Bezlitosna demografia
To efekt kilkuletniego spadku liczby uczniów i coraz częstszych decyzji rodziców o wyborze innych placówek dla swoich dzieci.
Mimo to zamknięcie podstawówki, która funkcjonowała przez pokolenia i była ważnym punktem lokalnej społeczności, budzi emocje wśród mieszkańców. Wójt Waldemar Sabak zaznacza jednak, że samorząd przez lata obserwował sytuację i dawał szkole szansę na utrzymanie działalności. Przełomowy okazał się ubiegły rok. W obwodzie szkoły było około 16 dzieci w wieku przedszkolnym, które mogły rozpocząć naukę w tzw. zerówce. Do szkoły w Łąkach zgłoszono jednak tylko dwoje. Pozostałe rodzice zapisali do szkoły w Górznie.
– To był moment, który pokazał wyraźnie kierunek zmian – wskazuje wójt Sabak.
Obecnie w szkole działają już tylko cztery klasy: III, VI, VII i VIII. Po zakończeniu nauki przez najstarszy rocznik liczba uczniów spadnie do 19 w całej placówce. Jak podkreśla włodarz gminy, utrzymywanie dziewięciooddziałowej szkoły dla tak małej liczby dzieci jest organizacyjnie i finansowo bardzo trudne.
To decyzja rodziców
Samorząd nie ograniczał rodzicom możliwości wyboru szkoły. Z roku na rok coraz więcej rodzin zapisywało dzieci do placówki w Górznie lub innych miejscowościach. To właśnie te indywidualne decyzje stopniowo osłabiły szkołę w Łąkach. Z perspektywy władz gminy to naturalny mechanizm: rodzice kierują się dostępem do zajęć dodatkowych, zaplecza sportowego, opieki świetlicowej czy liczniejszego grona rówieśników. Dla małej szkoły oznaczało to jednak utratę stabilności. Mniej uczniów to mniejsze subwencje oświatowe, a koszty utrzymania budynku i kadry pozostają wysokie niezależnie od liczebności klas.
Władze zapewniają, że prowadzone są rozmowy z dyrektorami innych szkół na terenie gminy. Celem jest zaproponowanie nauczycielom pracy w Górznie lub w Uninie, tak aby – jak deklaruje wójt W. Sabak – nikt nie pozostał bez zatrudnienia.
Więcej w bieżącym wydaniu ECHA.
WALDEMAR JAROŃ