25 listopada 2017 r. Imieniny obchodzą: Katarzyna, Erazm, Klemens

Pogoda: Siedlce

Numer 47
23-29 listopada 2017r.

menu

NEWS

Zachęcamy do lektury!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Rozmowy

 
 

Rozmowa ECHA

12 lipca 2017 r.

Oddani w służbę życiu


fot. ARCHIWUM

Rozmowa z Katarzyną Suchoń i Grażyną Mikołajczuk z diakonii życia Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie Diecezji Siedleckiej

Działalność naszej diakonii to uświadamianie, jakim złem jest aborcja, ale też otwieranie oczu na wartość czystości przedmałżeńskiej i małżeńskiej, bo szacunek do życia zaczyna się na etapie narzeczeństwa. Antykoncepcja to jakby pierwszy krok w stronę aborcji. Przyzwolenie na nią. To mit, że antykoncepcja jest „mniejszym złem”. Jeśli jest na nią przyzwolenie, idzie za tym konkretna postawa mężczyzny. Kobietę zaczyna traktować jak przedmiot użycia, a nie jako równą sobie osobę. Postawa antykoncepcyjna, niestety, doprowadzi do tego, że łatwiejsze wydaje się zabicie dziecka niż pohamowanie swoich popędów.

Jakimi drogami doszły Panie do posługi w diakonii życia Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie (DK RŚŻ), pełnionej od roku?

Katarzyna Suchoń: Informacje z ruchów pro-life interesowały mnie - można powiedzieć - od zawsze. Jestem nauczycielem przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie. Od siedmiu lat pracuję też w Katolickiej Poradni Rodzinnej w parafii Zbuczyn. Wraz z mężem należymy do DK, jesteśmy zaangażowani w pracę duszpasterstwa rodzin.

Grażyna Mikołajczuk: Mnie również ten temat interesuje m.in. z racji zawodu, ponieważ jestem położną; należę również razem z mężem do DK. Zaproszona do posługi diakonii, wiedziałam, że chcę i muszę się zmierzyć z tym zadaniem. W zasadzie w szeregach osób należących do oazy nie jest to trudne, ponieważ w kwestiach obrony życia poczętego wszyscy myślą podobnie i mówią jednym językiem.

 

Działania diakonii życia widać w Siedlcach od ponad 20 lat.

KS: Diakonię tę powołał w 1981 r. ks. Franciszek Blachnicki, założyciel RŚŻ. W 1995 r. Wiesława i Ryszard Ziółkowscy jej formowanie w Siedlcach zaczęli od szerzenia idei Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego. Wsparli ich w tym Krystyna i Szczepan Borutowie. W 1997 r. dzięki nim po raz pierwszy w Siedlcach przeszedł Marsz w Obronie Życia. Rokrocznie ma on miejsce w Święto Młodzianków, zarazem stanowi podsumowanie trwającej dziewięć miesięcy duchowej adopcji, podejmowanej 25 marca, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego.

GM: Każdego 25 dnia miesiąca w tych parafiach, gdzie podejmowana jest duchowa adopcja, m.in. w parafii Bożego Ciała, odmawiany jest Różaniec. Modlitwą otaczamy dzieci poczęte, a zagrożone aborcją. Lista działań diakonii jest dłuższa - od 2008 r. diakonia życia organizuje 15 października pochówek dzieci przedwcześnie urodzonych w specjalnej mogile na cmentarzu przy ul. Janowskiej. Dzięki temu ich rodzice mają gdzie pomodlić się i zapalić lampkę.

KS: Warto zareklamować na łamach „Echa” jeszcze jedną inicjatywę. W kościele św. Józefa znajdują się relikwie św. Marii Beretty Molli, sprowadzone m.in. za sprawą działaczy naszej diakonii. Uroczysty odpust ma miejsce w kwietniu, a 28 dnia każdego miesiąca odbywa się błogosławieństwo mam spodziewających się dziecka.

 

Co w realnym wymiarze diakonia życia może zrobić dla obrony nienarodzonych?

GM: Hasłem diakonii są słowa: „Oddajcie się w służbę życiu”. Jako pierwsza armia, która staje do walki o prawo do życia dzieci nienarodzonych, musimy być dobrze przygotowani. Uczymy się: uczestniczymy w konferencjach i w rekolekcjach. Staramy się organizować szkolenia dla członków RŚŻ, ale też obejmować nimi ludzi spoza niego.

KS: Dzieło duchowej adopcji dowodzi również, że ogromne znaczenie ma modlitwa. Wśród osób należących do RŚŻ esemesem przekazywane są wezwania o modlitwę np. w intencji osoby rozważającej aborcję. Te prośby krążą i są omadlane.

Polem mojego działania jest poradnia życia rodzinnego, gdzie przygotowuję narzeczonych do sakramentu małżeństwa, ucząc m.in. metod naturalnego planowania rodziny.

 

Niejeden katolik pytany dzisiaj o antykoncepcję stwierdzi, że jest to tzw. mniejsze zło…

KS: Działalność naszej diakonii to uświadamianie, jakim złem jest aborcja, ale też otwieranie oczu na wartość czystości przedmałżeńskiej i małżeńskiej, bo szacunek do życia zaczyna się na etapie narzeczeństwa. Antykoncepcja to jakby pierwszy krok w stronę aborcji. Przyzwolenie na nią. To mit, że antykoncepcja jest „mniejszym złem”. Jeśli jest na nią przyzwolenie, idzie za tym konkretna postawa mężczyzny. Kobietę zaczyna traktować jak przedmiot użycia, a nie jako równą sobie osobę. Postawa antykoncepcyjna, niestety, doprowadzi do tego, że łatwiejsze wydaje się zabicie dziecka niż pohamowanie swoich popędów.

 

Czytelniczki poradników dla kobiet pouczane są, że „tabletka dzień po” nie jest środkiem wczesnoporonnym. A środki wczesnoporonne nie mają nic wspólnego z aborcją…

KS: Tabletka po w środowiskach medycznych jest nazywana oględnie antykoncepcją awaryjną, co nie zmienia faktu, że prowadzi do usunięcia z organizmu matki człowieka we wczesnym stadium życia, jakim jest zarodek. Środki wczesnoporonne uznajemy za wczesną aborcję, ponieważ ich stosowanie równoznaczne jest z wywołaniem poronienia.

 

Na ile na świadomość kobiet odnośnie tego, czym jest aborcja, ma wpływ ta oględna terminologia?

KS: Prof. Włodzimierz Fijałkowski, w którego wykładzie miałam możliwość kiedyś uczestniczyć, mówił, że terminologia jest kwestią podstawową. Gdyby dziecko od samego początku jego istnienia nazywać dzieckiem, matka broniłaby jego życia za wszelką cenę. Ale na to nowe życie mówi się często bezosobowo: „komórka” albo „płód”. Ze zlepkiem komórek trudno nawiązać relację, pokochać.

GM: Uśmiercenie dziecka we wczesnym stadium rozwoju określa się powszechnie jako zabieg. Pojęcie „zabieg” ma wydźwięk pozytywny - ma na celu usunąć skutki chorobowe, zwalczyć ból, podnieść komfort życia. Kiedy nazwiemy rzecz po imieniu: morderstwo, odebranie życia - brzmi to inaczej i budzi inne skojarzenia. Ale z ust pielęgniarek, lekarza padają słowa inne: płód, zarodek, terminacja ciąży. To oczywiste, że mniej to razi, na pewno nie skłoni do refleksji, nie obudzi sumienia.

KS: Kobieta poddająca się aborcji jest ponadto zapewniana, że lekarz się nią zaopiekuje, że wszystko będzie dobrze. Prawda o tym, na czym polega aborcja, jest zawoalowana po to, żeby nie poczuła dyskomfortu z powodu uśmiercenia własnego dziecka.

GM: Środowiska proaborcyjne bardzo pilnują terminologii. W filmie Grzegorza Brauna „Nie o Mary Wagner” lekarz, mówiąc o technice aborcji, określa dziecko jako „produkt zapłodnienia”. Nazwanie aborcji morderstwem - co robią działacze pro-life - rodzi w tych ludziach agresję.

 

Kim jest dla Pań Mary Wagner? W Polsce prasa pisała, że „nachodzi” ona pacjentki klinik dla kobiet…

GM: Wchodzi ona do klinik aborcyjnych jak do paszczy lwa, ponieważ pracują tam ludzie ukierunkowani na jedno. W moim odczuciu - to współczesna bohaterka.

KS: Ludzie traktują M. Wagner jak dziwaczkę czy osobę szaloną. Ja uważam, że Pan Bóg potrzebuje takich szaleńców. W obliczu prześladowań trudno zachować zimną krew, a na twarzy Mary zawsze gości spokój - to osoba niezwykle uduchowiona i rozmodlona. Nigdy nie mówi źle o tych, którzy ją aresztują czy sądzą. Myślę, że przepełnia ją Boży pokój, o którym Jezus powiedział: „Nie tak jak daje świat, Ja wam daję”.

 

Atak na obrońców życia jest też atakiem na wiarę?

KS: Trudno nam, wierzącym, mówić o życiu bez odniesienia do Boga - Stwórcy. Podobnie jest z M. Wagner, wychowanej w katolickiej rodzinie, która często wskazuje na różaniec.

GM: W ogóle można zaobserwować, że w środowiskach proaborcyjnych jest ogromna agresja. Nawet jeśli działacze pro-life nie mówią o Bogu, ci ludzie w podtekście nawiązują do tego. Jest takie ukierunkowanie: ktoś, kto staje w obronie życia, to z pewnością katolik, moherowy beret. Trzeba mu „dołożyć”.

KS: Na lekcjach wychowania do życia w rodzinie nie mówi się o Bogu, bo nie przewiduje tego podstawa programowa. Na jednej z lekcji, poświęconej metodom naturalnego planowania rodziny, zaznaczyłam tytułem wstępu: „teraz powiem o tym, co jest mi szczególnie bliskie”. Jeden z chłopaków krzyknął: „Aha, o Jezusie!”. Moi uczniowie mają często odruch „posądzania” mnie o katolicyzm. Przypomniały mi się wtedy słowa jednego z moich wykładowców z KUL, który powtarzał nam: „Zawsze będzie widać, że jesteście katolikami”.

GM: Uważam, że reakcja uczniów to dobry objaw - ochrzczone społeczeństwo potrafi rozeznać, że to, co dobre, zarezerwowane jest dla Pana Boga. Złe jest to, co poza Bogiem…

 

Dawać świadectwo - czy w przypadku obrońcy życia jest to proste?

GM: Kiedy słucham osób myślących inaczej, zaskakuje mnie, z jaką łatwością narzucają swoje argumenty. Czasami trudno nam się odezwać, zabrać głos, przeciwstawić się, a czasami potrzebujemy świętego spokoju i jest to bardzo ludzki odruch.

KS: Trudno jest nakłaniać kogoś do swoich poglądów. Ale ja nie tracę nadziei, że jeśli ktoś myślący jak ja, wycofany, a może nawet wykluczony z tego powodu, usłyszy moją opinię, zyskuje pewność, że warto głośno stawać w obronie życia.

 

Do kogo najłatwiej trafić, podejmując temat obrony życia nienarodzonych?

KS: Kiedy rozmawiam z uczniami na temat metod regulacji poczęć, odnoszę niejednokrotnie wrażenie, że dzieciaki w gimnazjum mają bardziej poukładane myślenie niż dorośli. Nasza przodująca feministka pytana o to, kiedy zaczyna się życie, odpowiada: „to zależy”. W Kanadzie za początek życia uznają moment narodzenia dziecka. A nasza młodzież wie - sama z siebie - że życie zaczyna się w momencie zapłodnienia.

 

W Polsce widać dużo zmian skutkujących wzmocnieniem rodziny. Czy skowronki zmian dostrzegają też obrońcy życia?

KS: Nie przeszły wprawdzie propozycje całkowitego zakazu aborcji, rząd obiecał jednak pomoc kobietom spodziewającym się dziecka, które może urodzić się chore. Od 1 stycznia br. rozszerzone zostały kompetencje podlegających ośrodkom pomocy rodzinie asystentów rodziny. Ich zadaniem jest teraz dodatkowo wspieranie rodziny dziecka, u którego w prenatalnym okresie rozwoju lub w czasie porodu zdiagnozowano ciężkie i nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą jego życiu. To ważne, żeby przyszli rodzice w takiej sytuacji wiedzieli, że nie są sami, że mogą liczyć na pomoc, poradnictwo itd.

Doceniamy te zmiany, pamiętając o słowach Matki Bożej, która w Fatimie zwracała uwagę na to, że rodzina wystawiona jest współcześnie na wiele ataków, stanowi główne pole walki.

 

Jakie obszary działania są dzisiaj najtrudniejsze dla działacza pro-life, ale też szerzej: dla katolika?

GM: W Siedlcach jest łatwo, bo tutaj wszyscy, począwszy od prezydenta, są pro-life. Oczywiście część społeczeństwa myśli inaczej, ale obrońcy życia na pewno nie są piętnowani. RŚŻ przygotowuje nas do tego, by żyć zgodnie z zasadami wiary i iść jedną drogą. W codziennym życiu funkcjonuje jednak inny schemat: nie miesza się ścieżek zawodowych ze ścieżkami wiary, toteż ludzie wierzący chodzą często dwiema drogami. Osoba głośno manifestująca swoją wiarę na pewno ma małe szanse na zrobienie kariery. Katolik nie chce się dopasować i to widać w jego postawie. Współczesny świat - niestety - nie lubi takich ludzi.

KS: To ewangeliczne, że na tych, którzy więcej wiedzą, spoczywa większa odpowiedzialność. A jednak pokusa, by się dopasować, nie wychylać, jest bardzo silna. Łatwiej byłoby żyć, gdyby się o pewnych rzeczach nie wiedziało. Stąd nasz niegasnący podziw dla M. Wagner, że mimo aresztowań nie traci poczucia misji.

 

Dziękuję za rozmowę.

Monika Lipińska

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Wernisaż fotografii


Do 5 grudnia w Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach można oglądać wystawę fotografii „Siedlce - moje miasto” Jarosława Grudzińskiego. - Autor wystawy jest mistrzem w operowaniu światłem, a Siedlce na jego zdjęciach wyglądają przepięknie - podkreślił podczas wernisażu wiceprezydent miasta Jarosław Głowacki. [fot. KK]

FOTOGALERIA

Pogrzeb ostatniego wyklętego


W Trzebieszowie pochowano ostatniego żołnierza podziemia antykomunistycznego - chor. Antoniego Dołęgę, ps. Znicz. Wolna Polska to jego pośmiertne zwycięstwo - napisał w liście prezydent RP Andrzej Duda. Żołnierz AK i WiN ukrywał się aż do śmierci w 1982 r. Jego szczątki odnaleziono w czerwcu tego roku w miejscowości Popławy-Rogale w gminie Trzebieszów. Bp Kazimierz Gurda, który przewodniczył Mszy św. pogrzebowej A. Dołęgi 19 listopada, powiedział, że po 35 latach od jego śmierci nadzieje o wolności ojczyzny się spełniły. [fot. MG]

PATRONAT "ECHO"


Historia skarbnicą mądrości - konkurs
W związku z przygotowaniami do jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej, który obchodzić będziemy w 2018 r., Wydział Nauczania Katechetycznego Kurii Diecezjalnej Siedleckiej organizuje konkursy adresowane do uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz gimnazjów.
więcej »
Tablica pamiątkowa
3 grudnia w Siedlcach odbędzie się uroczyste odsłonięcie pamiątkowej tablicy dedykowanej marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu z okazji 150 rocznicy jego urodzin.
więcej »
Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017
NoveKino Siedlce organizuje Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017. Wydarzenie ukierunkowane jest na promocję filmów, które wpisując się w polską i światową kinematografię o wysokich walorach etycznych, artystycznych i filmowych, stanowią zapis historii i kultury.
więcej »
 

POLECAMY


Boży poradnik antydepresyjny
Słowa Jezusa dzieją się dzisiaj! On zajmuje się teraźniejszością! Bóg nie przyjdzie do ciebie kiedyś! On przychodzi teraz i tu, gdzie jesteś!
więcej »
Lekarstwo nieśmiertelności
Ojcowie Kościoła uważali Eucharystię za źródło wszystkiego: Kościoła, zbawienia naszego ciała, powołania stworzenia i materii.
więcej »
 

SONDA

 

Żołnierze wyklęci są dla mnie...

symbolem bezgranicznej miłości do ojczyzny

wyrazem świadomości, że komunizm zniewala

przykładem idealizmu, który prowadził do śmierci

dowodem na to, że prawda historyczna zawsze ujrzy światło dzienne



LITURGIA SŁOWA


Sobota
Czytania:
1 Mch 6,1-13; Ps 9,2-4.6.16.19
Ewangelia:
Łk 20 27-40

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR