23 stycznia 2018 r. Imieniny obchodzą: Maria, Ildefons, Rajmund

Pogoda: Siedlce

Numer 3
18-24 stycznia 2018r.

menu

NEWS

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Opinie

 
 

Bożonarodzeniowe zwyczaje

20 grudnia 2017 r.

Jak to dawniej bywało…


fot. PIXABAY.COM

Ozdoby choinkowe robiło się ze słomy. Na mikołaja nie lada rarytasem były ukradkiem usmażone przez mamę pączki, a podczas Wigilii na stole królowały wyłącznie postne dania… Wspomnienia świątecznych zwyczajów to nie tylko sentymentalna podróż w przeszłość, ale też okazja do refleksji nad cennym czasem wspólnych przygotowań i radosnego wyczekiwania na cud Bożego Narodzenia.

Każdy zakątek kraju pielęgnuje własne zwyczaje. Nie inaczej jest w naszym regionie. Skalę bogactwa obrzędowego Podlasia kąkolewnickie gospodynie prezentowały przed czterema laty w programie „Tydzień” emitowanym przez TVP1. Dzieląc się z widzami świątecznymi tradycjami, opowiadały m.in., jak dawniej strojono choinki i czym karmiono podczas Wigilii. Na antenie znalazł się też czas na wspólne kolędowanie, a nawet degustację specjałów regionalnej kuchni.

- To było wydarzenie! - potwierdza Józefa Iwanowska, kierownik zespołu ludowego Wrzos z Kąkolewnicy. Oprócz lokalnego przysmaku, tj. pierogów, panie smażyły racuchy. Prezentowały także świąteczne ozdoby: łańcuchy choinkowe wykonane ze słomy i bibuły ciętej w długie pasy. Nie lada atrakcją okazały się też aniołki. - Do gotowej główki doklejało się tekturowy tułów ozdobiony bibułową sukieneczką i gwiazdkami - tłumaczy z uwagą, iż efekt finalny cieszył oko, a świadomość włożonej w przygotowania pracy była źródłem dodatkowej satysfakcji.

Zagadnięta w kwestii manualnych zdolności towarzyszących artystycznej pasji, pani Józefa zdradza, iż zacięcie do rysowania i malowania odziedziczyła po mamie. - Pamiętam, jak robiła szyszki z bibuły, a ja byłam szczęśliwa, kiedy pozwoliła mi posklejać kolorowe kawałki. Z kolei na łańcuchy cięło się bibułę w prostokąty. Z kartoników robiło się harmonijki, składając bibułę raz w jedną, raz w drugą stronę. Po pocięciu słomki nawlekało się kokardki za pomocą igły i nitki - objaśnia. Bibuła była też podstawowym składnikiem wykonywanych dawniej kolczastych kul imitujących bombki. - Bo te prawdziwe w tamtych czasach to była rzadkość - potwierdza, wyjawiając, że kiedy rodzicom udało się kupić bombkę, w domu panowała radość.

Po wykonaniu ozdób choinkowych nadchodził czas strojenia... - Na choince, a więc jodle bądź świerku, najpierw wieszało się małe jabłuszka, potem ciastka - suchary i pierniczki z dodatkiem goździków i cynamonu - wymienia.

We wspomnieniach mojej rozmówczyni feeria barw miesza się z zapachami i smakami... - Najlepszym smakołykiem były cukierki. Do wcześniej kupionych przywiązywaliśmy nitki z pętelką. Nie lada łakociem były też cukierki robione przez mamę. Na blachę lała masę, a po zastygnięciu kroiła ją drobno i owijała kawałki w pozłotko - wyjaśnia. Z kolei smażone przez mamę po kryjomu pączki okazywały się najlepszym prezentem od mikołaja.

Opowieść o świątecznych ozdobach J. Iwanowska kończy przywołaniem dawnych choinkowych lampek. - Pamiętam jeszcze świeczki w lichtarzykach. Widok piękny, ale i ryzyko spore… - kwituje ze śmiechem.

 

Psoty za parawanem

Przygotowania do Bożego Narodzenia - jak tłumaczy pani Józefa - zaczynały się już od pierwszej niedzieli Adwentu. Wezwanie do umartwienia obejmowało różne sfery życia, w tym wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych. - W domach robiło się olej z nasion lnu. Posolony, z dodatkiem kilku kropel octu, smakował wybornie - wspomina. Jako kolejne z listy postnych dań gospodyni wskazuje m.in. kiszoną kapustę z cebulką i pieprzem polaną olejem.

W pamięci mojej rozmówczyni przetrwał też obraz dawnych nabożeństw. - Przed Wigilią śpiewana była nowenna do Matki Bożej. Co wieczór przychodziły kobiety, a moja babcia prowadziła śpiewy. Byłam bardzo dumna, kiedy brała mnie do odczytania modlitw - opowiada. Refleksji nad dawnymi czasami towarzyszy również wspomnienie przedświątecznej krzątaniny w domu i obejściu. - Obowiązkowym punktem było sprzątanie. Wyszorowana przed Wigilią podłoga pachniała żywicą. O nadchodzących świętach przypominały też wymieniane sienniki i świeża lniana pościel…

W końcu nadchodził długo wyczekiwany wieczór, a wraz z nim aromaty wigilijnego stołu, o których mimo upływu lat - co potwierdza J. Iwanowska - nie da się zapomnieć… - Na wieczerzę składały się m.in.: swojski chleb, kapusta z grzybami i olejem, śledzie z olejem, racuchy z makiem i aromatem migdałowym. Do tego kompot z suszu, czyli własnych jabłek, gruszek, wiśni i śliwek z dodatkiem goździków - wymienia.

Osobny rozdział w opowieści pani Józefy o świątecznych obrzędach wyznacza pamięć świeckich tradycji. - Dawniej na wsi w Wigilię praktykowany był zwyczaj „wynoszenia bramek”. Chłopcy wystawiali furtkę i przenosili ją od panny do kawalera. Potrafili też wysypać ścieżkę słomą albo sieczką. Gorzej, jeśli plewami, bo kiedy zamarzły, nie dało się ich zamieść - wspomina ze śmiechem. - Innym razem wysypywali na środku mieszkania drwa, by je następnie przeliczać; wyszło parzyście - będzie ślub w rodzinie!

Moja rozmówczyni wspomina też, że po pierwszym dniu świąt - spędzanym w ściśle rodzinnym gronie - następnego na obchód wsi wyruszali kolędnicy… - Chodzili po domach z „herodami” [ludowe przedstawienia bożonarodzeniowe - przyp.]. I podczas gdy jedni zabawiali gospodarzy, inni w tym czasie psocili za parawanem, wsypując np. sól do zupy stojącej na piecu. Ale to były żarty i nikt się za nie obrażał - podsumowuje.

 

Tradycja a symbole

Wierzenia i zwyczaje z dawnych lat kultywowane są także w rodzinie Krystyny Werner z Żukowa. Pierwsze okołoświąteczne wspomnienia - co akcentuje - wiążą się z początkiem Adwentu, którego rytm wyznaczały Msze św. roratnie. - Szło się wczesnym rankiem do kościoła, niosąc świecę udekorowaną niebieską wstążką. Niebieski, czyli kolor maryjny - uściśla.

Opinię, iż dawne tradycje pozostają żywe dzięki bogatej symbolice, potwierdza m.in. opowieść pani Krystyny o dekorowaniu świątecznego drzewka. - Rodzice wspominali, iż dawniej przy suficie wieszało się czubek jodły albo świerku, który stroiło się kolorowymi krążkami opłatków, jabłkami, ciastkami, orzechami i kolorową bibułą. Ozdobę tę nazywano podłużniczką. W myśl ludowych wierzeń miała przynieść gospodarzom dobry urodzaj w polu i uchronić ich przed nieszczęściem w nadchodzącym roku - wyjaśnia. - Współcześnie stroimy choinkę symbolizującą Chrystusa jako źródło życia. Gwiazda na czubku drzewka upamiętnia gwiazdę betlejemską, a zawieszane dzwonki - dobrą nowinę o narodzeniu Pana Jezusa. Jabłuszka przypominają o kuszeniu Adama i Ewy, a długie łańcuchy, którymi otaczana jest choinka, to symbol węża i niewoli grzechu - uściśla.

 

Ścisły podział obowiązków

K. Werner kucharką jest i z wykształcenia, i z zamiłowania. Podczas rozmowy nie mogło zatem zabraknąć pytania o potrawy, jakie będą królowały na wigilijnym stole. Zanim jednak gospodyni zdradzi, jakie specjały przygotuje na wieczerzę, wspomina dawne dania adwentowe. - Z racji postu jadało się kapustę i kluski gotowane na wodzie, polane swojskim olejem. Z dzieciństwa pamiętam też kwas chlebowy. Skórki od chleba mama wrzucała do garnuszka i zalewała letnią wodą. Po dwóch dniach brał zakwas, wtedy zlewało się do miseczki, a podawało choćby do ziemniaków - objaśnia.

Na tydzień przed świętami przygotowania ruszały już pełną parą. - Kobiety piekły ciasta: makowce, pierniki, migdałowce, serniki… Były też bułki drożdżowe nadziewane makiem, jabłkami czy serem. I podczas gdy gospodyni piekła chleb, rolą gospodarza było przygotowanie wyrobów masarskich. Do swojskiej wędliny podawało się chrzan tarty z buraczkami - tłumaczy.

Ścisły podział obowiązków - na co zwraca uwagę K. Werner - przypisany był także Wigilii. - Tego dnia dzieci stroiły choinkę, a gospodarz po oporządzeniu obejścia przynosił do domu sianko na świąteczny stół i snop żyta zwany kolędą. Stawiany w rogu mieszkania miał zapewnić rodzinie chleb na cały rok. Z kolei sianko, jak wiadomo, kładło się pod obrusem na pamiątkę ubogiego żłóbka. Gospodyni w tym czasie szykowała kolację. Obok pustego nakrycia dla zbłąkanego wędrowca, na stole - zgodnie z tradycją - musiało znaleźć się 12 potraw, czyli tyle, ilu apostołów zasiadło z Panem Jezusem do ostatniej wieczerzy - przypomina. - Wśród dań nie mogło zabraknąć gołąbków z kaszą gryczaną i grzybami. Był bigos z grzybami i grochem, a także swojski kisiel gryczany. Tradycyjne potrawy to również kutia z makiem, barszcz z uszkami, karp czy wreszcie śledzie w cieście z cebulą i swojskim olejem - wymienia z uwagą, iż wigilijne dania, obok wędlin, gościły na świątecznym stole także kolejnego dnia, jako że dawniej obowiązywał zwyczaj nierozpalania w kuchni w pierwszy dzień Bożego Narodzenia.

Opowieść o dawnych, a przecież nadal tak nam bliskich wierzeniach i tradycjach, pani Krystyna kończy życzeniami - i dla nas, i dla Państwa - zdrowych, błogosławionych świąt! I przypomnieniem, by w spokoju oraz zgodzie rozpocząć nowy rok. Bo jaki Nowy, taki cały… - jak głosi ludowa mądrość.

AW

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Kolędy pokoleń


W Szkole Podstawowej nr 2 w Siedlcach odbył się koncert „Kolędy pokoleń”. Była to już siódma edycja wydarzenia, w którym wystąpili: przedszkolaki i seniorzy, młodzież oraz dorośli. [fot. MK]

FOTOGALERIA

Orszak w Dubicy


„Bóg jest dla wszystkich!” Pod takim hasłem odbył się - już po raz czwarty - Orszak Trzech Króli w Dubicy. [fot. AWAW]

PATRONAT "ECHO"


Mojżesz
8 lutego, o 18.00 i 20.00, w Centrum Kultury i Sztuki w Siedlcach wystawiony zostanie spektakl „Mojżesz”.
więcej »
Kolędowanie nad Bugiem
27 stycznia - już po raz 17 - będzie można posłuchać we Włodawie kolęd i szczodrywek w wykonaniu zespołów śpiewaczych i kapel z Polski, Białorusi i Ukrainy.
więcej »
 

POLECAMY


O Maryi nigdy dosyć!
Niedostatecznie dotąd Ją sławiono, za mało wychwalano, czczono, kochano, zbyt mało Jej służono! Należy się Jej więcej chwały, czci, miłości i nabożeństwa! - pisze o Maryi św. Ludwik Maria Grignion de Montfort.
więcej »
Rozważanie Ewangelii
„Ewangelia i życie” to książka, która wprowadza w biblijny świat ks. Jana Zieji. Jest zaproszeniem do codziennego, bardzo intymnego spotkania ze Słowem i do wsłuchania się w niezwykłe świadectwo myślenia i życia Ewangelią.
więcej »
 

SONDA

 

Czego uczą nas bł. Męczennicy Podlascy?

że są wartości, których za wszelką cenę trzeba bronić, nawet za cenę życia

że wierność Bogu bardzo dużo kosztuje

zaufania mimo wszystko - z wiarą, że wyda ono błogosławione owoce

są wzorem odwagi - także, a może zwłaszcza, dla młodych ludzi

trudno powiedzieć - unici żyli w innych czasach, borykali się z innymi problemami



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
2 Sm 6, 12b-15. 17-19; Ps 24 (23), 7-8. 9-10
Ewangelia:
Mk 3, 31-35

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR