18 listopada 2018 r. Imieniny obchodzą: Aniela, Klaudyna, Roman

Pogoda: Siedlce

Numer 46
15-21 listopada 2018r.

menu

NEWS

Jak świętowaliśmy 11 listopada? Przegląd relacji w bieżącym wydaniu ECHA!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Rozmaitości

 
 

Rozmaitości

20 grudnia 2017 r.

Poleje się olej


fot. ARCHIWUM

To smak mego dzieciństwa - odpowiadają jednym głosem przedstawiciele starszego pokolenia, pytani o olej lniany, bez którego także dzisiaj nie wyobrażają sobie wigilijnego stołu.

Olej w kuchni naszych babć sygnalizował porę roku i odpowiadającą mu część kalendarza obrzędowego przypisanego do życia religijnego. Tłoczono go zwykle dwa razy w roku: przed Adwentem i na progu Wielkiego Postu, by zastąpić w tym czasie przygotowania do rocznych świąt wszechobecny tłuszcz zwierzęcy: smalec wieprzowy, gęsi czy łój. Bo post musiał być postem, tj. odróżniać się od zwykłego czasu w ciągu roku. Toteż reguł wstrzemięźliwości w jedzeniu przestrzegano o wiele surowiej niż współcześnie, nawet jeśli codzienność naszych przodków też nie obfitowała w rarytasy.

Bożena Domiańczyk z Muzeum Regionalnego w Łukowie, która w codziennej pracy często opowiada zwiedzającym, zwłaszcza dzieciom i młodzieży, „jak to ze lnem było”, przyznaje: - Pola obsiane lnem jeszcze niedawno były nieodłącznym elementem wiejskiego krajobrazu na ziemi łukowskiej. Był to przecież podstawowy surowiec do wyrobu samodziału, z którego kobiety na wsi szyły koszule, pościel, worki. Żmudna, pracochłonna obróbka lnu po jego wysuszeniu - oddzielanie główek z nasionami od słomy, moczenie łodyg, międlenie itd. - zaczynała się już po zakończeniu najważniejszych prac polowych, późną jesienią - mówi z uwagą, że długie zimowe wieczory zarezerwowane były z kolei na przędzenie lnu i wełny.

27 października w łukowskim muzeum odbyły się warsztaty pt. „Jak to ze lnem było”, których element stanowiła wizyta w olejarni Roberta Janowskiego w Turzych Rogach i pokaz tłoczenia oleju.

 

Tłoczenie oleju

- Olej lniany kolorem najbardziej przypomina miód wielokwiatowy i ma swój niepowtarzalny zapach - mówi Jadwiga Krześniak ze wsi Przewóz w gminie Maciejowice, przez 20 lat prowadząca w szkole w Antoniówce Szkolne Muzeum Ziemi Nadwiślańskiej, które założyła, organizująca też etnograficzne lekcje tematyczne i pokazy dotyczące obrzędów czy pracy ludzi na wsi, m.in. obróbki lnu.

- Jest kilka dni w roku, kiedy jest potrzebny do kuchni: Środa Popielcowa, Wielki Piątek, Wigilia Bożego Narodzenia. I przez cały Wielki Post i Adwent: do kraszenia kartofli, pierogów albo klusków, jako dodatek do sałatek, śledzi albo wigilijnej kapusty z grzybami. Smażono na nim racuchy i rybę - wylicza jego zastosowanie z uwagą, że trzeba go było „wypożytkować”, żeby się nie zmarnował. Dlatego olej lał się niemal strumieniami. - Ale najlepiej smakuje jedzony najprościej, jak się da: dodany do pokrojonej w kosteczkę i posolonej cebuli, albo sam, z maczanym w nim chlebem. Jak opowiadała moja mama, na wsi jadali tak z dawien dawna - i jej rodzice, i dziadkowie - wspomina.

 

W siemię bity

- Przed Adwentem czy Wielkim Postem zbierało się kilku gospodarzy, ładowali worki z siemieniem na jeden wóz i jechali do olejarza w Czołomyjach - wspomina pani Krystyna z jednej z podsiedleckich wsi. - Przywozili olej w bańkach, takich jak na mleko. Jak rodzina była większa, to nawet 30 litrów. I wszystko poszło, bo na oleju robiło się każdą potrawę - tłumaczy.

Pani Jadwiga zaopatrzyła się w olej, który w butelkach sprzedawany jest na targach. - Smakuje mi jak dawniej. Ważne, żeby nie miał posmaku goryczy, bo wtedy zmieni smak każdej potrawy. Moja mama mówiła, że jak jest dobrze zrobiony, to nie ma prawa być gorzki - mówi. Pani Krystyna ma inne zdanie: - Wydaje mi się, że olej, który kupujemy teraz, to już inny smak i zapach. Ten, który pamiętam ze swojego dzieciństwa czy młodości, był tak zapaszysty, że chciało się go pić łyżkami - dodaje.

 

Samo zdrowie

- Czy olej lniany jest zdrowy? Tyle go ludzie dawniej jedli i nie chorowali. Myślę, że tak - precyzuje J. Krześniak. Dodaje, że przecież na wsi nikt nie objadał się kiełbasą, a robić trzeba było… - Post, nie post, ludzie pracowali bardzo ciężko. Wiosną gospodarz musiał stanąć przy pługu i chodzić cały dzień za koniem. Słaniał się na nogach, ale pracował. Więc to dawniejsze jedzenie, chociaż postne, na oleju, musiało być zdrowe - spekuluje.

- Nie przypominam sobie z dzieciństwa innego oleju niż lniany. U nas nie biło się go ani z rzepaku, ani ze słonecznika. Pamiętam natomiast, że w latach 50 chodził po domach w naszej wiosce agronom z gminy i zachęcał dzieci do zakładania poletek doświadczalnych. Wiem, że rosły na nich słoneczniki i że z pestek miał być bity olej, ale czy tak się stało, nie wiem - opowiada pani Krystyna. - Na pewno ten swojski olej był zdrowy. Nikt nam nie dawał żadnych witamin. Wszystkie były w tym, co trafiało na nasz stół - zauważa.

 

Samo zdrowie

Pozostałością po wybiciu oleju były wytłoczyny, tj. łuski uprażonych, tj. rozgrzanych wcześniej nasion. - Razem z olejem przywoziło się resztki siemienia, zbite w takie wielkie kręgi. Mówili na nie: „makuchy”. W moim rodzinnym domu odkrawało się po kawałku z tego makucha i po wymieszaniu z ciepłą wodą dawało do picia cielętom. Zimą ta woda je rozgrzewała. Rosły szybciej - tłumaczy pani Jadwiga. A fakt zdrowotnych walorów siemienia lnianego potwierdza pani Krystyna: - U nas na te wytłoczyny po siemieniu lnianym mówili „okuch” albo „prażuch” - wyjaśnia. - Gotowało się wodę, kroiło nożem ten prażak i wrzucało na wrzątek. Ugotowała się z tego taka „klejka”, jakby lekki krochmal. Po ostudzeniu dawało się do picia cielętom i prosiakom. Zwierzęta zdrowo się chowały i szybko rosły - mówi.

- Jeszcze kilka lat temu udało mi się taki makuch kupić na rynku z myślą o wystawie w naszym szkolnym muzeum - dodaje pani Jadwiga.

 

Wiem, co jem

Dla Roberta Janowskiego prowadzącego w podłukowskich Turzych Rogach firmę „Natura Tur” bicie oleju na zimno - z nasion różnych roślin oleistych - stało się sposobem na życie. Dlatego nie ma wątpliwości, że produkt finalny jego pracy jest superzdrowy. - Oleje tłoczone na zimno to bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych, których organizm ludzki nie wytwarza, a potrzebuje do prawidłowej pracy. Fachowcy żywieniowi wypowiadają się, że te oleje, nieoczyszczone, tj. nie poddane rafinacji, są nieocenionym i niedocenionym źródłem zdrowia - stwierdza. Olejowi lnianemu nie służy też podgrzewanie go, tj. smażenie na nim czy dodawanie do gotujących się potraw. Zdrowszy jest podawany na zimno.

Co wspólnego z prawdziwym olejem ma oleista ciecz opatrzona etykietą „olej”, której używamy w naszej kuchni? Tłoczenie takiego tłuszczu odbywa się na gorąco, poza tym jest on rafinowany z użyciem substancji chemicznych.

 

Olej w głowie

A jaką wiedzę o oleju niosą przysłowia, które zwykliśmy traktować jako przekaźnik ludowej mądrości? „Ciężko z kamienia olej wytoczyć” - mawiali nasi dziadkowie, podsuwając myśl o bezcelowości pewnych działań. A zarazem - o trudzie pracy olejarza, który potrafi wydobyć cenną zawartość z małego ziarenka. „Z chudego rzepaku mało oleju” - przestrzega porzekadło, również nawiązujące do celowości zastosowania odpowiedniego produktu, by cieszyć się efektem pracy. Do staropolskiego menu nawiązuje powiedzenie „nudny jak flaki z olejem”. Mięso w czystej postaci w dzień powszedni jadano rzadko, częściej natomiast na stole gościły laki, czyli gotowane jelita, z olejem. Trudno przesądzić, czy było to jedzenie smaczne, na pewno natomiast bez wyrazu, mdłe, wywołujące nudności, czyli „nudne”. Językoznawcy borykają się z wytłumaczeniem, skąd wziął się frazeologizm „mieć olej w głowie”. Sądzą, że ponieważ tłusty olej usprawnia działanie maszyn, jego moc sprawczą przeniesiono także na najbardziej ze skomplikowanych „mechanizmów”, czyli rozum. A współczesny aforysta ze śmiechem dodaje: „Kto ma olej w głowie, temu wszystko idzie jak po maśle”...

 

Wszystko przemija

Wywołanie wspomnień - zapamiętanych z dzieciństwa smaków i zapachów, nieuchronnie prowadzi do porównania „wczoraj” i „dzisiaj”. J. Krześniak, której pasja do ocalania przeszłości zaowocowała bogatymi zbiorami zgromadzonymi w szkole w Antoniówce, zauważa, że pokolenie młodych z coraz mniejszym sentymentem podchodzi do tradycji. - Nie przywiązuje się takiej wagi do jakości postów nakazanych przez Kościół. Dzieci krzywią się na tradycyjne jedzenie, chociaż jest i smaczne, i zdrowe. Wszystko poszło spać… - kończy refleksyjnie swoje wspomnienia o smakach dzieciństwa.

LA

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Wolność tańcem malowana


„Polskie DNA - wolność tańcem malowana” - widowisko muzyczne Alternatywnego Teatru Tańca LUZ - zainaugurowało cykl wydarzeń wpisujących się w obchody 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Muzyczny spektakl został wystawiony w sali „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury w Siedlcach 8 listopada. Chętnie będą mogli obejrzeć go także 11 i 27 listopad. [fot. Jarosław Grudziński]

FOTOGALERIA

100 lat Niepodległej


Siedleckie uroczystości z okazji 100 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zainaugurowała Msza św. w intencji ojczyzny sprawowana w kościele pw. św. Józefa. Uczestniczyli w niej mieszkańcy miasta, organizacje społeczne, szkoły, służby mundurowe i samorządowcy. Po zakończeniu Eucharystii uroczyście odsłonięto i poświęcono tablicę upamiętniającą 100-lecie odzyskania niepodległości. Jest ona umiejscowiona na obelisku, który powstał staraniem wszystkich siedleckich parafii. Następnie uczestnicy uroczystości przeszli pod pomnik Wolności, gdzie miał miejsce dalszy ciąg jubileuszowych obchodów. [fot. Witold Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Przed Orszakiem św. Mikołaja
„Aby podobać się Bogu i ludziom - św. Mikołaj i św. Stanisław Kostka w oczach dzieci i młodzieży” - to hasło ogólnopolskiego konkursu literacko-plastycznego ogłoszonego przez parafię pw. św. Mikołaja w Lublinie.
więcej »
 

POLECAMY


Otwórz się na cud uzdrowienia
Współczesny świat różni się od tego, któremu stawiał czoło za czasów swojego ziemskiego życia Jezus. Osiągnęliśmy ogromne postępy w dziedzinie medycyny, psychologii oraz opieki zdrowotnej. Jednak zdobycze te nie pozwoliły rozwiązać wszystkich problemów, z jakimi borykają się ludzie.
więcej »
Na tak!
Brak właściwych granic ochronnych w życiu każdego to poważny problem, a ból spowodowany agresją ze strony innych jest ogromny.
więcej »
Rekolekcje dla małżeństw
W dniach 16-18 listopada w diecezjalnym domu rekolekcyjnym w Siedlanowie odbędą się rekolekcje dla małżeństw ph. Świętość w codziennym życiu.
więcej »
Przegląd Teatrów Obrzędowych
17 listopada, o 10.00, w sali teatralnej Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Mordach odbędzie się II Regionalny Przegląd Teatrów Obrzędowych.
więcej »
To ty, szare Podlasie, rodzona ma kraino
Świętując jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości, warto skupić uwagę na tym, co działo się sto lat temu w miejscu, gdzie dzisiaj żyjemy. Książka „Tak rodziła się Niepodległość. Południowe Podlasie 1918” odsłania przed czytelnikiem panoramę wydarzeń sprzed wieku.
więcej »
 

SONDA

 

Światowy Dzień Ubogich jest okazją do...

pomocy potrzebujących

uświadomienia sobie, że bieda ma różne twarze

lekcją dzielenia się z drugim człowiekiem

przypomnienie, że miłosierdzie można czynić gestem i słowem

naukę, że czasem mniej znaczy więcej



LITURGIA SŁOWA



Czytania:
; ;

Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR