Piłka, pasja i pokora
Tym razem Marcin Rosłoń, dziennikarz Canal+ Sport, komentator, były piłkarz Legii Warszawa, pasjonat biegania i autor książek o futbolu, opowiadał o kulisach swojej pracy, dzieciństwie z piłką biedronką, a także radził młodym sportowcom, jak nie zmarnować kariery. Spotkanie poprowadziła Agnieszka Osmólska-Ilczuk, która przedstawiła gościa jako człowieka, który „świetnie radzi sobie na boisku, w biegu i za mikrofonem”.
Rosłoń, związany od ponad 20 lat ze stacją Canal+, jest też koordynatorem działu piłkarskiego, autorem „Mowy trawy: słownika piłkarskiej polszczyzny” i serii książek o reprezentantach Polski. A co najważniejsze – człowiekiem, który nie przestał kochać futbolu.
Marzenia z podwórka
– Meczów w ekstraklasie nie było za dużo, ale udało się do niej dojść długą, krętą piłkarską drogą. Jednak tym, co najważniejsze, jest czasami nie cel, a droga – podkreślał.
Z nostalgią opowiedział o dzieciństwie: – Na Pierwszą Komunię św. od rodziny dostałem rower, zegarek, ale najważniejsza była piłka biedronka marki Jupiter, prezent od sąsiadów. W garniturku wybiegłem na podwórko, by ją kopać. To najpiękniejsza pamiątka mojego dzieciństwa – wspominał.
Komentator przyznał, że piłkarzem został, bo było to jego największe marzenie od najmłodszych lat. Wychowywał się w bloku, w którym mieszkał znany dziennikarz sportowy Stefan Szczepłek. – Jeździł na wielkie imprezy sportowe, mundiale i przywoził z nich gadżety: piłki, dresy. Pokazywał je nam na podwórku, żonglował. To były nasze niedoścignione marzenia – mówił.
Dla jego pokolenia największym piłkarzem był Diego Maradona. Dziś – jak zauważył – kolejne generacje mają swoich idoli co kilka lat. – Kiedyś mierzyło się pokolenia dekadami. Obecnie co kilka sezonów pojawiają się nowi bohaterowie futbolu – zauważył Rosłoń.
Zbuczyn bliski sercu
Zebranym nie umknął fakt, że M. Rosłoń nie tylko komentuje mecze, ale również aktywnie biega – także po górach. Od kilku lat jest też prowadzącym Półmaraton Zbucki. – Lubię tu przyjeżdżać. Droga do Zbuczyna jest coraz lepsza, coraz bardziej równa i prosta. Ale to niejedyny powód. Lubię ludzi stąd i energię tego miejsca – przyznał z uśmiechem.
Nie marnujcie czasu!
Na spotkanie przybyli m.in. młodzi zawodnicy Wektry Zbuczyn. Do nich Rosłoń skierował kilka osobistych słów. – Nie marnujcie czasu. Nie wygłupiajcie się. Trening potraktujcie jak najfajniejsze wyzwanie w życiu. Róbcie wszystko tak, jakby to miało być jedyne zagranie meczu. Strzelajcie, podawajcie, grajcie na maksa. W Hiszpanii, we Włoszech, w Anglii wasi rówieśnicy robią to samo – tylko z jeszcze większym zaangażowaniem. Pamiętajcie, czas to najcenniejsza waluta w życiu – zaznaczył.
Przyznał, że nie był najlepszym piłkarzem, bo czasami zabrakło mu regularności i samozaparcia – cech niemniej ważnych niż talent. Ale dzięki temu, że wcześnie trafił na staż do Canal+, mógł związać się z futbolem z innej strony – zza kamery i mikrofonu.
Sława, presja i… Robert Lewandowski
Gość spotkania szczerze mówił o blaskach i cieniach futbolowej popularności. – Przez rok grałem w jednej drużynie z R. Lewandowskim, wtedy był 16-latkiem. Nikt nie przypuszczał, jak fenomenalną zrobi karierę. Spotykaliśmy się potem wiele razy, choćby nagrywając wywiady po meczach w Dortmundzie czy w Bayernie – opowiadał M. Rosłoń.
Zapytany o presję, z jaką mierzą się piłkarze, przyznał, że jest ona gigantyczna. – Czasem zostają sami, gdy nie idzie. Znam to z historii mojego przyjaciela Łukasza Fabiańskiego. W Arsenalu miał trudne momenty, ale się podniósł. Bo piłka to nie tylko gra – to także samotność i presja, które mogą złamać. Taka jest cena sławy – stwierdził, dodając, że zawodnicy muszą się liczyć z tym, iż świat będzie ich rozliczał i to niejednokrotnie niesprawiedliwie.
Dlaczego reprezentacja nie gra jak klub?
W rozmowie poruszono również temat polskiej reprezentacji, która często zawodzi mimo gwiazdorskiego składu. – To wymaga czasu i ogromnych pieniędzy. Premier League wydała ostatnio na transfery prawie 2 mld funtów. Pokazuje to, jak daleko nam do Europy. Możemy używać różnych określeń, żeby w jakiś sposób opisać transferowe szaleństwo. Jednak nie jest to tylko pompowanie cen. Za tym idzie też jakość. My jako kraj po prostu zostaliśmy w blokach startowych – odpowiedział bez ogródek, przyznając jednak, że powoli odbudowujemy swoją pozycję.
Zwrócił też uwagę na konieczność szkolenia młodzieży i stawiania na wychowanków. – Nic nie buduje debiutanta, młodego chłopaka z akademii, jego umiejętności, pewności siebie i jakości, jak trenowanie i granie z lepszymi od siebie, z dorosłymi piłkarzami. Tak było w moim przypadku. Każdy klub powinien wprowadzać do drużyny choć kilku młodych zawodników, szkolić według najnowszych metod i technologii – oświadczył.
Kulisy komentatorskiego życia
Uczestnicy spotkania mogli również zajrzeć za kulisy pracy komentatora sportowego. M. Rosłoń zdradził, że to, co widzimy na ekranie, jest efektem skrupulatnego przygotowania. – Patrzycie na uśmiechniętych, dobrze ubranych ludzi na największych stadionach świata, którzy starają się efektownie opowiadać o piłce. Ale to wszystko jest zaplanowane co do minuty. Najważniejsza jest pasja. Sama wiedza nie wystarczy – podkreślił.
Przyznał, że zawsze stara się być wyrozumiały wobec piłkarzy. – Nigdy nie mówię, że ktoś zagrał fatalnie. Wiem, jak trudno jest kopnąć piłkę w konkretne miejsce pod presją czasu i zawodników – podkreślił.
Zdradził też, że komentatorskie stanowiska znajdują się często bardzo daleko od boiska. – Czasem nie widzę dokładnie, kto był przy piłce. Kiedy się pomylę, to mówię: „sorry, pomyliłem się”. Kibic to doceni bardziej niż udawanie nieomylności. Uważają, że nie znam się, ale jestem fajny, bo się przyznałem – mówił.
„Mowa trawa” i język szatni
Była też mowa o książce „Mowa trawa: słownik piłkarskiej polszczyzny”, w której zebrał piłkarskie powiedzonka i specyficzny język szatni. Rosłoń wyjaśniał znaczenie takich słów, jak „trup”, „kiwaczek”, „cięta róża” czy „ręcznik”, a na koniec odbył się quiz, w którym uczestnicy zgadywali znaczenie futbolowych zwrotów. Wygrać można było piłki – nie biedronki, ale też całkiem wyjątkowe.
Futbol to więcej niż gra
Na zakończenie M. Rosłoń powiedział słowa, które oddają istotę całej rozmowy. – Kocham piłkę nad życie. To taka naturalna, największa sportowa miłość. To dyscyplina, ale też światowy biznes, z całym ciężarem emocji, presji i marzeń – stwierdził.
Spotkanie w Zbuczynie było nie tylko lekcją o futbolu, ale także o pasji, pokorze i wytrwałości. Dla młodych piłkarzy – być może najważniejszym treningiem tego lata.
DY