Region
fb/SP Zakrzew
fb/SP Zakrzew

Koniec małych szkół

Radni podjęli decyzję o likwidacji trzech z pięciu szkół działających na terenie gminy Ulan-Majorat. Stanie się to z końcem obecnego roku szkolnego, czyli 31 sierpnia.

Z edukacyjnej mapy gminy znikną szkoły w Kępkach, Sobolach i Zakrzewie, szkoły filialne w Paskudach i Sętkach oraz punkty przedszkolne w Kępkach, Sobolach, Zakrzewie i Domaszewnicy. W uzasadnieniu każdej z uchwał przegłosowanych na lipcowej sesji rady gminy podkreślano konieczność dostosowania sieci szkół do rzeczywistych potrzeb edukacyjnych wynikających ze zmian demograficznych. - W trzech punktach od kilku lat dzieci nie korzystają z wychowania przedszkolnego.

Jeden został zlikwidowany ze względów organizacyjnych i dzieci będą korzystać z wychowania przedszkolnego w tym samym budynku pod opieką tego samego nauczyciela w oddziale przedszkolnym przy szkole podstawowej – precyzuje zmiany Bożena Anna Krawczyk, dyrektor Gminnego Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w Ulanie-Majoracie. Szkoła podstawowa wchodząca w skład zespołu szkół została przekształcona poprzez likwidację dwóch filii (od kilku lat nie zgłosił się żaden uczeń). Zlikwidowano trzy szkoły podstawowe.

Włodarze argumentują swoje decyzje finansami i możliwościami, jakie otrzymują uczniowie, np. 86% kosztów, które gmina ponosi w związku z prowadzeniem szkoły w Sobolach, stanowią wynagrodzenia nauczycieli. W 2024 r. na jednego ucznia szkoły w Sobolach samorząd wykładał blisko 20 tys. zł, w Zakrzewie – 13 tys. zł, a w Domaszewnicy – 3 tys. zł.

We wszystkich przypadkach postanowienia lubelskiego kuratora oświaty były pozytywne, choć rodzice mieli nadzieję, że będzie ona inna w odniesieniu do placówki w Zakrzewie.

 

Coraz mniej dzieci

Szkoły podstawowe mierzą się ze spadkiem liczby uczniów – np. w Sobolach w ostatnich latach z 42 do 37, a klasy liczą od trzech do pięciu osób. Nie widać też perspektyw, by miało się to znacząco zmienić. Małe klasy skutkują koniecznością łączenia oddziałów, co utrudnia prowadzenie zajęć dydaktycznych w pełnym zakresie i ogranicza możliwości organizacyjne placówek – wybrzmiewa w uzasadnieniu uchwał o likwidacji. Za zamknięciem szkoły w Kępkach i Sobolach było dziesięciu radnych, czterech przeciw, jeden wstrzymał się od głosu.

Choć powody likwidacji szkoły w Zakrzewie były podobne, tu sprzeciw zgłosiło sześcioro radnych. Włodarze nie widzą perspektyw, by liczba uczniów miała się zwiększać, przeciwnie: w roku szkolnym 2022/2023 do klas I-VIII uczęszczało łącznie 44 uczniów, w 2023/2024 – 37, 2024/2025 – 42, zaś na 2025/2026 – planowana liczba to 40. Do oddziału przedszkolnego funkcjonującego przy szkole w Zakrzewie również przychodzi coraz mniej dzieci – w tym roku prawdopodobnie byłoby to 12. I ta liczba, a pojawiła się ona w decyzji kuratora, zastanowiła rodziców, bo tak naprawdę powinno być ich 18. Zniknęło sześcioro dzieci, które miały uczęszczać do zerówki. Zastanawiają się, czy mogła być to zwykła pomyłka.

 

Wysłuchajcie nas

Podczas sesji głos zabrał Tadeusz Zalewski, sołtys Zakrzewia. – Spójrzcie na zaangażowanie społeczeństwa – przypominał protesty rodziców oraz ich sprzeciw wobec tej decyzji. – Zlikwidować szkołę to nie jest problem. Nauczycielki mają pomysły, jak to zorganizować, żeby było i taniej, i lepiej. Do Ulana jest 12 km. Starsze dzieci sobie poradzą, ale młodsze? Rodzice będą musieli je zawozić i odwozić, co daje już 48 km codziennie. Nie podejmujcie decyzji wbrew społeczeństwu – prosił, wskazując, że za cyframi stoją ludzie, a liczby w każdej chwili mogą się zmienić. – Gdyby dzieci zostało 20-30, tych ludzi dziś by tu nie było – wskazywał na rodziców i nauczycieli obecnych na sesji. – Mamy 60 dzieci, owszem, to mało, ale ta liczba będzie się utrzymywać w najbliższych latach – dodał.

Andżelika Kołodziejczyk, wiceprzewodnicząca rady rodziców SP w Zakrzewie, przypomniała, że w roku szkolnym 2026/2027 ma w życie wejść projekt ustawy dotyczącej m.in. małych szkół. – Celem zmian jest dostosowanie systemu edukacji do zmian demograficznych przy jednoczesnej ochronie szkół, szczególnie tych w mniejszych miejscowościach i na terenach wiejskich – zauważyła. – Najważniejsze propozycje to utrzymanie dostępności edukacji jak najbliżej miejsca zamieszkania uczniów, możliwość szerszego wykorzystania szkół jako centrów życia społecznego i kulturalnego, ułatwienia w zarządzaniu siecią szkół, elastyczne tworzenie zespołów szkół, większy udział rodziców i społeczności lokalnej w decyzjach o funkcjonowaniu szkół – wyliczała jej założenia. – Mamy pomysły na oszczędności, widzicie, że w Zakrzewie jest opór rodziców, czego nie ma w Kępkach i Sobolach – zauważyła. – Jeśli zagłosujecie za likwidacją naszej szkoły, nie zrozumiemy tej decyzji. Jest realna szansa na utrzymanie naszej szkoły. Apelujemy do was o głosy przeciw jej likwidacji. Nie wstrzymanie się, bo to jest przykładanie ręki do skrzywdzenia 60 dzieci i ich rodzin – zaakcentowała.

W obronę szkoły zaangażowani byli nie tylko rodzice uczniów, ale większość mieszkańców miejscowości, bo jest ona jedynym miejscem kulturalnym w Zakrzewiu. Sami nauczyciele przyznają, że organizują spotkania, imprezy, na które zapraszani są nie tylko uczniowie i ich rodzice, ale również mieszkańcy. – Jeśli coś nie jest nic warte, nie wymaga żadnego wysiłku – podkreślała jedna z nauczycielek. – Po zaangażowaniu rodziców widać, że nasza szkoła to nasz dom – dodała. Mimo tych próśb radni podjęli decyzję o likwidacji szkoły w Zakrzewie. Rodzice zapowiadają dalszą walkę, a nawet rozważają zorganizowanie referendum, by odwołać wójta i radę gminy.

 

Wygodniej, ale dla kogo?

Wszystkie dzieci z likwidowanych placówek będą mogły korzystać z przedszkola i szkoły w Ulanie-Majoracie. Jak zapewniają władze, nie wpłynie to negatywnie na ich pracę, bo przedszkole dysponuje 150 miejscami, a chętnych obecnie jest 87. Przy założeniu, że zostaną do niej przeniesieni uczniowie z trzech likwidowanych szkół – wzrośnie o 25 osób. Także szkoła podstawowa jest przygotowana na nowych uczniów, a zwiększenie liczby oddziałów dotyczyłoby klas II, IV i VII. Dzieciom zostanie zapewniony transport i opieka świetlicowa. W przypadku np. szkoły w Sobolach to ok. 14 km, które dzieci będą musiały pokonywać codziennie dwukrotnie.

 

Etaty do ścięcia

Pracę straci 25 osób (19 nauczycieli i sześciu pracowników obsługi). – Wśród nich cztery osoby to emeryci, sześcioro ma uprawnienia do świadczeń kompensacyjnych, jedna – prawo do zasiłku przedemerytalnego, cztery – dodatkowe zatrudnienie poza terenem gminy, pięć osób nie przyjęło oferty pracy – wylicza Bożena Krawczyk. Jak podkreśla, każdy z pracowników mógł przedstawić swoje oczekiwania związane z dalszym zatrudnieniem na terenie gminy. – Wójt złożył 23 osobom propozycje zatrudnienia w różnej formie (przeniesienie lub nowe umowy) i w różnym wymiarze – zaznacza. – Nie wszyscy przyjęli oferty pracy, część osób wybrała wypowiedzenie, co wiąże się z otrzymaniem odpraw i odszkodowań – dodaje.

Rodzice nie zamierzają składać broni, choć – jak przyznają – są rozczarowani tym, w jakim kierunku wszystko podążyło. – Kurator mówił nam, że wyda negatywną opinię co do likwidacji, a wydał pozytywną – zauważa A. Kołodziejczyk. – Nie wiemy, co się zadziało… Zaproponowaliśmy wójtowi szkołę stowarzyszeniową, niestety jest za mało czasu, aby to wszystko zorganizować do 1 września. Gmina musiałaby jeszcze ten rok utrzymać szkołę. Będziemy o to prosić wójta po jego urlopie, ale czy się zgodzi? To już tylko jego dobra wola. Czy ją ma, to się okaże…

JAG