Kultura
fot. ARCH.
fot. ARCH.

Podróż po pograniczu

O pięknie pogranicznych nadbużańskich gmin oraz nowej publikacji w ramach znanej i cenionej serii przewodników krajoznawczych „Z Drozdem i Zbirkiem…” - w rozmowie z jej autorem ks. kan. Henrykiem Drozdem.

Kiedy rozmawialiśmy przed rokiem - przy okazji promocji uzupełnionego wydania tomiku „Z Drozdem i Zbirkiem przez Siedlce” - zapowiadał Ksiądz kontynuację serii, a konkretnie poszerzenie jej o pogranicze. I oto jest! W atrakcyjnej szacie graficznej, obszerny, bo liczący blisko 300 stron, przewodnik po gminach: Konstantynów, Janów Podlaski i Rokitno. Skąd pomysł przybliżenia czytelnikom rubieży naszej diecezji?

Pomysł przygotowania przewodnika po pograniczu podsunęło mi wydawnictwo Unitas i kilka bardzo życzliwych osób, uznając, iż taka tematyka wzbudzi zainteresowanie. Już pierwsze dni po wydaniu tomiku wskazały, że była to trafiona propozycja.

Ideą, która przyświecała powstaniu książki, było stworzenie syntetycznej opowieści o miejscowościach naszej diecezji należących do gmin przylegających do rzeki Bug, a co za tym idzie – dotykających granicy państwa polskiego. Starannie przeanalizowałem mapę pogranicza, dochodząc do wniosku, że opis tej przestrzeni należy zamknąć w trzech tomikach. Pierwszy z nich, który właśnie się ukazał, dotyczy Konstantynowa, Janowa Podlaskiego, Rokitna i ich okolic. Drugi będzie opowiadał o Terespolu, Kodniu i Sławatyczach. Trzeci dotyczyć ma Hanny, Włodawy i Woli Uhruskiej. Oddzielne rozdziały drugiej i trzeciej części zostaną poświęcone enklawom miejskim: Terespolowi i Włodawie. Należy dodać też, że pierwsze dwa tomiki dotyczą pogranicznych miejscowości położonych w powiecie bialskim, natomiast trzeci opisuje tereny powiatu chełmskiego.

 

Opowiadacie o stolicach gmin i miejscach, które warto w nich odwiedzić: tak zabytkach, jak i instytucjach, przyrodzie… Jak wyglądała praca nad tym przewodnikiem? Jaką rolę w przygotowaniu książki do druku odgrywał Drozd, a jaką Zbirek?

Tomik o pograniczu jest ósmym wydanym przez nas przewodnikiem po terenach diecezji siedleckiej i południowego Podlasia. Jest więc po części owocem rutyny, której trudno uniknąć. W praktyce pracę zaczynam od wytyczenia na mapie granic miejscowości, do których chcę zaprowadzić „wędrowca” trzymającego przewodnik w ręku. Potem poznaję literaturę. Mając wstępną wiedzę i przygotowaną mapę, wybieram się w drogę, by naocznie poznać szczegóły ciekawych miejsc i sposób dotarcia do nich oraz utrwalić je na fotografii. W wielu przypadkach pomocny jest składany rower, który dość często wożę w bagażniku mego auta. Jest przydatny tam, gdzie nie można dotrzeć samochodem.

Tak jak głosi napis na okładce, ja jestem autorem koncepcji książki i jej treści, pan Mirek Andrzejewski (Zbirek) udostępnia swoje rysunki do jej ilustracji. Ale to nie wszystko. Pan Mirosław i jego małżonka, pani Agnieszka, pracują także nad staranną korektą, często proponując zmiany treści, jak też zaaplikowanych ilustracji, co bardzo cenię!

 

Proszę Księdza, z czego słynie nasze przygranicze? Co – jako autorów – najbardziej zachwyciło Was w tych nadbużańskich gminach: ich dzieje, zabytki, a może ludzie, którzy tworzą historie swoich małych ojczyzn i służą za przewodników?

Oczywiście Bug i jego starorzecza mają tu decydujący głos. Dziewiczość tej rzeki pokazuje, że mimo powszechnej industrializacji nie zniszczono w jej otoczeniu czystego powietrza i klimatu, a podróżnik – dzięki licznym gospodarstwom agroturystycznym – ma do niego bezpośredni dostęp. Tu można ukryć się przed światem i wejść w strefę ciszy, w której swoje symfonie gra tylko przyroda i nic więcej. Tu można spotkać się z historią, która przez wieki łączyła narody i religie. Poznać tygiel kulturowy, który doprowadzał do konfliktów i cierpień. Tu żyją potomkowie unitów, neounitów, Tatarów, Olędrów i Żydów, którzy mają polskie serca i przez cały rok dbają o to, by na ich domu wisiała polska flaga narodowa. Nic dziwnego, że te tereny w 2017 r. otrzymały międzynarodowy tytuł: „EDEN Polska – Najlepsze Destynacje Turystyczne”.

 

Gdyby poproszono Księdza o opracowanie weekendowej trasy zwiedzania dla osób spoza naszego regionu, jakie miejsca leżące w granicach diecezji siedleckiej wskazałby Ksiądz z sugestią: „konieczne do zobaczenia”?

W pierwszej kolejności poleciłbym nawiedzenie sztandarowych sanktuariów, do których należą: Leśna Podlaska, Kodeń i Pratulin. W drugiej kolejności poleciłbym miejsca proponowane przeze mnie w przewodnikach. Każda z zapisanych tam dwu-, trzygodzinnych tras obejmuje kilka miejscowości położonych blisko siebie. W każdej jest coś ciekawego, dlatego nie pomijamy żadnej. Nie ma takiej, nawet małej wioski, „w której nic nie ma”.

Przewodniki, które proponuję, nie są pracami naukowymi. Nie zawierają kompletnych opisów historii i tego, co tam do dziś pozostało. Są moją osobistą, krótką opowieścią o tym, co przeczytałem i sam zobaczyłem oraz jak tam można dojechać lub dojść. Podany w przewodniku skrócony opis ma za zadanie zachęcić „wędrowca” do dalszych poszukiwań.

 

Z poprzednim pytaniem łączy się kolejne: jak dużo stron liczy już łącznie seria „Z Drozdem i Zbirkiem”? Ile kilometrów przejechaliście? Ile było przeprowadzonych rozmów?

To pytanie skłoniło mnie do matematycznych obliczeń. Otóż w serii „Z Drozdem i Zbirkiem” wyszły opowieści o mieście Siedlce (178 str. – pierwsze wydanie i 114 – drugie), o Łukowie (260 str.) oraz opowieści o gminach: Siedlce (str. 114), Skórzec (str. 92), Wodynie (130 str.), Kotuń (130 str.) oraz omawiany teraz pierwszy tom „Pogranicza” (str. 288). Kalkulator podpowiada, że razem… 932 strony. Takie statystyki robimy pierwszy raz, dzięki zachęcie pani redaktor. Nie wszystko jednak da się zliczyć…

 

Z jaką intencją przekazujecie najnowszy przewodnik swoim czytelnikom?

Wydając kolejne tomiki, często mówimy: „może się to komu przyda”. Tak jest i tym razem. Marzeniem każdego autora i wydawcy jest, by książka nie leżała w magazynie, stając się powoli makulaturą, ale by była przyjazna dla tych, którzy chętnie wezmą ją do ręki i z nią pojadą zwiedzać piękny świat.

 

Wiem, że w planach jest już drugi tom „Z Drozdem i Zbirkiem przez Pogranicze”… Przypomnijmy, o których gminach będzie i na jakim etapie są prace? A jako szpakowianka z pochodzenia nie mogę nie spytać o moją małą ojczyznę… Czy jest szansa na przybliżenie w ramach cyklu także historii Szpaków i okolic?

Jak wyżej wspomniałem, powstający obecnie drugi tomik serialowych opowieści będzie o Terespolu, Kodniu i Sławatyczach. Pod koniec lipca pewnie oddam do korekty dwa rozdziały: podróż przez gminę i miasto Terespol. Jestem w połowie drogi przez cały tomik.

A na ostatnie pytanie odpowiem pytaniem i żartem: czy jest to możliwe, by tyle żyć? (śmiech!)

Pewien chłopak zapytał starszego pana:

– Proszę pana, ile pan ma lat?

– Synku, a na ile wyglądam?

– E… Proszę pana, ludzie tyle nie żyją.

 

I tym humorystycznym akcentem… (śmiech!). Raz jeszcze gratuluję książki i bardzo dziękuję Księdzu za rozmowę.

Agnieszka Warecka