20 kwietnia 2018 r. Imieniny obchodzą: Agnieszka, Teodor, Czesław

Pogoda: Siedlce

Numer 16
19-25 kwietnia 2018r.

menu

NEWS

W bieżącym numerze Echa Katolickiego - m.in. relacja z powtórnego pogrzebu pierwszych biskupów naszej diecezji w Janowie Podlaskim. Polecamy!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Opinie

 
 

JMP Flowers

5 lipca 2017 r.

Raj pod szkłem

Od rodziców dostał 30 tys. starych zł, morgę ziemi i solidną podbudowę motywacyjną: „Nie narzekaj, nie biadol. Polak nie jest gorszy od Niemca. Ucz się i pracuj, a osiągniesz cel”.

Dzisiaj dzięki rodzinie Ptaszków luksusowe niegdyś Phalaenopsis, popularnie zwane storczykami, stoją na parapecie w prawie każdym domu. A firma JMP Flowers to największy, najnowocześniejszy w Polsce oraz czołowy w Europie i na świecie producent orchidei pod szkłem.

Stężyca, położona kilka kilometrów od Dęblina mała miejscowość na pograniczu Lubelszczyzny i Mazowsza, przez niektórych nazywana jest żartobliwie małym Betlejem, ponieważ łunę światła, jaka nocą bije z fabryki, widać z odległości kilkudziesięciu kilometrów. Niewielu wie, że to właśnie stąd do kwiaciarni w Polsce i Europie wysyłanych jest ponad 30 mln kwiatów rocznie. JMP Flowers, gospodarstwo ogrodnicze kierowane przez Jarosława i Marię Ptaszków, to lider w produkcji róż, anturiów, a przede wszystkim orchidei. Powierzchnia szklarni wynosi obecnie ok.15 ha, a morze kilkudziesięciu tysięcy wielokolorowych kwiatów robi ogromne wrażenie. - Kiedyś naszą firmę odwiedziły panie z grupy modlitewnej. Na widok storczyków jedna z nich powiedziała: „Panie Ptaszek, toć to umierać nie trzeba, żeby kawałek raju zobaczyć” - opowiada z dumą Jarosław Ptaszek, właściciel JMP Flowers.

Jednak aby ten raj powstał, trzeba było włożyć w niego mnóstwo pieniędzy, pracy, pasji, nieprzespanych nocy. - Błogosławieństwo od Boga też trzeba mieć. Przez kilkadziesiąt lat nie było w tym regionie np. gradu, który zbiłby szyby w szklarni - podkreśla biznesmen.

 

Z pokolenia na pokolenie

Tradycje ogrodnicze w rodzie Ptaszków zrodziły się już przed II wojną światową, choć nie od początku związane były ściśle z kwiatami. Pradziadek J. Ptaszka pracował jako główny mechanik w majątku hrabiego Zamoyskiego w miejscowości Podzamcze k. Maciejowic, gdzie wybudował nowoczesny młyn z silnikiem diesla. Tam też znajdowała się największa w zaborze rosyjskim szkółka ogrodnicza. Pradziadek podpatrywał, uczył się upraw, a po wojnie osiadł w Stężycy i sam zaczął uprawiać warzywa. Jan, dziadek Jarosława, posadził sad, a następnie wraz synem postanowili, że spróbują wyhodować pierwsze kwiaty pod szkłem. Najpierw założyli tzw. inspekty, potem tunele foliowe, aż wreszcie wybudowali szklarnie.

 

Od morgi ziemi do kwiatowego imperium

Jednak właściwa historia kwiatowa zaczyna się od Jarosława. Choć wahał się, czy zostać ogrodnikiem, czy mechanikiem, ostatecznie wybrał studia w warszawskiej Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. - Zaczynałem 40 lat temu od zera. Od rodziców dostałem morgę ziemi i 30 tys. zł pożyczki. Będąc na czwartym roku studiów, zaciągnąłem pierwszy kredyt w wysokości 5 mln zł. Zamierzałem je przeznaczyć na budowę szklarni o powierzchni 2 tys. m², w której planowałem hodować pomidory - wspomina J. Ptaszek. - Był rok 1977, czasy Gierka. Pożyczkę dostałem niemal od ręki, bo wtedy nie trzeba było wierzycieli. Zabezpieczenie stanowiła hipoteka pod inwestycję. Ludzie nie wróżyli mi powodzenia. Mówili, że jestem za młody, niedoświadczony, że czeka mnie tylko sucha gałąź i sznur, bo nie poradzę sobie. Pamiętam też słowa ówczesnego proboszcza ks. prałata Edwarda Bielińskiego: „Jarek, ty nie wiesz, co to komunizm. Napracujesz się tylko, a oni i tak ci wszystko zabiorą i upaństwowią” - dopowiada. J. Ptaszek postanowił jednak zaryzykować. - Największym darem, jaki otrzymałem od rodziców i dziadka, było to, że nauczyli mnie przedsiębiorczości i pozytywnego myślenia. Mówili: „Nie narzekaj, nie biadol. Problemy trzeba rozwiązywać, a nie załamywać ręce i mówić, że się nie da. Polak nie jest gorszy od Niemca. Ucz się i pracuj, a osiągniesz cel” - przytacza słowa swoich przodków.

Zaczynając działalność, Ptaszek zadeklarował uprawę pomidorów i tego miał się trzymać, regularnie dostarczając ich określoną ilość. Jednak aby w pełni wykorzystać szklarnie, jako poplon po pomidorach sadził frezje. Ktoś doniósł na niego, że uprawia kwiaty i wkrótce do drzwi firmy zapukali kontrolerzy z Najwyższej Izby Kontroli. Na szczęście urzędnicy dali się przekonać, iż frezje to działalność uboczna, że pomidory są ważniejsze. Wkrótce do biznesu wciągnął swoją żonę Marię, którą poznał w urzędzie gminy, gdzie pracowała. Małżonkowie rozpoczęli uprawę bardziej wymagających gatunków roślin: gerbera i anturium. W latach 80 powierzchnia szklarni podwoiła się do 4,8 tys. m². Wszystko, co zarobili, inwestowali w nowoczesne technologie. W latach 80 jako pierwsi w kraju zastosowali komputer klimatyczny holenderskiej produkcji oraz energooszczędne kurtyny. W 1990 r. Ptaszkowie wybudowali kolejny obiekt, ale wciąż jeszcze głównym kierunkiem były pomidory i ogórki.

Pod koniec lat 90 firma znalazła się w trudnej sytuacji finansowej, ponieważ utrzymywanie dwóch różnych kanałów sprzedaży - warzyw oraz kwiatów - generowało zbyt duże koszty. Po namyśle Jarosław i Maria zdecydowali, że skoncentrują się wyłącznie na branży kwiatowej. W 1997 r. wybudowali szklarnię typu holenderskiego o powierzchni 1 ha pod uprawę anturium. Wówczas też po raz pierwszy pojawiła się nazwa firmy, JMP Flowers, która powstała od pierwszych liter imion i nazwiska właścicieli. W 1998 r. rozpoczęli uprawę róż, najpierw tradycyjnie, trzy lata później w nowoczesnym obiekcie, w którym jako pierwsi w kraju zainstalowali roboty do automatycznego sortowania i pakowania róż. W 2002 r. rozwinęli uprawę anturium, a w latach 2007-2012 wybudowali w dwóch etapach szklarnię przeznaczoną pod uprawę orchidei. - Wiedzieliśmy, że stają się modne w Europie. Dlatego postanowiliśmy spróbować wprowadzić je także na rynek polski. Najpierw było to 2,5 ha, potem 6 ha - zaznacza J. Ptaszek.

Obecnie powierzchnia szklarni wynosi 15 ha pod szkłem, z czego ok. 6 ha zajmują róże, ponad 3 ha anturium, ale oczkiem w głowie są orchidee, które JMP Flowers eksportuje do Niemiec, Austrii, Czech, Słowacji, Rosji, a także na Białoruś i Ukrainę. W planach jest Skandynawia.

 

Biznes usłany storczykami

Firma należy do najnowocześniejszych w Polsce i Europie, dzięki takim rozwiązaniom, jak komputery klimatyczne, kurtyny cieniująco-energetyczne, wysokociśnieniowe zamgławianie powietrza czy systemy roszenia dachów i nawadniania. Do tego własne elektrownie zaopatrują szklarnie w prąd, ciepło i dwutlenek węgla. Pod względem energii gospodarstwo jest w ok. 90% samowystarczalne. Dziennie wytwarza jej tyle, że można by nią spokojnie rozświetlić trzy miasta wielkości położonego 100 km obok Lublina. Pod szklanym sufitem kwiaty pielęgnują się praktycznie same. Szklarnia podzielona jest na warunki klimatyczne, jakie panują podczas trzech pór roku w południowo-wschodniej Azji, skąd wywodzą się orchidee. - Kiedy dwa lata temu odwiedził na ambasador Japonii z żoną, stwierdził zaskoczony, że owszem widział roboty pracujące przy produkcji samochodów czy telewizorów, ale przy kwiatach - nigdy - mówi J. Ptaszek, który nowinki techniczne podpatruje m.in. w Holandii, Niemczech i Austrii, by potem przenieść je na stężycki grunt.

Dzisiaj specjalne roboty automatycznie podlewają, nagrzewają i nawożą hodowane rośliny. Gotowe do wysyłki suną po długich taśmach. Tysiące zafoliowanych sadzonek bajecznie kolorowych kwiatów przejeżdża tuż nad głowami pracowników. Każda doniczka ma swój numer. Zanim trafią do sprzedaży, specjalna kamera wykonuje im 15 zdjęć. Później komputer sortuje je zgodnie z zamówieniem klientów, według ilości pędów, kwiatów, kolorów, otwarcia pąków, i kwiaty są automatycznie transportowane na stanowiska do pakowania.

 

Największy pracodawca i…

Firma zatrudnia 240 osób. Jej właściciel większość pracowników zna po imieniu. Kiedy przechodzi prze hale, z każdym stara się uścisnąć rękę, zapytać, co słychać. - JMP Flowers to największy pracodawca w powiecie ryckim. Dzięki temu nasza gmina nie wyludnia się tak, jak sąsiednie - mówi z dumą J. Ptaszek, a zapytany o receptę na sukces, odpowiada, że to suma tytanicznej pracy, stworzenia dobrego zespołu, ciągłego samodoskonalenia, inwestowania w najnowsze technologie, wymiany wiedzy z najlepszymi w branży, skłonności do podejmowania ryzyka, ale też intuicji. - Ważne jest także, by łączyć pracę ze swoją pasją. W przeciwnym razie człowiek szybko się męczy i zniechęca, gdy pojawią się problemy albo trzeba pracować 18 godzin na dobę - dodaje. Rozkręcając firmę, często właśnie tyle czasu spędzał poza domem, np. rozładowując ciężarówki z miałem węglowym do ogrzewania szklarni.

Dzisiaj Jarosław powoli oddaje stery dzieciom: Michałowi, Agnieszce i Jackowi, którzy w przyszłości przejmą firmę po rodzicach. - Staram się delegować zadania kadrze wyższego szczebla. Od kilku lat potrafię też wyłączyć telefon, bo wcześniej różnie z tym bywało. Średnio miałem siedem dni urlopu rocznie, a kiedy trwały inwestycje - wcale. Moje najdłuższe wakacje liczyły dwa tygodnie, ale od przyszłego roku zamierzam mieć tyle wolnego, ile moi pracownicy - zapewnia J. Ptaszek.

 

…filantrop

JMP Flowers słynie nie tylko z produkcji kwiatów. Jej właściciele potrafią dzielić się pieniędzmi. W 1988 r. J. Ptaszek jako główny sponsor i przewodniczący Społecznego Komitetu Wspierania Kultury Fizycznej przyczynił się do powstania przy Szkole Podstawowej im. Marii Konopnickiej w Stężycy boiska wielofunkcyjnego do koszykówki, siatkówki, tenisa ziemnego o nawierzchni ze sztucznej trawy. Firma wspiera też lokalną drużynę piłkarską oraz wyłożyła pieniądze na modernizację stadionu sportowego w Stężycy. J. Ptaszek prezesuje również Towarzystwu Przyjaciół Stężycy, które wybudowało na 30 ha kompleks rekreacyjny Wyspa Wisła, będący największą inwestycją społeczną w Polsce.

Jolanta Krasnowska

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

W rocznicę katastrofy smoleńskiej


10 kwietnia minęło osiem lat od katastrofy samolotu Tu-154M, którym w 2010 r. polska delegacja z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele leciała na obchody 70 rocznicy zbrodni katyńskiej. Mieszkańcy regionu uczcili pamięć poległych - 96 osób, przedstawicieli najwyższych władz państwowych, parlamentarzystów, dowódców wojskowych, duchownych, kombatantów, ludzi świata kultury. W programie obchodów były apele pamięci, składanie wieńców i przemówienia włodarzy.

FOTOGALERIA

Powtórny pochówek biskupów


14 kwietnia w krypcie janowskiej kolegiaty odbyło się uroczyste złożenie szczątków bp. Piotra Pawła Szymańskiego i ziemi z grobu bp. Marcelego Gutkowskiego. [fot. AWAW]

PATRONAT "ECHO"


„Pielgrzym pokoju”
Rozpoczął się pierwszy etap Konkursu Papieskiego organizowanego przez Instytut Tertio Millennio. Hasło tegorocznej, 14 już rywalizacji brzmi „Jan Paweł II - Pielgrzym pokoju”.
więcej »
Turniej tańca towarzyskiego
22 kwietnia w Zespole Oświatowym w Kąkolewnicy odbędzie się VI Otwarty Turniej Tańca Towarzyskiego Powiatu Radzyńskiego Par Początkujących.
więcej »
Podlasze
Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Mordach zachęca do obejrzenia wystawy zdjęć Konrada Węsaka.
więcej »
Ojcowski Poligon Duchowy
Już po raz drugi Klub Ojca działający przy Katolickiej Szkole Podstawowej im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki w Siedlcach wraz z Klubem Ojca z Łukowa zapraszają ojców z diecezji siedleckiej na Ojcowski Poligon Duchowy. Odbędzie się on w sobotę 21 kwietnia. Tym razem spotkamy się w parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Szpakach - szczególnym miejscu kultu św. Józefa.
więcej »
Ten cenny czas
„Ten cenny czas” - to tytuł projektu Fundacji DONUM złożony w konkursie ogłoszonym przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w drugiej edycji Programu Wsparcia Uniwersytetów Trzeciego Wieku.
więcej »
Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
 

POLECAMY


Papież o „Ojcze nasz”
Papież Franciszek koryguje modlitwę „Ojcze nasz” - donosiły w grudniu ubiegłego roku media. Czy rzeczywiście? Ukazała się za to książka, która wyjaśnia medialne zamieszanie.
więcej »
Tajemnica ks. Dolindo
Aleksandra Zapotoczny podąża śladami ks. Dolindo Ruotolo. Odwiedza jego ukochane miasto - Neapol. Prowadzi nas do miejsc związanych z życiem i działalnością tego świętego kapłana.
więcej »
Warunkiem jest zaufanie
Od wielu lat otrzymywane przez pielgrzymów łaski skrupulatnie notowane są przez ojców paulinów. Na nowo postanowiła się im przyjrzeć i opisać Anita Czupryn.
więcej »
Tam, gdzie mieszka Bóg
Pierwszy w historii film z udziałem papieża Franciszka - już w kinach!
więcej »
Kolejówka mówi NIE bezrobociu !
25 kwietnia siedlecka „Kolejówki”, tj. Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 6, organizuje Dzień Otwarty dla wszystkich tegorocznych absolwentów gimnazjów.
więcej »
 

SONDA

 

Biblia w moim życiu....

jest najważniejszą książką, po którą często sięgam

stanowi drogowskaz, jak nie zagubić się w labiryncie życia

to księga, w której znajduję odpowiedzi na wszelkie nurtujące mnie pytania

czuję, że nie dorosłem/am do lektury Pisma Świętego

jest żywym słowem Boga



LITURGIA SŁOWA


Piątek
Czytania:
Dz 9, 1-20; Ps 117 (116), 1b-2
Ewangelia:
J 6, 52-59

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR