, że wiele dusz idzie do piekła. Jako receptę na jego uniknięcie i wybranie drogi do nieba wskazywała pokutę i nawrócenie. To przesłanie jest stale aktualne. Kościół powraca do niego szczególnie mocno w okresie Wielkiego Postu, ale nie oznacza to, że poza Wielkim Postem mamy żyć tak, jakby nie istniały Boże przykazania. To raczej wezwanie do bardziej intensywnych wysiłków, mających na celu nasze nawrócenie.

Tegoroczny Wielki Post warto nasycić duchem Fatimy. Pokuta, nawrócenie… Jak jednak sprawić, by były prawdziwe i owocne? Jak nie spłycić ducha pokutnego do niejedzenia słodyczy (by odbić to sobie z nawiązką w Wielkanoc)? Przede wszystkim wymaga to obiektywnego spojrzenia na swoje życie, na relację z Bogiem, drugim człowiekiem i samym sobą. Wymaga to odwagi zmierzenia się ze swoimi problemami… a do tego potrzebne jest przyznanie się przed samym sobą, że je mam. I że to ja sam, a nie Pan Bóg czy inni ludzie są ich źródłem. Tak jak dla osoby uzależnionej pierwszym krokiem do wyjścia z nałogu jest przyznanie się do uzależnienia, tak pierwszym krokiem do nawrócenia jest spojrzenie na swoje życie i odpowiedzenie sobie na pytania: Czego jest w moim życiu za dużo, a czego za mało? W relacji z jakimi ludźmi pojawiają się konflikty i trudne emocje? Skąd wynikają? Co mogę zrobić, aby to zmienić? Kilka prostych pytań… ale trzeba uczciwie na nie odpowiedzieć. To będzie pierwszy krok do nawrócenia, do pozytywnej zmiany w moim sercu, do wydania wojny swoim osobistym demonom, uzależnieniom, złym nawykom - czyli temu wszystkiemu, co oddziela mnie od Boga.

Życie na powierzchni

Kolejna kwestia to gotowość na spotkanie z Bogiem. Niby wiemy, że nie znamy dnia ani godziny… ale w rzeczywistości żyjemy często tak, jakbyśmy mieli być wieczni, a przynajmniej dożyć sędziwej starości, kiedy to wreszcie znajdziemy czas dla Boga i kiedy już brak sił witalnych zamknie nam wiele możliwości popełniania grzechu. Jest to myślenie naiwne, bo siły nie mają tu nic do rzeczy - jeśli ktoś ma w sercu nienawiść, frustrację, mściwość, pretensje do całego świata, to w jego duszy będzie i tak panować ciemność. Receptą na uniknięcie piekła i pójście do nieba jest stałe życie w łasce uświęcającej - czyli stanie nadprzyrodzonej przyjaźni z Bogiem. To zaś oznacza również niekrzywdzenie innych ludzi. Nie jest to równoznaczne z bezgrzesznością, z byciem idealnym… ale oznacza świadomą decyzję pracy nad sobą i otwarcie na Boże miłosierdzie, które jest zawsze większe niż grzech. To otwarcie dokonuje się przez postawę nawrócenia i wynagrodzenia za zło, które uczyniłem… przy jednoczesnej wdzięczności za dobro, które ciągle otrzymuję. I do takiego życia zaprasza nas Maryja w Fatimie.


Piekło nie jest dziełem Boga

PYTAMY ks. Mateusza Czubaka, doktora teologii dogmatycznej, kapelana Zakładu Karnego w Siedlcach

Proszę Księdza, czym jest piekło? Na czym polega kara piekła?

Piekło to realne ryzyko każdej stworzonej wolności. Bóg jest miłością. On nie chce nikogo wtrącać do piekła, bo jest nieskończenie dobry. On nie kusi nas niebem, by zaraz potem postraszyć piekłem. Stwórca nie uczynił dwóch światów: złego i dobrego. Wszystko, co stworzy, było dobre. Piekło nie jest Jego dziełem, lecz owocem grzechu. To sam człowiek tam wchodzi, odwracając się od Boga i zwracając się ku stworzeniom. Jeśli w stanie grzechu człowiek nie otworzy się na miłosierdzie Boże, nie wejdzie na drogę nawrócenia, to doprowadzi swoją duszę do śmierci, pogrąży ją w piekle. Od momentu ostatecznego zwycięstwa Jezusa nad śmiercią i szatanem piekło ryzykują ci, którzy stanowczo odrzucają Jego dar zbawienia. Św. Augustyn mawiał, że w istnienie piekła nie wierzą tacy, którym bardzo zależy, żeby go nie było, ponieważ jeżeli istnieje, jest z pewnością przeznaczone dla nich. Pismo Święte mówi na temat piekła blisko 600 razy. Jezus wielokrotnie przestrzegał przed nim, posługując się najsurowszymi obrazami ze Starego Testamentu: „pieca rozpalonego”, „płaczu i zgrzytania zębów” (Mt 13,42), ale mówił też o nim w przypowieściach. Nauka Kościoła o piekle jest w tym względzie jasna. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że „dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego, bezpośrednio po śmierci idą do piekła, gdzie cierpią męki, «ogień wieczny». Zasadnicza kara piekła polega na wiecznym oddzieleniu od Boga; wyłącznie w Bogu człowiek może mieć życie i szczęście, dla których został stworzony i których pragnie”. Piekło to wieczna udręka polegająca na definitywnym oddzieleniu od Boga, nie jest spowodowana Jego gniewem; jest nieuniknioną konsekwencją naszego wyboru, grzechu dokonanego w wolności.

Jak pogodzić istnienie piekła z prawdą o Bożym Miłosierdziu?

Nie jest to proste. Odruchowo buntujemy się przeciwko piekłu. Perspektywa wiecznego potępienia budzi w nas słuszny sprzeciw. Istnienie piekła wydaje się kłócić z prawdą o Bogu, który jest Ojcem i pragnie szczęścia dla swoich dzieci. Jak taki Bóg, pełen miłosierdzia, może pozwolić na wieczną mękę potępionych stworzeń? Odpowiedź, którą odnajdujemy na kartach Pisma Świętego, jest taka, że pierwszym, który chce człowieka uratować przed piekłem, jest sam Bóg. Gdy Adam i Ewa odwrócili się od Niego, On ich szuka i woła: „Adamie (człowieku), gdzie jesteś?”. Całą historię zbawienia przenika ta niepojętą miłość Boga, który nie chce śmierci grzesznika. Ludzie ponoszą wprawdzie konsekwencje swoich grzesznych wyborów, ale Bóg jest wierny i nie wycofuje swojej miłości. Zawiera z ludźmi przymierze, posyła proroków, wychowuje, jednoczy, a ostatecznie daje swojego umiłowanego Syna, który bierze na siebie wszystkie konsekwencje ludzkich grzechów. Jezus umiera na krzyżu, zstępuje do „piekieł”, zmartwychwstaje i posyła Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów. Bóg okazuje w ten sposób swoje niezgłębione miłosierdzie. Staje obok największego łotra, aby go wyciągnąć z piekła, które sam sobie zgotował. Nikogo nie zostawia bez szansy ocalenia. Doświadczam tego dość często podczas mojej posługi w Zakładzie Karnym. Niedawno modliłem się z osadzonym, który po 50 latach powrócił do Boga.

Oczywiście musimy pamiętać, że niegraniczone miłosierdzie Boże jest jednak ograniczone… wolnością człowieka.

Bóg nie może nas zmusić do przyjęcia Jego miłości. Dobrze uchwycił to C.S. Lewis, który w jednej ze swoich książek stwierdził, że na końcu będą dwie kategorie ludzi. Jedni powiedzą Bogu: „bądź wola Twoja”, a drugim Bóg powie: „bądź wola twoja”. Pierwsi będą zbawionymi, a drudzy potępionymi. Dlatego nie można argumentować przeciwko piekłu, że miłosierdzie Boże jest tak wielkie, że Bóg przymyka oko na winy człowieka. Taki argument miałby sens tylko wówczas, gdyby Boże zbawienie łamało ludzki opór. Tymczasem zbawienie dokonuje się w osobowej relacji, która nie czyni człowieka zwykłym „przedmiotem” Bożego działania; bo wtedy przymierze, dialog, komunia, wszystko to, dlaczego istnieje stworzenie, zostałoby zniszczone. Paradoks Bożego miłosierdzia polega na tym, że człowiek może powiedzieć Bogu „nie”, ale Bóg nie może już powiedzieć „nie” człowiekowi, bo w Nim jest tylko „tak” (por. 2 Kor 1,19).

Niektórzy twierdzą, że piekło jest puste. Kościół i objawienia mówią jednak coś innego...

Już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa pojawiała się teoria, że chociaż piekło istnieje, to znając wielką dobroć i miłość Boga, przypuszczać należy, że nikt z ludzi tam nie trafi. Zwolennicy tej teorii utrzymywali, że można żyć nadzieją powszechnego zbawienia dla wszystkich. Jeżeli jednak przyjmiemy za pewnik, że piekło jest puste, wtedy wolność człowieka okazuje się iluzją. Skoro „wszyscy muszą być zbawieni”, wówczas cały nasz duchowy rozwój, wszelka walka z grzechem traci sens. Po co byłby sąd ostateczny, skoro jego wyrok jest z góry przesądzony? Choć Kościół nigdy nikogo nie ogłosił potępionym i nie wypowiadał się na temat liczby osób przebywających w piekle, to jednak odrzucił tezę o powszechnym zbawieniu. Taka teoria może bowiem prowadzić do lekceważenia Bożych przykazań i usprawiedliwiania własnych grzechów. Skoro Bóg i tak mi przebaczy, to czym się właściwie przejmować - „hulaj dusza, piekła nie ma”. To jedna z form tzw. grzechu przeciwko Duchowi Świętemu, o którym Jezus mówi, że nie może być odpuszczony. Dlatego wszystkie biblijne obrazy piekła chcą w nas ożywić bojaźń Bożą, a także zdrową troskę o własne zbawienie i zbawienie innych.

Bóg zapłać za rozmowę!

AWAW

Ks. Andrzej Adamski

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Święto młodzieży


16 czerwca w pratulińskim sanktuarium odbyło się Jerycho Młodych. Spotkanie minęło pod hasłem „Buty i kanapa!”; nawiązywało też do 100-rocznicy objawień fatimskich. [fot. AWAW]

FOTOGALERIA

Bóg jest wielki!


W ubiegły czwartek, 15 czerwca, w uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, na miejskim lodowisku odbył się koncert uwielbieniowy „Siedlce dla Jezusa 2017”. [fot. Monika Król]

PATRONAT "ECHO"


Festyn w Pratulinie
W niedzielę, 9 lipca, w Pratulinie odbędzie się festyn rodzinno-myśliwski. W programie m.in. Msza św. i atrakcje dla dzieci.
więcej »
 

POLECAMY


Wielka tajemnica
Objawienia w Fatimie od 100 lat budzą nie tylko zdumienie, ale przede wszystkim wielką nadzieję katolików na całym świecie na triumf Niepokalanego Serca Maryi.
więcej »
Cierpienie przychodzi znienacka
Nie można uciec przed cierpieniem… Starą jak świat prawdę potwierdza życie. Jak jednak żyć w cierpieniu, nie tracąc godności?
więcej »
 

SONDA

 

Czerwiec jest dla mnie...

początkiem lata

ostatnim miesiącem nauki

ulubioną porą rekreacji

miesiącem czci Serca Jezusowego

czasem jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Środa
Czytania:
Rdz 15,1-12.17-18; Ps 105,1-4.6-9
Ewangelia:
Mt 7,15-20

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR