29 marca 2017 r. Imieniny obchodzą: Wiktoryna, Cyryl, Eustachy

Redakcja Kontakt Reklama Patronat Archiwum

www.echokatolickie.pl

Ogłaszaj się w Echu SMS-em

redakcja@echokatolickie.pl

     

  Aktualności Kościół Rozmowy Opinie Diecezja Region Komentarze Historia Kultura Rozmaitości Sport Ogłoszenia  

 

Numer 13 - 30-05 kwietnia 2017r.

NEWS

Kościół

 
 

Korespondencja z Wybrzeża Kości Słoniowej

19 października 2011 r.

Misyjne idee


fot. oWK

W rzeczywistości Kościoła misyjnego potrzeby zawsze przerastają możliwości i już na samym początku pracy na misjach trzeba się z faktem tym pogodzić. Zazwyczaj nasze wysiłki przypominają zawracanie rzeki kijem, a niejednokrotnie najlepsze, co możemy zrobić, to po prostu być, słuchać, patrzeć, dając świadectwo o Bogu, który ukochał człowieka.

Nie nawrócimy wszystkich pogan, nie pomożemy wszystkim ubogim, nie zmienimy świata jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tylko akceptując ten stan rzeczy można tu pracować. Nie oznacza to wcale, że w naszej posłudze jesteśmy bierni. Co to, to nie. Działamy raczej pomimo naszych ograniczeń. Jak? Oto kilka przykładów.

Ogród różańcowy

Zacznę od tego, że nasza parafia w Soubré nosi wezwanie Najświętszej Maryi Panny Różańcowej (Notre Dame du Rosaire). Nie dorobiliśmy się jeszcze własnego kościoła (prace przy jego budowie trwają już od roku i potrwają jeszcze ze cztery lata), a jedynie kilkakrotnie rozbudowywanej kaplicy. Naokoło placu budowy stoi już za to 20 stacji różańcowych. Kiedy tu przyjechałem, główne prace z nimi związane zostały już ukończone i w udziale pozostało mi jedynie ich pomalowanie, co zajęło mi równe dwa miesiące i dało obraz ogromu pracy w nie włożonej. Za to efekt jest wspaniały, zwłaszcza 13 dnia każdego miesiąca, kiedy cała wspólnota parafialna zbiera się, by rozważać historię kolejnych objawień fatimskich i wspólnie odmówić wszystkie cztery części różańca.

Nie znaczy to jednak, że w pozostałe dni instytucja ta pozostaje martwa. Każdego dnia przez drogę różańcową przewija się kilkadziesiąt osób. Wędrują od stacji do stacji, pojedynczo albo w małych grupach, dziękując lub wypraszając potrzebne łaski. Parząc na nich, ja też zacząłem jakby lepiej rozumieć tę w końcu niełatwą modlitwę.

Uniwersytet Klaretyński

Na całym świecie praca parafialna to w dużej części katecheza. W Soubré prowadzimy ją w kilku grupach wiekowych i na kilku poziomach. Jest więc katecheza dla dzieci, młodzieży i dorosłych, przygotowująca do chrztu lub pierwszej komunii (trzy lata) i do bierzmowania (kolejne dwa). Dla każdej z tych grup spotkania odbywają się dwa razy w tygodniu (w soboty i niedziele) i z reguły prowadzą je przygotowywani przez nas animatorzy.

Aby pomieścić wszystkie grupy, wybudowano osiem salek katechetycznych. Choć może „salka” nie oddaje odpowiednio istoty sprawy: nie mają one ścian, drzwi ani okien. Jest za to dach, który w zależności od okoliczności daje cień lub chroni przed deszczem, kawałek muru pomalowany na czarno, pełniący rolę tablicy, betonowe ławki i drewniany stół. Ich najpoważniejszym mankamentem jest fakt, że jest ich za mało. Doliczając nawet miejsce w kaplicy, gdzie mogą pomieścić się nawet cztery różne grupy, i dużą salkę obok kaplicy, niektóre katechezy muszą odbywać się pod palmami i do czasu wybudowania kościoła nie ma raczej szansy na zmianę tego stanu rzeczy.

W ciągu tygodnia - oprócz spotkań różnego rodzaju grup parafialnych - w salkach obywają się korepetycje lub po prostu wspólne odrabianie lekcji, bo młodzież, nie mając w domach warunków do nauki, zaczęła przychodzić tutaj. To jedna z tych pozytywnych rzeczy, która nie została przewidziana. Bez zbytniej przesady można więc powiedzieć, że salki pełnią rolę sal wykładowych. Osobiście zdarzyło mi się prowadzić wykład z chemii (okazało się, że jeszcze nie wszystko zapomniałem).

W planach mamy ich zelektryfikowanie, bo jak na razie nauka kończy się razem z zachodem słońca, ale póki co, to raczej science fiction, bo to dość znaczna inwestycja.

Węgiel drzewny

Mimo różnego rodzaju wysiłków członków wspólnoty i parafian, nasza misja nie może poszczycić się samowystarczalnością i ciągle jeszcze Zgromadzenie musi dokładać do tego „interesu”. Szukamy więc oszczędności i pieniędzy, gdzie się da, imając się różnych zajęć, niekoniecznie ściśle związanych z ewangelizacją, ale dających świadectwo ewangelicznego ubóstwa. Oprócz parafialnego butiku mamy własny kurnik, hodowlę kaczek i świnek morskich (przeznaczonych na mięso, nie do zabawy), ogród warzywny, kilka drzew i krzewów owocowych oraz plantację palm oleistych posadzonych wokół płotu. Czasem zajmujemy się też jakimiś pracami dorywczymi, jak np. wypalaniem węgla drzewnego. Nie jest to taka prosta sprawa, ale jeśli wycina się akurat jakieś drzewa, szkoda nie wykorzystać okazji.

Zaraz po ścięciu, drzewo trzeba pociąć na mniejsze kawałki i zwieźć w jedno miejsce (suche za szybko się spali). Następnie kopie się płytki dół, w którym układa się pniaki, tworząc nie za wysoki stos. Cała sztuka polega na tym, by były one ułożone jak najciaśniej, jedno przy drugim, a w wolne przestrzenie były wetknięte cieńsze gałęzie. Następnie przykrywa się świeżą trawą, palmowymi liśćmi i obsypuje ziemią, tworząc kopiec. Gdy wszystko jest już gotowe, przez specjalny otwór podkłada się ogień, a kiedy drzewo dobrze się już rozpali, należy go zatkać. Chodzi o to, by przy jak najmniejszym dostępie powietrza, a co za tym idzie przy minimalnym spalaniu, utrzymać wewnątrz wysoką temperaturę i odparować całą wodę. Problem polega na tym, że część drzewa i tak się wypala, a zwęglane pniaki kurczą, co powoduje zapadanie się ziemi do środka. Tam, gdzie tworzy się dziura, drzewo natychmiast zaczyna się spopielać, a że kopiec lubi zapadać się, zwłaszcza nocą, na blisko dwa tygodnie możemy zapomnieć o spokojnym śnie: co dwie - trzy godziny trzeba skontrolować, czy wszystko jest w porządku i ewentualnie zatkać niepożądany otwór.

Gdy kopiec przestaje dymić, węgiel jest gotowy i tu zaczyna się najtrudniejsza część pracy. Trzeba go bowiem wykopać niczym ziemniaki z ogniska. Jest przy tym, delikatnie rzecz ujmując, raczej ciepło, a w powietrzu unoszą się tumany pyłu i dymu. Nie można zrobić sobie przerwy, bo przy napoczętym kopcu każdy kwadrans przynosi wymierne straty. Żarzący się węgiel wrzuca się do wody i, w ten sposób ugaszony, układa na słońcu do suszenia. Później pozostaje już tylko załadować czarne złoto do worków i sprzedać (ze zbytem nie ma akurat problemów). Każdy worek to zarobek rzędu 9 €, a z jednego wypalania można ich uzyskać nawet 20.

System oczyszczania misji

W zasadzie od zawsze Kościół obok misji ewangelizacyjnej, czy też raczej w jej ramach, zajmowały się również rozwojem kulturowym i cywilizacyjnym. Niektóre zakony właśnie w tym upatrywały swoje główne zadanie - wystarczy wspomnieć chociażby Cystersów.

Należałoby jednak zacząć od tego, że tutejsze miasta po prostu toną w śmieciach. Życie w buszu nauczyło ludzi, że wszystko, co się wyrzuci, natychmiast gnije i się rozkłada. W odróżnieniu od buszu, mentalność przetrwała, za to pojawił się plastik. Na każdym kroku można zatem natknąć się na całe góry plastikowych woreczków po wodzie, butelek, reklamówek i wszelkiego innego badziewia, a jedynym znanym sposobem ich utylizacji jest podpalenie na miejscu (np. na placu przed sklepem lub na chodniku w centrum miasta).

Chlubny wyjątek od tej reguły stanowi teren naszej misji, gdzie zainstalowaliśmy prawdziwe kosze na śmieci. Oczywiście na ich zakup nie było pieniędzy, ale od czego jest recycling i głowa na karku. Kosze zostały wykonane ze starych puszek po lakierze, tudzież innych chemikaliach używanych na misji. Starczyło wybić wieko, dorobić rączki i metalowe stojaki, a całość pomalować et voilà - łatwiejsza część roboty skończona. Teraz trzeba już tylko przekonać tubylców do ich używania… Ale to już zupełnie inna historia.

o. Wojciech Kobyliński

KL

Powrót


 

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Z Wilna do Nieba


28 marca w sali Podlasie w Siedlcach odbył się premierowy pokaz filmu pt. Z Wilna do Nieba, upamiętniającego śp. bp. Ignacego Świrskiego. Na ekranie, jak też podczas dyskusji po projekcji bp. Ignacego wspominali kapłani diecezji siedleckiej. Producentem filmu - w reżyserii: Mirosława Krzyszkowskiego i Jana Świrskiego - jest fundacja Reduta Dobrego Imienia. [Fot. W. Bobryk]

FOTOGALERIA

Relikwie św. Antoniego


Parafia Turów jest jedną z ok. 150 parafii w Polsce, którym patronuje św. Antoni Padewski. Jego kult rozwija się tu od ponad 200 lat, od kiedy mieszkańcy wsi i okolicznych miejscowości zaczęli przychodzić do leśnych kaplic, by za wstawiennictwem patrona wypraszać potrzebne łaski. Od ostatniej niedzieli w miejscowym kościele znajdują się relikwie św. Antoniego.

PATRONAT "ECHO"


Konkurs papieski
Patriotyzm Karola Wojtyły - 1920-2005 - to hasło tegorocznej, 13 już edycji konkursu wiedzy o życiu i nauczaniu Jana Pawła II organizowanego przez Instytut Tertio Millennio.
więcej »
Wielkanocna pisanka
Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury w Mordach ogłasza konkurs na Wielkanocną Pisankę. Prace można zgłaszać do 10 kwietnia.
więcej »
Depresja - porozmawiajmy o niej
Tak brzmi hasło konferencji organizowanej przez Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego, która odbędzie się 7 kwietnia w siedzibie placówki przy ul. Młynarskiej 17 w Siedlcach.
więcej »
Rowerem po Iranie
Na kolejnym, 20 spotkaniu z cyklu VITOexTrEAM przeżyjemy emocjonującą podróż rowerową po Iranie. Anita Demianowicz opowie m.in. o ucieczce przed policją z koranicznego przedszkola oraz o wypychaniu roweru na przełęcz na wysokości 2049 m n.p.m.
więcej »
 

POLECAMY


Wolność w Sercu Jezusa
„Wolni od lęku” - to tytuł siódmego odcinka internetowych rekolekcji wielkopostnych pt. „Wolność w Sercu Jezusa” autorstwa o. Remigiusza Recława SJ.
więcej »
Budował ludzi wiarą i pobożnością
Najnowsza publikacja poświęcona bp. Adolfowi Piotrowi Szelążkowi pozwala spojrzeć na duszpasterza - dzisiaj sługę Bożego - przez pryzmat jego dzieł.
więcej »
 

SONDA

 

Czas Wielkiego Postu jest okazją do...

nawrócenia, czyli przemiany swojego życia

głębszego zaufania Bogu i szukania Jego woli

powzięcia dobrych postanowień

udziału w nabożeństwach wielkopostnych, jak Gorzkie żale czy Droga Krzyżowa

żarliwszej modlitwy i częstszej lektury Pisma Świętego


LITURGIA SŁOWA


Środa
Czytania:
Iz 49,8-15; Ps 145,8-9.13cd-14.17-18
Ewangelia:
J 5,17-30

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

  Aktualności Kościół Rozmowy Opinie Diecezja Region Komentarze Historia Kultura Rozmaitości Sport Ogłoszenia  

Copyright ?2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR