21 listopada 2017 r. Imieniny obchodzą: Albert, Janusz, Konrad

Pogoda: Siedlce

Numer 46
16-22 listopada 2017r.

menu

NEWS

Zachęcamy do lektury!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Rozmowy

 
 

Rozmowa Echa

18 października 2017 r.

Matko, nadszedł czas, by rozpocząć proces


fot. ARCHIWUM

Rozmowa z s. Sabiną Ireną Gumkowską ze Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Miłość do Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus już w okresie wstępnej formacji wiązała mnie głęboko z ojcem założycielem. Chociaż nie miałam wówczas dostatecznej wiedzy na temat trudnych dziejów zgromadzenia ani męczeńskiej posługi bp. Szelążka w Kościele Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, rozumem i sercem dotykałam trudnej rzeczywistości historii. Dowodem była dla mnie pasterska miłość biskupa do ludu Bożego Wołynia. Po dziesięciu latach oddanej służby i trudzie podejmowania wielu inicjatyw duszpasterskich na rzecz Kościoła na Wołyniu, mimo zagrożeń politycznych ksiądz biskup podjął się założenia w 1936 r. naszego zgromadzenia. Myślę, że przynaglała go do tego miłość do całego narodu, szczególnie najmłodszego pokolenia Polaków, tj. dzieci i młodzieży. Zgromadzenie miało podjąć dzieło wychowawcze w duchu św. Teresy od Dzieciątka Jezus.

62 lata temu związała Siostra swoje życie ze Zgromadzeniem Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Co zadecydowało o wyborze tej drogi?

Do zgromadzenia wstąpiłam dokładnie w piątą rocznicę śmierci założyciela zgromadzenia - bp. A.P. Szelążka, tj. 9 lutego 1955 r. w Ostrowi Mazowieckiej. Pragnienie życia w zakonie sięga lat dziecięcych. Kiedy miałam pięć lat, odeszła do wieczności moja mama, co bardzo przeżyłam, doświadczając przemijalności szczęścia życia rodzinnego. A świat - w moim dziecięcym odczuciu - stracił swój dotychczasowy urok. Nie bez znaczenia były ciężkie przeżycia wojenne i okupacje, zmieniające się reżimy i ich następstwa. Na bezpośrednią decyzję pójścia za głosem łaski powołania zakonnego wpłynęły uroczystości prymicyjne dwóch kapłanów w rodzinnej parafii w Czerwinie; zrozumiałam wtedy głębiej łaskę wybrania przez Boga na Jego wyłączną służbę.

 

Co ujęło - i nadal fascynuje - Siostrę w charyzmacie terezjanek?

Jeżeli chodzi o wybór zgromadzenia, zawdzięczam go nade wszystko Bożej opatrzności. Wstępując na drogę życia zakonnego w ciężkich powojennych uwarunkowaniach, nie miałam dokładniejszego rozeznania odnośnie charyzmatu zgromadzenia. Pragnęłam służyć Bogu, obierając Pana Jezusa jako najdoskonalszy wzór życia i miłości, pod opieką Matki Najświętszej i świętych, szczególnie św. Teresy od Dzieciątka Jezus, która mi w tym przewodziła. Zgromadzenie wskazał mi proboszcz rodzinnej parafii ks. Stanisław Koćmierowski.

Jestem przekonana, że to sam Duch Święty kształtował mnie i moją osobowość w dziecięcej prostocie, miłości i zaufaniu. Dlatego wydarzenia związane z wyborem życiowej drogi i charyzmatu były dostosowane i ukierunkowane na moją osobowość, zdolności, pragnienia, oczekiwania i zadania życiowe. To właśnie droga dziecięctwa duchowego, tzw. mała droga, wskazana przez św. Teresę od Dzieciątka Jezus i przez nią praktykowana, znamionuje charyzmat terezjanek. Usiłując żyć nim w ciągu 62 lat, nie miałam i nie mam większych pragnień ani też rozczarowań. Ufam, że te dary łaski Bożej zostały dla mnie przeznaczone, ale też zadane, by w pokoju wewnętrznym i radości wypełniać najświętszą wolę Stwórcy. Fascynuje mnie na tej drodze całkowite zdanie się we wszystkim na wolę Bożą, mimo życiowych potyczek i zranień, jak też ufność i miłość w oddaniu się Jezusowi. Dlatego też w posłudze dzieciom, także niepełnosprawnym, oraz osobom starszym, skrzywdzonym, potrzebującym wsparcia, odnajdywałam swoją misję. Doświadczanie Chrystusa we wszystkich zadaniach - według posiadanych możliwości - uczy mnie dziecięcej postawy, by żyć miłością na co dzień. Oto fascynacja charyzmatem terezjańskim: przeżywanie wielkości i bogactwa tajemnic w małości.

 

Dokładnie cztery lata temu otwarty został proces beatyfikacyjny założyciela Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus - bp. A.P. Szelążka. Jak wyglądały pierwsze kroki poczynione w tym kierunku?

Jak to się zaczęło? Sobór Watykański II wydał wiele dokumentów dotyczących życia i posługi Kościoła w kończącym się XX w., a w nich wytyczne. Również życie zakonne, istniejące w Kościele od wieków, otrzymało dla siebie właściwy kierunek. Akcent położono na odnowę, na powrót do źródeł własnej tożsamości. Pod uwagę wzięto także radykalizm życia konsekrowanego i owocność jego posługi Kościołowi. Na tej płaszczyźnie troski Kościoła o całokształt życia zakonnego wszystkie instytuty zakonne, a szczególnie najmłodsze, poczuły konieczność głębokiego pochylenia się nad własną tożsamością. Zgromadzenie Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus również. Odczytanie zamysłu założycielskiego każdej rodziny wymagało głębszego studium nad życiem i osobistym charyzmatem założyciela. W następstwie negatywnych skutków II wojny światowej i przesunięcia granicy polskiej na wschodzie zgromadzenie ss. terezjanek, założone w 1936 r. w Łucku na Wołyniu przez ordynariusza diecezji łuckiej A.P. Szelążka, utraciło całkowicie możliwość bytowej egzystencji. Założyciel ze względu na wierność papieżowi i miłość do powierzonego sobie ludu został skazany i osadzony w kijowskim więzieniu. Po uwolnieniu i powrocie do Polski (1946 r.) stał się wrogiem totalitarnego reżimu, a jego posługa Kościołowi na Wołyniu tematem tabu. Ten stan rzeczy sprawił po latach odwilży w Polsce (1982 r.), tzn. w 30 lat po śmierci biskupa, że młodzi kapłani, szczególnie ci z diecezji płockiej, interesując się niezwykłą postacią biskupa wygnańca, nawiedzali nasz dom generalny w Podkowie Leśnej i, korzystając z archiwum zgromadzenia, pisali prace magisterskie w oparciu o nauczanie bp. Szelążka. Zarówno oni, jak też rozsiani w Polsce kapłani kresowi, w tym mieszkający w naszym domu w Podkowie Leśnej wikariusz generalny kapituły łuckiej ks. infułat dr Stanisław Kobyłecki oraz odwiedzający go wierni z Wołynia, zaświadczali o świętości życia ich pasterza. Przeświadczony o wielkiej świątobliwości życia bp. A.P. Szelążka był także kard. Stefan Wyszyński, Prymas Polski, który - według oświadczenia ks. inf. S. Kobyłeckiego - podczas spotkań z kapitułą łucką w Warszawie powiedział m.in.: „Jestem przekonany, że diecezja łucka posiada wielkiego protektora przed Bogiem”.

Pamięć o biskupie była żywa, a kapłani łuccy przez wiele lat całą wspólnotą nawiedzali grób swego biskupa. W naszym zgromadzeniu siostry modliły się przez wstawiennictwo ojca założyciela również prywatnie. W każdą rocznicę śmierci przez ostatnie lata była sprawowana Eucharystia o łaskę jego beatyfikacji. Mocnym impulsem w tym kierunku stała się 50 rocznica śmierci czcigodnego ojca założyciela w 2000 r. Ich obchody - ze względu na rok Wielkiego Jubileuszu Odkupienia w Kościele - zostały przesunięte na rok 1999. 6 listopada, po uroczystościach w kościele św. Jakuba w Toruniu z udziałem kard. Józefa Glempa, biskupów, kapłanów, sióstr oraz wiernych, w Diecezjalnym Seminarium Duchownym odbyło się sympozjum pt.: „Człowiek, Pasterz, Założyciel”, uczestniczyła w nim także m.in. senator Alicja Grześkowiak. To właśnie po zakończeniu sympozjum biskup toruński Andrzej Suski wypowiedział do mnie te bardzo znaczące słowa: „Matko, już nadszedł czas, aby rozpocząć proces beatyfikacyjny bp. A.P. Szelążka”.

 

Również w 2000 r. zawitały Siostry w diecezji siedleckiej, a dokładnie w Stoczku Łukowskim, gdzie bp Szelążek przyszedł na świat. Czym dla Siostry - pełniącej wówczas funkcję matki generalnej zgromadzenia - była ta wizyta i jakie były jej owoce?

To, że rok 2000 był pierwszym historycznie i na wskroś rodzinnym zetknięciem się Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus ze Stoczkiem Łukowskim, z parafią pw. Wniebowzięcia NMP, w szczególny sposób jej czcigodnym duszpasterzem ks. prałatem Józefem Huszalukiem, w moim odczuciu nie było wydarzeniem przypadkowym. Każde bowiem życie, jego zaistnienie wiąże się z miejscem urodzenia, chrztu i innych wydarzeń wpisujących się w osobę ludzką. Stąd też wydaje mi się, że to sama Boża opatrzność kierowała czasem spotkania. Przypadająca na rok milenijny 50 rocznica śmierci założyciela wzbudziła we mnie pragnienie poznania miejsca urodzenia i chrztu biskupa. Dlatego też wraz z zarządem i siostrami nowicjuszkami przybyłyśmy do Stoczka Łukowskiego. Ta wizyta równała się z rozpaleniem ognia miłości w sercach zarówno do osoby ojca założyciela, jak i jego rodzinnej parafii. Przedstawiony wówczas przez nowicjuszki spektakl: „Taki człowiek” unaocznił zebranym jego wielkość nawet w skrajnie trudnych warunkach więzienia w Kijowie. Siostry wzięły udział w oprawie liturgicznej Mszy św., zaś po Eucharystii wierni otrzymali pamiątkowe obrazki z modlitwą za wstawiennictwem bp. Szelążka, także o jego beatyfikację. To wydarzenie zapoczątkowało więź nie tylko z parafią, ale również z władzami miasta i gminy. Wielką życzliwość i żarliwość wykazywał od początku i wykazuje do obecnej chwili niestrudzony czciciel sługi Bożego A.P. Szelążka ks. prałat J. Huszaluk.

 

Z bp. Szelążkiem łączy Siostrę pośrednio miejsce posługi. Była Siostra pierwszą terezjanką, która w 1992 r., po 56 latach od opuszczenia przez zgromadzenie diecezji łuckiej, powróciła na te tereny. Jak wyglądał ten powrót?

Miłość do Zgromadzenia Sióstr św. Teresy od Dzieciątka Jezus już w okresie wstępnej formacji wiązała mnie głęboko z ojcem założycielem. Chociaż nie miałam wówczas dostatecznej wiedzy na temat trudnych dziejów zgromadzenia ani męczeńskiej posługi bp. Szelążka w Kościele Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej, rozumem i sercem dotykałam trudnej rzeczywistości historii. Dowodem była dla mnie pasterska miłość biskupa do ludu Bożego Wołynia. Po dziesięciu latach oddanej służby i trudzie podejmowania wielu inicjatyw duszpasterskich na rzecz Kościoła na Wołyniu, mimo zagrożeń politycznych ksiądz biskup podjął się założenia w 1936 r. naszego zgromadzenia. Myślę, że przynaglała go do tego miłość do całego narodu, szczególnie najmłodszego pokolenia Polaków, tj. dzieci i młodzieży. Zgromadzenie miało podjąć dzieło wychowawcze w duchu św. Teresy od Dzieciątka Jezus. W roku 1986, będąc ze współsiostrą z doraźną pomocą duszpasterską w Mozyrze na Białorusi, odwiedziłyśmy również Ukrainę i katedrę łucką, zamienioną wcześniej na muzeum ateizmu. Tylko jedna jej kaplica była udostępniona katolikom do sprawowania Eucharystii.

 

Jak wspomina Siostra relacje z mieszkającymi tam katolikami?

Wspominam je jako życzliwe i ciepłe, zwłaszcza ze strony katolików polskiego pochodzenia, którzy obdarzali mnie wielką troską i rodzinnym klimatem. Natomiast w Zdołbunowie zamieszkiwały osoby napływowe spoza Wołynia, nawet po powrocie z Syberii czy Kazachstanu; tutaj te relacje były po części chłodniejsze, obojętniejsze. Mimo wszystko jako osoba w habicie doświadczałam głębokiego zaufania ze strony osób, które miały ogromną potrzebę dzielenia się wspomnieniami, bieżącymi sprawami, trudnościami, także pamięcią o trudnych wydarzeniach na Wołyniu.

 

O założycielu, dzisiaj czekającym na wyniesienie na ołtarze, opowiada Siostra swoimi wierszami. Powstają one z potrzeby serca…

...jak też powodowane głębokimi natchnieniami z miłości do ojca założyciela i do woli Bożej. Przy tym jestem głęboko przeświadczona, że mają one nie tyle wartości poetyckie, co subiektywne.

 

Dziękuję za rozmowę.

Monika Lipińska

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Laureaci nagrody Aleksandria


11 listopada w Sali Białej Miejskiego Ośrodka Kultury odbyła się uroczystość wręczenia Aleksandrii. Honorowa Nagroda Prezydenta Miasta Siedlce przyznawana jest od 1996 r. Wyróżnia osoby i instytucje, które swoją pracą, talentem, umiejętnościami i społecznikowską pasją przyczyniły się do rozwoju Siedlec w różnych sferach życia. Laureatami tegorocznej edycji nagrody zostali: Jolanta Kowalska - dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Siedlcach, Małgorzata Trzaskalik-Wyrwa - organizator festiwali muzyki organowej, st. bryg. Andrzej Celiński - komendant miejski Państwowej Straży Pożarnej w Siedlcach, Wojciech Cylwik - naczelnik wydziału dróg w siedleckim magistracie, Józef Fąk - ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego Szpitala Miejskiego, Sławomir Zawieska - właściciel firmy Bozamet oraz ks. Paweł Siedlanowski - dyrektor Katolickiej Szkoły Podstawowej w Siedlcach, a zarazem współpracujący z nami od lat publicysta. Serdecznie gratulujemy! [fot. www.siedlce.pl]

FOTOGALERIA

Święto Niepodległości


Mieszkańcy regionu licznie wzięli udział w obchodach Narodowego Święta Niepodległości. W programie uroczystości były: Msze św., przemarsze z udziałem pocztów sztandarowych, wystawy i konkursy.

PATRONAT "ECHO"


Historia skarbnicą mądrości - konkurs
W związku z przygotowaniami do jubileuszu 200-lecia diecezji siedleckiej, który obchodzić będziemy w 2018 r., Wydział Nauczania Katechetycznego Kurii Diecezjalnej Siedleckiej organizuje konkursy adresowane do uczniów szkół ponadgimnazjalnych oraz gimnazjów.
więcej »
Tablica pamiątkowa
3 grudnia w Siedlcach odbędzie się uroczyste odsłonięcie pamiątkowej tablicy dedykowanej marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu z okazji 150 rocznicy jego urodzin.
więcej »
Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017
NoveKino Siedlce organizuje Festiwal Filmów Chrześcijańskich Arka 2017. Wydarzenie ukierunkowane jest na promocję filmów, które wpisując się w polską i światową kinematografię o wysokich walorach etycznych, artystycznych i filmowych, stanowią zapis historii i kultury.
więcej »
Siedlce - moje miasto
W czwartek 16 listopada, o 18.00, w Centrum Kultury i Sztuki im. Andrzeja Meżeryckiego odbędzie się wernisaż fotografii Jarosława Grudzińskiego „Siedlce - moje miasto”.
więcej »
 

POLECAMY


Recepta na codzienność
Jak na nowo spojrzeć na wiarę i dostrzec w niej pełną radości drogę do zbawienia? Na te i wiele innych pytań odpowiada amerykański jezuita, doświadczony kierownik duchowy, dziennikarz i pisarz James Martin SJ w swojej najnowszej książce „Radość życia”.
więcej »
Boży poradnik antydepresyjny
Słowa Jezusa dzieją się dzisiaj! On zajmuje się teraźniejszością! Bóg nie przyjdzie do ciebie kiedyś! On przychodzi teraz i tu, gdzie jesteś!
więcej »
 

SONDA

 

Święto Niepodległości jest dla mnie...

dniem pamięci o rodakach, którzy poświęcili życie w walce o wolną Polskę

okazją do zamanifestowania swojego patriotyzmu, np. przez udział w stołecznym marszu

przypomnieniem o chlubnej historii naszego kraju

dniem, jak każdy inny w roku

podobnie jak wszystkie inne - okazją do świętowania



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
2 Mch 6,18-31; Ps 3,2-7
Ewangelia:
Łk 19,1-10

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR