21 listopada 2017 r. Imieniny obchodzą: Albert, Janusz, Konrad

Pogoda: Siedlce

Numer 46
16-22 listopada 2017r.

menu

NEWS

Zachęcamy do lektury!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Kościół

 
 

Świadectwo

23 sierpnia 2017 r.

Pielgrzymowanie zapisane w genach


fot. ARCHIWUM

Jerzy i Teresa Karlewscy poznali się na pielgrzymce. Zaczęli ze sobą chodzić i... tak idą razem przez życie. - Ten miłosny scenariusz napisała nam Matka Boża Częstochowska - żartują. Dzisiaj pielgrzymują całą rodziną, zawierzając ją Jasnogórskiej Pani.

Po raz pierwszy na pątniczy szlak J. Karlewski wyruszył 44 lata temu. Od tamtej pory nie opuścił ani jednej pielgrzymki. Najpierw chodził z rodzicami, potem z kolegami, z narzeczoną, żoną, z córkami, a teraz wnuczkami. - Pielgrzymka uzależnia. Ale to dobry nałóg - uśmiecha się J. Karlewski z Dęblina. - Kto raz poszedł, wybierze się po raz kolejny - zapewnia, dodając, iż wielu już w momencie schodzenia z wałów jasnogórskich odlicza 365 dni do następnego spotkania twarzą w twarz z Matką Bożą Częstochowską. Bo wędrowanie do Niej zmienia życie.

- Moja mama od dawna nosiła się z zamiarem pójścia w pielgrzymce, lecz zawsze coś stawało na przeszkodzie: a to dzieci były małe, a to ktoś zachorował, komuś trzeba było pomóc itd. Wreszcie się udało. 44 lata temu podjęliśmy decyzję, że rodzinnie wybieramy się na Jasną Górę - opowiada J. Karlewski. Był rok 1973. Wyruszyli w grupie nr 14 z Warszawską Pielgrzymką Pieszą, bo podlaskiej jeszcze wówczas nie było. - Byłem wtedy w pierwszej klasie technikum. Ten rok, ta pielgrzymka są dla mnie szczególne. Pierwszego dnia, o 6.30, przed warszawskim kościołem pw. Świętego Ducha, skąd wychodziliśmy, poznałem moją przyszłą żonę Teresę. Choć oboje pochodziliśmy z Dęblina, nigdy wcześniej się nie spotkaliśmy. To nie mógł być przypadek - podkreśla pan Jerzy.

 

Na służbie

Za pierwszym razem poszedł jako zwykły pątnik. Przez kolejne lata swoim talentem wspierał służbę muzyczną, grając na akordeonie. Potem kontynuował posługę w Pieszej Pielgrzymce Podlaskiej, która wyruszyła z Siedlec w 1981 r. - Od początku dużą wagę przykładano do organizacji służb pielgrzymkowych, szczególnie muzycznej. Z myślą o osobach, które chciały się zaangażować, ks. Zbigniew Chaber, pierwszy kierownik PPP na Jasną Górę, zaczął organizować rekolekcje. Na te przedpielgrzymkowe spotkania zjeżdżały służby muzyczne z całej diecezji. To był piękny czas - wspomina J. Karlewski. - Kiedy powstała PPP, moi rodzice chodzili w dęblińskiej grupie ósmej, a ja w akademickiej jedynce. Potem zaangażowałem się w działalność grupy porządkowej, służb centralnych, aż wreszcie zostałem kierowcą pielgrzymkowego przewodnika, co, zresztą, robię do dzisiaj - opowiada, podkreślając, iż posługa muzycznych, porządkowych to nie praca, ale służba. Trzeba mieć uszy i oczy szeroko otwarte. Bo bycie porządkowym to nie tylko przeprowadzenie pielgrzymów z punktu A do punktu B, ale również zadbanie o bezpieczeństwo, tak, by wszyscy szczęśliwie dotarli na Jasną Górę. To również zwracanie uwagi na zachowania pątników. - Zmęczenie, upał sprawiają, iż może dochodzić do zadrażnień. Dlatego do drugiego człowieka zawsze trzeba podchodzić z miłością, nawet zwracając mu uwagę. Niedoścignionym mistrzem w tej dziedzinie był obecny bp Henryk Tomasik, który już samym wzrokiem potrafił sprawić, że dana osoba wiedziała, iż postąpiła niewłaściwie - mówi J. Karlewski.

 

Duch pozostał niezmienny

Przez te 44 lata pan Jerzy miał okazję obserwować, jak zmieniała się pielgrzymka. W czasach PRL była nie tylko manifestacją wiary, ale i patriotyzmu. - W latach 70 i 80 mieliśmy „zabezpieczenie” w postaci służb bezpieczeństwa, które zaczęły stosować nową taktykę wobec pielgrzymek pieszych. Gdy indoktrynowanie i odciąganie uczestników nie wystarczały, a inwigilacja zawodziła, rozpoczęto działania dezintegracyjne - bezpośrednie ataki i próby rozbicia. By zdyskredytować pątników i utrwalić negatywny obraz uczestników, podrzucano np. butelki po alkoholu. Odpowiadaliśmy na to miłością, mówiąc przez mikrofon np. „Pozdrawiamy naszych braci, którzy czuwają nad nami” - opowiada.

Diametralnie zmieniła się też organizacja. Kiedyś np. biuletyny pielgrzymkowe pisano na maszynie, powielano i rozdawano. Dzisiaj, w dobie internetu, każdy ma do nich dostęp, zanim wyruszy na Jasną Górę. Są też sanitariaty, a przez całą drogę towarzyszą pątnikom samochody z zaopatrzeniem, gdzie można kupić wodę, chleb, bułki, a nawet słodkie przekąski. - Tymczasem kiedyś przez cały rok zbierało się kartki, by kupić konserwy. Bez wątpienia dzisiaj łatwiej jest pielgrzymować - podkreśla mój rozmówca, zwracając uwagę, że choć zmieniła się rzeczywistość, warunki, zachowania, inni są ludzie, postrzeganie Boga, formy wyrazu, to jest jednak coś, co wydaje się być wspólne dla wszystkich, którzy wybierają się na szlak. - To chęć bycia razem, bycia razem w obecności „Tego, który jest”. Niezmienne pozostały duch, intencje i ludzka serdeczność, z jaką witani są pielgrzymi - zauważa J. Karlewski.

 

Trudny moment

Jednak w historii PPP na Jasną Górę nie brakowało trudnych momentów. - 8 sierpnia 1997 r. w trakcie wychodzenia z Wąchocka doszło do nieszczęśliwego wypadku. Zjeżdżający z góry przeładowany samochód ciężarowy potrącił grupę pielgrzymów z grupy ryckiej. Wielu udało się odskoczyć na pobocze, ale, niestety, nie wszystkim. Zginęły wówczas dwie pątniczki: 15-letnia Agnieszka Mazurek i 21-letnia Małgorzata Olszówka. Kierowca był trzeźwy, grupy wychodziły w szyku poprawnym, służby przemarszu należycie wypełniały swoje zadania, co potwierdziła policja. Był to po prostu nieszczęśliwy wypadek - podkreśla J. Karlewski. - Wydarzenie to wywarło znaczący wpływ na całe podlaskie pielgrzymowanie. Dziś 8 sierpnia jest dniem modlitwy za wszystkich zmarłych pątników PPP - dodaje. Na miejscu tragedii ustawiono i poświęcono pamiątkowy krzyż z napisem: „W tym miejscu w piątek 8 sierpnia 1997 r. zakończyły swoje pielgrzymowanie przez ziemię Agnieszka Mazurek i Małgorzata Olszówka, pątniczki Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej. Ubogaceni ich ofiarą, Boga prosimy o ich wieczne zbawienie. Pielgrzymi z Podlasia”.

 

Moją swatką była Maryja

Mówi się, że zapamiętywanie dat nie jest mocną stroną mężczyzn. Jednak w tej kwestii pan Jerzy należy do wyjątków. Bez zastanowienia potrafi wymienić dzień, miesiąc, rok, a nawet godzinę, kiedy poznał swoją przyszłą żonę Teresę. To był pierwszy dzień na pątniczym szlaku 44 lata temu. - Dlatego wszystkim mówię, że moją swatką była Maryja - żartuje J. Karlewski. - Myśleliśmy nawet o ślubie w Częstochowie, ale kiedyś nie było takich możliwości, jak dzisiaj. Ostatecznie zdecydowaliśmy, że pobierzemy się w Dęblinie - dodaje.

Od tamtej pory Karlewscy pielgrzymują całą rodziną. Śmieją się, że mają to zapisane w genach, bo na pątniczy szlak wielokrotnie wyruszali najpierw z rodzicami, rodzeństwem, a potem z własnymi dziećmi. - Każda z córek ma za sobą tyle pielgrzymek, ile lat. Chociaż jedna to nawet więcej - mówi z uśmiechem wieloletni kierowca pielgrzymkowego przewodnika, wspominając, iż na trasie spotykali się z ogromną życzliwością braci i sióstr, którzy pomagali pchać wózek, zabawiali dziewczynki. - Żartowaliśmy z żoną, że córki nas utrzymują, bo nieustanie przynosiły nam podarowane przez kogoś ciastko, owoce - wspomina pan Jerzy. Dzisiaj na Jasną Górę wędrują też wnuczki.

 

Matko Boża, kombinuj

Rodzina mocno wierzy w opiekę Maryi, która pomaga zarówno w banalnych codziennych sprawach, jak i tych poważniejszych. - W tym roku miałem urlop zaplanowany na czerwiec. Powiedziałem: „Matko Boża, jak chcesz, żebym przyszedł do Ciebie, to spraw, bym ten urlop dostał też w sierpniu”. I tak się stało - opowiada pan Jerzy. - Gdy bywa trudno, mówię: „Panie, decyduj! Maryjo, Ty nas zeswatałaś, to kombinuj”. I zwykle wszystko się prostuje - zapewnia J. Karlewski.

 

Ile starczy sił

Kiedy pytam, jak długo zamierzają pielgrzymować, pan Jerzy odpowiada: - Ile starczy sił. Ile Bóg da. Jak długo Maryja będzie chciała, bo przecież w pewnym momencie może powiedzieć: „zajmijcie się czymś innym”. Tak było np. w tym roku. Żona bardzo chciała iść, ale jedna z naszych córek, która ma już dwie dziewczynki, była w stanie błogosławionym. Dlatego Teresa postanowiła zostać z wnuczkami, by córka mogła spokojnie i bezpiecznie urodzić nam kolejną wnuczkę. Dzięki Bogu, tak się stało. Mamy kolejną pątniczkę - dodaje z radością.


OKIEM DUSZSPATERZA​

Ks. Piotr Wojdat, były kierownik Pieszej Pielgrzymki Podlaskiej, prezes Siedleckiej Oficyny Wydawniczej „Podlasie” - wydawcy „Echa Katolickiego”

Kiedyś usłyszałem od jednego z pątników takie stwierdzenie, że: kiedy przychodzi sierpień, trzeba iść. Zresztą nie jest to odosobniony głos. Tak uważa wielu, których spotkałem na pielgrzymce. Kiedy ktoś choć raz przeszedł tę drogę, zasmakował pątniczego życia, już nie zazna spokoju, bo coś, a raczej Ktoś ciągnie go na szlak, do tej wyjątkowej wspólnoty. Co ich fascynuje w pielgrzymce? Niektórzy mówią, że inny świat, gdzie nie patrzy się na drugiego człowieka jak na konkurenta, ale jak na brata czy siostrę, bo tak się do siebie zwracamy podczas wędrówki na Jasną Górę, jak na kogoś, kto podąża w tym samym kierunku, szuka tego samego co ja, czyli Maryi, która poprowadzi do Chrystusa. Różne są motywy pielgrzymów. Jedni wyruszają, by dziękować, inni, by błagać. A tak naprawdę pielgrzymka to wielkie rekolekcje w drodze, podczas których człowiek może pobyć sam ze sobą, poukładać wiele rzeczy, przewartościować. Często bywa tak, że ci, którzy wyruszają z domu z konkretną intencją, gdy dochodzą do Częstochowy, okazuje się, iż proszą o coś zupełnie innego, bo tamto przestało być istotne, bo zaczynają dostrzegać, co w życiu ma naprawdę sens.

Gdybyśmy zapytali tych, co mają za sobą 20 lub 30 pielgrzymek, bo i takie osoby są, dlaczego idą, z pewnością usłyszelibyśmy różne odpowiedzi: że wyruszają naładować akumulatory, podziękować, umocnić się. Jednak tak naprawdę mają w sobie wielką tęsknotę za tym innym światem - pełnym życzliwości, radości, miłości, refleksji. Kiedy wracają do domu, próbują przenosić to wszystko na codzienność, co nie jest łatwe. Spotkałem pewnego mężczyznę, który mieszka z rodziną w Anglii. Przyleciał do Polski w noc poprzedzającą wyjście pielgrzymki z Białej Podlaskiej. Rankiem jeszcze z bagażami pojawił się na szlaku. Zapytałem go, dlaczego nawet nie chciał przepakować się czy odpocząć choćby dzień. Odpowiedział, że wręcz błagał pracodawców, by dali mu urlop, aby mógł wyruszyć na pątniczy szlak, i teraz chce wykorzystać w pełni ten czas, naładować akumulatory, które muszą starczyć mu na rok. A nie jest to łatwe, gdy każdego dnia patrzy się na bezbożnictwo.

Są też tacy, jak pan Jerzy, którzy chodzą na pielgrzymkę całymi rodzinami. Podążają tam, gdzie bije Źródło, by powierzyć się Matce, poprosić Ją. A z drugiej strony otwierają się zarówno na to, co Bóg im daje, jak i odbiera, wierząc, że On wie, co jest dla człowieka najlepsze, ufając Mu jak Maryja, która powiedziała: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według Twego słowa”.

Jolanta Krasnowska

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Laureaci nagrody Aleksandria


11 listopada w Sali Białej Miejskiego Ośrodka Kultury odbyła się uroczystość wręczenia Aleksandrii. Honorowa Nagroda Prezydenta Miasta Siedlce przyznawana jest od 1996 r. Wyróżnia osoby i instytucje, które swoją pracą, talentem, umiejętnościami i społecznikowską pasją przyczyniły się do rozwoju Siedlec w różnych sferach życia. Laureatami tegorocznej edycji nagrody zostali: Jolanta Kowalska - dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Siedlcach, Małgorzata Trzaskalik-Wyrwa - organizator festiwali muzyki organowej, st. bryg. Andrzej Celiński - komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Siedlcach, Wojciech Cylwik - naczelnik wydziału dróg w siedleckim magistracie, Józef Fąk - ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego Szpitala Miejskiego, Sławomir Zawieska - właściciel firmy Bozamet oraz ks. Paweł Siedlanowski - dyrektor Katolickiej Szkoły Podstawowej w Siedlcach, a zarazem współpracujący z nami od lat publicysta. Serdecznie gratulujemy! [fot. www.siedlce.pl]

FOTOGALERIA

Święto Niepodległości


Mieszkańcy regionu licznie wzięli udział w obchodach Narodowego Święta Niepodległości. W programie uroczystości były: Msze św., przemarsze z udziałem pocztów sztandarowych, wystawy i konkursy.

PATRONAT "ECHO"


Historia skarbnicą mądrości - konkurs
W związku z przygotowaniami do jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej, który obchodzić będziemy w 2018 r., Wydział Nauczania Katechetycznego Kurii Diecezjalnej Siedleckiej organizuje konkursy adresowane do uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz gimnazjów.
więcej »
Tablica pamiątkowa
3 grudnia w Siedlcach odbędzie się uroczyste odsłonięcie pamiątkowej tablicy dedykowanej marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu z okazji 150 rocznicy jego urodzin.
więcej »
Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017
NoveKino Siedlce organizuje Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017. Wydarzenie ukierunkowane jest na promocję filmów, które wpisując się w polską i światową kinematografię o wysokich walorach etycznych, artystycznych i filmowych, stanowią zapis historii i kultury.
więcej »
Siedlce - moje miasto
W czwartek 16 listopada, o 18.00, w Centrum Kultury i Sztuki im. Andrzeja Meżeryckiego odbędzie się wernisaż fotografii Jarosława Grudzińskiego „Siedlce - moje miasto”.
więcej »
 

POLECAMY


Recepta na codzienność
Jak na nowo spojrzeć na wiarę i dostrzec w niej pełną radości drogę do zbawienia? Na te i wiele innych pytań odpowiada amerykański jezuita, doświadczony kierownik duchowy, dziennikarz i pisarz James Martin SJ w swojej najnowszej książce „Radość życia”.
więcej »
Boży poradnik antydepresyjny
Słowa Jezusa dzieją się dzisiaj! On zajmuje się teraźniejszością! Bóg nie przyjdzie do ciebie kiedyś! On przychodzi teraz i tu, gdzie jesteś!
więcej »
 

SONDA

 

Święto Niepodległości jest dla mnie...

dniem pamięci o rodakach, którzy poświęcili życie w walce o wolną Polskę

okazją do zamanifestowania swojego patriotyzmu, np. przez udział w stołecznym marszu

przypomnieniem o chlubnej historii naszego kraju

dniem, jak każdy inny w roku

podobnie jak wszystkie inne - okazją do świętowania



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
2 Mch 6,18-31; Ps 3,2-7
Ewangelia:
Łk 19,1-10

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR