15 listopada 2018 r. Imieniny obchodzą: Amelia, Albert, Leopold

Pogoda: Siedlce

Numer 46
15-21 listopada 2018r.

menu

NEWS

Jak świętowaliśmy 11 listopada? Przegląd relacji w bieżącym wydaniu ECHA!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Rozmowy

 
 

Rozmowa ECHA

21 czerwca 2017 r.

Oddaję mieszkańcom zapomnianą część historii


fot. MUZEUM ŁUKÓW

Rozmowa z dr. Krzysztofem Czubaszkiem, historykiem, konsultantem merytorycznym stałej wystawy pt. „Tu mieszkaliśmy - historia łukowskich Żydów” otwartej w Muzeum Regionalnym w Łukowie.

W Izraelu, Francji i Stanach Zjednoczonych żyją jeszcze osoby ocalone z Holokaustu, które mieszkały w Łukowie lub których rodziny wywodziły się z tego miasta, jednak jest to już bardzo nieliczna grupa. Czas płynie i ludzie ci się wykruszają. Jedną z osób żyjących jest Fryda Rozmaryn, z domu Flug, która mieszka w Izraelu.

Po przeczytaniu zamieszczonych na stronie www.zydzi.lukow.pl wspomnień mieszkających przed laty w Łukowie Żydów nasuwa się myśl: zaginiony świat... Jak silna była społeczność żydowska tego miasta przed II wojną światową?

Tuż przed wybuchem wojny w Łukowie mieszkało ok. 6 tys. Żydów. Stanowili oni mniej więcej połowę populacji miasta. Na przełomie XIX i XX w. łukowska diaspora żydowska była nawet jeszcze większa, liczyła 8 tys. osób i przekraczała dwie trzecie mieszkańców. W XX-leciu międzywojennym społeczność ta była bardzo prężna. W liczącej 24 osoby radzie miasta zasiadało dziesięciu jej przedstawicieli, reprezentujących wiele partii i organizacji społecznych. Funkcjonowały żydowskie przedszkola, szkoły, kasa zapomogowo-pożyczkowa, klub sportowy „Hapoel” (Robotnik), biblioteka, kółko literackie i teatr. Wychodziły dwie gazety - „Dos Łukower Wort” (Słowo Łukowskie) i „Łukower Najes” (Nowiny Łukowskie). Kwitło też życie gospodarcze. Spośród 558 działających w mieście rzemieślników 385 wywodziło się ze środowiska żydowskiego, na 530 firm przemysłowo-handlowych tylko 15% prowadzonych było przez etnicznych Polaków.

 

Czy wiemy, jak wyglądało w Łukowie współżycie dwóch grup wyznaniowych: Polaków i Żydów?

Do XIX w. relacje polsko-żydowskie były tutaj raczej poprawne. W społeczeństwie feudalnym i wczesnoprzemysłowym Żydzi mieli swoje ugruntowane przez wieki miejsce. Motywowany religijnie antyjudaizm dawał od czasu do czasu o sobie znać, jednak nie stanowił znaczącego problemu. Dopiero narodziny i rozwój nacjonalizmów sprawiły, że Żydzi zaczęli być coraz bardziej postrzegani jako konkurenci czy wręcz intruzi. W 1920 r. doszło w Łukowie do pogromu na tle politycznym. Polscy żołnierze wypierający bolszewików zabili kilkunastu Żydów, wielu innych pobili, w tym rabina, zdemolowali i okradli liczne sklepy. Powodem miało być zaangażowanie Żydów w ustanawianie w mieście komunistycznej władzy. Tymczasem prawda była taka, że w skład komitetu rewolucyjnego weszli nie tylko Żydzi, ale też i Polacy. Jednak tylko Żydów obwiniono i samowolnie ukarano za sprzyjanie bolszewikom. W latach 30 panowały w całym kraju, także w Łukowie, silne nastroje antysemickie. Narodowcy organizowali akcje bojkotu żydowskich sklepów i warsztatów pod hasłami „Nie kupuj u Żyda” czy „Swój do swego po swoje”. Polacy, którzy nie stosowali się do tych wezwań, byli bici, towary żydowskie niszczone. Wybijano Żydom okna, napadano ich. Terror ten odnosił pewne skutki, jednak mimo wszystko życie w mieście toczyło się w miarę normalnie, Polacy i Żydzi ze sobą handlowali, współpracowali. Atmosfera jednak z całą pewnością gęstniała i wielu przewidujących zbliżającą się katastrofę Żydów emigrowało z Łukowa, najczęściej do Palestyny.

 

Kiedy uświadomił sobie Pan fakt, że kilkusetletnią historię żydowskiej gminy warto zbadać, opracować i opisać?

Po studiach polonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim zająłem się drugą moją humanistyczną pasją, czyli historią. Zbadałem i opisałem dzieje parafii Ulan, zrobiłem doktorat w Instytucie Historii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Badając przeszłość stron rodzinnych, odkryłem, że zupełną białą plamę stanowią losy społeczności żydowskiej. Uświadomiłem sobie, że przez cztery lata nauki w łukowskim liceum nie usłyszałem na lekcjach historii nawet słowa o kilkusetletniej obecności w tym mieście i jego okolicach społeczności żydowskiej. Tak jakby nigdy nie istniała, jakby nie była istotna. A przecież Żydzi współtworzyli oblicze tego miasta, byli jego obywatelami niemalże od początku istnienia, ich wkład w rozwój i kulturę Łukowa był nie do przecenienia. I nagle zniknęli, a wraz z nimi zniknęła pamięć o nich. Zacząłem zadawać sobie pytanie, dlaczego tak się stało, dlaczego Polacy nie chcą pamiętać o swych żydowskich współbraciach, o ich wielkiej tragedii. Uczono mnie w szkole o Holokauście, o Auschwitz, ale nie wspomniano ani słowem o tym, jak zagłada przebiegała w naszym mieście. Z mojego liceum było bardzo blisko do rogatek miasta, za którymi rozpościera się Las Malcanowski. Jest to miejsce, w którym Żydów rozstrzeliwano i zakopywano w masowych grobach. Spoczęło tam ok. 2 tys. osób. Przez cztery lata edukacji w szkole średniej nikt tam nas, uczniów, nie zaprowadził, nie pokazał tego miejsca, nie opowiedział o jego tragicznej historii. Nikt nam nie kazał go posprzątać, otoczyć należnym szacunkiem. W ogóle nie wiedziałem o jego istnieniu, choć to jakieś 15 min spacerem od mojej szkoły. Dlaczego nad łukowskimi Żydami zapadło głuche milczenie? Dlaczego odwróciliśmy się plecami do ich tragedii, dlaczego zginęli nie tylko Żydzi, ale też pamięć o nich? Takie pytania zacząłem sobie zadawać i to one skłoniły mnie do rozpoczęcia systematycznych badań historycznych, których zwieńczeniem była opublikowana w 2008 r. książka „Żydzi Łukowa i okolic”.

 

Tematykę tę popularyzuje Pan, m.in. wygłaszając wykłady, w których tytule widnieją słowa: „Wołanie o pamięć”. Z jakim odbiorem się Pan spotyka?

Oddaję mieszkańcom Łukowa zapomnianą część historii miasta. I naprawdę wielu mieszkańców jest tym szczerze zainteresowanych. Żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają Łuków sprzed wojny i w czasie okupacji. Przez dziesięciolecia albo z nikim o tym nie rozmawiali, albo dzielili się wspomnieniami jedynie w wąskim kręgu bliskich i znajomych. Spotkania, prelekcje, uroczystości upamiętniające Żydów stają się okazją, by echa przeszłości ożywały, by głośno mówić o swych doświadczeniach i spostrzeżeniach. Także instytucje, z którymi współpracuję, są bardzo dobrze nastawione do mojej działalności. Mam tu na myśli przede wszystkim Muzeum Regionalne w Łukowie, z którym już od dekady realizuję wspólne projekty, oraz prowadzący je powiat łukowski.

 

Czy współcześni mieszkańcy Łukowa mają świadomość, jak bardzo w przeszłość ich miasta wpisana jest historia wielu pokoleń Żydów, którzy tutaj pracowali, modlili się? Co służy budowaniu tej świadomości?

Myślę, że ta świadomość wzrasta w miarę przywracania pamięci o lokalnej społeczności żydowskiej. To przywracanie to konkretne działania, które podejmowane są od dziesięciu lat. W 2007 r. Muzeum Regionalne pokazało pierwszą od wojny wystawę poświęconą dziejom Żydów łukowskich. Pomagałem ją tworzyć, przygotowałem specjalne wydanie „Zeszytów Łukowskich”, w których przybliżyłem historię miejscowej diaspory. Rok później wyszła moja książka, o której już wspominałem wcześniej. W 2011 r. uruchomiłem stronę internetową www.zydzi.lukow.pl, zaś w 2012 r. ufundowałem tablicę pamiątkową w miejscu masowych mordów na Żydach, które dokonywane były na dziedzińcu dawnego magistratu. W 2015 r. z mojej inicjatywy powstał pomnik, który stanął tam, gdzie do końca wojny znajdowała się główna synagoga. Monument ów przypomina o kilkusetletniej obecności Żydów w Łukowie oraz ich wkładzie w rozwój miasta. W tym roku Muzeum Regionalne otworzyło kolejną wystawę poświęconą społeczności żydowskiej, tym razem stałą. Byłem jej konsultantem oraz przygotowałem towarzyszącą jej dwujęzyczną publikację „Twarze. Fotografie Żydów łukowskich / Faces. The Jews of Łuków in Photographs”. Poza tym regularnie zamieszczam w prasie regionalnej artykuły o żydowskiej przeszłości Łukowa. Wszystkie te działania zdejmują zasłonę milczenia, na powrót włączają Żydów do dziejów miasta. Życia im nie przywrócimy, ale możemy, i powinniśmy, o nich pamiętać. To nasz moralny obowiązek.

 

W jaki sposób dociera Pan do kolejnych śladów rodzin czy pojedynczych osób związanych przed laty z Łukowem?

Zbierając materiały do książki, skontaktowałem się z ówczesnym przewodniczącym środowiska potomków Żydów łukowskich w Izraelu - Jakowem Keselbrenerem. Bardzo mi pomógł, udostępnił liczne materiały. Dzięki niemu o mojej publikacji dowiedzieli się mieszkańcy Izraela. Później zaczęli też korzystać z mojej strony internetowej. Jak sami przyznają, rozbudziło to w nich zainteresowanie miastem ich przodków. Grupa zaczęła się rozrastać. Odnajdywały się kolejne osoby mające korzenie w Łukowie, nawiązywały ze sobą kontakty. Dziś grupa ta liczy około 100 osób. Niektórzy potomkowie są tak bardzo zaangażowani w przywracanie pamięci o swych przodkach, że przyjeżdżają do Łukowa, biorą udział w organizowanych przeze mnie i muzeum uroczystościach i wydarzeniach. Na otwarcie ostatniej wystawy przyjechało do Łukowa kilkanaście osób z Izraela, w tym córka J. Keselbrenera, który zmarł w 2012 r., ale bliscy kontynuują jego zamiłowanie do stron rodzinnych.

 

Czy żyją jeszcze osoby ocalone z Holokaustu, a wywodzące się z Łukowa? Która z relacji dotyczących eksterminacji poruszyła Pana najbardziej?

W Izraelu, Francji i Stanach Zjednoczonych żyją jeszcze osoby ocalone z Holokaustu, które mieszkały w Łukowie lub których rodziny wywodziły się z tego miasta, jednak jest to już bardzo nieliczna grupa. Czas płynie i ludzie ci się wykruszają. Jedną z osób żyjących jest Fryda Rozmaryn, z domu Flug, która mieszka w Izraelu. Chciałbym ją w najbliższym czasie odwiedzić i wysłuchać jej relacji, którą znam tylko z zeznań, jakie złożyła podczas procesu zbrodniarza niemieckiego Josefa Bürgera. Był on odpowiedzialny za sprawy łukowskiego getta i słynął z ogromnego okrucieństwa. Mówił, że nie może zjeść śniadania, zanim nie zabije choćby jednego Żyda. Z zimną krwią zamordował kilkunastoletnią siostrę pani Frydy, strzelając jej z pistoletu w twarz chwilę po tym, jak rozmawiał z nią na ulicy podczas obchodu miasta. Takich historii o bestialstwie oprawców i tragedii ofiar, a dotyczących Żydów z Łukowa i okolicznych miejscowości, jest całe mnóstwo. Każda na swój sposób poraża i każe zadawać pytanie: dlaczego? Dlaczego ludzie zgotowali ludziom taki los?

 

Czy przygotowuje Pan koleje publikacje nt. Żydów łukowskich?

Pracuję właśnie nad publikacją poświęconą wspomnianemu J. Bürgerowi. Oprawca łukowskiego getta wzmiankowany jest lakonicznie przez historyków, jednak zupełnie nic o nim nie wiadomo. Dotarłem do dokumentów z jego procesu, jaki toczył się pod koniec lat 60 w sądzie w Niemczech. To bogaty materiał, zupełnie u nas nieznany, dający pełny portret tego sadystycznego mordercy. Dzięki tym materiałom lepiej poznamy historię łukowskiego getta i tragedię jego mieszkańców.

 

Dziękuję za rozmowę.


O rozmówcy

Krzysztof Czubaszek urodził się w 1974 r. w Łukowie, mieszka w Warszawie. Jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie historii, filologiem, menedżerem kultury, specjalistą komunikacji społecznej i mediów oraz samorządowcem (aktualnie pełni funkcję burmistrza warszawskiej dzielnicy Śródmieście). Opublikował kilka książek historycznych, m.in. „Żydzi Łukowa i okolic” (Warszawa 2008), „Przemiany społeczno-religijne na terenie parafii Ulan od XV do początku XX wieku” (Lublin 2010) oraz powieść „Patron” (Warszawa 2008).

Monika Lipińska

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Wolność tańcem malowana


„Polskie DNA - wolność tańcem malowana” - widowisko muzyczne Alternatywnego Teatru Tańca LUZ - zainaugurowało cykl wydarzeń wpisujących się w obchody 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Muzyczny spektakl został wystawiony w sali „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach 8 listopada. Chętnie będą mogli obejrzeć go także 11 i 27 listopad. [fot. Jarosław Grudziński]

FOTOGALERIA

100 lat Niepodległej


Siedleckie uroczystości z okazji 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zainaugurowała Msza św. w intencji ojczyzny sprawowana w kościele pw. św. Józefa. Uczestniczyli w niej mieszkańcy miasta, organizacje społeczne, szkoły, służby mundurowe i samorządowcy. Po zakończeniu Eucharystii uroczyście odsłonięto i poświęcono tablicę upamiętniającą 100-lecie odzyskania niepodległości. Jest ona umiejscowiona na obelisku, który powstał staraniem wszystkich siedleckich parafii. Następnie uczestnicy uroczystości przeszli pod pomnik Wolności, gdzie miał miejsce dalszy ciąg jubileuszowych obchodów. [fot. Witold Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Przed Orszakiem św. Mikołaja
„Aby podobać się Bogu i ludziom - św. Mikołaj i św. Stanisław Kostka w oczach dzieci i młodzieży” - to hasło ogólnopolskiego konkursu literacko-plastycznego ogłoszonego przez parafię pw. św. Mikołaja w Lublinie.
więcej »
 

POLECAMY


Otwórz się na cud uzdrowienia
Współczesny świat różni się od tego, któremu stawiał czoło za czasów swojego ziemskiego życia Jezus. Osiągnęliśmy ogromne postępy w dziedzinie medycyny, psychologii oraz opieki zdrowotnej. Jednak zdobycze te nie pozwoliły rozwiązać wszystkich problemów, z jakimi borykają się ludzie.
więcej »
Na tak!
Brak właściwych granic ochronnych w życiu każdego to poważny problem, a ból spowodowany agresją ze strony innych jest ogromny.
więcej »
Rekolekcje dla małżeństw
W dniach 16-18 listopada w diecezjalnym domu rekolekcyjnym w Siedlanowie odbędą się rekolekcje dla małżeństw ph. Świętość w codziennym życiu.
więcej »
Przegląd Teatrów Obrzędowych
17 listopada, o 10.00, w sali teatralnej Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Mordach odbędzie się II Regionalny Przegląd Teatrów Obrzędowych.
więcej »
 

SONDA

 

Światowy Dzień Ubogich jest okazją do...

pomocy potrzebujących

uświadomienia sobie, że bieda ma różne twarze

lekcją dzielenia się z drugim człowiekiem

przypomnienie, że miłosierdzie można czynić gestem i słowem

naukę, że czasem mniej znaczy więcej



LITURGIA SŁOWA


Czwartek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR