21 listopada 2017 r. Imieniny obchodzą: Albert, Janusz, Konrad

Pogoda: Siedlce

Numer 46
16-22 listopada 2017r.

menu

NEWS

Zachęcamy do lektury!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Rozmowy

 
 

Rozmowa ECHA

18 lipca 2017 r.

Z miłości do życia


fot. ARCHIWUM

Rozmowa z Dorotą Łosiewicz, dziennikarką tygodnika „wSieci” i portalu wPolityce.pl oraz autorką książki „Życie jest cudem”.

Nie twierdzę oczywiście, że stał się cud, ale nie mogę wykluczyć, że tak było. Poczułam natomiast opiekę. I od razu pomyślałam, że należy pojechać w Polskę i zebrać historie, w których ludzie doświadczyli Bożej interwencji. Nie chodziło mi o cuda badane przez komisje kościelne, a o takie sytuacje, w których dzięki wierze, nastąpił nagły zwrot akcji.

Przeczytałam, że do Pani książki „Życie jest cudem” jak ulał pasuje zdanie, że życie pisze najbardziej nieprzewidywalne scenariusze. Kim są bohaterowie książki? Co ich łączy?

 

To słowa Darka „Meleo” Melejonka, genialnego artysty. Życie pisze takie scenariusze, jakich sami nigdy byśmy nie wymyślili. Ja bym pewnie 20 lat temu nie uwierzyła, że będę pisała książki o Bogu. Pewnie też ciężko by mi było uwierzyć, że urodzę czworo dzieci itd. Ale wracając do Pani pytania: to zwykli ludzie. Pewnie każdy z naszych czytelników mógłby być jednym z nich. W książce „Życie jest cudem” łączy ich po prostu niezwykła miłość do życia. Taka miłość często nierozumiana przez świat. W poprzedniej książce, „Cuda nasze powszednie”, opisywałam ludzi, którzy doświadczyli Bożej interwencji. Odzyskali zdrowie, poskładali małżeństwo, uratowali dziecko, ale nie sami, tylko dzięki Łasce.

 

Ludziom zazwyczaj trudno mówić o swoich przeżyciach. Jak Pani sprawiła, że te osoby otworzyły się przed Panią, dały świadectwo?

 

Często jest tak, że ludzie, którzy doświadczyli Boga, przeżyli coś wyjątkowego, mają potrzebę, żeby się tym dzielić. Czują misję, żeby dawać świadectwo. I może dlatego chętnie mówili. Może jest też tak, że umiem słuchać. Wydaje mi się, że dostałam dar słuchania. Kilkakrotnie mówili mi to również politycy, z którymi rozmawiałam. Byli zaskoczeni, że ktoś ich słuchał. A każdy po prostu lubi być wysłuchany. Myślę też, że ludzie dzielą się swoimi historiami z wdzięczności, by spłacić dług.

 

Która z historii najbardziej Panią poruszyła?

 

To trochę tak, jak pytać dziecko, czy bardziej kocha mamę czy tatę. Kocham wszystkie te historie, a raczej wszystkich moich bohaterów. Każda z opowieści składa się na obraz Bożego miłosierdzia (jak w przypadku książki „Cuda nasze powszednie”) czy na obraz świętości życia ( „Życie jest cudem”). Każda coś wnosi i jest potrzebna. Myślę, że obie książki tworzą historie, które miały się w nich znaleźć. Zresztą mam poczucie, że obie były zleconym zadaniem.

 

Jak to?

 

Gdy skończyłam pisać swoją pierwszą książkę, wywiad rzekę z Martą Kaczyńską, powiedziałam, że nie wezmę się za nic, dopóki nie dostanę sygnału z nieba, że to jest temat, którym mam się zająć.

 

Sygnał przyszedł?

 

Szybciej, niż mogłam sądzić. Zaszłam w czwartą ciążę, trafiłam do szpitala z podejrzeniem ciąży pozamacicznej. Spędziłam tam kilka dni. W niedzielę przyjechali przyjaciele ze wspólnoty, zrobili modlitwę wstawienniczą, a kolejnego dnia okazało się, że wszystko jest wspaniale. Nie twierdzę oczywiście, że stał się cud, ale nie mogę wykluczyć, że tak było. Poczułam natomiast opiekę. I od razu pomyślałam, że należy pojechać w Polskę i zebrać historie, w których ludzie doświadczyli Bożej interwencji. Nie chodziło mi o cuda badane przez komisje kościelne, a o takie sytuacje, w których dzięki wierze nastąpił nagły zwrot akcji. Mam wrażenie, że od 2 tys. lat nic się nie zmieniło. Pan Jezus wciąż chodzi po ziemi i działa. Ci, co chcą, to widzą, inni nie. W nocy przyśnił mi się tytuł poprzedniej książki. No po prostu dostałam zadanie.

 

To już wiemy, skąd „Cuda nasze powszednie”. A kiedy Pani uznała, że „Życie jest cudem”?

 

Zawsze to czułam, ale krzyczeć o tym postanowiłam dopiero, gdy przydarzył mi się prawdziwy cud. Nasze czwarte dziecko, córka Aniela, urodziła się chora, miała skręt jelit i niedrożność przewodu pokarmowego. Konieczna była natychmiastowa operacja. Podczas zabiegu miała niewydolność oddechową i krążenia, później spędziła kilka dni w śpiączce. Gdy już się wybudziła, mieliśmy przed sobą perspektywę wielomiesięcznego życia ze stomią i częstych wizyt w szpitalu w celu płukania części jelita, która była za skrętem, tak, żeby może kiedyś możliwe było zespolenie. Trudno mi się było pogodzić z tą sytuacją. Właśnie wówczas skończyłam pisać książkę „Cuda nasze powszednie” i myślałam, że to dla mnie test wiary w sytuacji, gdy cud się nie zdarzy. Ale się zdarzył.

 

Co się stało?

 

Nie mam wątpliwości, że doświadczyłam Bożej interwencji. Po pierwsze, na początku z Anielką nie było za dobrze. Przyjaciele zorganizowali modlitwę, do której dołączało się mnóstwo ludzi. Im było ich więcej, tym lepszy był stan córki. Podczas pisania książki dostałam od jednej z bohaterek olej św. Charbela. Zapomniałam, że go mam. Pożyczałam ampułkę tym, którzy potrzebowali. U mnie wszyscy byli zdrowi. Gdy sobie przypomniałam o oleju, znajoma odwiozła mi go do szpitala i namaściliśmy córkę. Dzień później profesor zdecydował się na operację. Rana się nie goiła, wdała sie infekcja, bo treść ze stomii ją zalewała. Trzeba było inaczej tę stomię wyłonić. Po to miała być druga operacja. Jednak już na stole okazało się, że druga część jelita, która miała być miesiącami płukana, sama podjęła pracę. Profesor zdecydował o zespoleniu. Dziś dziecko jest zupełnie zdrowe. Dla mnie to był nasz cud. Jednak było nim też to, że spotkaliśmy świetnych lekarzy. Osoba wierząca w wielu aspektach życia widzi Boga, a niewierząca zobaczy wyłącznie pracę lekarzy.

 

To było natchnienie do napisania kolejnej książki?

 

Ona wyniknęła z wdzięczności. Czułam, że spłacam nią mój dług. Może choć jedno życie uda się uratować. Poza tym poznałam po drodze fantastycznych ludzi, na co dzień mających doświadczenia z cudem życia. Oni byli wielką inspiracją i motorem napędowym pracy.

 

Wróćmy więc do bohaterów książki „Życia jest cudem”. Pojawia się w nich czasem bunt. Jeden z nich, któremu po dramatycznym przebiegu ciąży rodzi się dziecko i nikt nie daje mu szans na przeżycie, wyznaje: zachowaliśmy czystość przed ślubem, po ślubie od razu otworzyliśmy się na życie. Dlaczego Bóg nas tak doświadcza?

 

Każdy się czasem buntuje. Grunt to umieć nawet w dramatycznej sytuacji dojrzeć Boży plan. A często to jest trudne. Mnie też było trudno. Miałam chwile zwątpienia, stojąc nad łóżkiem dziecka, płakałam, a raczej wyłam, jak nigdy w życiu. I myślałam: „dla Ciebie, Panie Boże, nie ma nic niemożliwego. Gdybyś tylko chciał, ta stomia mogłaby zniknąć, a jelito mogłoby znów być w jednym kawałku”. I tak się stało. Inni bohaterowie, których syn zginął na pasach, zrozumieli, że on był im dany, jak wszystkie dzieci, tylko na pewien czas i po prostu wrócił do Ojca. Jednak dojście do tego nie było łatwe.

 

Inni z kolei dopiero w trakcie dramatycznych przeżyć dojrzewają do tego, żeby bronić życia… Bo od rodziny czy znajomych słyszą radę, że najlepiej byłoby przerwać ciążę…

 

Ale nagle okazuje się, że życie niedoskonałe, ułomne (w sensie postrzegania go przez świat) jest dokładnie tym, czego potrzebują. Okazuje się, że życie którego nie chcieli, którego się bali, staje się ich sensem, spełnieniem.

 

Z kart książki wyłania się nie zawsze idealny obraz polskiej służby zdrowia. Szokujące jest to, że lekarze często nakłaniają do aborcji. Nie chcą uszanować decyzji rodziców, że dziecko ma się urodzić, nawet jeśli jest chore i nawet jeśli będzie krótko żyło…

 

Nie tylko nie chcą uszanować takiej decyzji, ale często potrafią gnębić rodziców telefonami, by nie przegapili ustawowego terminu. Jakby czuli misję, że muszą dopilnować, by doszło do aborcji. Są tacy lekarze, nic na to nie poradzimy. Ale jest równie wielu niezwykle empatycznych, wspaniałych, robiących wszystko, by ulżyć w cierpieniu, zrozumieć wysłuchać. Tego, niestety, nie uczą na żadnym uniwersytecie. Tę wrażliwość trzeba po prostu w sobie mieć.

 

Przeczytałam stwierdzenie, że książka „Życie jest cudem” może być przewodnikiem po krętych ścieżkach wiary, drogowskazem dla osób zmagających się z cierpieniem. Czy właśnie takie przesłanie ma Pani książka?

 

Każdy czytelnik może znaleźć inne przesłanie. A jeśli jest, jak Pani mówi, i mogłam być narzędziem w ręku Pana Boga, to tylko wypada się cieszyć.

 

O czym Pani marzy?

 

O tym, żeby zestarzeć się z mężem w zdrowiu i żeby nie przeżyć własnych dzieci. O tym, żeby zawsze być tak szczęśliwą, jak teraz. Ale raczej nie snuję dalekosiężnych planów. Co ma być, to będzie. Mawia się: chcesz rozśmieszyć Pana Boga, opowiedz Mu o swoich planach. Ludzie za często zapominają, że to nie ich plan na życie ma się realizować.

 

Jak wyobraża sobie Pani siebie za kilkadziesiąt lat?

 

Nie myślę w takiej perspektywie, bo to nie ma sensu. Ludzie za często myślą o tym, jaka powinna być ich przyszłość i nie cieszą się teraźniejszością. A ja się cieszę tym, co mam, co zostało mi dane. Czasem staje mi przed oczyma obraz niedużego domku w lesie, uśmiechnięta starsza pani siedzi na tarasie i pisze książkę. Jej mąż kosi trawnik, jej wnuki biegają po podwórku. Czy to jestem ja? Okaże się...

 

Dziękuję za rozmowę.

Kinga Ochnio

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Laureaci nagrody Aleksandria


11 listopada w Sali Białej Miejskiego Ośrodka Kultury odbyła się uroczystość wręczenia Aleksandrii. Honorowa Nagroda Prezydenta Miasta Siedlce przyznawana jest od 1996 r. Wyróżnia osoby i instytucje, które swoją pracą, talentem, umiejętnościami i społecznikowską pasją przyczyniły się do rozwoju Siedlec w różnych sferach życia. Laureatami tegorocznej edycji nagrody zostali: Jolanta Kowalska - dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Siedlcach, Małgorzata Trzaskalik-Wyrwa - organizator festiwali muzyki organowej, st. bryg. Andrzej Celiński - komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Siedlcach, Wojciech Cylwik - naczelnik wydziału dróg w siedleckim magistracie, Józef Fąk - ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego Szpitala Miejskiego, Sławomir Zawieska - właściciel firmy Bozamet oraz ks. Paweł Siedlanowski - dyrektor Katolickiej Szkoły Podstawowej w Siedlcach, a zarazem współpracujący z nami od lat publicysta. Serdecznie gratulujemy! [fot. www.siedlce.pl]

FOTOGALERIA

Święto Niepodległości


Mieszkańcy regionu licznie wzięli udział w obchodach Narodowego Święta Niepodległości. W programie uroczystości były: Msze św., przemarsze z udziałem pocztów sztandarowych, wystawy i konkursy.

PATRONAT "ECHO"


Historia skarbnicą mądrości - konkurs
W związku z przygotowaniami do jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej, który obchodzić będziemy w 2018 r., Wydział Nauczania Katechetycznego Kurii Diecezjalnej Siedleckiej organizuje konkursy adresowane do uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz gimnazjów.
więcej »
Tablica pamiątkowa
3 grudnia w Siedlcach odbędzie się uroczyste odsłonięcie pamiątkowej tablicy dedykowanej marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu z okazji 150 rocznicy jego urodzin.
więcej »
Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017
NoveKino Siedlce organizuje Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017. Wydarzenie ukierunkowane jest na promocję filmów, które wpisując się w polską i światową kinematografię o wysokich walorach etycznych, artystycznych i filmowych, stanowią zapis historii i kultury.
więcej »
Siedlce - moje miasto
W czwartek 16 listopada, o 18.00, w Centrum Kultury i Sztuki im. Andrzeja Meżeryckiego odbędzie się wernisaż fotografii Jarosława Grudzińskiego „Siedlce - moje miasto”.
więcej »
 

POLECAMY


Recepta na codzienność
Jak na nowo spojrzeć na wiarę i dostrzec w niej pełną radości drogę do zbawienia? Na te i wiele innych pytań odpowiada amerykański jezuita, doświadczony kierownik duchowy, dziennikarz i pisarz James Martin SJ w swojej najnowszej książce „Radość życia”.
więcej »
Boży poradnik antydepresyjny
Słowa Jezusa dzieją się dzisiaj! On zajmuje się teraźniejszością! Bóg nie przyjdzie do ciebie kiedyś! On przychodzi teraz i tu, gdzie jesteś!
więcej »
 

SONDA

 

Święto Niepodległości jest dla mnie...

dniem pamięci o rodakach, którzy poświęcili życie w walce o wolną Polskę

okazją do zamanifestowania swojego patriotyzmu, np. przez udział w stołecznym marszu

przypomnieniem o chlubnej historii naszego kraju

dniem, jak każdy inny w roku

podobnie jak wszystkie inne - okazją do świętowania



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
2 Mch 6,18-31; Ps 3,2-7
Ewangelia:
Łk 19,1-10

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR