15 listopada 2018 r. Imieniny obchodzą: Amelia, Albert, Leopold

Pogoda: Siedlce

Numer 46
15-21 listopada 2018r.

menu

NEWS

Jak świętowaliśmy 11 listopada? Przegląd relacji w bieżącym wydaniu ECHA!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Rozmaitości

 
 

Choroba w domu

31 lipca 2017 r.

Jak rozmawiać o chorobie?


fot. PIXABAY.COM

Rozmowa z dr Ewą Czeczelewską, prodziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu w Collegium Mazovia Innowacyjnej Szkoły Wyższej w Siedlcach, specjalistą pielęgniarstwa onkologicznego.

Na pewno nie chodzi tu o to, aby mówić ciągle choremu: „wszystko będzie dobrze”, by myślał pozytywnie i walczył. Lepiej zapewnić go o tym, że jesteśmy przy nim, spytać, co możemy dla niego zrobić, w czym pomóc. A potem to zrobić, np. zawieść do lekarza, załatwić sprawę w urzędzie czy na poczcie, wykupić lekarstwa czy choćby wypożyczyć książkę z biblioteki. Według mnie takie powinno być życzliwe zainteresowanie chorym i jego rodziną. Oni tego naprawdę potrzebują.

Kiedy na człowieka spada nagle poważna choroba i zaczyna się żmudny, trudny dla niego i jego bliskich okres wędrówek po szpitalach, odbierające siły, a czasem i nadzieję leczenie, zdarza się, że przestrzeń wokół takiej rodziny pustoszeje. Milkną telefony. Znajomi przestają się odzywać. Sąsiad już nie zagaduje na przystanku autobusowym... Z czego wynika lęk przed rozmową z chorym i jego najbliższymi?

 

Na wstępie warto powiedzieć, że chory w obliczu poważnej, zagrażającej życiu choroby reaguje dużym napięciem emocjonalnym, lękiem, przygnębieniem, huśtawką nastrojów, a nawet agresją. Dla osoby chorej i jego rodziny bardzo stresującym staje się niepokój o przyszłość, odczucie krzywdy połączone z pytaniem: „dlaczego mnie to spotkało?” oraz poczucie utraty kontroli nad swoim życiem. To wszystko powoduje, że chory bardzo często zamyka się na relacje z sąsiadami, znajomymi czy nawet osobami bliskimi. Zwłaszcza na początku choroby osoby nią dotknięte świadomie izolują się i ukrywają swoje przeżycia przed otoczeniem, a to utrudnia nawiązanie z nimi kontaktu czy udzielenie pomocy. Cała ta sytuacja prowadzi do tego, że ludzie z zewnątrz nie wiedzą, jak mają się zachować w obecności chorego i jego rodziny, nie wiedzą, co powiedzieć… Większości z nas wydaje się, że najlepsze wyjście z takiej sytuacji to unikanie chorego. Inni natomiast ograniczają kontakty czy też komunikację z chorym, ponieważ uważają, że w ten sposób chronią go przed stresem i oszczędzają mu smutnych przeżyć, ułatwiając w ten sposób przystosowanie się do nowych, bardzo trudnych dla niego okoliczności.

 

Zgadza się Pani z opinią, że życzliwe zainteresowanie chorym, jego stanem zdrowia, szansami na wyzdrowienie, dla rodziny jest potwierdzeniem tego, że nie pozostała sama, jakąś formą podbudowania jej?

 

Nie tylko się z tym zgadzam, ale jestem o tym przekonana, a nawet tego doświadczyłam w najbliższej rodzinie. Dlatego chcę zaapelować: nie bójmy się rozmawiać z chorym i jego rodziną, a także nie obrażajmy się, gdy chory w danym dniu jest mniej miły, bo może jest akurat po kolejnym cyklu leczenia i nie czuje się najlepiej.

 

Odwiedzającym chorego wydaje się, że powinni go w jakiś sposób pocieszyć, dodać otuchy...

 

Na pewno nie chodzi tu o to, aby mówić ciągle choremu: „wszystko będzie dobrze”, by myślał pozytywnie i walczył. Lepiej zapewnić go o tym, że jesteśmy przy nim, spytać, co możemy dla niego zrobić, w czym pomóc. A potem to zrobić, np. zawieść do lekarza, załatwić sprawę w urzędzie czy na poczcie, wykupić lekarstwa czy choćby wypożyczyć książkę z biblioteki. Według mnie takie powinno być życzliwe zainteresowanie chorym i jego rodziną. Oni tego naprawdę potrzebują.

 

Ale bywa też i tak, że choroba jest tematem tabu w domu chorego. Jego bliscy zamykają się na otoczenie, pokrętnie odpowiadają na pytania. Czy ta „zmowa milczenia” nie jest dla nich samych formą ucieczki od prawdy?

 

Powiem więcej, ideą przewodnią takiej postawy rodziny jest zachowanie wszystkiego tak, jak było przed chorobą, chęć funkcjonowania na dotychczasowych zasadach, tj. tak, jakby choroby nie było. Towarzyszy temu przeważnie izolacja od „obcych”. Charakterystyczne wówczas są wypowiedzi rodziny typu: „poradzimy sobie sami”, „każdy ma dość swoich kłopotów”. Motywy skłaniające ludzi do unikania otwartego sposobu mówienia o chorobie są wielorakie. Jednym z nich jest funkcjonująca w naszym społeczeństwie opinia, że choroba to „kara za grzechy” samego chorego lub jego rodziny, więc lepiej nie mówić o chorobie nikomu.

 

Szwankowanie komunikacji zaczyna się często już w okresie stawiania diagnozy przez lekarzy, zwłaszcza, kiedy padają słowa: „nowotwór”, „kalectwo”, „śmierć”. Czy w tym przypadku lepsza jest najgorsza prawda niż prawda zawoalowana?

 

Zasadniczym błędem w komunikacji między chorym a rodziną jest chęć chronienia bliskiej osoby i nieinformowania jej o stanie zdrowia.

Jeśli chodzi o pacjentów, to najczęściej chcą wiedzieć wszystko o swoim zdrowiu. Chory ma prawo do informacji i nie jest to tylko wymóg ustawy o prawach pacjenta i rzeczniku praw pacjenta. Śp. ks. dr Jan Kaczkowski, bioetyk, mówił tak: „Gdybyście państwo ciężko zachorowali, to raczej chcielibyście wiedzieć, na co jesteście chorzy, by pokierować odpowiednio swoim życiem. Macie do tego głębokie ludzkie prawo. Przekazywanie prawdy nie jest sztuką dla sztuki. Ono ma chronić godność człowieka. Jeżeli ciężko choremu nie powiemy, że jest ciężko chory, to on może stracić do nas zaufanie. A to się naprawdę często zdarza…”.

Często w taką zmowę milczenia wciągnięty jest również personel medyczny, ponieważ rodzina prosi, aby nie mówić choremu o faktycznym stanie jego zdrowia. Owszem - bywa i tak, że sam chory prosi o to lekarza, wówczas należy taką decyzję uszanować. Nie ma idealnych rozwiązań w tych bardzo trudnych sytuacjach - konieczne jest zatem przemyślenie, jakich użyć słów, a następnie dostosowanie formy rozmowy do stanu emocjonalnego osoby chorej. Osobiście uważam, że chory powinien znać prawdę o swoim stanie zdrowia. Gorąco polecam mój artykuł pt. „Opieka przez komunikację” na stronie www.naukapielegnowania.com.

 

Co w przypadku, kiedy bliscy nie chcą, by chory dowiedział się o swoim stanie, o niekorzystnych rokowaniach, bo - jak twierdzą - straci nadzieję i załamie się?

 

Chory przykuty do łóżka zdany jest na łaskę i niełaskę swojej rodziny. Jeśli w domu panują zdrowe relacje i zasady, to może liczyć na godne przejście przez cierpienie, otoczony miłością, współczuciem i troską. Chociaż wydaje się, że minęły już czasy, kiedy o stanie chorego rozmawiało się wyłącznie poza jego pokojem, to także dzisiaj rodzina chce zazwyczaj chronić taka osobę, nie ujawniając jej prawdy o stanie zdrowia. Jednak w istocie chroni wyłącznie siebie… Przekazywanie prawdy choremu o jego stanie zdrowia ma chronić godność człowieka. A mimo to rodzina nadaje sobie takie prawo i decyduje, aby nie mówić prawdy - w myśl zasady: „nie mówmy mamie, bo ona się załamie…”.

Bliscy mogą w nieskończoność budować nadzieję choremu, jednak w ten sposób pozbawią go autonomii w podejmowaniu decyzji. Na takie działanie nie powinno być przyzwolenia, bo kto z nas nie chciałby znać prawdy o swoim stanie zdrowia czy o sytuacji, w jakiej się znajduje. Wszyscy uważają, że chory się załamie, a nie biorą pod uwagę tego, że może być wręcz przeciwnie: prawda zmobilizuje chorego do pokonania choroby. Tylko że rodzina często nie daje mu na to szansy.

 

Jakie korzyści płyną z poznania tej trudnej prawdy?

 

Chory, zanim umrze, może chcieć spisać testament czy przekazać bliskiej osobie upoważnienie do konta bankowego. Chce wiedzieć o zbliżającej się śmierci, aby ukochanym osobom powiedzieć „dziękuję”, „wybaczam ci”, „kocham cię”. Wtedy łatwiej odejść. Wymieniłam tylko kilka akademickich przykładów, tak naprawdę nikt nie wie, co kryje się w sercu każdego człowieka, jaką tajemnicę lub pragnienie skrywa, jakie sprawy zechce przed śmiercią załatwić czy rozwiązać. To jest też czas pojednania się z Bogiem, bliską osobą. A zatem dajmy chorym taką możliwość.

 

Co poradziłaby Pani kobiecie, która musi przekazać dzieciom informację o tym, że u ich taty albo dziadka zdiagnozowano nowotwór, ale nie wie, jakich użyć słów, albo nie chce zasiewać w nich lęku o to, co będzie dalej?

 

Przekazując informację o chorobie w rodzinie, należy brać pod uwagę wiek dzieci i etap rozwojowy rodziny. Bez wątpienia są to trudne chwile i nie ma uniwersalnych wskazówek. Jedno jest pewne: nie powinno się używać określenia „rak”, co jest nagminne w naszym społeczeństwie. Niezależnie od wieku dzieci, lepiej stosować określenie: „tata/dziadek ma chorą wątrobę, nerkę, serce itp.” i skupić się na mówieniu o aktualnym stanie choroby i jej leczeniu, np. „teraz będzie miał operację”, a nie od razu mówić o śmierci. Po pierwsze, nigdy nie wiadomo, jak potoczy się leczenie. Po drugie, skupienie się rodziny na rozwiązywaniu problemów dnia codziennego nie nasila tak bardzo lęków o przyszłość i pozwala oswoić się z trudną sytuacją.

 

Dziękuję za rozmowę.

LA

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Wolność tańcem malowana


„Polskie DNA - wolność tańcem malowana” - widowisko muzyczne Alternatywnego Teatru Tańca LUZ - zainaugurowało cykl wydarzeń wpisujących się w obchody 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Muzyczny spektakl został wystawiony w sali „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach 8 listopada. Chętnie będą mogli obejrzeć go także 11 i 27 listopad. [fot. Jarosław Grudziński]

FOTOGALERIA

100 lat Niepodległej


Siedleckie uroczystości z okazji 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zainaugurowała Msza św. w intencji ojczyzny sprawowana w kościele pw. św. Józefa. Uczestniczyli w niej mieszkańcy miasta, organizacje społeczne, szkoły, służby mundurowe i samorządowcy. Po zakończeniu Eucharystii uroczyście odsłonięto i poświęcono tablicę upamiętniającą 100-lecie odzyskania niepodległości. Jest ona umiejscowiona na obelisku, który powstał staraniem wszystkich siedleckich parafii. Następnie uczestnicy uroczystości przeszli pod pomnik Wolności, gdzie miał miejsce dalszy ciąg jubileuszowych obchodów. [fot. Witold Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Przed Orszakiem św. Mikołaja
„Aby podobać się Bogu i ludziom - św. Mikołaj i św. Stanisław Kostka w oczach dzieci i młodzieży” - to hasło ogólnopolskiego konkursu literacko-plastycznego ogłoszonego przez parafię pw. św. Mikołaja w Lublinie.
więcej »
 

POLECAMY


Otwórz się na cud uzdrowienia
Współczesny świat różni się od tego, któremu stawiał czoło za czasów swojego ziemskiego życia Jezus. Osiągnęliśmy ogromne postępy w dziedzinie medycyny, psychologii oraz opieki zdrowotnej. Jednak zdobycze te nie pozwoliły rozwiązać wszystkich problemów, z jakimi borykają się ludzie.
więcej »
Na tak!
Brak właściwych granic ochronnych w życiu każdego to poważny problem, a ból spowodowany agresją ze strony innych jest ogromny.
więcej »
Rekolekcje dla małżeństw
W dniach 16-18 listopada w diecezjalnym domu rekolekcyjnym w Siedlanowie odbędą się rekolekcje dla małżeństw ph. Świętość w codziennym życiu.
więcej »
Przegląd Teatrów Obrzędowych
17 listopada, o 10.00, w sali teatralnej Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Mordach odbędzie się II Regionalny Przegląd Teatrów Obrzędowych.
więcej »
 

SONDA

 

Światowy Dzień Ubogich jest okazją do...

pomocy potrzebujących

uświadomienia sobie, że bieda ma różne twarze

lekcją dzielenia się z drugim człowiekiem

przypomnienie, że miłosierdzie można czynić gestem i słowem

naukę, że czasem mniej znaczy więcej



LITURGIA SŁOWA


Czwartek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR