Historia

Wielka wierność w małych rzeczach

13 lipca w lesie Sumierz odbyły się uroczystości związane ze 120 rocznicą ostatnich tajnych misji unickich. Mszy św. przewodniczył ks. Adam Przywuski, który na co dzień posługuje na Ukrainie.

Kaznodzieja na początku Eucharystii zaznaczył, że uczestnicy misji przychodzili do Sumierza „aby żyć po ludzku”. Ich największym skarbem była katolicka wiara. - Dziękujemy za ich mądrość, za to, że kładli fundamenty pod nasze polskie „dziś”. Gdyby nie ich obecność i modlitwa na tym miejscu, nie wiadomo, czy byłaby tu jeszcze Polska. Oni stanęli wtedy po właściwej stronie - wskazywał ks. A. Przywuski.

Mszę sprawowaną w tym niezwykłym miejscu ofiarował w intencji naszej ojczyzny, rodzin, o pokój w sercach, w Polsce i na Ukrainie, a także o duchowe uzdrowienie wszystkich naszych rodaków. Podkreślał, że las Sumierz jest naszą podlaską ziemią świętą. – Aby to zrozumieć, trzeba znać smak słów. Niestety, my dziś jesteśmy kaleczeni przez obraz i oślepiani przez reklamy. Świat naszych czasów zgłupiał. Trzeba coś zrobić, abyśmy przez historię nie zostali zapisani jako pokolenie głupców! Jeszcze nigdy ludzie nie żyli tak dostatnio jak my; nigdy nie trzymali w rękach tylu zdobyczy techniki i nigdy w naszych polskich domach nie byliśmy tak skłóceni jak dziś. Dlatego musimy zaczerpnąć z mądrości tych, którzy gromadzili się tu ponad 100 lat temu – głosił kustosz sanktuarium maryjnego w Latyczowie. 

 

Babcia – teolog

Ks. A. Przywuski opowiadał o najstarszych pokoleniach ludzi, wśród których przyszło mu pracować na Ukrainie. – Byli urodzeni w latach 30 poprzedniego stulecia. Dziś już nie żyją. Pamiętam, jak płakali, gdy dojeżdżaliśmy do ich wiosek, spowiadaliśmy ich w chatach, odprawialiśmy im Msze. Kiedy odwiedzałem ich każdego miesiąca, zawsze wszyscy szli do spowiedzi. Kiedy mówiłem, że może nie potrzebują tak często sakramentu pokuty, jedna z babć powiedziała: „Życie jest zbyt trudne, byśmy mogli żyć bez Jezusa w sercu”. W duchu pomyślałem: babciu, powinnaś mieć wykłady z teologii pastoralnej w seminarium duchownym. Ciebie powinni zaprosić do KEP, abyś im powiedziała, co masz w sercu – mówił ks. A. Przywuski. Wspominał też o prześladowaniach unitów. – Ludzie, którzy przybywali pod osłoną nocy do Sumierza, byli mocni. Ich chłopska mądrość pozwalała opierać się różnym propagandom. Kiedy chciano ich zrusyfikować, wykonano na nich niewidzialną operację. W zamian za duszę zaproponowano uwłaszczenie i kawałek ziemi. Wiary niby nie odbierano, ale zabierano księdza i przywożono batiuszkę. Jednak oni byli mądrzy. Wiedzieli, że za tym delikatnym manewrem przyjdzie kolejny, polegający na zawłaszczeniu wszystkiego. Stanęli w obronie swojego wyznania i wobec carskich urzędników mówili: zabierzcie ziemię, którą nam daliście, a oddajcie wiarę – wspominał kaznodzieja.

 

Jakość, a nie ilość

Celebrans, odwołując się do losów Polski, zaznaczył, że powinniśmy być świadomi tego, kim jesteśmy, skąd wyszliśmy i jaka jest nasza historia. – Nie ma Polski bez wiary katolickiej! Tylko pod krzyżem jesteśmy Polakami! Bez tego przez jakiś czas będziemy jakąś „polskomowną” hybrydą zasilaną sztuczną inteligencją, ale taka filozofia i metoda wystarczy tyko na jedno pokolenie. Dlatego dziękuję, że tu jesteście. (…) Dziś tyle mówi się o ranach fizycznych, ale prawdziwie niszczą nas zranienia zadane głowie i sercu. Tam wszystko się zaczyna. Tam rodzi się zarówno pokój, jak i wojna. Ten prawdziwy pokój przynosi tylko Jezus Zmartwychwstały – zauważył kaznodzieja. Wspominał też o mediach, które każdego dnia mówią o rosnącej liczbie tych, którzy wypisują się z Kościoła.

– Miarą Ewangelii nie jest ilość, ale jakość. Nie patrzcie na statystyki, nie zachwycajcie się wielkimi rzeczami. Tak naprawdę liczy się wielka wierność w małych rzeczach. Nie próbujmy lepić sobie nowego chrześcijaństwa. Każdego dnia powstawajmy i na nowo trwajmy w walce o ideał, którym jest Jezus w naszym życiu. Wiem, że nie zawsze nam to wychodzi, ale takie jest życie. Ta walka będzie trwała do śmierci. To nawet dobrze, że czujesz  niezadowolenie z siebie. Gdybyś go nie odczuwał, byłbyś trupem. (…) Prośmy dziś, byśmy jak nasi poprzednicy, ci, którzy modlili się tu przed nami, zostawili piękny ślad na drogach, którymi chodzimy – podsumował ks. A. Przywuski. 

AWAW