25 listopada 2017 r. Imieniny obchodzą: Katarzyna, Erazm, Klemens

Pogoda: Siedlce

Numer 47
23-29 listopada 2017r.

menu

NEWS

Zachęcamy do lektury!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Kościół

 
 

W obronie życia

28 czerwca 2017 r.

Wybór Mary Wagner


fot. FACEBOOK

„Nie sądzę, że łamię prawo. Stoję na straży prawa” - mówiła przed sądem, podczas jednego z przesłuchań, Mary Wagner, kanadyjska obrończyni życia. Kilkakrotnie skazywana na więzienie, domaga się jednego: by orzeczono, kiedy zaczyna się ludzkie życie.

Przyszła na świat w katolickiej rodzinie w 1974 r. Ma 11 rodzeństwa, z czego pięcioro jej rodzice adoptowali. Studiowała anglistykę i romanistykę na Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej. Kiedy jej koleżanka zaszła w ciążę, Mary próbowała odwieść ją od decyzji od aborcji, towarzysząc jej nawet w poczekalni kliniki aborcyjnej. To tutaj zrozumiała, że ma misję do spełnienia. Głośno zaczęła prosić czekające na swoją kolej kobiety, by zrezygnowały z usunięcia ciąży.

Po tym incydencie wstąpiła do zakonu. Jednak po trzech latach spędzonych w nowicjacie we Francji zrezygnowała i wróciła do Kanady, gdzie zaczęła działać przeciwko zabijaniu nienarodzonych dzieci.

 

Cywilizacja śmierci

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) rocznie na świecie dokonywanych jest 40-50 mln aborcji. Kanada mieniąca się krajem przyjaznym dla obywateli, oferuje im m.in. państwową, tj. opłacaną z pieniędzy podatników, służbę zdrowia. W ramach powszechnego ubezpieczenia społecznego finansowana jest także aborcja. Życie nienarodzonych nie jest w Kanadzie w żaden sposób chronione. W 1988 r. zaskarżona została do Sądu Najwyższego wcześniej obowiązująca ustawa dotycząca aborcji (dopuszczająca ją, gdy zagrożony jest stan zdrowia matki, ale tak naprawdę interpretowana dowolnie). Nie doszło jednak do uchwalenia nowej. Jedynym przepisem regulującym kwestię ochrony życia nienarodzonych jest obecnie zasada prawa brytyjskiego, które stanowi kanwę prawa kanadyjskiego, uznająca, że system prawny stosuje się wobec tych, którzy urodzili się żywi. W konsekwencji - „przemysł aborcyjny” kwitnie. Aborcja jest też powszechnie promowana - nawet w szkołach.

Mimo że parlamentarzyści kanadyjscy nie chcą podejmować tematu aborcji, a poczęte życie nie jest w tym kraju w żaden sposób chronione - a może właśnie dlatego - silne są w Kanadzie szeregi działaczy pro-life. Ich ikoną jest Linda Gibbons, która od 1994 do 2014 r. spędziła w więzieniach ponad dziesięć lat - za protestowanie przed klinikami. Linda pojawia się przed nimi z transparentami zachęcającymi kobiety do rezygnacji z aborcji. Wraz z innymi podejmowała też modlitwę w pobliżu szpitali. Jedno z oficjalnych oskarżeń, na podstawie którego została aresztowana, to pogwałcenie prawa aborcjonisty do zarabiania na życie.

 

Zakłóca „działalność gospodarczą”

Mary Wagner należy do pokojowy działaczek antyaborcyjnych. W 2010 r. zaczęła odwiedzać prywatne „kliniki dla kobiet” w Toronto, w których dokonuje się aborcji. Wchodziła, modliła się cicho, po czym wręczała białe róże i ulotki informacyjne o wartości ludzkiego życia pracownikom i kobietom czekającym pod drzwiami gabinetów. Mówiła do nich: nie musisz tego robić, ja ci pomogę. W gronie jej rozmówczyń były takie, które opuszczały poczekalnię.

Akcje te zwykle kończyły się wezwaniem policji przez personel i aresztowaniem Mary. Po raz pierwszy trafiła za kratki w 2012 r. Po blisko dwuletnim procesie sędzia uznał Wagner winną zarzucanych jej czynów i skazał na karę dziewięciu miesięcy pozbawienia wolności i dwuletni okres próbny oraz zakaz zbliżania się do klinik aborcyjnych. W poczet kary uznano pobyt w areszcie, dzięki czemu skazana wyszła z więzienia 12 czerwca 2014 r. 23 grudnia została ponownie aresztowana i osadzona w więzieniu po tym, jak weszła do placówki aborcyjnej, rozdając białe i czerwone róże matkom oczekującym na aborcję. Została oskarżona o „zakłócenia działalności gospodarczej”. Kolejne aresztowania miały miejsce 16 kwietnia 2015 r., 12 grudnia 2015 r., 12 grudnia 2016 r. Obecnie Mary warunkowo przebywa na wolności, toczy się proces sądowy. Ostatnie posiedzenie sądu odbyło się 13 czerwca, kolejne zaplanowane jest na 29 czerwca.

 

„Twój Bóg się myli”

Mary jest szczupłą, ciemnowłosą kobietą o łagodnym spojrzeniu. Włosy zwykle nosi spięte, co sprawia, że wygląda jak młoda dziewczyna. Tego, co robi, nie nazywa protestem, tylko doradzaniem. Nie krzyczy na swoje rozmówczynie, nie atakuje ich, tylko spokojnym, stanowczym głosem prosi o odstąpienie od decyzji. Działa w przekonaniu, że kobiety w tzw. ciąży kryzysowej nie wiedzą tak naprawdę, na co decydują się, wchodząc do gabinetu, ponieważ nie mają świadomości, że zabijają swoje dziecko. Dlatego próbuje otwierać im oczy. Siłę daje jej wiara.

Artykuł kodeksu karnego, który Mary usiłowała podważyć, broniąc się w sądzie, mówi, że dziecko staje się istotą ludzką z chwilą opuszczenia dróg rodnych matki. Kluczową dla niej kwestią jest więc ustalenie przez sąd tego, czy dzieci w łonie matki to ludzie. Byłaby to jedyna grupa, którą można uśmiercić w świetle prawa, a prawo - co podkreśla M. Wagner - pozwala ratować życie tym, którym grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jak dotąd nie dopuszczono jednak, by podczas procesu wypowiedzieli się na temat tego, kiedy zaczyna się życie, specjaliści. „Mylisz się. Twój Bóg się myli” - usłyszała od sędziego podczas jednej z rozpraw, mimo że nie odwoływała się do swoich uczuć religijnych.

 

Ku cywilizacji życia

M. Wagner nie jest osobą z pierwszych stron gazet, ponieważ media kanadyjskie… milczą. W Polsce jest osobą popularną m.in. za sprawą filmu dokumentalnego Grzegorza Brauna „Nie o Mary Wagner” (jest on dostępny w internecie). Informacje o Mary można na bieżąco śledzić na facebookowym profilu „Mary Wagner w Polsce”. Jego autorzy zachęcają do modlitwy w jej intencji. Dwukrotnie odwiedziła Polskę: w październiku 2014 r. oraz na przełomie lipca i sierpnia 2016 r. Otrzymuje też dużo listów od Polaków z zapewnieniem o poparciu i modlitwie.

- Cywilizacja śmierci jest bardzo silna, ale z Bożą pomocą wszystko da się zmienić - mówi w zakończeniu filmu G. Brauna Mary Wagner. - Przypominają mi się piękne słowa papieża, który powiedział, że w obliczu kłamstw i przemocy prawda i miłość mają tylko jedną broń - świadectwo cierpienia. (…) Jesteśmy powołani do miłości aż do bólu. To jest droga do zwycięstwa, abyśmy wspólnie budowali cywilizację życia i miłości.


Na pierwszej linii frontu

Gdyby nie naciski osób bliskich i obojętność personelu medycznego w wielu polskich szpitalach, kobieta zmagająca się z dylematem, czy poddać się aborcji, nie podjęłaby takiej decyzji albo by ją zmieniła - twierdzi pani Anna, położna na oddziale położniczym jednego z polskich szpitali.

 

Jest katoliczką. Jak większość zespołu medycznego jej oddziału. Jednak, jak mówi, to trudny temat w rozmowie w środowisku szpitalnym, ponieważ większość osób jest przychylna aborcji.

 

Presja otoczenia

W swojej pracy zawodowej pani Anna zetknęła się z pacjentkami poddającymi się aborcji ze względu na wady rozwojowe stwierdzone u dziecka. - Jestem pewna, że większość tych kobiet, zwykle do końca zmagająca się w swoim sercu z dylematem, czy zgodzić się na zabicie dziecka, nie podjęłaby takiej decyzji, albo by ją zmieniła, gdyby miała możliwość rozmowy z kimś spoza grona najbliższych jej osób - stwierdza. Tymczasem nie ma jej, ponieważ zwykle otaczają ją niczym kordonem bliscy - mąż, matka albo teściowa, siostra - nie odstępując ani na chwilę.

- Pamiętam młodą dziewczynę, świeżo upieczoną mężatkę, która przyszła do szpitala z mężem. Był z nią na sali przez cały czas. „Wspierał” ją tak mocno, że nie pozwolił odpowiadać na żadne pytania. Wyręczał ją w odpowiedziach, w związku z czym nasuwało się wrażenie, że to nie ona zdecydowała się na taki krok - dzieli się spostrzeżeniem. - Presja otoczenia jest bardzo duża. „Zrób z tym porządek”, „Będziesz miała spokój” - mówią najbliżsi. Tylko, że tego spokoju w niej na pewno nie będzie - dodaje położna.

 

Dać szansę

W szpitalu nie istnieją procedury, które skłaniałyby kobietę do rozważenia decyzji, np. rozmowa z psychologiem. Zgłaszając się na aborcję, owszem, może porozmawiać ze szpitalnym psychologiem, ale tylko na wyraźne swoje życzenie. - Jeżeli nie zgłasza takich potrzeb, bo może nawet nie wie, że ma taką możliwość, nikt jej tego nie proponuje. Moim zdaniem powinna mieć tę szansę. Taką szansę powinno się dawać ze względu na dziecko - mówi pani Anna. - Kiedy myślę o problemie zabijania nienarodzonych chorych dzieci, przypominają mi się słowa prof. Chazana, który opisując proceder aborcyjny, nazwał rzecz po imieniu: zabić, żeby nie umarło. Z moich obserwacji wynika, że ludzie rzeczywiście myślą takimi kategoriami - „jeśli dziecko jest chore, to po co ma żyć?”. Tak też najczęściej uzasadniają aborcję.

 

Zabić czy pozwolić umrzeć?

Pani Anna przyznaje: inicjując rozmowę z kobietami przez „zabiegiem” usunięcia ciąży, natrafia na mur. - W naszym społeczeństwie lekarz ma ogromny autorytet. Jeśli powie, że wcześniej czy później dziecko i tak umrze, pacjentka i osoby jej towarzyszące zakodują to sobie tak mocno, że trudno trafić do nich z racjonalnym argumentem typu: „skoro umrze, to po co zabijać?!”… Ludzie czują się rozgrzeszeni w takiej sytuacji - puentuje.

Na koniec rozmowy przywołuje przykłady zupełnie innych postaw. Spotkała się z małżeństwem oczekującym na narodziny dziecka, u którego stwierdzono liczne wady. Wiedzieli, że ich maleństwo umrze tuż po urodzeniu albo jeszcze przed. Nie dokonali aborcji, chociaż proponowano im taką możliwość. Dziecko zmarło przed terminem urodzenia. „Przynajmniej wiemy, że nie przyłożyliśmy ręki do jego śmierci” - powiedzieli. Poznała też małżonków, którzy mimo strachu, jak poradzą sobie z opieką nad ciężko chorym, umierającym maluchem, zdecydowali, że pozwolą mu przyjść na świat. Dowiedzieli się o hospicjum perinatalnym idącym z pomocą takim właśnie rodzicom i ich dzieciom. Pracownicy tego hospicjum towarzyszyli im przez cztery miesiące, jakie dane było przeżyć ich synkowi. Nie byli sami. „Decyzja o jego urodzeniu była najlepszą podjęta przez nas decyzją” - mówią dzisiaj.

Monika Lipińska

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Wernisaż fotografii


Do 5 grudnia w Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach można oglądać wystawę fotografii „Siedlce - moje miasto” Jarosława Grudzińskiego. - Autor wystawy jest mistrzem w operowaniu światłem, a Siedlce na jego zdjęciach wyglądają przepięknie - podkreślił podczas wernisażu wiceprezydent miasta Jarosław Głowacki. [fot. KK]

FOTOGALERIA

Pogrzeb ostatniego wyklętego


W Trzebieszowie pochowano ostatniego żołnierza podziemia antykomunistycznego - chor. Antoniego Dołęgę, ps. Znicz. Wolna Polska to jego pośmiertne zwycięstwo - napisał w liście prezydent RP Andrzej Duda. Żołnierz AK i WiN ukrywał się aż do śmierci w 1982 r. Jego szczątki odnaleziono w czerwcu tego roku w miejscowości Popławy-Rogale w gminie Trzebieszów. Bp Kazimierz Gurda, który przewodniczył Mszy św. pogrzebowej A. Dołęgi 19 listopada, powiedział, że po 35 latach od jego śmierci nadzieje o wolności ojczyzny się spełniły. [fot. MG]

PATRONAT "ECHO"


Historia skarbnicą mądrości - konkurs
W związku z przygotowaniami do jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej, który obchodzić będziemy w 2018 r., Wydział Nauczania Katechetycznego Kurii Diecezjalnej Siedleckiej organizuje konkursy adresowane do uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz gimnazjów.
więcej »
Tablica pamiątkowa
3 grudnia w Siedlcach odbędzie się uroczyste odsłonięcie pamiątkowej tablicy dedykowanej marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu z okazji 150 rocznicy jego urodzin.
więcej »
Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017
NoveKino Siedlce organizuje Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017. Wydarzenie ukierunkowane jest na promocję filmów, które wpisując się w polską i światową kinematografię o wysokich walorach etycznych, artystycznych i filmowych, stanowią zapis historii i kultury.
więcej »
 

POLECAMY


Boży poradnik antydepresyjny
Słowa Jezusa dzieją się dzisiaj! On zajmuje się teraźniejszością! Bóg nie przyjdzie do ciebie kiedyś! On przychodzi teraz i tu, gdzie jesteś!
więcej »
Lekarstwo nieśmiertelności
Ojcowie Kościoła uważali Eucharystię za źródło wszystkiego: Kościoła, zbawienia naszego ciała, powołania stworzenia i materii.
więcej »
 

SONDA

 

Żołnierze wyklęci są dla mnie...

symbolem bezgranicznej miłości do ojczyzny

wyrazem świadomości, że komunizm zniewala

przykładem idealizmu, który prowadził do śmierci

dowodem na to, że prawda historyczna zawsze ujrzy światło dzienne



LITURGIA SŁOWA


Sobota
Czytania:
1 Mch 6,1-13; Ps 9,2-4.6.16.19
Ewangelia:
Łk 20 27-40

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR