21 listopada 2017 r. Imieniny obchodzą: Albert, Janusz, Konrad

Pogoda: Siedlce

Numer 46
16-22 listopada 2017r.

menu

NEWS

Zachęcamy do lektury!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Rozmowy

 
 

Rozmowa ECHA

21 czerwca 2017 r.

Oddaję mieszkańcom zapomnianą część historii


fot. MUZEUM ŁUKÓW

Rozmowa z dr. Krzysztofem Czubaszkiem, historykiem, konsultantem merytorycznym stałej wystawy pt. „Tu mieszkaliśmy - historia łukowskich Żydów” otwartej w Muzeum Regionalnym w Łukowie.

W Izraelu, Francji i Stanach Zjednoczonych żyją jeszcze osoby ocalone z Holokaustu, które mieszkały w Łukowie lub których rodziny wywodziły się z tego miasta, jednak jest to już bardzo nieliczna grupa. Czas płynie i ludzie ci się wykruszają. Jedną z osób żyjących jest Fryda Rozmaryn, z domu Flug, która mieszka w Izraelu.

Po przeczytaniu zamieszczonych na stronie www.zydzi.lukow.pl wspomnień mieszkających przed laty w Łukowie Żydów nasuwa się myśl: zaginiony świat... Jak silna była społeczność żydowska tego miasta przed II wojną światową?

Tuż przed wybuchem wojny w Łukowie mieszkało ok. 6 tys. Żydów. Stanowili oni mniej więcej połowę populacji miasta. Na przełomie XIX i XX w. łukowska diaspora żydowska była nawet jeszcze większa, liczyła 8 tys. osób i przekraczała dwie trzecie mieszkańców. W XX-leciu międzywojennym społeczność ta była bardzo prężna. W liczącej 24 osoby radzie miasta zasiadało dziesięciu jej przedstawicieli, reprezentujących wiele partii i organizacji społecznych. Funkcjonowały żydowskie przedszkola, szkoły, kasa zapomogowo-pożyczkowa, klub sportowy „Hapoel” (Robotnik), biblioteka, kółko literackie i teatr. Wychodziły dwie gazety - „Dos Łukower Wort” (Słowo Łukowskie) i „Łukower Najes” (Nowiny Łukowskie). Kwitło też życie gospodarcze. Spośród 558 działających w mieście rzemieślników 385 wywodziło się ze środowiska żydowskiego, na 530 firm przemysłowo-handlowych tylko 15% prowadzonych było przez etnicznych Polaków.

 

Czy wiemy, jak wyglądało w Łukowie współżycie dwóch grup wyznaniowych: Polaków i Żydów?

Do XIX w. relacje polsko-żydowskie były tutaj raczej poprawne. W społeczeństwie feudalnym i wczesnoprzemysłowym Żydzi mieli swoje ugruntowane przez wieki miejsce. Motywowany religijnie antyjudaizm dawał od czasu do czasu o sobie znać, jednak nie stanowił znaczącego problemu. Dopiero narodziny i rozwój nacjonalizmów sprawiły, że Żydzi zaczęli być coraz bardziej postrzegani jako konkurenci czy wręcz intruzi. W 1920 r. doszło w Łukowie do pogromu na tle politycznym. Polscy żołnierze wypierający bolszewików zabili kilkunastu Żydów, wielu innych pobili, w tym rabina, zdemolowali i okradli liczne sklepy. Powodem miało być zaangażowanie Żydów w ustanawianie w mieście komunistycznej władzy. Tymczasem prawda była taka, że w skład komitetu rewolucyjnego weszli nie tylko Żydzi, ale też i Polacy. Jednak tylko Żydów obwiniono i samowolnie ukarano za sprzyjanie bolszewikom. W latach 30 panowały w całym kraju, także w Łukowie, silne nastroje antysemickie. Narodowcy organizowali akcje bojkotu żydowskich sklepów i warsztatów pod hasłami „Nie kupuj u Żyda” czy „Swój do swego po swoje”. Polacy, którzy nie stosowali się do tych wezwań, byli bici, towary żydowskie niszczone. Wybijano Żydom okna, napadano ich. Terror ten odnosił pewne skutki, jednak mimo wszystko życie w mieście toczyło się w miarę normalnie, Polacy i Żydzi ze sobą handlowali, współpracowali. Atmosfera jednak z całą pewnością gęstniała i wielu przewidujących zbliżającą się katastrofę Żydów emigrowało z Łukowa, najczęściej do Palestyny.

 

Kiedy uświadomił sobie Pan fakt, że kilkusetletnią historię żydowskiej gminy warto zbadać, opracować i opisać?

Po studiach polonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim zająłem się drugą moją humanistyczną pasją, czyli historią. Zbadałem i opisałem dzieje parafii Ulan, zrobiłem doktorat w Instytucie Historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Badając przeszłość stron rodzinnych, odkryłem, że zupełną białą plamę stanowią losy społeczności żydowskiej. Uświadomiłem sobie, że przez cztery lata nauki w łukowskim liceum nie usłyszałem na lekcjach historii nawet słowa o kilkusetletniej obecności w tym mieście i jego okolicach społeczności żydowskiej. Tak jakby nigdy nie istniała, jakby nie była istotna. A przecież Żydzi współtworzyli oblicze tego miasta, byli jego obywatelami niemalże od początku istnienia, ich wkład w rozwój i kulturę Łukowa był nie do przecenienia. I nagle zniknęli, a wraz z nimi zniknęła pamięć o nich. Zacząłem zadawać sobie pytanie, dlaczego tak się stało, dlaczego Polacy nie chcą pamiętać o swych żydowskich współbraciach, o ich wielkiej tragedii. Uczono mnie w szkole o Holokauście, o Auschwitz, ale nie wspomniano ani słowem o tym, jak zagłada przebiegała w naszym mieście. Z mojego liceum było bardzo blisko do rogatek miasta, za którymi rozpościera się Las Malcanowski. Jest to miejsce, w którym Żydów rozstrzeliwano i zakopywano w masowych grobach. Spoczęło tam ok. 2 tys. osób. Przez cztery lata edukacji w szkole średniej nikt tam nas, uczniów, nie zaprowadził, nie pokazał tego miejsca, nie opowiedział o jego tragicznej historii. Nikt nam nie kazał go posprzątać, otoczyć należnym szacunkiem. W ogóle nie wiedziałem o jego istnieniu, choć to jakieś 15 min spacerem od mojej szkoły. Dlaczego nad łukowskimi Żydami zapadło głuche milczenie? Dlaczego odwróciliśmy się plecami do ich tragedii, dlaczego zginęli nie tylko Żydzi, ale też pamięć o nich? Takie pytania zacząłem sobie zadawać i to one skłoniły mnie do rozpoczęcia systematycznych badań historycznych, których zwieńczeniem była opublikowana w 2008 r. książka „Żydzi Łukowa i okolic”.

 

Tematykę tę popularyzuje Pan, m.in. wygłaszając wykłady, w których tytule widnieją słowa: „Wołanie o pamięć”. Z jakim odbiorem się Pan spotyka?

Oddaję mieszkańcom Łukowa zapomnianą część historii miasta. I naprawdę wielu mieszkańców jest tym szczerze zainteresowanych. Żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają Łuków sprzed wojny i w czasie okupacji. Przez dziesięciolecia albo z nikim o tym nie rozmawiali, albo dzielili się wspomnieniami jedynie w wąskim kręgu bliskich i znajomych. Spotkania, prelekcje, uroczystości upamiętniające Żydów stają się okazją, by echa przeszłości ożywały, by głośno mówić o swych doświadczeniach i spostrzeżeniach. Także instytucje, z którymi współpracuję, są bardzo dobrze nastawione do mojej działalności. Mam tu na myśli przede wszystkim Muzeum Regionalne w Łukowie, z którym już od dekady realizuję wspólne projekty, oraz prowadzący je powiat łukowski.

 

Czy współcześni mieszkańcy Łukowa mają świadomość, jak bardzo w przeszłość ich miasta wpisana jest historia wielu pokoleń Żydów, którzy tutaj pracowali, modlili się? Co służy budowaniu tej świadomości?

