Skarby św. Anny
Bezpośrednią okazją do utworzenia muzeum był jubileusz 500-lecia parafii. W inicjatywę aktywie zaangażował się Robert Sławiński, który od prawie 20 lat posługuje jako kościelny. - Nasza parafia, która rozwijała się razem z miastem, jest najstarsza, więc mamy czym się pochwalić. Jednak to, co pokazujemy, stanowi tylko niewielką część naszych pamiątek. Prezentowane przedmioty pochodzą z XIX i XX w.
Niestety większość starszych obiektów nie przetrwała do naszych czasów – mówi, zwracając uwagę, że historia parafii i kościoła św. Anny była burzliwa. Miały w niej miejsce okresy świetności, ale i upadku. – Trzeba pamiętać, iż świątynię budowano etapami. Patrząc na jej dzisiejszy wygląd, śmiało można powiedzieć, że jeszcze nigdy nie prezentowała się tak okazale. W XIX w. znalazła się jednak w tragicznym stanie – z zawilgoconymi murami, zapadającym się dachem, przez który do wnętrza dostawała się woda. Na posadzce stały kałuże. W takich warunkach szybko niszczały stare ornaty czy księgi – opowiada R. Sławiński.
Na szczęście w drugiej połowie XIX w. rozpoczęto intensywne prace remontowe. Kolejni proboszczowie zadbali zarówno o wnętrze, jak i wygląd zewnętrzny kościoła. W ostatnich dziesięcioleciach świątynia przeszła również szereg rewitalizacji i modernizacji.
Ornaty i kapy
Wystawę można oglądać w znajdującej się naprzeciwko kościoła tzw. starej plebanii. Powstała ona w latach 1745-1750 jako drewniany dom, który w 1803 r. został przebudowany, obmurowany cegłą i otynkowany. – Przez wiele lat pełnił funkcję mieszkania proboszcza. Ostatni z księży mieszkał tu jeszcze 15 lat temu, zanim przeniósł się na wikariat. Od tamtego czasu budynek stał pusty. Teraz nadaliśmy mu nowe życie – będzie służył celom ekspozycyjnym – podkreśla R. Sławiński.
Na potrzeby wystawy przeznaczono dwa pomieszczenia. W jednym z nich prezentowane są dawne ornaty i kapy liturgiczne. – Szczególnie godny uwagi jest zielony ornat, przepięknie dekorowany i haftowany, z tyłu ozdobiony motywem Ostatniej Wieczerzy. Dlaczego z tyłu? Bo dawniej kapłan odprawiał Mszę św. tyłem do wiernych, dlatego to tylna część szat była najbardziej zdobiona. Ta zasada dotyczyła wszystkich tzw. rzymskich ornatów – tłumaczy Sławiński. Jak zaznacza, część prezentowanych szat została wykonana w renomowanych pracowniach, m.in. w jednej ze szwajcarskich firm. Do ich szycia używano najlepszych materiałów, takich jak jedwab, i zdobiono kunsztownymi haftami.
Dary z Ameryki
Część ornatów prezentowana jest na stojakach, inne znajdują się w specjalnie przygotowanych gablotach. – Każdy z nich jest unikatowy. Ten umieszczony w pierwszej gablocie został wykonany z jedwabiu lansowanego metalizowaną nicią. Jest pozłacany, dość ciężki i sztywny. Polecam też przyjrzeć się kapom liturgicznym – zachęca R. Sławiński. Szczególnie jedna z nich zwraca uwagę bogactwem zdobień. – To dar Ligi Katolickiej z Ameryki, pochodzący z 1940 r. To piękna szata, ale również bardzo ciężka, dlatego używano jej tylko podczas najważniejszych uroczystości. Na co dzień kapłani zakładali lżejsze kapy.
Wśród eksponatów znajduje się też kapa, której hafty przypominają te widoczne na baldachimie liturgicznym wyeksponowanym obok. – Możliwe, że oba te obiekty pochodzą z tego samego zakładu – zaznacza kościelny.
Wystawa obejmuje również sztandary wojskowe i procesyjne z wizerunkami Matki Bożej. Jednym z najcenniejszych eksponatów jest oryginalny sztandar 34 Pułku Piechoty – własność parafii. – To sztandar związku podoficerów rezerwy z 1935 r. Ma ciekawą historię, która została opisana w wielu publikacjach – przypomina, dodając, że w gablotach można również zobaczyć pamiątkowe zdjęcia, ryngrafy, odznaczenia oraz dawne pieczątki.
Monstrancja z orłem
Wyeksponowano także kącik z naczyniami liturgicznymi. – One również pochodzą z XIX i XX w. W większości są to dary od parafian – wyjaśnia R. Sławiński, wskazując m.in. na puszkę z 1907 r. – To pamiątka misji ofiarowana przez rodzinę Cybulskich. Mamy też kielich mszalny z 1935 r., dar Antoniego i Katarzyny Biernackich.
Szczególną uwagę zwraca monstrancja z połowy XIX w. – Ta, którą można obecnie oglądać, jest na co dzień używana podczas nabożeństw. Mamy jednak jeszcze drugą, z tego samego okresu – to kopia tzw. monstrancji Radziwiłłowskiej. W czasie dziewięciodniowych obchodów jubileuszu wystawiamy w niej Najświętszy Sakrament. Nie używamy jej często, bo jest duża i bardzo ciężka. Niestety to replika. Oryginał został skradziony – zaznacza kustosz parafialnego muzeum, zwracając uwagę na formę monstrancji. – Przedstawia orła z rozpostartymi skrzydłami zwieńczonymi koroną. Nawiązuje do herbu Radziwiłłów – mówi z dumą kościelny.
Jesteśmy otwarci
W drugim pomieszczeniu znajdują się gabloty z księgami i pamiątkami. – Prezentujemy m.in. dawną księgę z metrykami chrztu. Została specjalnie otwarta na stronie dokumentującej chrzest bł. Honorata Koźmińskiego. Pokazujemy także mszały z 1739 i 1865 r., publikację z pismami św. papieża Grzegorza I wydaną w Antwerpii, mszały używane podczas Mszy pogrzebowych (dar Ligi Katolickiej z Ameryki) oraz łaciński ewangeliarz na Boże Ciało z 1891 r. – wylicza R. Sławiński.
Można również zobaczyć księgę korespondencji parafii z różnymi instytucjami kościelnymi, modlitewniki, zabytkowy obraz modlącego się w Ogrójcu Jezusa, a także liczne zdjęcia i plansze z informacjami o kapłanach. – W opracowaniu opisów eksponatów pomógł nam ks. dr hab. Sławomir Bylina, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni. Wystawa cieszy się dużym zainteresowaniem parafian. Ludzie są naprawdę zainteresowani tym, co przetrwało z przeszłości – zapewnia kustosz.
W czasie trwania jubileuszu muzeum jest otwarte codziennie. Po zakończeniu obchodów będzie dostępne tylko w wybrane dni. Grupy zorganizowane proszone są o wcześniejsze umówienie wizyty.
– Naszym muzeum interesują się nie tylko parafianie, ale także archiwiści, Muzeum Południowego Podlasia czy miejska biblioteka. Jesteśmy otwarci na współpracę z instytucjami oraz przewodnikami turystycznymi. Myślę, że co jakiś czas będziemy zmieniać prezentowane przedmioty. Myślimy o tematycznych wystawach – podsumowuje R. Sławiński.
AWAW