21 maja 2018 r. Imieniny obchodzą: Tymoteusz, Wiktor, Kryspin

Pogoda: Siedlce

Numer 20
17-23 maja 2018r.

menu

NEWS

W niedzielę 27 maja pod hasłem Kobieta - Życie+ w sanktuarium bł. Męczenników Podlaskich w Pratulinie odbędzie się III Diecezjalna Pielgrzymka Kobiet.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Rozmowy

 
 

Rozmowa ECHA

20 grudnia 2017 r.

Wołałem: „Chcę doświadczyć żywego Boga!”


fot. ARCHIWUM

Rozmowa z Krzysztofem Demczukiem, liderem wspólnoty Metanoia, prezesem Fundacji Aplica, psychoterapeutą.

Jako nastoletni chłopak straciłem brata. Nie umiałem sobie z tym poradzić. Wszedłem w świat narkotyków i alkoholu. To była jedna z głównych rzeczy, z których uwolnił mnie Bóg. Nie trzeźwiałem po 20 dni w miesiącu. W październiku 1995 r. wpadłem w śpiączkę z powodu narkotyków, miałem sprawy sądowe o pobicie, handlowałem narkotykami. W pewnym momencie oddałem Bogu swoje życie! Wołałem: „Jeśli to prawda, że jesteś żywym Bogiem, że nie jesteś tylko kolejną religią i zbiorem reguł, uratuj mnie! Ja chcę doświadczyć takiego Boga!”. Po krótkim czasie byłem wolny od narkotyków. W kwietniu przyszłego roku miną 22 lata od chwili, gdy pogodziłem się z Bogiem. Potem zaczął się proces naprawy. Pan przemieniał moje życie, sposób myślenia o sobie i innych, mój sposób traktowania ludzi, wyrażania tego, co miałem w sercu, podążania za marzeniami, słuchania Jego głosu.

Szukając w księgarniach książki „Skandal Bożej miłości”, w której opowiada Pan o swoich doświadczeniach, usłyszałam: „To pomyłka. Może chodzi o książkę „Skandal miłosierdzia”? Skąd taki tytuł?

Nie spodobał mi się tytuł zaproponowany przez wydawcę, więc na szybko wymyśliłem inny, swój. Książka „Skandal Bożej miłości” opowiada o rzeczach skandalicznych w ludzkim rozumieniu. Jak komuś, kto robi tak złe rzeczy, można przebaczyć? Jak można kochać kogoś takiego? To skandal w oczach ludzi! Dopiero po fakcie zorientowałem się, że bp Grzegorz Ryś, którego bardzo cenię, wydał książkę „Skandal miłosierdzia”. Nie czytałem jej, ale podobny tytuł ma swoje plusy i minusy [śmiech].

 

Dlaczego opowiada Pan o swojej przeszłości?        

Ta książka nie mówi o mnie. Nie warto czytać książek o Krzysztofie Demczuku, bo nie jestem kimś znanym. Nie czuję też, bym zrobił coś wyjątkowego. Ten wywiad rzekę warto czytać ze względu na to, co zrobił Bóg. W dzisiejszym świecie widzimy w Nim raczej strażnika pewnych moralnych zasad i kościelnych reguł, kogoś sprawiedliwego i wymierzającego - zgodnie z naszym postępowaniem - nagrody lub kary. Ta książka pokazuje Boga, który nie jest ograniczony tym, co my robimy. Tu nie chodzi o wywyższenie mojej osoby. Chciałbym, aby ludzie mogli zobaczyć, że dla Niego nie ma człowieka, który odszedłby za daleko, przegranego i pozbawionego nadziei.

 

Z czego został Pan wyciągnięty i uwolniony przez Boga? Jak wyglądała ta interwencja?

Jako nastoletni chłopak straciłem brata. Nie umiałem sobie z tym poradzić. Wszedłem w świat narkotyków i alkoholu. To była jedna z głównych rzeczy, z których uwolnił mnie Bóg. Nie trzeźwiałem po 20 dni w miesiącu. W październiku 1995 r. wpadłem w śpiączkę z powodu narkotyków, miałem sprawy sądowe o pobicie, handlowałem narkotykami. W pewnym momencie oddałem Bogu swoje życie! Wołałem: „Jeśli to prawda, że jesteś żywym Bogiem, że nie jesteś tylko kolejną religią i zbiorem reguł, uratuj mnie! Ja chcę doświadczyć takiego Boga!”. Po krótkim czasie byłem wolny od narkotyków. W kwietniu przyszłego roku miną 22 lata od chwili, gdy pogodziłem się z Bogiem. Potem zaczął się proces naprawy. Pan przemieniał moje życie, sposób myślenia o sobie i innych, mój sposób traktowania ludzi, wyrażania tego, co miałem w sercu, podążania za marzeniami, słuchania Jego głosu. O tych zmianach mógłbym mówić długo. Nie działy się one w magiczny sposób, a przez pracę nad sobą i ludzi, którzy byli wokół mnie. Biblia mówi, że Bóg współdziała dla naszego dobra. Część robi On, a drugą część my.

