25 listopada 2017 r. Imieniny obchodzą: Katarzyna, Erazm, Klemens

Pogoda: Siedlce

Numer 47
23-29 listopada 2017r.

menu

NEWS

Zachęcamy do lektury!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Kościół

 
 

Opowieść wielkanocna

19 kwietnia 2017 r.

Odwróć się od grobu!


fot. ARCHIWUM

Płakała. Rzęsiste łzy ciekły po jej policzkach. Nawet nie czuła, że ciało przenika chłód wiosennego poranka. Ogromny stres, nagromadzony przez ostatnich kilkadziesiąt godzin, eksplodował ze zdwojoną siłą.

A przecież w piątkowy wieczór wydawało się, że już nic gorszego stać się nie może… że wypłakała już wszystkie łzy, że stała się jak wyschnięta studnia, a jej dusza skurczyła się i obumarła pod wpływem bólu.

A jednak się myliła.

Szloch, który teraz nią wstrząsał, przerodził się w spazmy. Czuła, jak duszę przenika rozrywająca, paraliżująca rozpacz. Straciła nawet Jego ciało. Nawet miejsce, gdzie mogłaby przychodzić i rozmawiać z Nim. To nic, że byłby oddzielony warstwą kamienia. To nic, że byłby martwy, że Jego ciało podlegałoby rozkładowi. Miałaby chociaż ten jeden zewnętrzny znak, jedną pamiątkę pięknych, niepowtarzalnych dni i Człowieka, który swoją dobrocią i miłością przeorał jej życie i nadał mu nowy sens.

***

Nikogo nie kochała tak, jak Jego. Wiedziała, była tego pewna - nigdy w życiu nie spotkała i już nie spotka kogoś takiego, jak On. Tak pełnego dobroci, miłości, życzliwości. Kogoś, kto pochylał się nad takimi, jak ona - pogubionymi, uwikłanymi, poranionymi przez życie i konsekwencje swoich błędnych wyborów, narastających w niekończącą się spiralę kolejnych błędów. On jeden umiał dostrzec w niej dobro. On jeden usłyszał wołanie, które dobiegało z dna jej serca. On jeden pod grubą warstwą makijażu, pozornej pewności siebie oraz wyuczonych ruchów, które miały przyciągać męskie spojrzenia i rozpalać myśli, potrafił zauważyć małą, przerażoną dziewczynkę. On jeden nie patrzył na nią jak na zabawkę do zaspokajania swoich pożądliwości. On jeden wreszcie miał władzę rozkazać mieszkającym w niej demonom, by uciekły precz i nigdy już nie wracały. On jeden…

***

Co więc się stało? Nie rozumiała tego. Tak pięknie mówił o Bogu… z miłością, a jednocześnie z pewnością siebie… nazywał Go Tatą. Gdzie więc był ów kochający Ojciec w piątkowy wieczór? Dlaczego nie ujął się za Człowiekiem, który uważał się za Jego Syna? Czyżby jednak był uzurpatorem? Bluźniercą? Naiwnym, szalonym idealistą, który wierzył, że jest w stanie swoją dobrocią zmienić świat?

Nie była w stanie tego pojąć. Ale w tej chwili nawet nie była w stanie o tym myśleć. Istniał tylko ten ból. Poczucie nieodwracalnej straty i całkowitego, absolutnego odarcia. Cierpienie, którego nic nie było w stanie ukoić.

***

Piotr i Jan, których powiadomiła histerycznym krzykiem o zniknięciu ciała Mistrza, po krótkich oględzinach wyszli z grobu i odeszli, szepcząc coś nerwowo do siebie. Poczuła złość. Nie potrafili Go obronić, w piątek uciekli niczym przerażone szczenięta, a teraz byli bezradni wobec zagadki, która przytłaczała swą absurdalnością! Z drugiej strony, czego mogła się spodziewać po prostych rybakach z Galilei? Bez Niego wszyscy byli niczym dzieci we mgle…

***

Serce podskoczyło jej do gardła. Zdawało jej się czy naprawdę zauważyła w grobie jakiś ruch? Nachyliła się w stronę otworu… wewnątrz zamajaczyły dwie sylwetki, ale żadna z nich nie była podobna do Niego. Przecież Jego rozpoznałaby na końcu świata… Czyżby ogromny stres powodował, że majaczy? Postradała zmysły? Zamrugała oczami. Nadal tam byli… młodzi i silni, pełni życia i energii, stanowili zaprzeczenie grozy śmierci, z jaką dopiero co się zetknęła. Przecież to nie dalej niż przedwczoraj wieczorem patrzyła, jak Józef i Nikodem zawijają Jego zmasakrowane zwłoki w całun... a całun leżał teraz kilka metrów od niej. Pusty.

To wszystko ją przerastało.

- Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz? - zapytał łagodnie jeden z nich.

Była tak wyczerpana stresem, płaczem i brakiem snu, że już nie miała siły bać się ani dziwić. Odpowiedziała słowami, przerywanymi szlochem:

- Zabrali… Ktoś Go zabrał… Jego ciało… nie wiem, gdzie Go przenieśli…

***

Z tyłu odezwał się kolejny męski głos, powtarzający to samo pytanie.

- Ilu ich tu jest? - przez jej głowę przebiegła seria błyskawicznych myśli. - Może to ogrodnicy? Może to oni Go zabrali?

Kątem oka zauważyła rozmazaną przez łzy sylwetkę. I kolejny błysk: Spytaj! Może coś wiedzą? Może chcą okupu? Może…

Kolejne uderzenie smutku i bezradności sprawiło, że skuliła się na ziemi. Dosłownie zwinęła się w kłębek. Czoło dotknęło ziemi, na twarzy poczuła dotyk żwiru.

- Panie… - wyszlochała - Proszę! Jeśli to wy.. to ty Go zabrałeś… zapłacę… załatwię pieniądze… ile chcesz… tylko powiedz… powiedz gdzie… ja Go wezmę! Ja…

***

- Mario!

W głosie mężczyzny ogromna miłość zmieszała się z nutą niedowierzania i jakby lekkiego zniecierpliwienia. Poczuła falę gorąca. W ten sposób mógł się do niej zwrócić tylko jeden Człowiek na świecie… ale przecież On nie żył! Przecież właśnie Go opłakiwała!

Odwróciła się gwałtownie, podrywając na równe nogi.

Niedowierzanie. Szczęście. Zachwyt. Radość. Miłość. Światło. To, co ją nagle zalało i wypełniło, nie dało się opisać.

TO NAPRAWDĘ BYŁ ON!

Stał tuż przed nią. Uśmiechał się łagodnie. Ten wzrok… pełen miłości, dobroci, czułości. Przenikający na wylot, a jednocześnie łagodny. I uśmiech… Pełen szczęścia. Trochę jakby dziecko, zadowolone z udanego psikusa, którego zrobiło dorosłym.

Jak mogła od razu Go nie rozpoznać?

Na Jego rękach zobaczyła czerwone ślady po gwoździach, ale jednocześnie nie miała żadnych wątpliwości, że nie sprawiają Mu najmniejszego bólu. Znów był pełen życia i mocy. Wyraźny cień, który rzucał na ogrodową alejkę, nie pozostawiał wątpliwości, że stał przed nią żywy człowiek. Żaden duch.

- Rabbuni! - wyszeptała drżącymi wargami. Do oczu napływały jej kolejne łzy, ale tym razem płakała ze szczęścia. - Rabbuni!

Zrobiła krok w Jego stronę, wyciągnęła rękę. Za chwilę znów Go dotknie…

Nie.

Jego słowa docierały do niej jak przez mgłę. Wiedziała, że otrzymała misję do spełnienia. Ma iść do Jego uczniów. Przekazać im. Powiedzieć. Dać świadectwo. Że jeszcze nie teraz. Ale to nie jest ważne. On żyje!

***

Zniknął tak samo niespodziewanie, jak się pojawił. Grób za jej plecami był dokładnie taki sam, jak chwilę wcześniej, ale tym razem nawet na niego nie spojrzała. Po co? Przecież był pusty i taki już zostanie. Zresztą, jakie to wszystko miało teraz znaczenie? Wydarzyło się coś, co zmieniło wszystko. A przede wszystkim: zmieniło ją.

***

Zrozumiała.

Żeby zobaczyć i poznać Jezusa, musiała odwrócić się od grobu: miejsca śmierci, bólu. Miejsca, gdzie złożyła swoje rozczarowanie, cierpienie, poczucie straty, porażki. Zrozumiała, że ciągłe grzebanie w śmietniku przeszłości, która już nieodwracalnie minęła, zamyka na nowe życie, na TU I TERAZ, w którym Bóg woła po imieniu: „(...), odwróć się w końcu od tego grobu, zostaw go! Podnieś głowę, otrzyj łzy i otwórz się na nowe życie, na radość, pokój! Przestań płakać, wstań i chodź - masz jeszcze wiele do zrobienia i dania innym!”.

***

Odetchnęła głęboko. Wschodzące słońce padało jej na twarz, osuszając resztki łez. Zapowiadał się piękny dzień. Długi dzień. Dzień, który zmieni świat.

Zdecydowanym krokiem ruszyła w kierunku budzącego się do życia miasta.

Zdecydowanym krokiem ruszyła w kierunku budzącego się do życia miasta.

 

Ks. Andrzej Adamski

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Wernisaż fotografii


Do 5 grudnia w Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach można oglądać wystawę fotografii „Siedlce - moje miasto” Jarosława Grudzińskiego. - Autor wystawy jest mistrzem w operowaniu światłem, a Siedlce na jego zdjęciach wyglądają przepięknie - podkreślił podczas wernisażu wiceprezydent miasta Jarosław Głowacki. [fot. KK]

FOTOGALERIA

Pogrzeb ostatniego wyklętego


W Trzebieszowie pochowano ostatniego żołnierza podziemia antykomunistycznego - chor. Antoniego Dołęgę, ps. Znicz. Wolna Polska to jego pośmiertne zwycięstwo - napisał w liście prezydent RP Andrzej Duda. Żołnierz AK i WiN ukrywał się aż do śmierci w 1982 r. Jego szczątki odnaleziono w czerwcu tego roku w miejscowości Popławy-Rogale w gminie Trzebieszów. Bp Kazimierz Gurda, który przewodniczył Mszy św. pogrzebowej A. Dołęgi 19 listopada, powiedział, że po 35 latach od jego śmierci nadzieje o wolności ojczyzny się spełniły. [fot. MG]

PATRONAT "ECHO"


Historia skarbnicą mądrości - konkurs
W związku z przygotowaniami do jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej, który obchodzić będziemy w 2018 r., Wydział Nauczania Katechetycznego Kurii Diecezjalnej Siedleckiej organizuje konkursy adresowane do uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz gimnazjów.
więcej »
Tablica pamiątkowa
3 grudnia w Siedlcach odbędzie się uroczyste odsłonięcie pamiątkowej tablicy dedykowanej marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu z okazji 150 rocznicy jego urodzin.
więcej »
Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017
NoveKino Siedlce organizuje Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017. Wydarzenie ukierunkowane jest na promocję filmów, które wpisując się w polską i światową kinematografię o wysokich walorach etycznych, artystycznych i filmowych, stanowią zapis historii i kultury.
więcej »
 

POLECAMY


Boży poradnik antydepresyjny
Słowa Jezusa dzieją się dzisiaj! On zajmuje się teraźniejszością! Bóg nie przyjdzie do ciebie kiedyś! On przychodzi teraz i tu, gdzie jesteś!
więcej »
Lekarstwo nieśmiertelności
Ojcowie Kościoła uważali Eucharystię za źródło wszystkiego: Kościoła, zbawienia naszego ciała, powołania stworzenia i materii.
więcej »
 

SONDA

 

Żołnierze wyklęci są dla mnie...

symbolem bezgranicznej miłości do ojczyzny

wyrazem świadomości, że komunizm zniewala

przykładem idealizmu, który prowadził do śmierci

dowodem na to, że prawda historyczna zawsze ujrzy światło dzienne



LITURGIA SŁOWA


Sobota
Czytania:
1 Mch 6,1-13; Ps 9,2-4.6.16.19
Ewangelia:
Łk 20 27-40

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR