25 listopada 2017 r. Imieniny obchodzą: Katarzyna, Erazm, Klemens

Pogoda: Siedlce

Numer 47
23-29 listopada 2017r.

menu

NEWS

Zachęcamy do lektury!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Kościół

 
 

Do Santiago de Compostela

25 lipca 2017 r.

Człowieku, idź na camino!


fot. Facebook

Dla nas to czas radości, wolności, pokoju serca i pokonywania własnych słabości. A przede wszystkim czas na rozmowę z Bogiem, który czuwa nad nami - przyznają zgodnie Aleksandra Kozioł i Mateusz Kozak, którzy maszerują szlakiem pielgrzymkowym prowadzącym do grobu św. Jakuba w Santiago de Compostela w północno-zachodniej Hiszpanii.

- Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz usłyszałam o camino [tak nazywa się każdy szlak kończący się w katedrze w Santiago de Compostela - przyp. red.], ale za każdym razem, gdy ten temat pojawiał się podczas rozmów znajomych, którzy pielgrzymowali tym szlakiem, miałam w sercu ogromne pragnienie, by tego doświadczyć - przyznaje pochodząca z Siedlec Aleksandra Kozioł, na co dzień studentka pedagogiki specjalnej zaangażowana we wspólnotę ewangelizacyjną Młodzi-Młodym i nauczycielka wspomagająca w Szkole Podstawowej w Raszynie.

- W decyzji utwierdził mnie udział w spotkaniu z fundacją promującą szlaki camino „Idź dalej, sięgaj wyżej”, podczas którego usłyszałam konkretne wskazówki i zgłosiłam się na kurs przygotowujący do wyprawy. Po pozytywnej informacji zwrotnej, stwierdziłam, że nie mogę zmarnować takiej szansy i wyruszę na camino. Oczywiście nie sama - zdradza A. Kozioł.

 

Pokonać własne słabości

 

Pani Ola razem ze swoim przyjacielem Mateuszem Kozakiem, mieszkającym w Warszawie studentem kierunku realizacja dźwięku, wyruszyli 6 lipca z Warszawy do Barcelony, by tam rozpocząć pielgrzymowanie do Santiago de Compostela. - Trasa, którą wybraliśmy, nazywa sie Camino del Norte [Północna Droga św. Jakuba - przyp. red.]. Przebiega wzdłuż północnej części Hiszpanii, przy Oceanie Atlantyckim. Od Bilbao, miasta, z którego rozpoczęliśmy camino, trasa wynosi ok. 600-650 km - opowiada A. Kozioł. - Planowaliśmy przebyć ją w cztery tygodnie, ale wszystko wskazuje na to, że dotrzemy kilka dni wcześniej. Szlaki przebiegają przez miasta, wsie, drogi szybkiego ruchu, polne ulice, chodniki, lasy, pastwiska, plaże, góry. Zazwyczaj pilnujemy żółtych strzałek i muszli, które wskazują drogę. Nasza trasa wyróżnia się pięknymi widokami, ponieważ łączy ocean i góry - podkreśla pani Ola.

Co skłoniło dwójkę studentów do podjęcia trudu pielgrzymowania szlakiem św. Jakuba? - Celów jest wiele: poznawanie nowych ludzi i siebie nawzajem, podziwianie przyrody, odcięcie od miasta, pokonywanie własnych słabości. Kiedy jednak mówimy o tym głównym - to jednomyślnie wskazujemy na pogłębienie naszej wiary i doświadczenie żywej obecności Boga - przyznaje pan Mateusz. - Intencje, które zabraliśmy ze sobą, są bardzo różne, ponieważ wiele osób prosiło nas o modlitwę. Niesiemy w sercu nasze rodziny, przyjaciół, wspólnoty i środowiska pracy. Jednak ja mam jedną szczególną intencję - modlę się za moją przyszłą rodzinę - zdradza M. Kozak, który pochodzi z Dubicy w parafii Wisznice.

 

Modlitwa i rozmowy

 

Wrażenia ze szlaku młodzi pielgrzymi opisują na prowadzonym na facebooku profilu „Nasze Camino”, który śledzi ponad 700 osób. - Na początku przygotowań do camino słyszałam, że ważne jest, by nie wyruszać z konkretnymi oczekiwaniami, tylko z „pustą głową”, otwartą na nowe doświadczenia. Niestety, ja tak nie potrafię. Miałam pewne wyobrażenie, które w większości nie zgadzało się z tym, czego tu doświadczam. Sądziłam, że będziemy iść większość dnia po delikatnym piasku przy wodzie, a zdarzają się dni, kiedy w ogóle nie widać oceanu i gór - przyznaje pani Ola. Ale po chwili dodaje, że są też pozytywne zaskoczenia. - Piękne widoki, których zdjęcia nie potrafią przekazać, radość, kiedy po długiej drodze pod górę nagle widać niesamowity krajobraz, oraz to, że trzy bluzki wystarczą na miesiąc podróży - podkreśla.

Do negatywnych doświadczeń pan Mateusz dodaje pozamykane świątynie. - Naprawdę trudno jest znaleźć otwarty kościół. A kiedy udaje nam się pójść na Mszę św., jesteśmy bardzo szczęśliwi. Łatwo przechodzi nam złość na innych pielgrzymów, których spotykamy w drodze, czy w miejscu noclegu, ponieważ są tu bardzo różni ludzie - z innymi wartościami i motywacjami. Często wtedy powtarzamy sobie: więcej miłości! - uzupełnia M. Kozak.

Dzień na pielgrzymce do grobu św. Jakuba zaczyna się o 6.00 rano. - Jemy szybkie śniadanie. Następnie wędrujemy, spotykamy innych ludzi, śpiewamy, modlimy się, rozmawiamy, czytamy Pismo Święte, milczymy, robimy zdjęcia... - wylicza pan Mateusz. - Po dojściu do albergue [rodzaj schroniska, hostelu, noclegowni przeznaczony dla pielgrzymów dróg św. Jakuba - przyp. red.] bierzemy prysznic, robimy pranie i jemy posiłek. Czasem gotujemy coś sami albo idziemy do restauracji, by spróbować np. ośmiornicy. Ciekawostką jest to, że w małych miejscowościach niejednokrotnie łatwiej znaleźć bar lub restaurację niż sklep spożywczy. Kiedy obowiązki mamy za sobą, możemy odpocząć, sprawdzić, co ciekawego kryje się w okolicy. Wieczorem robimy zakupy, planujemy następny dzień, rozmawiamy z pielgrzymami i śpimy, często ze stoperami w uszach - opowiada M. Kozak. Codziennie mają do pokonania średnio 30-35 km - zazwyczaj po górach.

 

Panie Boże, ogarnij to

 

Oboje przyznają, że wykorzystują czas pielgrzymki na rozmowy z Bogiem i czują Jego obecność. - Już drugiego dnia wydarzyła się historia, którą uznałam za „caminowy cud” - przyznaje pani Ola. - Po trzech godzinach marszu po górzystym terenie zorientowałam się, że zostawiłam swój telefon w albergue. Nie wiedziałam, co robić. Droga, przy której stałam, była bardzo rzadko uczęszczana, nie było żadnych autobusów i mieszkańców wioski. Zawołałam: „Panie Boże, ogarnij to!”. Po kilku minutach na tej zwykłej drodze zatrzymał się samochód. Wytłumaczyłam kierowcy, co się wydarzyło, a on, niewiele rozumiejąc po angielsku, powiedział: „si”. Przytuliłam go z radości. Po 15 minutach byliśmy przy albergue, gdzie zostawiłam telefon. Nasz „anioł” odwiózł nas z powrotem w to samo miejsce i odmówił przyjęcia jakichkolwiek pieniędzy. Lepszego rozwiązania być nie mogło, wiem, że Bóg czuwa nad nami w każdej chwili camino - opowiada A. Kozioł, dla której niezwykłym było też spotkanie dwóch kochających Polskę Włoszek, które śpiewały pieśń „Czarna Madonna”.

Dla obojga pielgrzymowanie do katedry w Santiago de Compostela to czas radości, wolności i pokoju serca. - Mam czas na rozmowę z Bogiem, Mateuszem i sama ze sobą. Otwieram się na nowe znajomości, przełamuje bariery językowe, poznaje nowe kultury - przyznaje pani Ola. - Kiedy wchodząc na stroma górę, widzę cudowny widok, utwierdzam się w przekonaniu, że warto jest podejmować trud w życiu i wymagać od siebie. Zrozumiałam, że im większy wysiłek, tym większa radość. Gdy na szlaku skupiam się tylko na bolących nogach, to ból wzrasta, natomiast gdy popatrzę przed siebie i zachwycę się otaczającym światem, zapominam o cierpieniu. Podobnie na co dzień - warto patrzeć w niebo i myśleć o życiu wiecznym, ponieważ wtedy problemy stają się mniejsze. Prosiłam Boga, by dał mi tego doświadczyć - podkreśla A. Kozioł.

Do pielgrzymowania namawiają innych. - Wiele rzeczy można poukładać w relacji z Bogiem, z samym sobą i z druga osobą. Zapomnieć i odpocząć od codziennych problemów i pędu. Camino to wyjątkowy czas, który ciężko opisać, choć można o nim mówić i wspominać bardzo długo. „Człowieku, idź na Camino!” - zachęca pan Mateusz.

Najprawdopodobniej 1 lub 2 sierpnia para studentów dotrze do Santiago de Compostela. Ale to nie koniec ich pielgrzymowania - później wyruszają do Fatimy, by, jak podkreślają „odwiedzić naszą Mamę”.

 

 

 


TRZY PYTANIA

ks. Jarosław Oponowicz, proboszcz parafii pw. św. Jana Pawła II w Siedlcach

 

Co Ksiądz pomyślał, kiedy dowiedział się, że jedna z parafianek wyrusza w pielgrzymkę szlakiem św. Jakuba?

 

Pierwszą myślą, jaka przyszła mi do głowy, była troska o to, czy Ola fizycznie poradzi sobie z trudem tej pielgrzymki. Sam nigdy nie wybrałem się na szlak św. Jakuba, ale ze świadectw wielu osób, które mają to doświadczenie, wiem, że jest to szczególnie wymagająca droga. Wymagająca fizycznie, ale również duchowo. Taka pielgrzymka niezwykle kształtuje człowieka. Pątnik - zdążający sam bądź w niewielkiej dwu-, trzyosobowej grupie - spotyka się z samym sobą i z Bogiem, który w czasie tej drogi zwraca się bezpośrednio do człowieka.

 

Czy taką pielgrzymkę można rozpatrywać w kategorii wyzwania, poświęcenia?

 

Z pewnością można ją traktować jako wyzwanie. W ostatnich 30 latach szlak Jakubowy przeżywa renesans i pojawiają się na nim ludzie również z motywów wyzwania fizycznego - w celu pokonania średniowiecznego szlaku. Jednak przede wszystkim jest to poświęcenie, a raczej oddanie Panu Bogu zarówno siły, czasu, jak i przywiązania do codziennej wygody, aby Bóg przez to, co jest specyfiką pielgrzymki, docierał do człowieka. On przemawia w trosce o pątnika, gdyż na szlaku można doświadczać dobroci innych. Bóg przemawia przez innych pątników - towarzyszy drogi, którzy wspierają, w nadziei, która pozwala się nie załamać i iść dalej. Jest to niezwykła okazja do pokuty, do wyproszenia łaski nie tylko modlitwą, ale i trudem, zmęczeniem. W takiej pielgrzymce człowiek modli się cały i modli się wszystkim, co go spotyka.

 

Czy ta pielgrzymka może być przykładem dla innych, którzy np. z obawy przed trudami boją się wyruszyć na pątniczy szlak do Częstochowy?

 

Z pewnością tak. Proszę sobie wyobrazić wędrowanie do Częstochowy bez grupy, bez takiej obsługi, jaką mamy chociażby podczas naszej Podlaskiej Pielgrzymki na Jasną Górę. Myślę, że przykład Oli i Mateusza, wielu pątników, w tym również kapłanów, może zapalać niezdecydowanych. Może pokazywać, na czym polega istota pielgrzymowania w jej wręcz ekstremalnym wydaniu na szlaku Jakubowym. Nasza pielgrzymka na Jasną Górę jest z pewnością zupełnie inna, ale jeśli pojedyncze osoby mogą przebywać dwu-, trzykrotnie dłuższą drogę samotnie, to doświadczenie naszego pielgrzymowania nie przeraża. I do tego zachęcam wszystkich czytelników. Oby przykład tych najsilniejszych dodawał odwagi tym, którzy być może nawet nie wiedzą, jaką mają siłę i jak bardzo mogą pokonać siebie, a przez to - jak wielkich rzeczy może dokonać w pielgrzymce Pan Bóg.

 

 

HAH

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Wernisaż fotografii


Do 5 grudnia w Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach można oglądać wystawę fotografii „Siedlce - moje miasto” Jarosława Grudzińskiego. - Autor wystawy jest mistrzem w operowaniu światłem, a Siedlce na jego zdjęciach wyglądają przepięknie - podkreślił podczas wernisażu wiceprezydent miasta Jarosław Głowacki. [fot. KK]

FOTOGALERIA

Pogrzeb ostatniego wyklętego


W Trzebieszowie pochowano ostatniego żołnierza podziemia antykomunistycznego - chor. Antoniego Dołęgę, ps. Znicz. Wolna Polska to jego pośmiertne zwycięstwo - napisał w liście prezydent RP Andrzej Duda. Żołnierz AK i WiN ukrywał się aż do śmierci w 1982 r. Jego szczątki odnaleziono w czerwcu tego roku w miejscowości Popławy-Rogale w gminie Trzebieszów. Bp Kazimierz Gurda, który przewodniczył Mszy św. pogrzebowej A. Dołęgi 19 listopada, powiedział, że po 35 latach od jego śmierci nadzieje o wolności ojczyzny się spełniły. [fot. MG]

PATRONAT "ECHO"


Historia skarbnicą mądrości - konkurs
W związku z przygotowaniami do jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej, który obchodzić będziemy w 2018 r., Wydział Nauczania Katechetycznego Kurii Diecezjalnej Siedleckiej organizuje konkursy adresowane do uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz gimnazjów.
więcej »
Tablica pamiątkowa
3 grudnia w Siedlcach odbędzie się uroczyste odsłonięcie pamiątkowej tablicy dedykowanej marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu z okazji 150 rocznicy jego urodzin.
więcej »
Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017
NoveKino Siedlce organizuje Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017. Wydarzenie ukierunkowane jest na promocję filmów, które wpisując się w polską i światową kinematografię o wysokich walorach etycznych, artystycznych i filmowych, stanowią zapis historii i kultury.
więcej »
 

POLECAMY


Boży poradnik antydepresyjny
Słowa Jezusa dzieją się dzisiaj! On zajmuje się teraźniejszością! Bóg nie przyjdzie do ciebie kiedyś! On przychodzi teraz i tu, gdzie jesteś!
więcej »
Lekarstwo nieśmiertelności
Ojcowie Kościoła uważali Eucharystię za źródło wszystkiego: Kościoła, zbawienia naszego ciała, powołania stworzenia i materii.
więcej »
 

SONDA

 

Żołnierze wyklęci są dla mnie...

symbolem bezgranicznej miłości do ojczyzny

wyrazem świadomości, że komunizm zniewala

przykładem idealizmu, który prowadził do śmierci

dowodem na to, że prawda historyczna zawsze ujrzy światło dzienne



LITURGIA SŁOWA


Sobota
Czytania:
1 Mch 6,1-13; Ps 9,2-4.6.16.19
Ewangelia:
Łk 20 27-40

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR