Rozkręcanie wiary i relacji
Pielgrzymkowa rodzina powoli rośnie w siłę. W tegorocznej, drugiej już pielgrzymce wzięło udział już 115 osób. Do kierownictwa - księży Bogumiła Lempkowskiego i Mariusza Telaczyńskiego - dołączył ks. Wojciech Stefaniuk. 370 km rowerzyści pokonali w ciągu pięciu dni. Najstarszy uczestnik liczył 78 lat, najmłodszy - osiem. Pielgrzymi wyjechali z Siedlec we wtorek 15 lipca, po Mszy św. odprawionej o 7.00 pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy.
Do celu dojechali w sobotę 19 lipca. Uroczyście wjechali na Jasną Górę witani przez bp Grzegorza Suchodolskiego, który przewodniczył też Eucharystii dla pielgrzymów sprawowanej w kaplicy Cudownego Obrazu w niedzielę, o 11.00.
W homilii, której pielgrzymi wysłuchali przed wyruszeniem na szlak, bp Kazimierz zwrócił uwagę na sens pielgrzymowania. To czas – przypominał – w którym możemy częściej stawiać sobie pytanie: kim jesteśmy dla Jezusa i kim On jest dla nas. Bycie w drodze pozwala też wyostrzyć duchowe spojrzenie na to, co w naszym życiu niezgodne z oczekiwaniami Pana Jezusa, i rozpocząć budowanie relacji z Chrystusem. – Możemy dokonać pewnych korekt w naszym myśleniu i w działaniu. Pielgrzymka temu służy – zaznaczył biskup. Taka intencja towarzyszyła też rowerzystom, chociaż każdy miał też indywidualne motywacje.
Owocny czas
Pochodzący z Dębina Przemysław i Piotrek Baryłowie uczestniczyli w ubiegłorocznej pielgrzymce. W tym roku zdecydowali się na ponowny wyjazd. – Ustanawiamy w ten sposób rodzinną tradycję wypraw taty z synem. Na co dzień nie mamy zbyt dużo czasu, by spędzać czas tylko ze sobą, a jest to bardzo ważne. Ten temat pracuje we mnie od lat, ponieważ poruszał go na lekcjach religii ks. B. Lempkowski, kiedy kilkanaście lat temu posługiwał w Dęblinie. Tak więc wyprawa Piotrka i moja ma na celu – poza wymiarem modlitewnym umocnienie więzi ojca z synem – mówi P. Baryła.
Siedlczanka Zosia Mitelska na pielgrzymkę wyruszyła z kuzynką Lidką po to, by – jak mówią – spędzić owocnie czas ze wspaniałymi ludźmi i Panem Bogiem. – Chciałam również podjąć się tego wysiłku w intencji dziękczynnej za ten rok i z wdzięczności do Maryi za wysłuchane modlitwy – stwierdza licealistka. – Ta forma pielgrzymowania jest znacząco inna od pielgrzymki pieszej. Na pewno w większym stopniu pozwala na indywidualną modlitwę i na refleksję. Naturalnie jest też kluczem do spotkania niesamowitych ludzi i zawiązywania głębokich przyjaźni. Z pewnością obie będziemy serdecznie wspominać tych kilka dni… Wybieramy się również za rok! – zapowiada Zosia.
LI