 

Próbował Pan wytłumaczyć sobie po ludzku tę przemianę?

Nie miałem potrzeby, by szukać uzasadnienia. Brałem większość narkotyków: marihuanę, haszysz, amfetaminę, LSD, benzodiazepiny i barbiturany. Część tych substancji włącza się w metabolizm organizmu. Byłem doświadczony i wiedziałem, że po kilkunastu miesiącach brania benzodiazepinów nie mogę ich odstawić z dnia na dzień. Mój organizm musiałby przeżywać wtedy tzw. zespół odstawienia (np. bolałyby mnie mięśnie). Gdy zawołałem do Boga, jeszcze w niedzielę „wychodziły” ze mnie narkotyki, a w poniedziałek nie czułem już żadnych objawów odstawienia.

Chodzę twardo po ziemi, ale są momenty, kiedy pewne rzeczy trudno wyjaśnić; musimy uznać, że „jest coś więcej”. Jestem ostrożny w ogłaszaniu cudów, ale wtedy nie miałem wątpliwości, że go doświadczyłem. Bóg zmienił moje życie i myślenie. Siadam na modlitwie i zaczynam płakać, choć nigdy nie robiłem tego przed kimkolwiek…

 

Dziś jest Pan liderem wspólnoty, zajmuje się głoszeniem słowa Bożego. Świecki, który naucza, to nowy znak?

Obecność świeckich w Kościele od zawsze była znacząca. Sporo pisał na ten temat Jan Paweł II. Mówiono o tym także na Soborze Watykańskim II. Kościół to nie tyle instytucja, ale zgromadzenie wybranych wokół osoby Jezusa. Kościoły w Holandii, Czechach czy Szwecji są dziś zamieniane na restauracje i skateparki. Wydaje się nam, że Polska jest inna, silna i katolicka, ale wystarczy popatrzeć na statystyki. Co będzie, gdy umrze pokolenie, które dziś przychodzi do kościoła? Potrzeba nowej ewangelizacji. Dawniej nauczali tylko księża, ale oni nie żyją w tych realiach, co świeccy. Kościół stał się miejscem dla ludzi „kościelnych”. Na szczęście hierarchowie coraz częściej widzą potrzebę, by Kościół gromadził nie tylko tych, co przychodzą w niedzielę na Mszę. Nauczanie przez świeckich wiąże się z pewną kontrowersją. Pojawia się pytanie: czy muszą mieć misję kanoniczną? Ja odpowiadam przekornie, że otrzymałem ją podczas bierzmowania, gdy biskup nakładał na mnie ręce i kazał być świadkiem. To nic nadzwyczajnego! Świeccy mają pełne prawo dzielić się swoim doświadczeniem wiary, rozumieniem słowa Bożego; i to dzieje się coraz częściej. Kościół hierarchiczny i Kościół świecki, charyzmatyczny, potrzebują się wzajemnie. Musimy się uzupełnić. Ja nie zrobię tego, co może ksiądz - nie udzielę sakramentów, ale on nie zrobi tego, co mogę ja - nie pójdzie do miejsca mojej pracy, do knajp czy jakiejś instytucji, bo zwyczajnie będzie mu trudno.

 

W książce dzieli się Pan doświadczeniem bycia liderem. Czego wymaga się od takiej osoby?

Mój pomysł na lidera nie jest jedynym, prawdziwym modelem. W naszych wspólnotach próbujemy zaprowadzić demokrację, ale przecież Kościół nigdy nie był demokratyczny. Wierni nie wybierają sobie proboszcza przez głosowanie, nominuje go biskup. Kościół jest hierarchiczny, więc wspólnoty też powinny przyjąć model przywództwa. Kiedy wybieram zespół liderski, opieram się na tym, o czym mówi amerykański pastor… O tym, czy ktoś może znaleźć się w zespole, świadczą: chemia, charakter i kompetencje. Osoba ma „chemię”, gdy w relacjach z innymi potrafi tworzyć zasady, a nie kwasy. Liczy się też charakter i to, czy chce rozwijać się osobowościowo. Dziś mamy sporo ludzi wykształconych pod względem teologicznym i biblijnym, wiele osób jeździ na rekolekcje, czyta książki; 20 lat temu tego nie mieliśmy. Sama wiedza na tematy religijne jednak nie wystarczy. Ludzie nie tyle potrzebują wiedzieć więcej, ale chcą czegoś, co działa, co jest skuteczne. Lider musi być ułożonym człowiekiem, mieć kontakt sam ze sobą. Trzecia zasada to kompetencje. Liderowi nie wystarczy wiedza na poziomie teologicznym. Potrzeba też wiedzy dotyczącej komunikacji, asertywności, wyznaczania celów, analizy potrzeb, rozumienia własnych ograniczeń i zasobów, wiedzy na temat wydobywania potencjału z ludzi, delegowania do zadań, zarządzania czasem, projektami itd. Potrzebujemy najlepszych z najlepszych. Jezus wybrał 12 apostołów, ale trzech faworyzował, zabierając na najważniejsze wydarzenia. Wyjaśniał sporo na osobności. Wiedział, że z masą ludzi, których nakarmił, nie jest w stanie zrobić zbyt wiele. Potrzebował tych, co poniosą Jego przesłanie w niezmienionej formie.

 

Co możemy więc zrobić dla rozszerzenia Bożego królestwa?

Trzeba włączyć się do lokalnych wspólnot, bo one ożywiają parafię, i w tej grupie poszukiwać tego, co Bóg chce uczynić. Często ludzie planują, że zaczną działać, gdy będą na to gotowi i odpowiednio wyszkoleni. Oczywiście warto inspirować się innymi, ale trzeba też zacząć działać tam, gdzie się żyje. Bóg zawsze wybierał ludzi nieprzygotowanych (Mojżesz, Gedeon, Nehemiasz). Jezus wybrał apostołów, by Mu towarzyszyli, aby mógł ich posłać na głoszenie słowa, wypędzanie złych duchów i usługiwanie w mocy. Warto jednak obrać w tym dobrą kolejność: najpierw trzeba słuchać Boga i być z Nim, poznawać Go. Reszta przyjdzie później. Potrzebujemy czegoś więcej niż tylko niedzielnej Mszy św. Trzeba wreszcie wyjść z kulturowego katolicyzmu („skoro babcia i matka były wierzące, to i ja będę”). Trzeba postarać się o więcej. Bóg mówi przez innych, przez księży, świeckich i lokalną wspólnotę. Doświadczymy tego, gdy będziemy mieli otwarte serce. Wtedy zostaniemy powołani. Powołania się nie wybiera, raczej się je słyszy, trzeba tylko nastawić uszy… Lokalne wspólnoty w tym pomagają!         

Dziękuję za rozmowę!

Agnieszka Wawryniuk

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Święto rodziny


W niedzielę 13 maja do sanktuarium Matki Bożej Królowej Rodzin przybyli narzeczeni, małżeństwa i rodziny z dziećmi z całej diecezji. Tegoroczne spotkanie odbyło się pod hasłem „Rodzina drogą Kościoła”. [fot. K. Ochnio]

FOTOGALERIA

Jarmark św. Stanisława


Ponad 200 wystawców, występy artystyczne, a przede wszystkim słoneczna pogoda - tak wyglądał XI Jarmark św. Stanisława w Siedlcach, który odbywał się 11 i 12 maja. [fot. J. Kurzawa]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Diecezjalna Pielgrzymka Kobiet
Odbędzie się już po raz trzeci w Pratulinie 27 maja.
więcej »
Na Bożą chwałę
27 maja w parafii pw. św. Małgorzaty w Ulanie odbędzie się II Festiwal Pieśni Maryjnej.
więcej »
Znów zagrają dla Jezusa
W gronie polskich miast, które w Boże Ciało zagrają dla Jezusa, po raz drugi znajdą się także Siedlce. Koncert uwielbienia „Siedlce dla Jezusa” ph. „Bądźcie mocni w Panu - siłą Jego Ducha” odbędzie się 31 maja, o 19.00, na płycie miejskiego lodowiska przy ul. B. Prusa 6.
więcej »
 

POLECAMY


Bóg nie umarł
Monolith Films przedstawia „Bóg nie umarł. Światło w ciemności”. Film w kinach od 18 maja!
więcej »
Grają o plac zabaw!
Szkoła Podstawowa z Oddziałami Integracyjnymi nr 6 im. Władysława Broniewskiego w Siedlcach gra o nowy plac zabaw. Głosowanie trwa!
więcej »
 

SONDA

 

Miesiąc z Maryją...

uczestniczę w nabożeństwach majowych

kojarzy mi się z wiosną

odmawiam Litanię loretańską

nabożeństwo do Maryi nie powinno ograniczać się do jednego miesiąca

jest jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Poniedziałek
Czytania:
Rdz 3, 9-15. 20; Ps 87, 1-3. 5-6
Ewangelia:
J 2, 1-11 albo J 19, 25-27 albo Łk 1, 26-38

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR