Kultura

Rejestrowanie świata

Spotkania autorskie, prelekcje, prezentacje multimedialne oraz wystawy. W weekend 2 i 3 sierpnia odbyła się piąta edycja Włodawskiego Dnia Fotografii.

Gośćmi WDF - wydarzenia stworzonego przez lokalne środowisko fotograficzne - był m.in. Marek Arcimowicz związany z National Geographic, Katarzyna Ewa Żak - laureatka pierwszego miejsca Grand Press Photo 2025 i People-Stories 2025, Ania Kłosek - fotograf dokumentalna i uliczna oraz Paweł Goleman - podróżnik, który pokazał zdjęcia ze świata. Organizatorami WDF byli: Włodawski Dom Kultury i Klub Fotograficzny RONDO, którego założycielem jest Paweł Piędzio, koordynator tego autorskiego wydarzenia.

Z zamiłowania do książek

WDF rozpoczął się w sali kina WDK przedstawieniem działań twórczych Julii Markiewicz, zajmującej się fotografią inspirowaną literaturą, oraz Marysi Bijak-Furmańczyk, charakteryzatorki zmieniającej modeli w bohaterów opowieści. Zgodnie z przyjętą formułą spotkań, które prowadził fotograf i podróżnik Maks Skrzeczkowski, opowieściom artystów towarzyszył pokaz ich autorskich zdjęć.

Pochodząca z Włodawy J. Markiewicz zaprezentowała efekty stylizowanych sesji z książkami. – Już jako mała dziewczynka nosiłam je pod pachą i lubiłam o nich opowiadać. Miałam przy sobie także mały aparacik fotograficzny. Postanowiłam później połączyć obie te pasje. Internet był najlepszą formą przekazywania swoich zainteresowań – mówiła. Początkowo prowadziła bloga, gdzie opisywała przeczytane książki, z czasem jej publikacje zaczęły pojawiać się na instagramie. – W związku z tym, że narodziła się moja miłość do fotografii, przyszedł pomysł na klasyczne sesje w „przytulnych” klimatach, ale wkrótce pomyślałam o innym rodzaju ujęć, bliskich fantastyce – zaznacza.

Bajkowe klimaty i przykuwające oko charakteryzacje to efekt jej współpracy m.in. z makijażystkami. – Sesje wymagają stworzenia scenografii. Mając głowę pełną pomysłów, niekoniecznie umiałam je przenieść na scenę, dlatego potrzebowałam osób zajmujących się charakteryzacją. Dwa lata temu spotkałam Marysię, bardzo dobrze nam się razem pracuje – stwierdza. Rezultatem wspólnych poszukiwań jest Bookieshoot.

Bijak-Furmańczyk, charakteryzatorka i makijażystka, opowiedziała o technicznej stronie przedsięwzięć twórczych. – Do sesji zdjęciowych potrzebne są nie tylko określone miejsca, rekwizyty, modele, ale w naszym przypadku również zwierzęta. Pracowałyśmy już z wężem, żabą czy królikiem – mówiła. Efekty działań artystek młodego pokolenia znajdują zainteresowanie m.in. u wydawców książek.

 

Historie poznawane z aparatem fotograficznym

Dyscyplinę z pogranicza reportażu i fotografii artystycznej przybliżyła A. Kłosek należąca do polskiego kolektywu fotograficznego Un-Posed oraz międzynarodowego Burn My Eye. Opowiedziała o zainteresowaniach tematyką Europy wschodniej i krajów postradzieckich.

Prowadzący spotkanie M. Skrzeczkowski zwrócił uwagę na nurt street, z ang. fotografię ulicy, w interpretacji A. Kłosek. Artystka przyznała, że jej street aspiruje do fotografii dokumentalnej, którą zaczęła uprawiać, będąc na Ukrainie. – Po 10 latach robienia zdjęć w wielkich miastach europejskich i nie tylko miałam pragnienie zmiany wizualnej. Nastąpiła ona, gdy zdjęcia realizowałam za naszą wschodnią granicą – mówiła Kłosek. Jej opowieściom o przemierzaniu Ukrainy i podróży wzdłuż byłej polsko-radzieckiej granicy towarzyszył pokaz zdjęć.

Granica bardziej odległa, pomiędzy Wenezuelą a Gujaną, została przybliżona przez kolejnego gościa WDF – fotografa magazynu National Geographic Polska, przewodnika, alpinistę, uczestnika i organizatora wypraw wspinaczkowych, eksploracyjnych i naukowych M. Arcimowicza. W ramach międzynarodowej ekspedycji naukowej w 2012 r. wspiął się na niezdobyty wcześniej szczyt Tramen Tepui w Wenezueli. – Trzeba było zminimalizować ilość zabieranego sprzętu fotograficznego, aby zwiększyć szanse zdobycia szczytu – wspominał. Opowiedział również o innych swoich podróżach. – Poznałem historie mrożące krew w żyłach, jak te o kobietach zniewalanych w domach publicznych. Bywały również optymistyczne, podnoszące na duchu, np. w Mongolii, gdzie spotkałem małżeństwo, które zaadoptowało dziewczynkę. Mężczyzna, zajmujący się łowiectwem przy pomocy orłów, nauczył tego zajęcia przybraną córkę, by mogła kontynuować tradycję – relacjonował wyprawę.

Podzielił się również swoją wizją pokazywania świata za pomocą obiektywu. – Fotografia powinna rządzić się regułami, które stawiają nas jasno w pewnych granicach. Co prawda, są one miękkie i łatwe do naginania, ale jednak w poszukiwaniach twórczych ważna ma być estetyka – podkreślił Arcimowicz.

 

Spotkania, pokazy, wystawy

Spotkania autorskie miały miejsce w WDK, zaś wystawy na terenie starej nadbużańskiej Krochmalni w Susznie.

Swoje prace pokazali tam m.in. Marcin ,,Spodek” Spodyniuk oraz pochodzący z Włodawy: Klaudia Kisiel, Grzegorz Wołoszun, Małgorzata Partyka, Maciej Kalinowski oraz Tomasz Kawiak, który od kilku lat obserwuje przyrodę i robi zdjęcia, szczególnie ptaków. – Zaszywam się w lasach włodawskich i na polach, wyczekując z aparatem na właściwy moment. Lubię zwłaszcza wiosenne zaloty, kiedy samce starają się przyciągnąć uwagę samic poprzez śpiew, tańce, pokazywanie piór. Widok jest fascynujący – podkreśla Kawiak, którego zdjęcia ptaków były prezentowane na wystawie „Oczy korony drzew” czy na FB Nadleśnictwa Włodawa.

Oprócz wystaw, na uczestników WDF czekały wieczorne koncerty, sesje zdjęciowe, pokaz profesjonalnej charakteryzacji modeli oraz spotkanie z mieszkającym w Ghanie Wojtkiem Zarembą.

Następnego dnia w WDK o emocjach, relacjach i przestrzeniach, w których głównym narratorem jest  światło, a w centrum zawsze stoi człowiek, opowiedziała K.E. Żak. Fotografka, operatorka obrazu pokazała swoje prace, m.in. z przedstawieniem dzieci na betonowych podwórkach oraz te z podróży do Kolmanskop w południowej Namibii. – Niemcy zorganizowali tam miasteczko ze szkołą i szpitalem po tym, jak w 1908 r. odkryto diamenty w tych stronach. Kiedy złoża skończyły się, ludzie stąd wyjechali. Teraz pustynia pochłania miejsce, które niszczeje, sprawiając wrażenie surrealistycznego – mówiła, prezentując z pobytu w mieście-widmie cykl zdjęć.

Żak pokazała włodawskiej publiczności również etiudę dokumentalną z 2017 r. „Świat Marysi”. – Film powstawał przez osiem miesięcy, opowiada o relacji matki i córki, o trudach związanych z wkraczaniem w dorosłość. Tytułowa Marysia nie rozstaje się z telefonem komórkowym i żyje w napiętej relacji z matką. Obraz trafił do poznańskich szkół i był pokazywany na godzinach wychowawczych. Otrzymywałam później podziękowania od młodych ludzi – przyznała.

 

„One bilion iso” i opowieści podróżnicze

Kolejnym gościem WDF był Tomasz Kudaszewicz, współtwórca, wraz z Kateriną Kouzmitchevą, magazynu „One bilion iso”. – Tomasz dokonał niemożliwego – stwierdził M. Skrzeczkowski. Pojawienie się na polskim rynku tego magazynu nie było proste – przyznał Kudaszewicz. – Pomysł zrodził się pięć lat temu, wiosną tego roku ukazał się pierwszy numer. „One bilion iso” powstało z mojego umiłowania piękna, druku i fotografii. Staram się robić ten projekt, będąc niezależnym od instytucji, biznesu i sponsorów. Rozpocząłem od tematu: emocje. Chciałbym przedstawić najważniejsze problemy współczesnego świata za pomocą fotografii, zapraszając twórców z całego świata – wyjaśnił.

Na zakończenie WDF bogaty materiał zdjęciowy ze swoich wypraw, m.in. do Pakistanu, Nepalu czy Reunionu, zaprezentował P. Goleman z Włodawy. – Uwielbiam podróżować. Często droga potrafi dać nam więcej niż miejsce, do którego jedziemy, lecimy, płyniemy – podsumował.

 

Joanna Szubstarska