Myślę, że ta świadomość wzrasta w miarę przywracania pamięci o lokalnej społeczności żydowskiej. To przywracanie to konkretne działania, które podejmowane są od dziesięciu lat. W 2007 r. Muzeum Regionalne pokazało pierwszą od wojny wystawę poświęconą dziejom Żydów łukowskich. Pomagałem ją tworzyć, przygotowałem specjalne wydanie „Zeszytów Łukowskich”, w których przybliżyłem historię miejscowej diaspory. Rok później wyszła moja książka, o której już wspominałem wcześniej. W 2011 r. uruchomiłem stronę internetową www.zydzi.lukow.pl, zaś w 2012 r. ufundowałem tablicę pamiątkową w miejscu masowych mordów na Żydach, które dokonywane były na dziedzińcu dawnego magistratu. W 2015 r. z mojej inicjatywy powstał pomnik, który stanął tam, gdzie do końca wojny znajdowała się główna synagoga. Monument ów przypomina o kilkusetletniej obecności Żydów w Łukowie oraz ich wkładzie w rozwój miasta. W tym roku Muzeum Regionalne otworzyło kolejną wystawę poświęconą społeczności żydowskiej, tym razem stałą. Byłem jej konsultantem oraz przygotowałem towarzyszącą jej dwujęzyczną publikację „Twarze. Fotografie Żydów łukowskich / Faces. The Jews of Łuków in Photographs”. Poza tym regularnie zamieszczam w prasie regionalnej artykuły o żydowskiej przeszłości Łukowa. Wszystkie te działania zdejmują zasłonę milczenia, na powrót włączają Żydów do dziejów miasta. Życia im nie przywrócimy, ale możemy, i powinniśmy, o nich pamiętać. To nasz moralny obowiązek.

 

W jaki sposób dociera Pan do kolejnych śladów rodzin czy pojedynczych osób związanych przed laty z Łukowem?

Zbierając materiały do książki, skontaktowałem się z ówczesnym przewodniczącym środowiska potomków Żydów łukowskich w Izraelu - Jakowem Keselbrenerem. Bardzo mi pomógł, udostępnił liczne materiały. Dzięki niemu o mojej publikacji dowiedzieli się mieszkańcy Izraela. Później zaczęli też korzystać z mojej strony internetowej. Jak sami przyznają, rozbudziło to w nich zainteresowanie miastem ich przodków. Grupa zaczęła się rozrastać. Odnajdywały się kolejne osoby mające korzenie w Łukowie, nawiązywały ze sobą kontakty. Dziś grupa ta liczy około 100 osób. Niektórzy potomkowie są tak bardzo zaangażowani w przywracanie pamięci o swych przodkach, że przyjeżdżają do Łukowa, biorą udział w organizowanych przeze mnie i muzeum uroczystościach i wydarzeniach. Na otwarcie ostatniej wystawy przyjechało do Łukowa kilkanaście osób z Izraela, w tym córka J. Keselbrenera, który zmarł w 2012 r., ale bliscy kontynuują jego zamiłowanie do stron rodzinnych.

 

Czy żyją jeszcze osoby ocalone z Holokaustu, a wywodzące się z Łukowa? Która z relacji dotyczących eksterminacji poruszyła Pana najbardziej?

W Izraelu, Francji i Stanach Zjednoczonych żyją jeszcze osoby ocalone z Holokaustu, które mieszkały w Łukowie lub których rodziny wywodziły się z tego miasta, jednak jest to już bardzo nieliczna grupa. Czas płynie i ludzie ci się wykruszają. Jedną z osób żyjących jest Fryda Rozmaryn, z domu Flug, która mieszka w Izraelu. Chciałbym ją w najbliższym czasie odwiedzić i wysłuchać jej relacji, którą znam tylko z zeznań, jakie złożyła podczas procesu zbrodniarza niemieckiego Josefa Bürgera. Był on odpowiedzialny za sprawy łukowskiego getta i słynął z ogromnego okrucieństwa. Mówił, że nie może zjeść śniadania, zanim nie zabije choćby jednego Żyda. Z zimną krwią zamordował kilkunastoletnią siostrę pani Frydy, strzelając jej z pistoletu w twarz chwilę po tym, jak rozmawiał z nią na ulicy podczas obchodu miasta. Takich historii o bestialstwie oprawców i tragedii ofiar, a dotyczących Żydów z Łukowa i okolicznych miejscowości, jest całe mnóstwo. Każda na swój sposób poraża i każe zadawać pytanie: dlaczego? Dlaczego ludzie zgotowali ludziom taki los?

 

Czy przygotowuje Pan koleje publikacje nt. Żydów łukowskich?

Pracuję właśnie nad publikacją poświęconą wspomnianemu J. Bürgerowi. Oprawca łukowskiego getta wzmiankowany jest lakonicznie przez historyków, jednak zupełnie nic o nim nie wiadomo. Dotarłem do dokumentów z jego procesu, jaki toczył się pod koniec lat 60 w sądzie w Niemczech. To bogaty materiał, zupełnie u nas nieznany, dający pełny portret tego sadystycznego mordercy. Dzięki tym materiałom lepiej poznamy historię łukowskiego getta i tragedię jego mieszkańców.

 

Dziękuję za rozmowę.


O rozmówcy

Krzysztof Czubaszek urodził się w 1974 r. w Łukowie, mieszka w Warszawie. Jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie historii, filologiem, menedżerem kultury, specjalistą komunikacji społecznej i mediów oraz samorządowcem (aktualnie pełni funkcję burmistrza warszawskiej dzielnicy Śródmieście). Opublikował kilka książek historycznych, m.in. „Żydzi Łukowa i okolic” (Warszawa 2008), „Przemiany społeczno-religijne na terenie parafii Ulan od XV do początku XX wieku” (Lublin 2010) oraz powieść „Patron” (Warszawa 2008).

Monika Lipińska

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Laureaci nagrody Aleksandria


11 listopada w Sali Białej Miejskiego Ośrodka Kultury odbyła się uroczystość wręczenia Aleksandrii. Honorowa Nagroda Prezydenta Miasta Siedlce przyznawana jest od 1996 r. Wyróżnia osoby i instytucje, które swoją pracą, talentem, umiejętnościami i społecznikowską pasją przyczyniły się do rozwoju Siedlec w różnych sferach życia. Laureatami tegorocznej edycji nagrody zostali: Jolanta Kowalska - dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Siedlcach, Małgorzata Trzaskalik-Wyrwa - organizator festiwali muzyki organowej, st. bryg. Andrzej Celiński - komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Siedlcach, Wojciech Cylwik - naczelnik wydziału dróg w siedleckim magistracie, Józef Fąk - ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego Szpitala Miejskiego, Sławomir Zawieska - właściciel firmy Bozamet oraz ks. Paweł Siedlanowski - dyrektor Katolickiej Szkoły Podstawowej w Siedlcach, a zarazem współpracujący z nami od lat publicysta. Serdecznie gratulujemy! [fot. www.siedlce.pl]

FOTOGALERIA

Święto Niepodległości


Mieszkańcy regionu licznie wzięli udział w obchodach Narodowego Święta Niepodległości. W programie uroczystości były: Msze św., przemarsze z udziałem pocztów sztandarowych, wystawy i konkursy.

PATRONAT "ECHO"


Historia skarbnicą mądrości - konkurs
W związku z przygotowaniami do jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej, który obchodzić będziemy w 2018 r., Wydział Nauczania Katechetycznego Kurii Diecezjalnej Siedleckiej organizuje konkursy adresowane do uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz gimnazjów.
więcej »
Tablica pamiątkowa
3 grudnia w Siedlcach odbędzie się uroczyste odsłonięcie pamiątkowej tablicy dedykowanej marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu z okazji 150 rocznicy jego urodzin.
więcej »
Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017
NoveKino Siedlce organizuje Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017. Wydarzenie ukierunkowane jest na promocję filmów, które wpisując się w polską i światową kinematografię o wysokich walorach etycznych, artystycznych i filmowych, stanowią zapis historii i kultury.
więcej »
Siedlce - moje miasto
W czwartek 16 listopada, o 18.00, w Centrum Kultury i Sztuki im. Andrzeja Meżeryckiego odbędzie się wernisaż fotografii Jarosława Grudzińskiego „Siedlce - moje miasto”.
więcej »
 

POLECAMY


Recepta na codzienność
Jak na nowo spojrzeć na wiarę i dostrzec w niej pełną radości drogę do zbawienia? Na te i wiele innych pytań odpowiada amerykański jezuita, doświadczony kierownik duchowy, dziennikarz i pisarz James Martin SJ w swojej najnowszej książce „Radość życia”.
więcej »
Boży poradnik antydepresyjny
Słowa Jezusa dzieją się dzisiaj! On zajmuje się teraźniejszością! Bóg nie przyjdzie do ciebie kiedyś! On przychodzi teraz i tu, gdzie jesteś!
więcej »
 

SONDA

 

Święto Niepodległości jest dla mnie...

dniem pamięci o rodakach, którzy poświęcili życie w walce o wolną Polskę

okazją do zamanifestowania swojego patriotyzmu, np. przez udział w stołecznym marszu

przypomnieniem o chlubnej historii naszego kraju

dniem, jak każdy inny w roku

podobnie jak wszystkie inne - okazją do świętowania



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
2 Mch 6,18-31; Ps 3,2-7
Ewangelia:
Łk 19,1-10

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR