20 czerwca 2018 r. Imieniny obchodzą: Bogna, Florentyna, Rafał

Pogoda: Siedlce

Numer 24
14-20 czerwca 2018r.

menu

NEWS

W numerze relacja z uroczystości jubileuszowych 200-lecia diecezji siedleckiej.

STRONA GŁÓWNA



Archiwum jedynek
Pobierz pełne wydanie

Opinie

 
 

Wspomnienia

2 września 2015 r.

Wrzesień 1939 r. oczami Jana Buczyły


fot. ARCHIWUM

Jan Buczyło to człowiek nieprzeciętny. Z zawodu rolnik, a z racji zamiłowań - regionalista i rzeźbiarz ludowy znany w Polsce za sprawą m.in. telewizyjnych reportaży. Mieszka w Samowiczach koło Terespola. Mimo wieku - ma 96 lat - zdumiewa doskonałą pamięcią oraz szczególnym darem opowiadania… Z czytelnikami „Echa Katolickiego” dzieli się wspomnieniami z pierwszych tygodni II wojny światowej.

Pan Jan podkreśla, że na życie mieszkańców - tak Terespola, jak i Brześcia - duży wpływ miało istnienie twierdzy brzeskiej oraz lotniska wojskowego w Małaszewiczach.

- W latach 1919-39 był to środek Polski. Na lotnisku i w twierdzy stacjonowało nasze wojsko, a w październiku 1931 r. przebywał w twierdzy sam marszałek Józef Piłsudski - wyjaśnia. Wspomina też, że rankiem dolatywał z twierdzy śpiew pieśni: „Kiedy ranne wstają zorze”, zaś z pobliskiego poligonu wojskowego rozciągającego się od Brześcia do Włodawy dochodziły często odgłosy strzelaniny i kanonady artyleryjskiej. - Na lotnisku w Małaszewiczach stacjonowały nowoczesne samoloty bombowe „Łosie” i pościgowe „Karasie” produkowane w Podlaskiej Wytwórni Samolotów w Białej Podlaskiej. W dzień i w nocy odbywały się ćwiczenia lotnicze i akrobatyczne. Wiele emocji wzbudzały skrzyżowane smugi reflektorów poszukujące samolotów, a jak wielką radość sprawiało widzom celne trafienie makiety ciągniętej przez samolot… - akcentuje, dodając, że twierdza i lotnisko dawały mieszkańcom okolicznych miejscowości zatrudnienie.

Do pracy na lotnisku dojeżdżał też rowerem J. Buczyło. Z kolei z twierdzy do Samowicz - przez tzw. ciemny chód - ściągali na zabawy żołnierze, zaś miejscowi odwiedzali twierdzę z racji różnych okolicznościowych uroczystości.

Czas względnego spokoju zakończył się pod koniec lat 30 XX w. Oznaki nadchodzącej wojny stawały się aż nadto widoczne… Pierwszą mobilizację ogłoszono 23 marca 1939 r., zaś drugą pod koniec sierpnia. Do służby wojskowej zostali powołani m.in.: brat J. Buczyły - Michał, jak również narzeczony drugiej siostry oraz siostra - zakonnica, która otrzymała przydział do szpitala polowego w Mińsku Mazowieckim. W owym czasie ludzi byli jeszcze pełni optymizmu - śpiewano patriotyczne pieśni m.in.: „Marszałek Śmigły Rydz/ Nasz drogi dzielny wódz,/ Gdy każe, pójdziem z nim/ Najeźdźców tłuc”.

J. Buczyło dziwił się - czego po dziś nie ukrywa - że lekceważono militarną potęgę Hitlera. Wkrótce także inni mogli przekonać się, czym jest wojna…

W twierdzy panuje piekło

1 września 1939 r. mieszkańcy usłyszeli huk niemieckich samolotów z czarnymi krzyżami nadlatujących od strony Prus Wschodnich. Nie były to jednak - jak łudzili się niektórzy - wojskowe manewry. Powietrzem targały potężne wybuchy bomb zrzucanych nad lotnisko w Małaszewiczach. Słupy czarnego dymu były widoczne z odległości kilkunastu kilometrów. Wprawdzie polska artyleria przeciwlotnicza ostrzelała samoloty wroga, jednak skutki nalotów okazały się tragiczne.

Pan Jan - zatrudniony do pracy przy budowie lotniska - był naocznym obserwatorem dramatycznych zdarzeń. To, czego był świadkiem, mroziło krew w żyłach: z pięciu istniejących hangarów lotniczych trzy zostały doszczętnie zbombardowane, uszkodzono tory węzła kolejowego, przerwano ruch pociągów z Terespola do Brześcia…

Niemcy także w kolejnych dniach zrzucali bomby na lotnisko w Małaszewiczach, most kolejowy na Bugu, dworzec kolejowy w Brześciu i twierdzę brzeską. Dokonali też okrutnej masakry, ostrzeliwując pociąg jadący z Brześcia do Wysokiego Litewskiego. Polska obrona przeciwlotnicza przy moście kolejowym na Bugu strzelała do samolotów niemieckich pociskami świetlnymi. Po zestrzeleniu pierwszego samolotu niemieckiego piloci agresora zaczęli latać na wyższych wysokościach. Mimo regularnych ostrzeliwań most na Bugu pozostał nienaruszony.

W Samowiczach, gdzie mieszkał J. Buczyło, zgromadziło się wielu uciekinierów. Panikę wywołały rozpuszczone wieści, że Niemcy zabijają ludzi. Jeden z uciekających żołnierzy mówił wprost, że w twierdzy - na skutek ciągłych ostrzeliwań - panuje piekło.

Zapanowała złowroga cisza

16 września pan Jan był świadkiem rozebrania przez żołnierzy niemieckich budynku, a następnie budowy mostu pontonowego w Neplach celem przeprawy przez Bug. - Szykowali się do ataku na twierdzę od strony północnej - wspomina. Chcąc powiadomić naszych, wsiadł rankiem na rower z zamysłem przedostania się do mostu kolejowego. Ostrzelany przez żołnierzy ochraniających most zdecydował się na „podejście” od strony Terespola. Zaniechał jednak zamysłu w lęku przed kolejną serią, która tym razem mogłaby okazać się tragiczna w skutkach.

Jak się później okazało, o kierunku ataku Polacy nie wiedzieli, a zorientowali się dopiero, gdy Niemcy zaczęli szturmować twierdzę. Początkowo nasi skutecznie odpierali ataki, jednak już wieczorem 16 września byli zmuszeni do odwrotu. Wycofywali się z twierdzy zmasowanymi kolumnami.

- Żołnierze kierujący się w stronę Terespola natrafili na zasadzkę. Niemcy nadjechali motocyklami uzbrojonymi w karabiny maszynowe i skryli się w zabudowaniach przed Konowicą. Gdy polscy żołnierze podjechali do pierwszych zabudowań, Niemcy ostrzelali ich z karabinów maszynowych i obrzucili granatami. W ciągu kilku minut zginęło ponad 20 żołnierzy - opowiada, dodając, iż po kilku dniach huków, kanonady, strzałów karabinowych w niedzielę, 17 września, zapanowała złowroga cisza.

Mimo upływu lat J. Buczyło wciąż ma w pamięci obraz zabitych Polaków, zmasakrowanych ciał, śladów gąsienic czołgowych. Rannych opatrywały dziewczyny z Polskiego Czerwonego Krzyża. Jeńców Niemcy trzymali pod silną strażą. Zabitych polskich żołnierzy pochowali na cmentarzu prawosławnym spędzeni przez Niemców Żydzi. Dowódca polskich żołnierzy mjr Władysław Jaskólski zginął w pobliżu ul. Kodeńskiej, a pochował go na pobliskim cmentarzu katolickim miejscowy felczer Jan Wasilewicz.

Część ocalałych polskich żołnierzy ukrywała się przez kilka dni w szuwarach. Okoliczna ludność, jak tylko mogła, starała się im pomóc, dostarczając jedzenie, cywilne ubrania i opiekując się rannymi.

Kto miał bliżej, od razu szedł pieszo

W tym samym czasie pan Jan pojechał dowiedzieć się, co się dzieje w Brześciu. Na głównym dworcu kolejowym zobaczył wielu polskich żołnierzy w mundurach. Nikt ich nie pilnował, czym był bardzo zdziwiony, ponieważ w Terespolu polskich jeńców pod silną eskortą pilnowali  Niemcy. Wtedy Polacy opowiedzieli mu, że słyszeli, jak sowiecki dowódca powiedział do niemieckiego: „Ty «czeławiek», ja «czeławiek» i on «czeławiek». Dlaczego mamy ich gnębić? Niech idą do domu”. I, kto miał bliżej, od razu poszedł pieszo. Innym obiecali podstawić wagony, aby mogli pojechać na wschód czy zachód. Nie wierząc zapewnieniom Sowietów, J. Buczyło przekonał niektórych żołnierzy, aby nie czekali, tylko spiesznie rozproszyli się do swoich domów. Później od innych dowiedział się, że po podstawieniu wagonów polskich jeńców wywieziono do sowieckich łagrów. Widział też, jak podstawiano wagony ze sprzętem wojskowym. Na wagonach stały działa z długimi lufami, a przy każdej z nich „bojec”. Były też wagony z żołnierzami i końmi. Inne okazały się zamknięte. Przypuszczał, że mogła być w nich amunicja.

Przez okres pobytu komunistyczni komisarze jeździli po wsiach i - w miejsce sołtysów - zakładali „sielsowiety” (rady wiejskie) złożone często z osób nieumiejących czytać ani pisać.

Po ustaleniu linii demarkacyjnej na Bugu Sowieci zaczęli się wycofywać. Specjalne oddziały gospodarczo-zaopatrzeniowe zabierały wszystko: sterty słomy, bydło, ogórki konserwowe, transformatory...

Pewnego dnia pan Jan usłyszał potężne wybuchy przy Bugu. Podkradłszy się razem z kolegą, zobaczył, jak Sowieci wysadzają w powietrze wał oddzielający główny nurt Bugu od fosy twierdzy brzeskiej po stronie zachodniej. W ten sposób puścili wody Bugu do „kanału” i przesunęli granicę w kierunku zachodnim.

W czasie, gdy Niemców nie było jeszcze nad Bugiem, a Sowieci przekroczyli rzekę, wiejskie wyrostki urządzały zabawy, strzelając z karabinów i rakiet, a jako punkty strzelnicze wyznaczyli drzewa rosnące na sowieckiej części granicy. Tym samym zmuszali niejednokrotnie sowieckie patrole do krycia się w krzakach…

Do początku listopada 1939 r. miejscowi obserwowali sowieckie patrole i często przez Bug przeprawiali innych łodziami, szmuglowali, czym się dało, gdyż wówczas wszystkiego brakowało. W Terespolu w październiku, a w Samowiczach przed 10 listopada pojawiły się niemieckie patrole ochrony granicy i tak już pozostało przez cały okres niemieckiej okupacji.

Adam Jastrzębski

Powrót

Aktualności

Więcej artykułów z tej kategorii »

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

FOTOGALERIA

Jubileusz diecezji


7 czerwca kolegiatę janowską podniesiono do rangi bazyliki mniejszej. W Eucharystii wziął udział cały polski episkopat. [fot. AWAW]

FOTOGALERIA

Jerycho Młodych


Za nami kolejne Jerycho Młodych. Tegorocznej edycji patronował św. Stanisław Kostka. Spotkanie, które minęło pod znakiem modlitwy i tańca, zgromadziło ok. 700 osób. [fot. AWAW]

PATRONAT "ECHO"


Rok o. Pio
Dwa okrągłe jubileusze: 100 lat od otrzymania stygmatów i 50 lat od przejścia do domu Ojca - ten rok z pewnością będzie należał do św. o. Pio.
więcej »
Kultura bez Granic
1 lipca na terenach rekreacyjnych przy kąpielisku w Kobylanach odbędzie się XV Przegląd Folklorystyczny „Kultura bez Granic”.
więcej »
Rocznica śmierci Orlika
24 czerwca w Rykach odbędą się uroczystości religijne i patriotyczne pod patronatem Prezydenta RP Andrzeja Dudy w stulecie odzyskania niepodległości.
więcej »
 

POLECAMY


Sięgając do korzeni
Każdy jubileusz jest okazją do sięgnięcia do korzeni, do lepszego uświadomienia sobie fundamentów własnej tożsamości. Obchody 200-lecia diecezji siedleckiej stały się inspiracją do powstania i wydania wielu dzieł naukowych prezentujących i dokumentujących jej historię.
więcej »
Z troską o relacjach
Kolejny - po książkach: „Bóg, Biblia, Mesjasz” i „Kościół, Żydzi, Polska” - wywiad-rzeka przeprowadzony przez Grzegorza Górnego i Rafała Tichego z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim to pozycja poświęcona zawiłościom w relacjach Kościoła z Żydami i judaizmem.
więcej »
 

SONDA

 

Czerwiec to dla mnie....

miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa

czas wyczekiwania wakacji

najpiękniejszy miesiąc w roku

okazja do refleksji nad szybko mijającym czasem

miesiąc jak każdy inny



LITURGIA SŁOWA


Środa
Czytania:
2 Krl 2, 1. 6-14; Ps 31 (30), 20. 21. 24
Ewangelia:
Mt 6, 1-6. 16-18

Czytania na dzień dzisiejszy - www.mateusz.pl

PROMOCJA

 

 
statystyka

NASI PARTNERZY

Copyright 2008 Echo Katolickie

Realizacja KREATOR