Boją się zwolnień i likwidacji
„Funkcjonujemy jako samodzielna jednostka już od 1946 r. - początkowo jako sanatorium, obecnie jako szpital” - podkreślili w liście do marszałka województwa lubelskiego Jarosława Stawiarskiego, wyliczając szereg argumentów przemawiających za dalszym działaniem. Apel zawiera szereg argumentów za utrzymaniem niezależności placówki, a także obawy o przyszłą likwidację szpitala i utratę miejsc pracy.
List do marszałka
„My, niżej podpisani pracownicy ochrony zdrowia, pacjenci, mieszkańcy regionu oraz osoby zatroskane o przyszłość opieki zdrowotnej w naszym województwie wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec planowanego połączenia Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Adampolu ze szpitalem w Białej Podlaskiej” – napisali, przypominając, że właściciele pałacyku Zamoyskich – obecnej siedziby szpitala – przekazali nieruchomość z przeznaczeniem na leczenie gruźlicy. Wskazują również na brak dialogu ze związkami zawodowymi, radą społeczną, pracownikami i lokalną społecznością.
List trafił na biurko marszałka województwa, który sprawuje nadzór nad placówką. Pismo jest odpowiedzią na uchwałę zarządu województwa z 15 lipca. Otwiera ona drogę do opracowania koncepcji połączenia obu placówek.
Nowe prawo daje możliwości
Planowane zmiany są możliwe dzięki ustawie przyjętej przez sejm 5 sierpnia. – Zakłada ona m.in. możliwość elastycznego przekształcania oddziałów szpitalnych, łączenie szpitali przez samorządy oraz plany naprawcze dla zadłużonych placówek. Reforma szpitalnictwa jest jednym z „kamieni milowych” Krajowego Planu Odbudowy. Ustawa będzie teraz procedowana przez senat – wyjaśnia poseł Anna Dąbrowska-Banaszek. Jak czytamy w dokumencie, „powiaty będą mogły połączyć np. dwa szpitale w ramach jednej jednostki i podzielić szpitalne oddziały o określonych profilach, aby się nie powielały”.
– Zanim zapadnie decyzja o ewentualnym połączeniu, konieczne są szczegółowe analizy. Na ten moment jest jeszcze za wcześnie na szczegóły – zaznacza rzecznik marszałka województwa lubelskiego Remigiusz Małecki.
Apel o samodzielność
Personel SP ZOZ w Adampolu stanowczo sprzeciwia się tym planom, przypominając, że placówka ma wyspecjalizowaną kadrę, odpowiednią infrastrukturę i doświadczenie w leczeniu chorób zakaźnych, zwłaszcza gruźlicy. W petycji wnioskują o utrzymanie „pełnej samodzielności organizacyjnej i decyzyjnej”.
Powołują się na przykład z Lublina. – Po połączeniu Szpitala Jana Bożego z Samodzielnym Publicznym Szpitalem Klinicznym nr 4 doszło do redukcji zatrudnienia: 221 osób zostało objętych procesem zwolnień, a 114 z nich otrzymało wypowiedzenia – twierdzi jedna z pracownic, która chce zachować anonimowość. Jej zdaniem, jeśli podobnie stanie się ze szpitalem adampolskim, będzie to oznaczało wchłonięcie tej placówki. – Obawiamy się, że stanie się z nami podobnie. Zostaniemy wchłonięci jako filia oddalona o 80 km od Białej Podlaskiej, a następnie zlikwidowani – mówi jedna z pracownic, która pragnie zachować anonimowość. – Utrata osobowości prawnej i wykreślenie z Krajowego Rejestru Sądowego stanowi faktyczną likwidację, ponadto nastąpi przejęcie kontraktu z Narodowego Funduszu Zdrowia, sprzętu medycznego oraz zgromadzonych środków – mówi, zwracając uwagę, że szpital od wielu lat uzyskuje dodatki wynik finansowy.
