19 czerwca 2018 r. Imieniny obchodzą: Gerwazy, Protazy, Julianna

Pogoda: Siedlce

Numer 24
14-20 czerwca 2018r.

menu

NEWS

W numerze relacja z uroczystości jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Kultura

 
 

Grunt to tradycja

7 lutego 2018 r.

Między postem-karnawałem


fot. ARCH.

Jak ty zamiatasz?! Pod komin, pod komin, nie do drzwi. Toć sobie wszystkich kawalerów wymieciesz.

Że można się z tego pośmiać? Jak ktoś lubi. Ale na wszelki wypadek… Jak było, a może ciągle jeszcze - jest?

Wigilia

 

- Wstawaj. Wstawaj - wypowiedziane szeptem, ale stanowcze słowa matki nie dopuszczały sprzeciwu. Wiadomo - Wigilia. Nie ma co ryzykować. Jaki wigilijny dzień, taki cały rok. A śpiochem być - wstydliwa sprawa. I w ogóle trzeba się skręcać jak w ukropie, żeby na opinię pracowitej zasłużyć. Każdy wie, że wśród sąsiadów nic się nie ukryje. Osądzą nie tylko tego, kto w Wigilię będzie się ociągał, ale i tego, kto w pierwszy dzień świąt w gości gdzieś sobie pójdzie. Albo tańcował będzie. Taniec od drugiego dnia dopiero dozwolony jest. A pierwszy dzień na rozmowy. Dla rodziny. Bo normalnie to czasu na to mało.

- Wstawaj i się do Szymanów kopnij, żebyś tam pierwsza była. Krowa u nich cielna, niech jałówkę mają - przynagla kobieta.

Sceptyczny mąż ma nieco inne zdanie.

- Ja bym jej nie wysyłał. Poleci baba i dziurawe szczęście na cały rok zaniesie - wyraża swoją opinię.

A wszystko spokojniutko. Bo nie tylko kłócić się, ale i przemawiać albo rozprawiać podniesionym głosem w dzień Wigilii nie wolno. To wszystko samo przyjdzie, nie ma co jeszcze złym zwyczajom pomagać.

- I pogodę, pamiętaj, trzeba będzie zapisać - przypomina matka. - Całe 12 dni. - Jutro styczeń, potem luty, marzec... Aż do samych Trzech Króli. Niby że radio też mówi, ale nie na cały rok. No i co oni tam wiedzą. Dzisiaj tak, jutro siak zmieniają.

Wigilijny uwijańtus ma się ku końcowi, kiedy dzień się w noc zaczyna przemieniać. Jeszcze tylko ostatnie poprawki i można do stołu zasiadać.

- Jak ty zamiatasz?! Pod komin, pod komin, nie do drzwi. Toć sobie wszystkich kawalerów wymieciesz. A i garnków dopilnuj - niech się tam woda darmo nie bulgoce, bo ci się te kawalery wszystkie, co do jednego wygotują.

 

Sylwester

 

- No, popatrz, pani, wóz gdzieś dzisiejszej nocy nam z klepiska przepadł - o tym, bądź co bądź, niecodziennym wydarzeniu Szczepan poinformował swoją małżonkę ze stoickim spokojem. Było dobrze po szóstej, świat się ociężale - jak to po sylwestrze - budził, choć światła we wszystkich prawie już domach pozapalane były.

- Ale jak to: nam przepadł?

- Ba, żebym ja wiedział jak - podrapał się w głowę gospodarz. Znów powlókł się do stodoły, jakby nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Na środku klepiska stanął, na wszystkie się strony świata rozejrzał, a wozu jak nie było, tak nie ma. No to wyszedł zdesperowany na podwórko i kaszkiet z głowy siwiejącej zdjąwszy, w zamyśleniu się po jej czubku drapał. Żeby tak wóz ze stodółki wynieść, a Azor na to nic? To musowo ktoś znajomy był. Podniósł Szczepan głowę, żeby na swój los się niebu samemu poskarżyć i wtedy… Na dachu stodółki coś w porannej ciemnicy zamajaczyło.

- Kobieto - zawołał, żeby się radosną nowiną podzielić. - Czy ty, kobieto, to co i ja widzisz? - Wyjrzała spod parnika zakutana głowa i za wzrokiem gospodarza poszła. - Nasza furmanka?! - świdrujący głos poszybował gdzieś aż, hen, w przestworza. - Nasza - przekonywała sama siebie. - Ki diabeł i po co?

Gwałtowne uderzenie ręką w okolice uda nagłe oświecenie zwiastuje.

- Wigilia Nowego Roku przecie wczoraj była. To już furtek im mało, żeby powynosić?!

- Jak to, pani, będzie teraz zdjąć? - praktycznie zauważył Szczepan.

- Ani mi się waż - zarządziła. - Nowy Rok jest, święto, i żadnego zdejmowania nie będzie. Cała wieś niech widzi, jak naszą córkę uhonorowały, jak się poświęciły - zdawała się być coraz bardziej zadowolona. - Furtki wynosić - i na dach wynosiły, ale żeby furmankę… Sprytne te Joasi adoratory.

- Niech bym ja ich tylko wynalazł…

- Same się wynajdą. Zobaczysz, że jutro-pojutrze przyjdą. Niby że to - chi-chi-chi-chi - po sąsiedzku pomóc. A i tak dobrze wiadomo, że o przepytki i o Joasię idzie.

 

Zapusty

 

- Znowu ta Balula tu lezie - babka Janina najwyraźniej nie była zadowolona. Siedziała na swoim łóżku na wprost okna i komentowała wszystko, co się za szybą działo.

- A jak żeście zobaczyli, skoro okna kawał ogacony?

- Może mam kwiat paproci, że i przez ogatę widzę.

- Tylko jej nie dokuczajcie - prosi synowa. - Biedzie nie należy urągać.

- A gdzieś ty tu urąganie widziała? Tylko mówię, że znowu cały piec zabierze, a dopiero co bielone.

Drzwi do sieni przyjaźnie zaskrzypiały i dało się słyszeć obtupywanie i omiatanie butów.

- Niech już prędzej wchodzi, bo na amen wystudzi. A węgla darmo nie dają - pogania babka ubraną w za duży waciak drobną kobiecinę. - I się do pieca za mocno nie przytyka, bo znowu glinkę obetrze.

- Palić mają czym, dym dziś u nich tak krótko jakoś leciał? - przyjaźnie zagaduje gospodyni.

- Mają, mają - waciak dyskretnie przysuwa się do stojącej pod piecem ławy. - Mieć mamy, ale tak do was sobie przyszłam po sąsiedzku. Pogadać. Może się czego dowiem, może i wy się dowiecie.

- Znaczy w sklepie była? Coś nowego wie?

- Wiedzieć wie, ale nie ma co po próżnicy gadać. Plotek na zapas robić.

- Nie ma, to nie ma - bez entuzjazmu zgadza się gospodyni i talerz z plackami przysuwa. - Se weźmie.

- Jak biją, to uciekaj, jak dają, to bierz - pojednawczym tonem wygłasza zasłyszaną gdzieś maksymę sąsiadka. - Dwa daj od razu, żebyś koło mnie chodzić nie musiała.

Cisza. Na patelni skwierczą kolejne racuchy. W całym pomieszczeniu unosi się mdły zapach pomieszanej ze smalcem wanilii.

- Dobre - chwali poczęstowana. - Na mleku? I pewnie z jajkiem jeszcze.

- No - chwali się kucharka. - Z cukrem waniliowym.

- A czego tak bogato, jak we dworze jakim?

- To nie wie, że dziś zapusty?

- O, Boziuniu kochany, całkiem zapomniałam. Stasiek mój to by takich racuchów pojadł. On to i te na wodzie rozczynione i na blasze pieczone lubi. Trzeba iść - podnosi się ze stołka.

- Jeszcze kawałek zostanie - przytłumionym głosem przekonuje babka. - Się wszystkie usmażą, to i dla Staśka weźmie. Co będzie sama rozczyniać.

 

Środopoście

 

- A dyć już nie wypatruj z taką wielką tęsknotą. To na zegar, to na okno spogląda. Każdego roku były, to latoś mogą nie być. Nie ma co po nich płakać. A i zadymka, że psa na świat nie wygoń, to co się ludziom dziwić - babka Weronka już od co najmniej godziny pociesza swoją imienniczkę.

Szkoda dziewczyny, i tyle. Raz że wnuczka, że dobre z niej dziecko, a i urody Pan Bóg nie poskąpił. To niechby już jej te szyby pomazali. Niechby tym zapomnieniem wstydu na całą wieś nie robili. Tylko nie świństwem jakimś, a świeczką uczciwą niech mażą.

- Pamiętasz, Boguńka, jak zeszłego roku Tkaczykom szyby zafajdały? Sadzą musi jakąś i popiołem. A u Szostaków to kupną farbą chyba. Może i lepiej, żeby nie przychodziły.

- Czy ja wiem? - zastanawia się zagadnięta. Na chwilę podnosi oczy znad śmigających drutów. - Czy ja wiem? Może lepiej, a może i nie lepiej - konstatuje filozoficznie i wraca do przerwanego dziergania. - Toć jeszcze nic straconego; niby już dobrze po ósmej, ale do rana to i sto razy można kozła-barana przefiknąć.

- Jakby przefiknąć chciały, dawno by przefiknęły - wyrokuje dziadek. - A tu ani śnieg zaskrzypi, ani pies zaszczeka. Nic.

Co prawda, to prawda. Jakby się skradali, to by Misiek przecież pierwszy ich obszczekał. Sprawiedliwie: ani-ani. I tak przez cały wieczór. Niby że dom cokolwiek za wsią, trochę na odludziu stoi, ale dla chcącego nic i w takim odludziu trudnego.

Zadudniły obtupywane ze śniegu buty i w drzwiach staje ojciec.

- Nie ma już co pilnować. Na darmo tylko umarzłem. Ni widu, ni słychu.

- Cichajta. Cichajta - wstrzymuje oddech babka.

Zakotłowało się za oknem jednym, za drugim. Zakapturzonych twarzy nijak rozpoznać nie idzie. Sprytne ręce z zapałem malują na szybach esy-floresy. Zrywa się do drzwi gospodarz. Ale zanim wybiegnie, już tylko stłumiony śmiech i chrzęst zmarzniętego śniegu usłyszy.

- Misiek, bierz ich, Misiek! - dopinguje jeszcze stróża domu. Ale ten, zwinięty w kłębek, leży głęboko w budzie, schowany w świeżą słomę.

Wie, że nie warto wariować. Że Weronika miałaby mu tylko za złe. Że jutro młoda wstanie z samego rana i będzie zdrapywać żyletką zamazane woskiem szyby. Że wymruczy przy tym najradośniejsze piosenki. Dlaczego, Misiek nie wie, ale pamięta, że po mazaniu okien to już od zawsze tak jest.

Anna Wolańska

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Jubileusz diecezji


7 czerwca kolegiatę janowską podniesiono do rangi bazyliki mniejszej. W Eucharystii wziął udział cały polski episkopat. [fot. AWAW]

FOTOGALERIA

Jerycho Młodych


Za nami kolejne Jerycho Młodych. Tegorocznej edycji patronował św. Stanisław Kostka. Spotkanie, które minęło pod znakiem modlitwy i tańca, zgromadziło ok. 700 osób. [fot. AWAW]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Kultura bez Granic
1 lipca na terenach rekreacyjnych przy kąpielisku w Kobylanach odbędzie się XV Przegląd Folklorystyczny „Kultura bez Granic”.
więcej »
Rocznica śmierci Orlika
24 czerwca w Rykach odbędą się uroczystości religijne i patriotyczne pod patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy w stulecie odzyskania niepodległości.
więcej »
 

POLECAMY


Sięgając do korzeni
Każdy jubileusz jest okazją do sięgnięcia do korzeni, do lepszego uświadomienia sobie fundamentów własnej tożsamości. Obchody 200-lecia diecezji siedleckiej stały się inspiracją do powstania i wydania wielu dzieł naukowych prezentujących i dokumentujących jej historię.
więcej »
Z troską o relacjach
Kolejny - po książkach: „Bóg, Biblia, Mesjasz” i „Kościół, Żydzi, Polska” - wywiad-rzeka przeprowadzony przez Grzegorza Górnego i Rafała Tichego z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim to pozycja poświęcona zawiłościom w relacjach Kościoła z Żydami i judaizmem.
więcej »
 

SONDA

 

Czerwiec to dla mnie....

miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

czas wyczekiwania wakacji

najpiękniejszy miesiąc w roku

okazja do refleksji nad szybko mijającym czasem

miesiąc jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
1 Krl 21, 17-29; Ps 51 (50), 3-4. 5-6b. 11 i 16
Ewangelia:
Mt 5, 43-48

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR