19 lipca 2018 r. Imieniny obchodzą: Alfred, Wincenty, Włodzisław

Pogoda: Siedlce

Numer 29
19-25 lipca 2018r.

menu

NEWS

A najnowszym numerze pielgrzymkowe ABC!

STRONA GŁÓWNA


Podgląd chwilowo niedostępny

Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Historia

 
 

Historia

24 stycznia 2018 r.

Włodawscy Żydzi


fot. ARCHIWUM

W styczniu 1940 r. pomiędzy ulicami: Wyrykowską, Okunińską i Furmańską utworzono we Włodawie getto. Przebywało w nim ponad 5,5 tys. Żydów z miasta i okolicy. Getto przestało istnieć 30 kwietnia 1943 r., kiedy Niemcy zorganizowali ostatnią akcję likwidacyjną, wywożąc Żydów do obozu w Sobiborze.

Na Lubelszczyźnie Niemcy zamordowali ok. 800 tys. Żydów. W Sobiborze powstał największy obóz spośród obozów włączonych w Akcję „Reinhardt”, zakładającą zagładę Żydów w Generalnym Gubernatorstwie i regionie białostockim. Obóz, którego budowę rozpoczęto na przełomie zimy i wiosny 1942 r., zlokalizowany został w dystrykcie lubelskim w niedużej odległości od Chełma i Włodawy. Jego powierzchnia wynosiła ok. 50 ha. Regularne transporty Żydów - z powiatów: puławskiego, krasnostawskiego, chełmskiego, hrubieszowskiego, bialskopodlaskiego - zaczęły przychodzić 5 maja 1942 r.

Do Sobiboru przybywały także transporty z zagranicy. Śmierć poniosło tutaj co najmniej 84 tys. Żydów z Niemiec, Austrii, Słowacji, Protektoratu Czech i Moraw, Francji i Białorusi; największą liczbę stanowili Żydzi holenderscy - 34 tys.

 

Sobibór - dzisiaj

Aktualnie na terenie byłego niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady trwają prace, których efektem ma być utworzenie Muzeum - Miejsca Pamięci w Sobiborze, oddziału Państwowego Muzeum na Majdanku. W 2017 r. powstał m.in. budynek, w którym mieścić się będzie siedziba nowej instytucji. Wcześniej warstwami geowłókniny oraz kruszywa z białego marmuru zabezpieczona została polana masowych mogił z prochami ofiar. Inwestycja będzie kontynuowana na wiosnę 2018 r., zaś otwarcie muzeum zaplanowano na końcówkę roku 2019 r.

 

Getto we Włodawie

W okresie międzywojennym włodawska gmina liczyła ok. 7 tys. Żydów z terenu miasta i sąsiednich gmin wiejskich. Ostatnim rabinem Włodawy przed II wojną światową był Mendele Morgenstern. Przed wybuchem wojny było tu 5650 Żydów.

W styczniu 1940 r. pomiędzy ulicami: Wyrykowską, Okunińską i Furmańską utworzono getto. Przebywało w nim ponad 5,5 tys. Żydów z Włodawy i okolic, z biegiem czasu dodatkowo dowieziono ok. 800 Żydów z Krakowa i Mielca oraz ok. 1 tys. Żydów z Wiednia. Powierzchnia getta wynosiła 50 tys. m². Więźniowie pracowali przy osuszaniu tzw. krowiego bagna i stawu włodawskiego oraz przy regulacji rzek Tarasienki i Włodawki. W getcie przydział chleba wynosił 100 gramów na osobę. Żydzi mogli zakupić inne artykuły spożywcze jedynie w sklepie prowadzonym przez Nechamę Lustigman oraz Elę Rychtman. Panował głód, przy przeludnieniu, niskim poziomie higienicznym i sanitarnym rozprzestrzeniał się tyfus. Jego epidemię opanowano na początku 1942 r. W lipcu 1942 r. przeprowadzono akcję likwidacyjną wymierzoną w dzieci, 24 października zorganizowana była kolejna, następna 6 listopada, ostatnia - 30 kwietnia 1943. Żydów wywożono do Sobiboru. Przeżyła tylko garstka.

 

Droga do obozu

Urodzona w 1926 r. Franciszka Kłucjasz (z domu Prokopiuk), pamięta drogę, którą każdego dnia przemierzali Żydzi, idąc z włodawskiego getta do Sobiboru, do pracy przy budowie obozu. Mówi się o ok. 150 Żydach z getta, którzy na początku 1942 r. brali udział w budowie miejsca zagłady. Pani Franciszka pamięta też tę samą drogę, na którą Niemcy nakładli drewnianych kołków, z Włodawy przez Orchówek do Sobiboru, a którą przepędzani byli Żydzi do obozu śmierci. Jeśli któryś z nich przewrócił się i upadł, Niemcy dobijali go strzałem z pistoletu... - W czasie wojny często przechodziłam obok tego miejsca. Mieszkałam w Orchówku, a we Włodawie miałam lekcje szycia u krawcowej. Starałam się omijać drogę, na której leżało wiele trupów. To był okropny widok - stwierdza po latach.

W lipcu 1942 r. Niemcy przeprowadzili akcję wymierzoną w dzieci żydowskie, rozkazując przyprowadzić na plac sportowy dzieci do 14 roku życia. Kiedy okazało się, że grupka jest nieliczna, Niemcy podstępnie sprawdzili tylko ich stan czystości, aby następnym razem zgłosiło się więcej osób. 7 sierpnia na plac przyszło więcej osób; dzieci odbierano siłą, wyszarpując je z rąk tym matkom które nie chciały ich oddać. Podczas tej akcji wywieziono około 1,5 tys. osób, w tym 107 dzieci.

- W pamięci utkwił mi jeszcze inny obraz: widok drabiniastego wozu ciągniętego przez dwa konie, na który dosłownie nawrzucano żydowskich dzieci - wspomina F. Kłucjasz. - Jednemu dziecku wystawała spomiędzy szczebli wozu nóżka, innemu rączka. Wóz przejeżdżał przez Orchówek do sobiborskiego obozu, blisko okien mojego dom - wspomina.

Ostatnia akcja likwidacyjna miała miejsce 30 kwietnia 1943 r. i oznaczała koniec istnienia getta we Włodawie - Żydzi zostali wyprowadzeni na Rynek, a następnie wywiezieni do Sobiboru. Niektórzy zdołali się ukryć we wcześniej zbudowanych kryjówkach. Przeżyła tylko garstka Żydów, którym udało się uciec. Ocalała m.in. Sara Osmoliński-Lustigmann, która mieszkała przy ul. Kraszewskiego jeszcze długie lata.

 

Pomagali Żydom

- Znam osoby, które pomogły Żydom włodawskim, ratując w sumie 120 ludzi - opowiada pani Franciszka, wyliczając nazwiska Bartnik i Masiukiewicz. - Masiukiewicz miał bunkier przy jeziorze Białym w Okunince. Jedna z moich koleżanek przynosiła nawet jedzenie ukrywającym się tam ludziom. Przeżyli, potem wyjechali stąd. Do Włodawy nigdy nie wrócili.

92-letni mieszkaniec Włodawy Grzegorz Zimnicki opowiada: - Znałem wielu tutejszych Żydów. Chodziłem do szkoły z chłopakiem, którego brat przeszedł na wiarę katolicką i ożenił się z Polką. Bardzo bogaty był Martkiter, który miał skład futrzany; jego syn i synowa mieszkający w Warszawie byli lekarzami. Dobrze znałem też biednych Żydów, zwłaszcza tych, którzy mieli jatki w Czworoboku, to u nich kupowałem mięso przed wojną. Kiedy chodziłem kuć konie i nie chciałem trzymać zwierzęcia za nogę, ojciec mówił: Zapłać Żydom 10 gr drożej, sami przytrzymają. Potem, w czasie wojny pomogłem niejednemu Żydowi.

 

Tęsknota za chlebem

Kiedy G. Zimnicki sięga pamięcią do pierwszych miesięcy wojny, na myśl przychodzi mu od razu tęsknota za chlebem. Brakowało go w mieście. - Antoniewska wypiekała 40-50 bochenków w piecu opalanym drzewem. W mieście były dwa, góra trzy piece, a mieszkańców setki - opowiada.

Kiedy zabierał krowy na łąkę, jednocześnie w drodze modląc się do Boga o powrót ojca i zakończenie wojny, na mijanych polach zbierał kłosy. - Wydmuchiwałem z nich ziarna. Za pierwszym razem zebrałem 2-3 kilogramy. Chleb zrobiliśmy wtedy z mąki zmielonej w młynku. Potem przez niecały miesiąc uzbierałem worek zboża, sąsiedzi aż się dziwili - wspomina. Kiedy do domu wrócił ojciec, dostał zboże, nie odczuwali już braku chleba. - Za każde załatwienie sprawy dawałem Żydom chleb. Oni byli go spragnieni. Matka mówiła tylko: oni by ciebie na rękach nosili. Żydzi byli głodni i sponiewierani. Bardzo chciałem im pomóc, przynosiłem np. ziemniaki - opowiada.

 

Chleb dla Żydów

Kiedy G. Zimnicki pracował u Niemców, łatwiej było zorganizować jedzenie dla Żydów. - Mówię do Niemca, że trzeba kuchnię postawić, bo miał polowe kuchnie wojskowe. Pomyślałem, że kobiety, które gotowały obiady, mogły nagotować i dla Żydów Pyta mnie Niemiec: Co gotować? Mówię: To, co my jemy. Odpowiada: Mamy makaron ze śliwkami. A makaron dostawali Niemcy z Włoch.

Zimnicki organizował Żydom także chleb. Trafiał do nich regularnie, co drugi dzień. - Był tam oddział gospodarczy, który zaopatrywał koszary. Niemcy - byli to ludzie starsi, ok. 60 roku życia - mieli 25 koni. Kiedyś jeden Niemiec przyszedł na naszą działkę po siana. Okazało się przydział na jednego konia to tylko 4 kg siana. Niemcy zawołali mnie i zaprosili do stołu. Byli to Ślązacy, rozumieli po polsku. Zjadłem, a przy okazji zapytałem, czy zostaje im chleb. Niemcy chcieli siana dla swoich koni, ja chleba. Chleba dla Żydów - ale to wiedziałem tylko ja. Powiedzieli, że mogę brać ten chleb. Co drugi dzień Żydzi dostawali worek suszonego chleba. Nikt o tym nie wiedział.


Przypadający 27 stycznia Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu ustanowiony został w 2005 r. przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, aby uczcić pamięć o ofiarach pochodzenia żydowskiego, pomordowanych w czasie II wojny światowej przez nazistowskie Niemcy.

Joanna Szubstarska

Powrót

STRONA GŁÓWNA


Podgląd chwilowo niedostępny

Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Ojciec Mateusz w Siedlcach


Na kilka dni planem zdjęciowym serialu „Ojciec Mateusz” stały się Siedlce. To właśnie w tym mieście ksiądz z Sandomierza rozwiąże zagadkę kryminalną związaną z Muzeum Diecezjalnym. [fot. KO]

FOTOGALERIA

600 lat parafii


Na skwerze 600-lecia w zegarze słonecznym ukryta została kapsuła czasu zawierająca m.in. list do przyszłych pokoleń. Poświęcono pomnik św. Jana Pawła II, a w kościele intronizowano relikwie Papieża Polaka. W ten sposób zbuczynianie uczcili 600 lat istnienia parafii i miejscowości. [fot. LA]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Hosanna Festival
Chcesz spędzić rewelacyjnie ostatni weekend wakacji? Mamy coś dla Ciebie! Dwa dni wypełnione brzmieniem muzyki z przesłaniem, radością i tańcem razem ze wspaniałymi ludźmi, dla których Chrystus jest Drogą, Prawdą i Życiem! A może jesteś uzdolniony muzycznie: grasz lub śpiewasz?
więcej »
OSG 2018
Europejskie Centrum Biznesu oraz Prezydent Miasta Siedlce, mają zaszczyt i przyjemność zaprosić do udziału w IV edycji Ogólnopolskiego Szczytu Gospodarczego OSG 2018.
więcej »
Dni Łosic
Koncerty gwiazd, kabaret, kino plenerowe, potańcówka i moc innych atrakcji czekają na wszystkich, którzy wezmą udział w tegorocznych Dniach Łosic. Impreza odbędzie się w dniach 20-22 lipca na targowicy miejskiej.
więcej »
 

POLECAMY


Książka na trudne czasy
Czego możemy nauczyć się od benedyktyńskich mnichów? Jak w dzisiejszym, coraz bardziej zeświecczonym świecie zachować więź z Chrystusem i głosić Dobrą Nowinę? Na te pytania odpowiada Rod Dreher w książce „Opcja Benedykta”.
więcej »
Drzwi do Bożej prawdy
Jeśli nasze próby lektury Pisma Świętego kończyły się niepowodzeniem, możemy zacząć w inny sposób. Autorzy „Biblii opowiedzianej” postanowili swoimi słowami zrelacjonować tę trudną księgę.
więcej »
Piękno uwiecznione
Zwiedzenie wiecznego miasta to pragnienie wielu osób. Tym, dla których pozostaje w sferze marzeń, polecamy albumy w szczególny sposób przybliżające piękno i majestat Watykanu.
więcej »
 

SONDA

 

I znowu wakacje...

to czas wypoczynku i ładowania akumulatorów

spędzam je w ruchu - kocham sport!

planuję wyjazd na własną rękę - nie ufam biurom podróży

nie lubię wakacji - nudzę się latem

czas jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Czwartek XV tygodnia okresu zwykłego
Czytania:
Iz 26,7-9.12.16-19; Ps 102 (101), 13-14b. 15-16. 17-19. 20-21 ;
Mt 11,28-30

Ewangelia:
Mt 11,28-30

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR