Rozmaitości
fot. PIXABAY.COM
fot. PIXABAY.COM

Stres nie rośnie na polu, ale zbiera żniwo

Stres jest jedną z przyczyn wypadków w rolnictwie - wielu ludzi, słysząc te słowa, uśmiechnie się pobłażliwie. No bo jak to możliwe?

Zestresowany może być wojskowy, policjant, lekarz, strażak, pilot... ale rolnik?! Tymczasem to jeden z najbardziej stresujących zawodów. A chroniczny stres nie tylko osłabia zdrowie psychiczne i fizyczne, ale też wpływa na bezpieczeństwo pracy i zwiększa ryzyko wypadków. Każdy rodzaj pracy cechuje mniejszy bądź większy stres i nie jest on przypisany tylko „mieszczuchom”. Wręcz przeciwnie, towarzyszy ogromnej liczbie ludzi mieszkających na wsi i żyjących z prowadzenia gospodarstw.

24 godziny na dobę, 130 ha odpowiedzialności

Rolnictwo to nie tylko praca fizyczna. To codzienne zarządzanie ryzykiem i mnóstwo obowiązków. Wiedzą o tym doskonale Konrad i Joanna Terlikowscy, rolnicy z miejscowości Popławy w gminie Stara Kornica, zwycięzcy regionalnego i wojewódzkiego etapu XXII Ogólnokrajowego Konkursu „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne” organizowanego przez Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Ich gospodarstwo to aż 130 ha, na których zajmują się uprawą zbóż oraz hodowlą trzody chlewnej. Wspólnie z ojcem pana Konrada prowadzą nowoczesną hodowlę 1350 sztuk tuczników. Ich dzień pracy nie ma stałych godzin – obowiązki rozciągają się na całą dobę, niezależnie od świąt, weekendów czy pogody.

– Rolnik pracuje 24 godziny na dobę. Musi być jednocześnie silnym pracownikiem fizycznym, doskonałym kierowcą, dobrym mechanikiem, księgowym, weterynarzem i menedżerem – mówi K. Terlikowski. – Nie możemy pozwolić sobie na długie wakacje, jesteśmy zależni od pogody, rynku i polityki. I choć wszystko robimy najlepiej, jak potrafimy, wystarczą mróz, susza lub wirus, a cały wysiłek może pójść na marne. To bardzo stresujące – dodaje.

Do tego dochodzą kontrole, dokumentacja, rozliczenia podatkowe i bankowe. A każda decyzja wiąże się z ryzykiem – niepewność co do cen, opłacalności, plonów czy zdrowia zwierząt są codziennością. – Najłatwiej powiedzieć: nie przejmuj się. Ale to nierealne. To zawód pełen stresu i napięcia – zaznacza hodowca.

 

Walka z przyrodą i ekonomią

– Prowadzenie gospodarstwa rolnego w polskich realiach wymaga nieustannego dostosowywania się do zmieniających się warunków – mówi Marek Zając, kierownik samodzielnego referatu prewencji, rehabilitacji i orzecznictwa lekarskiego Placówki Terenowej KRUS w Siedlcach. – Rolnik to ktoś, kto od zawsze prowadzi grę z przyrodą i często ją przegrywa: przez klęski żywiołowe, choroby zwierząt, brak zbytu. A wynik tej gry bywa ujemny: nie tylko finansowo, ale też psychicznie – zauważa.

Sposób, w jaki dana osoba reaguje na trudne sytuacje, zależy od jej indywidualnych cech psychicznych. Dla jednych to jeszcze „normalne trudy życia rolnika”, dla innych – źródło wypalenia, frustracji i lęku.

 

Głowa nie nadąża za rękami

Choć stres sam w sobie nie jest zły, bo mobilizuje do działania, to już jego przewlekła postać osłabia organizm i wpływa negatywnie na pracę.

– Długotrwały stres prowadzi do problemów z koncentracją, bezsenności, depresji, a także zaburzeń układów: nerwowego, pokarmowego czy krążeniowego – zaznacza M. Zając. – Zmęczenie, bóle ciała, problemy emocjonalne i brak snu osłabiają reakcje i koncentrację, co zwiększa ryzyko wypadków przy pracy – dodaje.

KRUS od lat apeluje do rolników: „nie pracuj, gdy jesteś chory, przemęczony, zestresowany”. To nie są puste słowa, ale ostrzeżenie przed realnym zagrożeniem. Analiza KRUS z 2022 r. wykazała, że w ponad 400 wypadkach jako przyczynę wskazano zły stan psychofizyczny rolnika.

 

Nie wstydzić się pomocy

– Stres nas niszczy, ale można się go nauczyć opanowywać – podkreśla M. Zając. W ramach działań prewencyjnych KRUS stawia na edukację rolników w zakresie rozpoznawania objawów przeciążenia i wdrażania praktycznych rozwiązań. „Rolnicy powinni szukać wsparcia w rodzinie i społeczności, nie bać się mówić o trudnościach. Warto dbać o organizację pracy, planować przerwy, spędzać czas z bliskimi, rozwijać pasje, aktywnie wypoczywać i zdrowo się odżywiać” – czytamy w materiałach KRUS.

W razie kryzysu warto też sięgnąć po pomoc psychologa. – Nie jesteśmy samowystarczalni. Nie musimy radzić sobie ze wszystkim sami. Trzeba to sobie jasno powiedzieć: rolnik też ma prawo do słabości i do wsparcia – zwraca uwagę inspektor.

Zawód ten to praca nie tylko z ziemią i zwierzętami, ale również z własnym stresem, presją i odpowiedzialnością. Dlatego warto przestać bagatelizować psychiczne skutki tej profesji. Bo choć stres jest niewidzialny, to jego skutki – zdrowotne, społeczne i ekonomiczne – bywają bardzo realne. A wypadek na polu czy w oborze nie zawsze ma swoje źródło w fizycznym błędzie. Czasem zaczyna się właśnie… w głowie.

 


Nie tylko maszyny się psują

ROZMOWA z dr. Piotrem Choiną z Zakładu Antropologii Medycznej Instytutu Medycyny Wsi im. Witolda Chodźki w Lublinie.

 

Mówi się, że stres jest jedną z przyczyn wypadków w rolnictwie. Czy rzeczywiście zawód ten jest tak obciążający psychicznie?

Zdecydowanie tak. Zawód rolnika należy do najbardziej stresujących profesji – według badań amerykańskiego Narodowego Instytutu Bezpieczeństwa i Higieny Pracy znajduje się w pierwszej dziesiątce najbardziej stresogennych profesji. Rolnicy codziennie stykają się z szeregiem stresorów: nieprzewidywalną pogodą, presją finansową, osamotnieniem w pracy, a także coraz większymi wymaganiami społecznymi i administracyjnymi. Dodatkowo nieustanne spiętrzenie obowiązków i brak możliwości odpoczynku powodują narastające zmęczenie, które ma realny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne.

 

Jakie są skutki długotrwałego stresu dla rolników?

Może on prowadzić do wielu negatywnych zjawisk. Obserwujemy problemy z koncentracją, zaburzenia pamięci, depresję, bezsenność, sięganie po używki, a w skrajnych przypadkach nawet myśli samobójcze. Długotrwałe napięcie psychiczne może również prowadzić do bólu fizycznego – np. ze strony układu ruchu – oraz zwiększać ryzyko wypadków przy pracy. Według danych KRUS z 2022 r. stan psychofizyczny rolnika, niezapewniający bezpiecznego wykonywania pracy, był przyczyną 402 nieszczęśliwych zdarzeń.

 

Czy mamy w Polsce jakieś badania, które potwierdzają ten problem?

Niestety, dane są bardzo ograniczone. Choć temat stresu w rolnictwie pojawił się np. podczas seminarium zorganizowanego przez Instytut Medycyny Wsi w 2007 r., nie prowadzimy systematycznych badań na szeroką skalę. Powodem może być niska liczba wypadków oficjalnie przypisywanych stresowi, co z kolei sprawia, że środowisko naukowe nie przykłada do tego zagadnienia większej wagi. Mimo to programy takie jak „STOP STRES”, jaki IMW realizował na zlecenie KRUS z myślą o rolnikach dotkniętych negatywnymi konsekwencjami wystąpienia na ich terenie afrykańskiego pomoru świń (ASF), pokazują, że problem istnieje i wymaga uwagi. W przedsięwzięciu uczestniczyło 51 rolników, z czego 31 zakwalifikowano do dalszej diagnozy w Klinice Rehabilitacji z Pododdziałem Rehabilitacji Neurologicznej Instytutu. Badania obejmowały m.in. EKG serca, konsultację psychologiczną, rehabilitację fizyczną. Po zakończeniu leczenia osoby dotknięte stresem związanym z ASF potwierdziły nabycie umiejętności m.in. w zakresie radzenia sobie z napięciem emocjonalnym, udzielania pierwszej pomocy psychologicznej członkom rodzin, zredukowania nasilenia symptomów charakterystycznych dla zespołu stresu pourazowego (PTSD) i zaburzeń depresyjnych. Program nie był jednak kontynuowany ze względu na brak zaangażowania ze strony lekarzy rodzinnych oraz niechęci większości rolników do udziału w badaniach.

 

Co najbardziej stresuje polskich rolników dzisiaj?

Z najnowszego badania „Wieś i rolnictwo 2024” wynika, że najbardziej stresująca jest dla nich niepewność gospodarcza – wskazało na to aż 64,6% badanych. Na drugim miejscu znalazły się liczne obowiązki w gospodarstwie – 50,5%. Rolnicy zwracają uwagę także na konieczność kosztownych inwestycji, takich jak zakup maszyn, remont budynków czy poprawa efektywności energetycznej. W połączeniu z nieprzewidywalną pogodą, zmianami prawa, chorobami zwierząt czy presją społeczną – to wszystko buduje stałe napięcie, które nie zawsze daje się rozładować.

 

Widzi Pan jakieś rozwiązania tego problemu?

Najważniejsze to rozpocząć od uświadamiania – rolników, ale też lekarzy i decydentów – że stres stanowi realne zagrożenie dla życia i zdrowia. Potrzebujemy działań systemowych: profilaktyki zdrowia psychicznego, szkoleń, programów wsparcia. Potrzebna jest też zmiana społecznego nastawienia: rolnik, który mówi o stresie, nie może być traktowany jako „słaby”. To człowiek, który codziennie podejmuje ogromną odpowiedzialność za swoje gospodarstwo, rodzinę, żywność dla społeczeństwa. I dlatego zasługuje na realne wsparcie.

 

Dziękuję za rozmowę.

Jolanta Krasnowska