Czekają na dialog
Załoga liczyła na spotkanie z marszałkiem województwa, jednak do tego nie doszło. – 11 sierpnia gościł w niedalekim Orchówku, gdzie nagrywał dla jednej ze stacji telewizyjnych program o kulinariach regionu, ale do Adampola nie przyjechał. Odpowiedział na nasz list pisemnie, zapewniając, że zna sprawę i w razie potrzeby jest do dyspozycji – relacjonuje pracownica szpitala. – Spotkaliśmy się ze starostą włodawskim Mariuszem Zańko, który uspokajał, że szpital nie zostanie zamknięty. List do marszałka wysłał także burmistrz Włodawy Wiesław Muszyński oraz wójt gminy Wyryki Bernard Błaszczuk. Zwracamy się o pomoc w naszej sprawie do wielu osób i liczymy na dobre rozwiązanie – podkreśla pracownica adampolskiego szpitala.
Strategiczne położenie
Placówka mieści się w zabytkowym pałacu Zamoyskich wybudowanym w latach 1923-1927.
Wszelkie prace remontowe prowadzone są pod nadzorem konserwatora zabytków, co – jak podkreślają pracownicy – generuje wyższe koszty. Obecnie trwa remont schodów, a planowane są dalsze inwestycje – wymiana okien, renowacja dachu i elewacji.
Szpital położony jest w lesie, na uboczu. – Pacjenci mogą spacerować po parku, przebywać na świeżym powietrzu, co znacznie wpływa na proces zdrowienia, zwłaszcza że miejsce to charakteryzuje się mikroklimatem sprzyjającym leczeniu chorób układu oddechowego – mówi jedna z pracownic, związana z placówką od blisko 20 lat.
Z oferty SP ZOZ Gruźlicy i Chorób Płuc korzystają nie tylko mieszkańcy Lubelszczyzny, ale także z Mazowsza. Po wybuchu wojny na Ukrainie przebywali tu również uchodźcy zza wschodniej granicy. Personel placówki zwraca uwagę, że przygraniczne położenie może mieć kluczowe znaczenie w sytuacjach kryzysowych – w razie konfliktu zbrojnego czy katastrofy humanitarnej placówka mogłaby pełnić rolę ośrodka pomocy dla rannych cywilów i żołnierzy.
Wszystkie te argumenty przekazano marszałkowi województwa. Decyzja w sprawie przyszłości szpitala wciąż nie zapadła
Moim zdaniem
Bernard Błaszczuk, wójt gminy Wyryki
Po wizycie pracowników Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Gruźlicy i Chorób Płuc, którzy przedstawili mi swoje niepokoje związane z dalszym funkcjonowaniem tej placówki, wysłałem list do marszałka województwa lubelskiego. W piśmie zwróciłem uwagę na to, że szpital dysponuje ujęciem wody, zaopatrując społeczność Adampola, posiada także oczyszczalnię ścieków i kanalizację, z której korzystają osoby mieszkające w blokach. W piśmie wyraziłem obawę, czy działająca infrastruktura komunalna nie zostanie w jakikolwiek sposób zakłócona. Ponadto zaznaczyłem, że placówka pełnić może strategiczną rolę w razie zagrożenia czy kryzysu humanitarnego. 24 lipca otrzymałem odpowiedź od wicemarszałka województwa Piotra Bresia, w której wyjaśnił, że proces łączenia szpitali jest długotrwały, wymagający wielu szczegółowych działań i analiz, m.in. organizacyjno-prawnych. Odniósł się również do argumentu o roli, jaką może odegrać SP ZOZ Gruźlicy i Choroby Płuc w sytuacji zagrożenia lub kryzysu. Napisał, że moja teoria „przesadnie uwypukla położenie, jak i możliwości” w ewentualnych wskazanych uwarunkowaniach. W swoim liście nie podałem dowodów w tej kwestii, a przecież po ataku na Ukrainę, podczas kryzysu migracyjnego, w szpitalu przebywało sporo obywateli ukraińskich, którzy byli pacjentami. Wicemarszałek swoją odpowiedzią wskazał, że zagrożenie zmianą kategorii tego szpitala nie jest brane pod uwagę i nadal będzie on pełnił swoją rolę. Nadmienił, że tworzenie dużych jednostek leczniczych ma sens z punktu widzenia organizacyjnego i ekonomicznego. Wyprowadził mnie z być może błędnego myślenia, iż placówka przestanie funkcjonować lub będą miały miejsce drastyczne dla pracowników zwolnienia.
JS