21 czerwca 2018 r. Imieniny obchodzą: Alicja, Marta, Alojz

Pogoda: Siedlce

Numer 25
21-27 czerwca 2018r.

menu

NEWS

W numerze relacja z uroczystości jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Rozmowy

 
 

Rozmowa Echa

14 lutego 2018 r.

Jakby ktoś włączył światło


fot. PIXABAY.COM

Rozmowa z Adrianem Wawrzyczkiem, autorem książki - poradnika pt. „Ogarniacz. Opanuj swoją codzienność”.

Byłem w tak złym stanie, że po raz pierwszy w życiu rozważałem hospitalizację. W zamian zdecydowałem się jednak pojechać na tygodniowe rekolekcje do najlepszego z lekarzy - Jezusa. To była trafna decyzja. W tamtym czasie modliło się za mnie kilka wspólnot charyzmatycznych w całej Polsce. Na wspomnianych rekolekcjach Domowego Kościoła w trakcie Mszy św. poszedłem do Komunii św., po której zmieniło się wszystko. Przyjmując Jezusa do serca, moje całe ciało zaczęło się trząść i nagle poczułem się, jakby ktoś włączył światło w ciemnym pokoju. Wszystko wróciło do normy. Zmiana była na tyle kolosalna, że uczestnicy tych rekolekcji byli nią mocną wstrząśnięci. Już tego samego dnia normalnie funkcjonowałem, a po powrocie z rekolekcji z radością wróciłem do pracy. Niesamowita różnica, którą trudno opisać!

„Ogarnij się! Weź się w garść! Zrób coś ze sobą! Nie rozczulaj się nad sobą!” - to złote rady, które często słyszą osoby cierpiące na depresję. Pan też to słyszał?

 

Owszem, i to niejednokrotnie. Zwłaszcza że sporo czasu upłynęło, zanim zdiagnozowano u mnie chorobę. Depresja jest zawsze nieproszonym gościem, dlatego rodzinie czy znajomym osoby cierpiącej zdecydowanie łatwiej jest przyjąć do świadomości „chwilową gorszą dyspozycję” niż poważne schorzenie. Dlatego takie wyświechtane zachęty do ogarnięcia się często padają.

 

Da się w ogóle wziąć w garść, kiedy jest się w garści tak nieobliczalnej choroby jak depresja?

 

Da się, a nawet trzeba. Ale dopiero na dalszym etapie procesu zdrowienia. W najbardziej ostrych fazach choroby może to być bardzo utrudnione lub wręcz niemożliwe. Ale to jeszcze zależy od tego, jak zdefiniujemy owo „wzięcie się w garść”. Na początek powinno wystarczyć udanie się do doświadczonego psychiatry i zaufanie jego diagnozie poprzez poddanie się procesowi leczenia. Wiem, że nie każdy i nie zawsze może sobie pozwolić na prywatne wizyty lekarskie, ale to jest akurat taka choroba, gdzie absolutnie nie powinno się czekać na kontakt ze specjalistą.

 

Wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że choruje, tłumacząc swój spadek formy tzw. dołem, przesileniem wiosennym, chwilową chandrą. Gdzie przebiega granica między przygnębieniem a depresją?

 

Jak pani wcześniej wspomniała, depresja jest nieobliczalna, więc u każdego może przebiegać inaczej. Tu naprawdę potrzeba oceny doświadczonego specjalisty. Na pewno jednak stopień, w jakim objawy utrudniają nam życie, jest znaczący. Z tzw. zwykłego doła łatwo jest wyjść chociażby poprzez zmianę myślenia czy robienie tego, co się naprawdę lubi. Kiedy jednak mamy do czynienia z trwającą już dłuższy czas sytuacją, w której najprostsze życiowe czynności sprawiają nam ogromną trudność, są to już sprawy poważniejszego kalibru. Ja na pewno nie lekceważyłbym takich objawów, jak: bezsenność, duże kłopoty z koncentracją i zapamiętywaniem czy nieznośna pustka emocjonalna lub myślowa.

 

Podobno ktoś, kto nie cierpiał na depresję, nie potrafi sobie tego stanu wyobrazić. Dlaczego?

 

A czy można sobie wyobrazić, jak czuje się ktoś, kto przebywa w piekle? Mam świadomość, że to porównanie jest dosyć mocne, lecz depresja może być piekłem na ziemi… Poza tym to już chyba tak jest, iż zdecydowanie łatwiej nam sobie wyobrazić cierpienie fizyczne niż psychiczne. Ten pierwszy ból jest też łatwiej złagodzić. Tymczasem na psychiczny nie ma szybko działającej tabletki przeciwbólowej.

 

Jak wyjść z depresji?

 

Wsparcie bliskich jest niezwykle potrzebne. Chociażby po to, by osobę cierpiącą „zawlec” do lekarza, jeśli sama nie jest w stanie pójść. To sytuacja analogiczna do położenia paralityka, którego bliscy spuścili przez dach do stóp Jezusa. Bez takiej interwencji innych ludzi najprawdopodobniej nie doznałby uzdrowienia. Tutaj jednak mówimy wciąż o tym pierwszym etapie - kiedy potrzebna jest szybka interwencja lekarska. Ale wsparcie bliskich przydaje się również na kolejnych etapach procesu uzdrowienia. Na przykład wtedy, kiedy konieczna jest zmiana nawyków. Warto mieć wówczas wokół siebie wiernych i wyrozumiałych kibiców.

 

„Zostałem uzdrowiony z przewlekłej depresji” - pisze Pan. Jak to się stało?

 

Dotychczas doświadczyłem czterech rzutów choroby. Z trzech pierwszych nie zostawałem całkowicie uzdrowiony, ale poprawa była na tyle znacząca, że byłem w stanie w miarę normalnie funkcjonować. Czyli niczego poważnego nie zawalić na uczelni czy w pracy, a moja codzienna egzystencja stałą się znośna, a nawet bardziej przyjemna niż nieprzyjemna, lecz wewnętrznie ciągle czegoś mi brakowało. Trudno to zdefiniować, ale czułem, że to nie jest jeszcze pełne uzdrowienie. To stało się faktem dopiero po czwartym rzucie choroby. Byłem w tak złym stanie, że po raz pierwszy w życiu rozważałem hospitalizację. W zamian zdecydowałem się jednak pojechać na tygodniowe rekolekcje do najlepszego z lekarzy - Jezusa. To była trafna decyzja. W tamtym czasie modliło się za mnie kilka wspólnot charyzmatycznych w całej Polsce. Na wspomnianych rekolekcjach Domowego Kościoła w trakcie Mszy św. poszedłem do Komunii św., po której zmieniło się wszystko. Przyjmując Jezusa do serca, moje całe ciało zaczęło się trząść i nagle poczułem się, jakby ktoś włączył światło w ciemnym pokoju. Wszystko wróciło do normy. Zmiana była na tyle kolosalna, że uczestnicy tych rekolekcji byli nią mocną wstrząśnięci. Już tego samego dnia normalnie funkcjonowałem, a po powrocie z rekolekcji z radością wróciłem do pracy. Niesamowita różnica, którą trudno opisać!

 

Życie u boku depresji jest trudne zarówno dla osoby chorującej, jak również dla jej najbliższych. Jak to było w Pana przypadku? Czy była to dla Was próba?

 

Na pewno. Z powodu choroby rozpadły się trzy moje związki, ale też z tego powodu wiem, że to nie była prawdziwa miłość. Tą obdarowała mnie moja żona, dla której choroby nie była problemem nie do przejścia.

 

„Byłem na samym dnie duchowego Azkabanu” - taki słowami określa Pan swój moment krytyczny. Da się modlić w tym stanie?

 

Nie za bardzo, ale trzeba wówczas modlić się tą niemocą. Kiedy oddajemy ją Bogu, na pewno jest nieco lżej. I mam też przekonanie, że taka modlitwa może być jedną z najcenniejszych w Jego oczach.

 

Skąd pomysł na „Ogarniacza”?

 

„Ogarniacz” to z jednej strony wyraz dziękczynienia, jaki obiecałem złożyć Panu Bogu za to uzdrowienie. Z drugiej strony czułem głęboką potrzebę podzielenia się moimi przemyśleniami i doświadczeniami z innymi ludźmi. Treści zawarte w „Ogarniaczu” są też sposobami, które pomogły mi pokonać trudne momenty, a jednocześnie stanowią skuteczny zestaw narzędzi z zakresu profilaktyki antydepresyjnej. Niesamowitym odkryciem było dla mnie bogactwo, jakim w tej dziedzinie może pochwalić się chrześcijaństwo. Zwłaszcza duże wrażenie zrobiła na mnie duchowość ignacjańska, z którą najczęściej można spotkać się na kartach „Ogarniacza”. Poza tym wymyśliłem taką książkę, gdyż brakowało mi na rynku chrześcijańsko-psychologicznego planera, który zaspokajałby moje potrzeby.

 

We wstępie do „Ogarniacza” czytamy: „Choroba - mój niechciany, ale bardzo pouczający towarzysz - nauczyła mnie, że zdecydowanie łatwiej, przyjemniej i z lepszymi efektami idzie się przez życie, gdy jest ono dobrze zaplanowane”. Dobrze, czyli jak?

 

Na to pytanie również nie ma jednej odpowiedzi. Kluczowe jest zachowanie odpowiedniego balansu w zaspokajaniu potrzeb fizycznych, psychicznych i duchowych, ale każdy ma inne życie i musi dopasować do niego odpowiednie proporcje tych składników.

 

Dlatego „Ogarniacz” to nie tylko poradnik o tym, jak wyjść z depresji, ale i rodzaj kalendarza oraz planera?

 

Tak. Świadomość własnych myśli, uczuć i podejmowanych aktywności, nadanie im odpowiednich priorytetów oraz odniesienia czasowego jest dla mnie bardzo ważna. Jednocześnie taki dobrze rozpisany plan nie musi zabijać elastyczności i spontaniczności. Obie te cechy powinny być częścią każdego planu!

 

„Zwolnij, by bardziej cieszyć się życiem” - radzi Pan na początku książki. Tylko jak to zrobić, skoro reszta świata pędzi w coraz szybszym tempie, wywierając na nas presję?

 

Nie poddawać się tej presji, bo z prądem płyną tylko śnięte ryby. W pierwszej kolejności powinniśmy myśleć o tym, co da nam szczęście. To jest zdrowo rozumiany egoizm. Bo jeśli my sami będziemy nieszczęśliwi, to nie będziemy w stanie również niczego wartościowego dać światu.

 

Dziękuję za rozmowę.


Adrian Wawrzyczek - mąż, ojciec trojga dzieci, dziennikarz, bloger (jakogarnac.pl), specjalista social media. Jego książka pt. „Ogarniacz” to zestaw skutecznych praktyk, które przetestował na sobie. Codzienne funkcjonowanie utrudniała mu depresja. Pokonał ją. Jego droga stała się lekcją, którą dzieli się z nami. W „Ogarniaczu” znajdziemy: spójną strategię radzenia sobie z wyzwaniami codzienności, 12 inspirujących i motywujących tekstów, uniwersalny planer czasu z rozkładem miesięcznym i tygodniowym, proste narzędzia na każdy dzień, które regularnie stosowane przynoszą zdumiewające efekty.

MD

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Jubileusz diecezji


7 czerwca kolegiatę janowską podniesiono do rangi bazyliki mniejszej. W Eucharystii wziął udział cały polski episkopat. [fot. AWAW]

FOTOGALERIA

Jerycho Młodych


Za nami kolejne Jerycho Młodych. Tegorocznej edycji patronował św. Stanisław Kostka. Spotkanie, które minęło pod znakiem modlitwy i tańca, zgromadziło ok. 700 osób. [fot. AWAW]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Kultura bez Granic
1 lipca na terenach rekreacyjnych przy kąpielisku w Kobylanach odbędzie się XV Przegląd Folklorystyczny „Kultura bez Granic”.
więcej »
Rocznica śmierci Orlika
24 czerwca w Rykach odbędą się uroczystości religijne i patriotyczne pod patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy w stulecie odzyskania niepodległości.
więcej »
Hosanna Festival
Chcesz spędzić rewelacyjnie ostatni weekend wakacji? Mamy coś dla Ciebie! Dwa dni wypełnione brzmieniem muzyki z przesłaniem, radością i tańcem razem ze wspaniałymi ludźmi, dla których Chrystus jest Drogą, Prawdą i Życiem! A może jesteś uzdolniony muzycznie: grasz lub śpiewasz?
więcej »
 

POLECAMY


Sięgając do korzeni
Każdy jubileusz jest okazją do sięgnięcia do korzeni, do lepszego uświadomienia sobie fundamentów własnej tożsamości. Obchody 200-lecia diecezji siedleckiej stały się inspiracją do powstania i wydania wielu dzieł naukowych prezentujących i dokumentujących jej historię.
więcej »
Z troską o relacjach
Kolejny - po książkach: „Bóg, Biblia, Mesjasz” i „Kościół, Żydzi, Polska” - wywiad-rzeka przeprowadzony przez Grzegorza Górnego i Rafała Tichego z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim to pozycja poświęcona zawiłościom w relacjach Kościoła z Żydami i judaizmem.
więcej »
Książka na trudne czasy
Czego możemy nauczyć się od benedyktyńskich mnichów? Jak w dzisiejszym, coraz bardziej zeświecczonym świecie zachować więź z Chrystusem i głosić Dobrą Nowinę? Na te pytania odpowiada Rod Dreher w książce „Opcja Benedykta”.
więcej »
 

SONDA

 

Czerwiec to dla mnie....

miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

czas wyczekiwania wakacji

najpiękniejszy miesiąc w roku

okazja do refleksji nad szybko mijającym czasem

miesiąc jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Czwartek
Czytania:
Syr 48, 1-14; Ps 97 (96), 1-2. 3-4. 5-6. 7
Ewangelia:
Mt 6, 7-15

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR