Wielka wierność w małych rzeczach
Kaznodzieja na początku Eucharystii zaznaczył, że uczestnicy misji przychodzili do Sumierza „aby żyć po ludzku”. Ich największym skarbem była katolicka wiara. - Dziękujemy za ich mądrość, za to, że kładli fundamenty pod nasze polskie „dziś”. Gdyby nie ich obecność i modlitwa na tym miejscu, nie wiadomo, czy byłaby tu jeszcze Polska. Oni stanęli wtedy po właściwej stronie - wskazywał ks. A. Przywuski.
Mszę sprawowaną w tym niezwykłym miejscu ofiarował w intencji naszej ojczyzny, rodzin, o pokój w sercach, w Polsce i na Ukrainie, a także o duchowe uzdrowienie wszystkich naszych rodaków. Podkreślał, że las Sumierz jest naszą podlaską ziemią świętą. – Aby to zrozumieć, trzeba znać smak słów. Niestety, my dziś jesteśmy kaleczeni przez obraz i oślepiani przez reklamy. Świat naszych czasów zgłupiał. Trzeba coś zrobić, abyśmy przez historię nie zostali zapisani jako pokolenie głupców! Jeszcze nigdy ludzie nie żyli tak dostatnio jak my; nigdy nie trzymali w rękach tylu zdobyczy techniki i nigdy w naszych polskich domach nie byliśmy tak skłóceni jak dziś. Dlatego musimy zaczerpnąć z mądrości tych, którzy gromadzili się tu ponad 100 lat temu – głosił kustosz sanktuarium maryjnego w Latyczowie.
Babcia – teolog
Ks. A. Przywuski opowiadał o najstarszych pokoleniach ludzi, wśród których przyszło mu pracować na Ukrainie. – Byli urodzeni w latach 30 poprzedniego stulecia. Dziś już nie żyją. Pamiętam, jak płakali, gdy dojeżdżaliśmy do ich wiosek, spowiadaliśmy ich w chatach, odprawialiśmy im Msze. Kiedy odwiedzałem ich każdego miesiąca, zawsze wszyscy szli do spowiedzi. Kiedy mówiłem, że może nie potrzebują tak często sakramentu pokuty, jedna z babć powiedziała: „Życie jest zbyt trudne, byśmy mogli żyć bez Jezusa w sercu”. W duchu pomyślałem: babciu, powinnaś mieć wykłady z teologii pastoralnej w seminarium duchownym. Ciebie powinni zaprosić do KEP, abyś im powiedziała, co masz w sercu – mówił ks. A. Przywuski. Wspominał też o prześladowaniach unitów. – Ludzie, którzy przybywali pod osłoną nocy do Sumierza, byli mocni. Ich chłopska mądrość pozwalała opierać się różnym propagandom. Kiedy chciano ich zrusyfikować, wykonano na nich niewidzialną operację. W zamian za duszę zaproponowano uwłaszczenie i kawałek ziemi. Wiary niby nie odbierano, ale zabierano księdza i przywożono batiuszkę. Jednak oni byli mądrzy. Wiedzieli, że za tym delikatnym manewrem przyjdzie kolejny, polegający na zawłaszczeniu wszystkiego. Stanęli w obronie swojego wyznania i wobec carskich urzędników mówili: zabierzcie ziemię, którą nam daliście, a oddajcie wiarę – wspominał kaznodzieja.
Jakość, a nie ilość
Celebrans, odwołując się do losów Polski, zaznaczył, że powinniśmy być świadomi tego, kim jesteśmy, skąd wyszliśmy i jaka jest nasza historia. – Nie ma Polski bez wiary katolickiej! Tylko pod krzyżem jesteśmy Polakami! Bez tego przez jakiś czas będziemy jakąś „polskomowną” hybrydą zasilaną sztuczną inteligencją, ale taka filozofia i metoda wystarczy tyko na jedno pokolenie. Dlatego dziękuję, że tu jesteście. (…) Dziś tyle mówi się o ranach fizycznych, ale prawdziwie niszczą nas zranienia zadane głowie i sercu. Tam wszystko się zaczyna. Tam rodzi się zarówno pokój, jak i wojna. Ten prawdziwy pokój przynosi tylko Jezus Zmartwychwstały – zauważył kaznodzieja. Wspominał też o mediach, które każdego dnia mówią o rosnącej liczbie tych, którzy wypisują się z Kościoła.
– Miarą Ewangelii nie jest ilość, ale jakość. Nie patrzcie na statystyki, nie zachwycajcie się wielkimi rzeczami. Tak naprawdę liczy się wielka wierność w małych rzeczach. Nie próbujmy lepić sobie nowego chrześcijaństwa. Każdego dnia powstawajmy i na nowo trwajmy w walce o ideał, którym jest Jezus w naszym życiu. Wiem, że nie zawsze nam to wychodzi, ale takie jest życie. Ta walka będzie trwała do śmierci. To nawet dobrze, że czujesz niezadowolenie z siebie. Gdybyś go nie odczuwał, byłbyś trupem. (…) Prośmy dziś, byśmy jak nasi poprzednicy, ci, którzy modlili się tu przed nami, zostawili piękny ślad na drogach, którymi chodzimy – podsumował ks. A. Przywuski.
AWAW