11 grudnia 2018 r. Imieniny obchodzą: Waldemar, Damazy

Pogoda: Siedlce

Numer 49
06-12 grudnia 2018r.

menu

NEWS

Zachęcamy do lektury!

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Opinie

 
 

Głos w dyskusji

4 kwietnia 2018 r.

Polska to bardzo dziwny kraj


fot. PIXABAY.COM

Kilka dni temu prezydent zawetował tzw. ustawę degradacyjną, na mocy której miały zostać odebrane stopnie wojskowe m.in. generałom Jaruzelskiemu i Kiszczakowi. Wskazał na kilka dość istotnych niejasności prawnych, które - pomimo klarowności intencji ustawodawcy i niewątpliwej słuszności inicjatywy posłów prawicy - mogłyby uczynić ją wadliwą prawnie.

Prezydent wskazał na kwestie natury moralnej wprowadzenia ustawy: czy można karać osoby, które już nie żyją? Nieżyjący nie mają też możliwości odwołania się od decyzji. Rzecz jasna, rozpętała się burza komentarzy, krytyki i pochwał, płynących zarówno od lewicy, jak i z prawicy sceny politycznej. W chwili, gdy czytacie Państwo ten tekst, zapewne dyskusja trwa nadal. Prawda jest taka, że Polaków w małym stopniu ona obchodzi. Dotyczy symboli, spraw dalekich od codziennych egzystencjalnych dylematów. Może dlatego tak jest, że przez minione dziesięciolecia w jakiś tragiczny sposób zostało w nas zachwiane, zdeformowane poczucie sprawiedliwości społecznej?

Najpierw była „gruba kreska”, potem wyprzedawanie majątku narodowego (ciężką pracą, kosztem wielu wyrzeczeń pomnażanego przez pokolenia rodaków) za bezcen - w skali, która dziś dopiero ujawniana, jeży włosy na głowie! Po nich przyszły przekręty na setki miliardów złotych i potwierdzone faktami przekonanie, iż za kilka niedopłaconych złotych składki na ZUS czy podatku urząd na „zwykłego” Polaka nałoży gigantyczny domiar, ale już ktoś „niezwykły”, kto obraca milionami i „przekręca” Skarb Państwa na niebotyczną skalę, pozostanie bezkarny. Bo zna luki w prawie i dysponuje sztabem sprytnych prawników. Nakłada się mandat na babcię sprzedającą „nielegalnie” natkę pietruszki przy ulicy, ale zarazem cwaniak z koneksjami i znajomościami może robić przewałki na grubą kasę. Takie są realia.

Polacy przyzwyczaili się do widoku czerwonych dygnitarzy, którzy przesiedli się ze służbowych wołg do mercedesów, przestali mówić o socjalistycznym raju, sprawiedliwym podziale dóbr i zaczęli „nadrabiać” zaległości, uwłaszczając się na potęgę. Przywykli do widoku Urbana stawianego jako autorytet w okienku telewizyjnym i tyrad „resortowych dzieci” traktujących siebie jako awangardę demokracji, dziennikarstwa, wymiaru sprawiedliwości itp.

Czy w takim kontekście może dziwić fakt, że ogółu nie interesuje dziś spór na temat weta prezydenckiego? Nie. Czy to dobrze? Również nie. Bo tu chodzi o honor, godność Najjaśniejszej Rzeczypospolitej! A one nie mają ceny.

 

Przespane lata

Problem jest inny. Dlaczego nie przeprowadzono głębokiej dekomunizacji - w tym również degradacji komunistycznych zbrodniarzy - na początku lat 90, kiedy czas był ku temu najbardziej sposobny? Odpowiedź jest retoryczna: z dzisiejszej perspektywy wiemy, że zawarty „deal” pomiędzy sprawującymi wtedy władzę środowiskami solidarnościowymi a komunistami zawierał klauzulę ochrony tych drugich. Dziś już pokolenia, które przyszły na świat po 1989 r., co pokazują sondaże - nie rozumieją sensu dekomunizacji. Dla nich Jaruzelski, Kiszczak to sympatyczni panowie z laseczkami w ręku i oczami łani… Jakże mogliby pracować w sowieckiej jaczejce? Wydawać rozkazy strzelania do górników, mordowania księży, wprowadzać stan wojenny? Niemożliwe! Młodzi nie znają historii, która przegrywa z ekonomią albo najzwyczajniej w świecie nudzi ich. Starsi - a wśród nich wielu wspominających z sentymentem „słusznie minione” czasy, tęskniących za nimi - postrzegają generałów jako nieszkodliwych staruszków, których - Bóg wie czemu?! - ktoś się dziś próbuje czepiać! Dla tych, którzy chcą dociekać prawdy, interesować się nią - na „wsiakij słuczaj” są przygotowane gotowe łatki: oszołom, faszysta, nacjonalista itp. Bo i po co? Trzeba „wybierać przyszłość!” - do czego swego czasu zachęcał taki jeden fajny Olek, znany z powracającej falami „choroby filipińskiej”.

Jeszcze inni, idąc za radą guru GW, „odp…li się od generała”, zwanego też „człowiekiem honoru” i „wielkim polskim patriotą”. Przestali stawiać trudne pytania, zakładając, że „tak ma być”. I mamy to, co mamy.

Zapewne nie da się nadrobić straconego czasu, kiedy to - wzorem innych państw byłego bloku wschodniego - należało przeprowadzić gruntowną lustrację, usunąć z życia publicznego czerwoną zarazę, nie pozwolić na jej uwłaszczenie, zdegradować radzieckich generałów w mundurach WP. Niestety, tak się nie stało. Dalej sejfy z teczkami - używając metafory Wojciecha Sumliński - będą pełniły rolę bankomatów, a esbecy, mijający na ulicy swoje dawne ofiary, będą im się śmiali w twarz.

 

Pozostawić pomniki!

Pamiętacie Państwo program satyryczny emitowany w TVP1 w latach 1992-1995 pt. „Zulu-Gula”? Tytułowy bohater, komentując bieżące wydarzenia, często powtarzał: „Polska to bardzo dziwna kraj”. I zaraz dodawał: „Polska to jest bardzo ciekawa kraj, w którym wóz, na którym wszyscy jadą, od lat ciągnie koń, który psypomina skapę. Nie lubi galopu, jedzie wolno, cęsto wiezga, wysadza z sodła, a co najgorse - chodzi z klapkami na ocach”.

A skoro „Polska to bardzo dziwna kraj”, to może warto zaproponować dziwne rozwiązania? Nie degradować komunistycznych watażków, ale przy każdej wzmiance o nich tłumaczyć, kim byli, co robili, komu służyli? Nie burzyć pomników, ale pozmieniać zamontowane na nich tablice w taki sposób, by informowały o stanie faktycznym? Izolować i nie pozwalać zajmować żadnych urzędów publicznych farbowanym marksistom. Czerwoną farbą oznaczać drzwi TW, stygmatyzować wszelkiej maści donosicieli, esbeków, tak by ludzie wiedzieli, z kim mają do czynienia - podobnie, jak redakcje tygodników, miesięczników, które jeszcze nie tak dawno zamieszczały w winiecie obok tytułu napis: „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!” Jeśli szczerze żałują za winy, trzeba wybaczyć. Ale niech pamięć pozostanie - jako znak szacunku do prawdy i zarazem przestroga dla potomnych, że nie wolno się zeszmacić, nie można ulec zbydlęceniu - nawet za wielką kasę, cenę spokoju i w imię internacjonalistycznych ideałów.

„Kto nie pamięta historii, skazany jest na jej powtarzanie” - pisał przed laty George Santayana. Prawda.

 

Hagada o dobrych esbekach

Burzenie pomników, usuwanie pamiątek po „dzieciach komuny” - wbrew pozorom - najbardziej służy właśnie im. Zaciera pamięć. Resetuje życiowe konta. Czyni niewiniątkami i budzi litość, gdy skomlą podczas ulicznych protestów, jak bardzo trudno im przeżyć za dwa tysiaki miesięcznie. I że „oni nic złego nie robili”, przecież „tylko służyli ojczyźnie”. A że ich ofiary nawet tego nie mają? Ich problem.

W analogiczny sposób przysłużyła się byłym esesmanom np. Austria. Zrównano z ziemią obozy zagłady, jakie na jej terenie zostały zbudowane, zniszczono ogrodzenia i zasiano trawę na ruinach. Zatarto zupełnie historyczną pamięć o miłości Austriaków do nazistowskich Niemiec, ich akceptację dla niemieckich zbrodni. Kto dziś o tym pamięta? Kto wie, że Hitler był Austriakiem? Podobnie rzecz się ma z Niemcami. Ich dzisiejsza samoświadomość jest taka, że byli ofiarami jakiegoś, bliżej nieokreślonego nazizmu. A Führer tak naprawdę sam gazował ludzi w obozach.

Na zapomnieniu buduje się nowy porządek świata - nie tylko zresztą w Polsce. Liczy się hagada, a nie prawda! Nie myślę nawet o salonowej karierze Urbana, powrocie imienia Lenina do Stoczni Gdańskiej czy składaniu kwiatów przez oficjalną delegację władz Warszawy pod pomnikiem Berlinga (tego, co to czekał kilka miesięcy na brzegu Wisły na wykrwawienie się powstańców). Chodzi o znacznie szerszy front. Wielu ludziom udało się wmówić, że przeszłość to zbędny balast i, „wybierając przyszłość”, należy się go jak najsprawniej pozbyć. Że wszelkie próby dociekania prawdy i przynajmniej moralnego osądu przeszłości to obskurantyzm i faszyzm. Żal mi tych, którzy nie potrafią w swoich rozumkach pomieścić, że jeszcze nie tak dawno „nie było TESCO”. Dla nich kolorowy świat był „od zawsze”. A że „historia magistra vitae est”? Bajki staruszków.

„Polska to bardzo dziwna kraj - z klapkami na ocach”. Miota się. Raz idzie do przodu, raz cofa. Trudno powiedzieć: bardziej śmieszy to czy wkurza? Pewnie jedno i drugie.

Niech wreszcie będzie normalnie. I sprawiedliwie.

Ks. Paweł Siedlanowski

Powrót

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie
Dodatek Echo Leśne

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Jubileusz KSM diecezji siedleckiej


W dniach 24-25 listopada odbyły się uroczystości jubileuszowe 25-lecia istnienia Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Diecezji Siedleckiej. [fot. Monika Król]

FOTOGALERIA

Znamy laureatów


Mirosław Roguski, Mieczysław Zawadzki, Mieczysław Gaja, Małgorzata i Waldemar Gujscy - to tegoroczni laureaci nagrody im. Ludomira Benedyktowicza. Nagrody przyznawane są za szczególne osiągnięcia w trzech dziedzinach: szeroko pojęta działalność artystyczna; twórczość i dorobek literacki, naukowy i publicystyczny; działalność patriotyczno-społeczno-humanitarna. [fot. W. Bobryk]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Rekolekcje w sieci
„Kościół jest dobry” - czyli nic co Boskie nie jest im obce” to tytuł tegorocznych rekolekcji adwentowych przygotowanych przez www.profeto.pl.
więcej »
Chatka z piernika
Do 14 grudnia Gminny Ośrodek Kultury w Suchożebrach przyjmuje zgłoszenia do konkursu pt. Chatka z piernika w bożonarodzeniowej szacie.
więcej »
Grają i pomagają
W grudniu rusza trasa koncertowa Betlejem w Polsce 2018/2019. Więcej szczegółów na stronie www.betlejemwpolsce.pl.
więcej »
 

POLECAMY


To ty, szare Podlasie, rodzona ma kraino
Świętując jubileusz odzyskania przez Polskę niepodległości, warto skupić uwagę na tym, co działo się sto lat temu w miejscu, gdzie dzisiaj żyjemy. Książka „Tak rodziła się Niepodległość. Południowe Podlasie 1918” odsłania przed czytelnikiem panoramę wydarzeń sprzed wieku.
więcej »
Myśl właściwie
Abp Fulton J. Sheen - to jeden z najbardziej charyzmatycznych duchownych w historii amerykańskiego Kościoła. Płomienny mówca, wybitny kaznodzieja i wielka osobowość telewizyjna.
więcej »
 

SONDA

 

Czy czas Adwentu jest nam potrzebny?

tak, to czas na refleksję w zabieganym świecie

nie, Adwent nic nie zmienia

najważniejsza jest chęć odmienienia życia w oczekiwaniu na Boże Narodzenie

to okazja do stanięcia w prawdzie wobec Boga i samego siebie, a przez to do nawrócenia



LITURGIA SŁOWA


Wtorek
Czytania:
;
Ewangelia:


Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR