15 listopada 2018 r. Imieniny obchodzą: Amelia, Albert, Leopold

Pogoda: Siedlce

Numer 46
15-21 listopada 2018r.

menu

NEWS

Jak świętowaliśmy 11 listopada? Przegląd relacji w bieżącym wydaniu ECHA!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Kościół

 
 

Powołani do świętości

25 października 2017 r.

Do nieba nie idzie się w butach siedmiomilowych


fot. FOTOLIA.COM

O świętych mówi się czasem: awangarda chrześcijaństwa. Nader często odarci z tego, co „nazbyt ludzkie” i historyczne, w praktyce jawią się bardziej jako ci, których raczej podziwiamy, niż naśladujemy. Łatwiej nam jest zaakceptować postać bohatera niż świętego. Tak się stało m.in. z postacią św. Jana Pawła II.

Rzecz w tym, że pamięć zakuta w spiż, nawet jeśli jest powodem do dumy, nie wzbudza pragnienia naśladowania, szukania odpowiedzi na pytania: dlaczego takimi się stali? Skąd się wzięła ich wyjątkowość? Co tak naprawdę było źródłem ich siły?... W unifikującym wszystko, zglobalizowanym świecie zapotrzebowanie na bohaterów wzrasta. Herosi jednak, w przeciwieństwie do świętych, skupiają uwagę na sobie, sublimują ludzkie pragnienia. I tylko to. Dlatego też zdumiewająco szybko tracą swoją pozycję. Przychodzą nowi. Zmieniają się mody i priorytety. A świętość nigdy się nie przeterminuje. Święci proponują nową perspektywę spojrzenia na ludzki los i - pomimo zmienności triumfalnych deklaracji, że w nowym, „lepszym” świecie nie ma już miejsca dla Boga - nadal są bardzo atrakcyjną „ofertą”.

Ale jak ?...

…ktoś zapyta. Przecież ubrudzeni codziennością nie mamy szans! Gdzież nam do nich! Pesymizm ów łamie św. Jan: „Oto [ujrzałem] wielki tłum, którego nie mógł nikt policzyć - pisał w Apokalipsie - z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków, stojący przed tronem i przed Barankiem. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy”. A zatem nie jednostki będą zbawione, nie wybrańcy, a „niepoliczalny tłum” tych, którym udało się wejść przez „ciasną bramę” do chwały nieba! Błogosławionych, tzn. szczęśliwych. Przychodzących „z wielkiego ucisku”, którzy „opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili”.

Niebo nie jest puste! - ta prawda przy okazji uroczystości Wszystkich Świętych dociera do nas ze zdwojoną mocą. Nie ma żadnego powodu, by wątpić w słowa Jezusa: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce” (por. J 14,1-12). A zatem warto spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy. Przebić się przez zniechęcenie, otworzyć na światło łaski, które pomoże skruszyć wewnętrzne skamieliny. I zatęsknić za niebem. Bo kiedy ma się to dokonać, jak nie teraz?

 

Zwyczajni - niezwyczajni

Za mało mówimy w Kościele o zwyczajnej świętości i codziennie spotykanych świętych. Żyją pośród nas. Nie narzucają swojej obecności innym, ale świadczą pokorną postawą o miłości Boga każdego dnia. To matka opiekująca się chorym dzieckiem; pani Zosia wiecznie pochylona nad niewstającym z łóżka od ośmiu lat mężem. Pani Ania, której wszyscy mówią: „Oddaj go do hospicjum! Sama ledwo chodzisz!” A ona uparcie tłumaczy: „Ale ja z nim przeżyłam ponad 50 lat! Jakże teraz mam męża zostawić?” To pan Zbyszek, który podczas wojny walczył za Polskę, potem 12 lat przesiedział w ubeckim więzieniu, a teraz - odkąd pamiętam - codziennie rano jest na Mszy św. w kościele, modli się za poległych kolegów i prosi Pana Boga, aby ojczyzna była prawdziwie wolna. To pan Stanisław i pani Ludwika, którzy może nie dorobili się majątku, ale wychowali dzieci na wspaniałych ludzi. I ks. Antoni, który 50 lat przepracował na małej parafii, ochrzcił setki osób, wysłuchał tysięcy spowiedzi i rozdał jeszcze więcej Najświętszych Hostii. Nigdy nie gonił za tytułami i godnościami. A dziś, pomimo podeszłego wieku, dalej ma światło w oczach. I nie musi nic mówić - kto go zobaczy, wie, że on zawsze kochał Boga i ludzi. I im oddał swoje życie. Zwyczajni - niezwyczajni, mali, a zarazem wielcy święci!

 

Chrześcijańska elita

1 listopada Kościół oddaje cześć swoim najlepszym dzieciom. Jest to dzień dumy, a zarazem święto pokory. Uroczystość Wszystkich Świętych ukazuje Kościół triumfujący w całej swojej chwale i dostojeństwie, ale zarazem nam, „ludziom w drodze”, przypomina, że nim jeszcze nie jesteśmy i nie możemy takiego Kościoła udawać. Tego dnia w liturgii słowa zostaje przypomniane „Kazanie na górze”. Nieprzypadkowo. „Błogosławieni” znaczy „szczęśliwi”. Jezus zatem pokazuje, jak może się dopełnić ludzki los w wymiarze poszukiwań, które są nam najbliższe. Nie jest to droga najprostsza. Ale za to najskuteczniejsza.

Szukając wiedzy o świętości, sięgamy po grube tomy pism mistyków, doktorów Kościoła. Przeglądamy „święte” obrazki w mniej lub bardziej udolny sposób przywołujące pamięć tych, którzy zostali oficjalnie zaliczeni w poczet „chrześcijańskiej elity”. Wszystko OK. Rzecz w tym, że tylko tak postrzegana, zawsze wydaje się być ulokowana zbyt daleko, zbyt wysoko, poza naszym zasięgiem. Opisy hagiograficzne jawią się jako hagada „ku pokrzepieniu serc”, w bliskim sąsiedztwie wspomnienia świata z baśni i legend, gdzie prawda miesza się z wytworami ludzkiej wyobraźni, rzeczywistość z marzeniami, które nie mają szans się ziścić. Tak rozumianą świętość zdaje się oddzielać od życia przepaść nie do przebycia. I to nie jest dobre.

 

Święty i grzeszny

Zbawienie to najważniejszy cel w życiu człowieka wierzącego. Nie ma wartości cenniejszej niż świętość, dlatego Kościół stawia ją tak wysoko w hierarchii spraw. Wszystko, co w nim się dokonuje, ku niej ma prowadzić. Ale też całe życie, nadzieja są czerpaniem ze świętości. Przede wszystkim z Najświętszego Boga, który nam się objawia, darowuje, umacnia i prowadzi ku sobie. On jest Źródłem, które nigdy nie wysycha. On powołuje do świętości. Rzecz w tym, że zajęci wielością spraw nie uznajemy za ważne, aby ów dar w sobie rozwinąć. Kościół jest grzeszny i zarazem święty - to nie tylko formułka teologiczna. Przekonanie wyrasta ze świadomości uświęcającej obecności Chrystusa w Mistycznym Ciele, jakim jest właśnie Kościół. Sami z siebie nic nie możemy zdziałać - On nas uświęca i prowadzi.

W dzisiejszych czasach, kiedy na różne sposoby szkicuje się obraz Kościoła tylko ludzkiego, grzesznego, słabego, szczególnie ważne wydaje się, aby nie zapominać o jego jasnym obliczu. Mówić o tym, budzić nadzieję, ukazywać świętość jako najcenniejszy skarb. Pozostaje tylko jedno pytanie: jak to robić? Jak ją odbrązowić, znieść z piedestału, uczynić atrakcyjną? Jaki ma być Kościół, aby jego ciemna, ludzka strona nie przesłaniała uświęcającej obecności Boga?

 

System naczyń połączonych

Gdy postawimy obok siebie szereg naczyń, łącząc je wszystkie jednym przewodem, powstanie system naczyń połączonych. Gdy doleje się płynu do jednego, poziom podniesie się we wszystkich. Prosty obraz dobrze wyjaśnia to, co dzieje się w Kościele. To także swoisty system naczyń połączonych. A zatem: każda modlitwa jest moja i zarazem nie jest moja. Pozostając moją w Duchu Świętym, powiększa równocześnie „majątek” całego Kościoła. Ubogaca mnie na zawsze, ale zarazem sprawia, iż piękniejsi stają się wszyscy. Tak samo dzieje się ze świętością - zweryfikowaną, potwierdzoną, uroczyście ogłoszoną i tą zwyczajną, codzienną. Stanowi wspólny kapitał całej wspólnoty wierzących! Nie jest do podziwiania, oprawiania w ramki i zaklinania w lukrowane obrazki. To raczej potencjał, który w niepojęty dla nas sposób dociera do serca każdego człowieka - jeśli tylko chce, umacniając go i utwierdzając w wędrówce ku Najświętszemu Bogu. Nie bez powodu św. Jan Paweł II pisał, iż „święci rodzą świętych”.

W zindywidualizowanym, zatomizowanym świecie, w wielości nieprzekraczalnych samotności taki sposób istnienia wydaje się wręcz nieprawdopodobny, nierealny. A jednak to prawda. Ci, którzy odeszli, i ci, co żyją, razem tworzą jedno dziedzictwo. Mogą na siebie nawzajem wpływać. Ów dynamizm w naszym codziennym pacierzu nazywamy „świętych obcowaniem”.

 

Widok ze szczytu

Brakuje nam takiego rozumienia Kościoła. Nie widzimy w nim miejsca dla siebie, ponieważ nie mamy świadomości istnienia owego systemu naczyń połączonych. Dlatego jesteśmy słabi, kurczowo trzymamy się życia, zapominając, że ono nie do nas należy. Tolerujemy w sobie grzech, gnuśność nie do końca zdając sobie sprawę, iż w ten sposób - poprzez wspomniany wcześniej „system naczyń połączonych” -  zatruwamy cały Kościół. Oddajemy walkowerem grę o życie, uznając, że nie warto się męczyć.

Do świętości nie idzie się w butach siedmiomilowych. To raczej pokonywanie drogi małymi kroczkami. Codzienność utkana wiernością, zmęczeniem, odchodzeniem i powrotami. Naznaczona miłością i cierpliwością, zaufaniem - także wtedy, gdy życie zamienia się w ciemną dolinę pełną groźnych cieni i złowieszczych odgłosów. Wiarą, że gdzieś tam, niedaleko, tuż za szczytem czeka na nas Ojciec.

To droga niełatwa, ale najpewniejsza.

Ks. Paweł Siedlanowski

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Wolność tańcem malowana


„Polskie DNA - wolność tańcem malowana” - widowisko muzyczne Alternatywnego Teatru Tańca LUZ - zainaugurowało cykl wydarzeń wpisujących się w obchody 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Muzyczny spektakl został wystawiony w sali „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach 8 listopada. Chętnie będą mogli obejrzeć go także 11 i 27 listopad. [fot. Jarosław Grudziński]

FOTOGALERIA

100 lat Niepodległej


Siedleckie uroczystości z okazji 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zainaugurowała Msza św. w intencji ojczyzny sprawowana w kościele pw. św. Józefa. Uczestniczyli w niej mieszkańcy miasta, organizacje społeczne, szkoły, służby mundurowe i samorządowcy. Po zakończeniu Eucharystii uroczyście odsłonięto i poświęcono tablicę upamiętniającą 100-lecie odzyskania niepodległości. Jest ona umiejscowiona na obelisku, który powstał staraniem wszystkich siedleckich parafii. Następnie uczestnicy uroczystości przeszli pod pomnik Wolności, gdzie miał miejsce dalszy ciąg jubileuszowych obchodów. [fot. Witold Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Przed Orszakiem św. Mikołaja
„Aby podobać się Bogu i ludziom - św. Mikołaj i św. Stanisław Kostka w oczach dzieci i młodzieży” - to hasło ogólnopolskiego konkursu literacko-plastycznego ogłoszonego przez parafię pw. św. Mikołaja w Lublinie.
więcej »
 

POLECAMY


Otwórz się na cud uzdrowienia
Współczesny świat różni się od tego, któremu stawiał czoło za czasów swojego ziemskiego życia Jezus. Osiągnęliśmy ogromne postępy w dziedzinie medycyny, psychologii oraz opieki zdrowotnej. Jednak zdobycze te nie pozwoliły rozwiązać wszystkich problemów, z jakimi borykają się ludzie.
więcej »
Na tak!
Brak właściwych granic ochronnych w życiu każdego to poważny problem, a ból spowodowany agresją ze strony innych jest ogromny.
więcej »
Rekolekcje dla małżeństw
W dniach 16-18 listopada w diecezjalnym domu rekolekcyjnym w Siedlanowie odbędą się rekolekcje dla małżeństw ph. Świętość w codziennym życiu.
więcej »
Przegląd Teatrów Obrzędowych
17 listopada, o 10.00, w sali teatralnej Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Mordach odbędzie się II Regionalny Przegląd Teatrów Obrzędowych.
więcej »
 

SONDA

 

Światowy Dzień Ubogich jest okazją do...

pomocy potrzebujących

uświadomienia sobie, że bieda ma różne twarze

lekcją dzielenia się z drugim człowiekiem

przypomnienie, że miłosierdzie można czynić gestem i słowem

naukę, że czasem mniej znaczy więcej



LITURGIA SŁOWA


Czwartek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR