To nasz Grunwald
Nie była to pierwsza wizyta wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości w tej gminie. Tuż po pierwszej turze wyborów prezydenckich M. Morawiecki odwiedził miejscowość Żebrak, gdzie apelował o wsparcie popieranego przez PiS kandydata. W efekcie 1 czerwca K. Nawrocki zdobył w gminie Skórzec aż 83,6% głosów.
Podobny wynik – 80,84% – uzyskał w powiecie siedleckim, co uplasowało powiat na siódmym miejscu w kraju pod względem wyniku wyborczego kandydata. Spotkanie w Skórcu miało symboliczny charakter, będąc realizacją wcześniejszej obietnicy Morawieckiego złożonej podczas wizyty w Żebraku.
To duże zobowiązanie
Na początku głos zabrał poseł Krzysztof Tchórzewski. – To duże zobowiązanie – zauważył, odnosząc się do wysokiego wyniku K. Nawrockiego. – To znaczy, że na dziesięciu mieszkańców naszego powiatu ośmiu popiera wybranego prezydenta. Dołożyliśmy sporą cegiełkę do tej wygranej – podkreślił. Podziękował również za rządowe środki, które trafiły do regionu za czasów rządów PiS. – Na inwestycje, które obecnie są realizowane, pieniądze zostały przyznane jeszcze przez rząd PiS – zaznaczył.
W spotkaniu udział wzięli parlamentarzyści i lokalni działacze PiS, m.in. poseł Maria Koc, prezydent Siedlec Tomasz Hapunowicz, wójt Jerzy Długosz oraz starosta Karol Tchórzewski.
Musimy być czujni
M. Morawiecki w swoim przemówieniu zwrócił uwagę na wynik w Skórcu. – Byłem w Małopolsce, tam jest miejscowość, w której na K. Nawrockiego głosowało 99% ludzi, a na Trzaskowskiego oddano tylko trzy głosy. Skórzec też wypadł bardzo dobrze, ponad 80%. Ale następne wybory muszą być jeszcze lepsze – powiedział.
Podziękował zebranym za zaangażowanie: – Zrobiliście wspaniałą robotę: wójt, starosta, prezydent, posłowie, ministrowie – każdy wykonał dobrą robotę na odcinku frontu, na którym się znaleźliśmy. Ale czasy są takie, że wymagają od nas czujności i dalszego wysiłku politycznego oraz społecznego.
To będzie zamach stanu
Były premier odniósł się do sytuacji wokół planowanego zaprzysiężenia nowego prezydenta. – Rządzący robią wszystko, by nas wystraszyć. Opowiadają najbardziej absurdalne, kosmiczne teorie o sfałszowaniu wyborów przez opozycję. Byłby to pierwszy przypadek w historii świata. Podobno zakonspirowaliśmy się w 10 czy 20 tys. komisji obwodowych. Szaleństwo, wariactwo, kłamstwo, manipulacja, fałsz – mówił Morawiecki. Odwołując się do zamieszania wokół publikacji przez marszałka sejmu Szymona Hołownię postanowienia o zwołaniu Zgromadzenia Narodowego, przed którym K. Nawrocki ma złożyć ślubowanie, przyznał, że nie wie, co wydarzy się 6 sierpnia. – Nawet jeśli to jest przeciąganie liny, to jednocześnie są to pierwsze kroki w kierunku walki z prezydentem, rozkręcenia przemysłu pogardy, propagandy przeciwko naszemu obozowi. Nie mają prawa nie opublikować decyzji marszałka, ale być może się tego dopuszczą. To będzie wymagało od nas bardzo poważnych działań. Jeśli do tego dojdzie, gniew ludu musi dotrzeć do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, do sejmu. Musimy tam być, wywołać awanturę na całą Europę, na cały świat. Bo niedoprowadzenie do zaprzysiężenia prezydenta jest zamachem stanu – ostrzegał.
Zamiast repolonizacji – depolonizacja
Polityk przypomniał, że spotkanie odbywa się 15 lipca – dokładnie w 615 rocznicę bitwy pod Grunwaldem, w której wojska polsko-litewskie pokonały Zakon Krzyżacki. – To była niespodziewana wiktoria, ale wiktoria. A co się dzieje dzisiaj w Gdańsku? Mamy do czynienia z wystawą, o której nasi przeciwnicy polityczni z Platformy Obywatelskiej mówią, że to wystawa o naszych chłopcach. To może ich chłopcy – z Wehrmachtu, czasami z SS – mówił były premier. – Wiecie, jak jest opis tej wystawy? „Polakom często towarzyszyła ekscytacja z możliwości zobaczenia nowych stron świata”. Nóż się w kieszeni otwiera. To przykład tego, co nasi przeciwnicy robią w sferze symbolicznej – zaznaczył.
Odniósł się także do polityki rządu wobec Centralnego Portu Komunikacyjnego. – Tak skonstruowali kryteria, że polskie firmy budowlane nie będą miały szans z międzynarodową konkurencją. To się w głowie nie mieści. Jak tak można? – pytał. – To jest ta repolonizacja Tuska. Zamiast repolonizacji mamy depolonizację. Germanizację polskiej gospodarki i pamięci historycznej – stwierdził.
Gdzie są obietnice?
Były premier nie szczędził też krytyki obecnej sytuacji budżetowej. – Za sześć miesięcy deficyt sięgnie 120 mld zł. W jednym roku ich rządów deficyt budżetowy jest większy niż łącznie wszystkie nasze deficyty z ostatnich ośmiu lat – mówił. – Mogą doprowadzić do zapaści polskich finansów publicznych. To jest dramat. Gdzie są te wielkie obietnice? Gdzie jest komunikacja publiczna za zerowy VAT, akademiki za złotówkę, 1 tys. zł dla studenta, kwota wolna od podatku? Nie ma tego wszystkiego. Mamy kłamstwo za kłamstwem, co powoduje, że Polacy tracą wiarę w polityków – ocenił.
Zdaniem M. Morawieckiego obecny rząd próbuje wykorzystać przewagę medialną i finansową do tego, żeby „zamydlić nam oczy”. – Żeby zniszczyć pamięć o Polakach. To element planu zmierzającego do tego, że tracimy niezależność. Ci, którzy dorwali się do władzy, realizują obcą agendę – oświadczył, a jako przykład podał usunięcie z wystawy w Muzeum II Wojny Światowej rodziny Ulmów, rtm. Pileckiego, o. Maksymiliana Kolbego czy ograniczenie listy lektur.
Polska was potrzebuje
W mocnych słowach odniósł się też do kampanii przeciwko K. Nawrockiemu. – To był podły, kłamliwy, łajdacki atak. Zachowywali się jak hieny, chcieli go rozszarpać. A on szedł wyprostowany między tymi, którzy byli na kolanach. Nie zawahał się – podkreślił Morawiecki. – Polska was potrzebuje, potrzebuje wspaniałych polskich patriotów. Członkowie komisji, mężowie zaufania, ci, którzy chodzili z ulotkami – to była benedyktyńska, wspaniała robota. Gorąco, z całego serca naprawdę wszystkim Państwu dziękuję.
Nie zabrakło ostrzeżeń: – Przed nami kolejne boje, ten nasz Grunwald polskich patriotów z tymi… cisną mi się na usta najgorsze słowa, którzy na pewno nie działają w interesie Polski. Nie oddajmy naszej ojczyzny w ręce tych łobuzów, łajdaków, a czasami nawet kanalii. Nie zatraćmy jej, troszczmy się o nią – zaapelował.
Polityczne scenariusze i pytania z sali
W części przeznaczonej na pytania, jeden z uczestników zapytał o możliwość stworzenia technicznego rządu z udziałem Konfederacji. – Każdy rząd będzie lepszy od tego, więc trzeba się dogadywać. Koalicję zawiera się po wyborach, nie przed – odpowiedział Morawiecki. – Może znajdzie się dwunastu sprawiedliwych, którzy to umożliwią. Dlatego ja publicznie to mówię: namawiam pana prezesa Kosiniaka-Kamysza, żeby wziął ten rząd we własne ręce, odsunął Tuska. My nie chcemy być częścią takiego rządu, ale możemy wspierać ustawę – oświadczył.
Zapytany, czy mógłby objąć funkcję w Pałacu Prezydenckim, odpowiedział stanowczo: – Nie, nawet gdyby taka propozycja padła, musiałbym odmówić. Ale w ogóle nie ma takiego tematu i nie było – uciął.
Pytano także o reformę sądownictwa oraz o to, jak zamierza się docenić młodych wyborców, którzy dali nowemu prezydentowi silny mandat zaufania.
Po zakończeniu oficjalnej części spotkania mieszkańcy podchodzili do byłego premiera, by uścisnąć mu dłoń, zrobić wspólne zdjęcie lub krótko porozmawiać.
DY