Rozmaitości
Polska Niezwykła
Polska Niezwykła

W domu melisy i rumianku

Lubelszczyzna, region o bogatych tradycjach rolniczych, stał się domem dla upraw melisy, pokrzywy, rumianku, mięty czy prawoślazu.

Korzystne warunki glebowe i klimatyczne sprawiają, że na tych terenach dobrze sprawdza się uprawa wartościowych leczniczo ziół. Są one szansą rozwoju gospodarstw rolnych, zwłaszcza że zapotrzebowanie na te rośliny jest duże, zarówno w przemyśle spożywczym, farmaceutycznym, jak i kosmetycznym. Dużo jest plantacji malw popularnych ze względu na walory dekoracyjne i łatwość uprawy. Rośliny te preferują słoneczne i osłonięte od wiatru stanowiska oraz żyzną, przepuszczalną glebę.

Można je spotkać zarówno w przydomowych ogródkach, jak i na większych areałach, gdzie jest uprawiana na sprzedaż.

Dwa lata kultywacją malwy na trzech hektarach ziemi zajmował się rolnik z miejscowości Lack w gminie Hanna Edward Pawłowski. – Początkowo, do czasu kiedy było to opłacalne, hodowałem świnie. W 2018 r. przeszedłem zupełnie na produkcję roślinną, zwłaszcza że mamy odpowiednie gleby. Zachęcony przez znajomych, którzy zajmowali się uprawą popularnego na Lubelszczyźnie i w mojej okolicy rumianku, sam zacząłem jego kultywację. Z czasem doszła malwa, jednak już z niej zrezygnowałem – mówi rolnik.

 

Leczy sam zapach

Udaje się natomiast uprawa melisy, której uspokajające właściwości lecznicze, a także dobry wpływ na układ pokarmowy, znane są powszechnie. Z jej dobrodziejstw korzysta pan Edward. – Wieczorami zaparzam herbatkę. Z perspektywy czasu oceniam, że zaprzestanie pracy przy malwie było dobrym posunięciem. Przyznam szczerze, że specyficzny, uciążliwy zapach, jaki wydziela gatunek tej rośliny, który uprawiałem, bardzo mi przeszkadzał. Zupełnie inaczej jest w przypadku rumianku, melisy czy prawoślazu, który cenię szczególnie. Kiedy wysuszony prawoślaz leży już w magazynie, jego zapach jest tak mocny, że – powiedziałbym działa jak lek. Nie zmagam się z dolegliwościami gardła, a przebyta jakiś czas temu choroba układu oddechowego minęła bez śladu. Jestem przekonany, że to dzięki temu ziołu, które u mnie zajmuje 6,5 ha areału – podkreśla E. Pawłowski.

 

Sięgnąć po zdrową herbatkę

Prawoślaz lekarski jest wysoką, dorastającą do około 1,5 m byliną, która kwitnie od lipca do sierpnia. Lubi gleby piaszczysto-gliniaste, dobrze nawożone i wilgotne. Nasiona wysiewa się wiosną, a rośliny można również rozmnażać przez podział kłączy. Surowcem leczniczym są liście oraz korzeń. Ma on zastosowanie w chorobach gardła, krtani, wspomaga leczenie angin, łagodzi objawy suchego i mokrego kaszlu. Ponadto stanowi osłonę układu pokarmowego, leczy zaparcia, wspomaga perystaltykę jelit. Ceniony jest ze względu na właściwości przeciwzapalne. – Korzeń jest jednym z najczęściej stosowanych ziół. Wykorzystuje się go m.in. do tworzenia herbatek, syropów i cukierków. Proponuję zrobienie herbatki. Jedną łyżeczkę zalewamy szklanką wrzątku i pozostawiamy pod przykryciem do zaparzenia na 10-15 minut – mówi Joanna Masiukiewicz prowadząca we Włodawie sklep zielarsko-medyczny.

 

Rumianek na wszystko

Kolejna roślina, z której dobroczynnych właściwości można skorzystać pod postacią naparów, jest uprawiany przez małżeństwo Pawłowskich rumianek. Toleruje różne typy gleb, ale najlepiej sprawdzą się grunty piaszczyste i gliniaste. – Rumianek ma właściwości przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, poprawiające trawienie, przeciwalergiczne oraz uspokajające. Warto po to zioło sięgnąć, gdy mamy problemy z trawieniem czy bólem brzucha. Roślina działa rozkurczowo na mięśnie gładkie jelit, wspomaga pracę wątroby. Jest to zioło podstawowe w naszych domowych apteczkach. W zapiskach znanego franciszkanina o. Czesława Klimuszko znajdziemy informację, że kiedy przy sporządzaniu mieszanki zabraknie jakiejś rośliny, ponieważ jest trudna do zdobycia, z powodzeniem można zastąpić ją rumiankiem – mówi J. Masiukiewicz.

 

„Co Bóg da, to będzie”

W dzisiejszych czasach, kiedy zaczynamy na nowo doceniać dary natury i produkty ekologiczne, ludzie niekoniecznie są świadomi, jaką drogę one przeszły, zanim trafiły na nasz stół. Praca producenta ziół to nie tylko uprawa i zbiór, tj. przygotowanie gleby poprzez dobór odpowiedniego płodozmianu, Stosowna pielęgnacja, następnie suszenie, przechowywanie, ale także dbałość o spełnienie norm jakości. Konsumenci kupujący ekologiczne produkty, chcą np. mieć pewność, że nie ma w nich groźnych dla organizmu substancji. Gwarancję mają dawać rośliny certyfikowane, które przechodzą szereg restrykcyjnych kontroli. Taka uprawa ziół wymaga ogromnego nakładu pracy, często ręcznej, jak w przypadku E. Pawłowskiego. – Wcześniej część pola plewiłem pielnikiem, zwłaszcza na początku wzrostu roślin. Trochę chwastów pozostawało, bo nie sposób wyrwać zielska z dużego areału, a reszta, jak to mówią: „Co Pan Bóg da, to będzie”. W ubiegłym roku korzeń prawoślazu wykopałem i jestem zadowolony z efektów. Myślę, że do czasu emerytury będę nadal uprawiał tę roślinę – twierdzi rolnik z Lacka.

Pan Edward dodaje, że praca mieszkańców wsi nie jest doceniana w społeczeństwie. – My, rolnicy, naprawdę pracujemy bardzo ciężko. Kiedyś byłem zatrudniony w gospodarstwie za granicą Polski. Zdarzało się, że gdy wchodziłem do sklepu w roboczym ubraniu, ustępowano mi miejsca w kolejce, okazując w ten sposób szacunek dla utrudzonego człowieka. U nas prędzej popatrzą ze złością albo odpowiednio skomentują – dopowiada.

JS