Region

Historia, która wciąż trwa

Niech pamięć o ludziach Solidarności rolniczej z gmin, powiatów, parafii będzie dla nas źródłem dumy i refleksji. Uratujmy polską wieś! - apelował przewodniczący Marek Boruc podczas uroczystości inaugurujących jubileusz 45-lecia NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, które odbyły się 24 sierpnia w Siedlcach.

Powstanie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność” to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii polskiej wsi. Choć jego początki sięgają 1980 r., dopiero po protestach w Ustrzykach Dolnych, Rzeszowie i Świdnicy oraz podpisaniu porozumień rzeszowsko-ustrzyckich władze komunistyczne zgodziły się na rejestrację związku 12 maja 1981 r.

Dziś, po blisko 45 latach, NSZZ RI „Solidarność” pozostaje symbolem walki o niezależność, poszanowanie własności ziemi, sprawiedliwość społeczną i prawo do życia zgodnego z wiarą i tradycją.

 

Wspólnota i odpowiedzialność

Uroczystości rozpoczęły się Mszą św. w katedrze siedleckiej celebrowaną przez ks. Grzegorza Suwałę, diecezjalnego duszpasterza rolników. W kazaniu nawiązał do historii i wartości, na których budowano rolniczą Solidarność. – Rozpoczynamy świętowanie 45 rocznicy powstania NSZZ RI „Solidarność”. Sięgamy pamięcią do chłopów, którzy od początku stawiali opór kolektywizacji, bronili swojej ziemi, wolności, sumienia, wyznania. Umocnili to, czego nam dziś bardzo potrzeba – ducha wspólnoty. Dzięki wspólnocie człowiek może wszystko, bo nie idzie sam – podkreślił. Zauważył też, że rolnicza Solidarność, podobnie jak polska wieś, zawsze była oparta na fundamencie wartości: trwaniu w wierze w naszych ojców, narodowej tożsamości, na etosie pracy i poczuciu i godności.

Przypomniał także słowa św. Jana Pawła II, wypowiedziane w Tarnowie (1987 r.) oraz Kielcach (1991 r.), o konieczności odbudowy godności rolnika i szacunku dla ziemi: „To jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! (…) I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć!”. – A czy nas boli pogaństwo, które wkrada się do naszej ojczyzny? Czy boli nas to, że religię wyprowadzono ze szkół, czy nas jeszcze choć trochę boli to, że rządzący – w taki czy inny sposób – walczą z Kościołem? Czy choć trochę boli to, że w naszej katolickiej Polsce szydzi się z wizerunków Maryi, a za głupich ma się ludzi, którzy dla nas poświęcili życie? Czy nas jeszcze choć trochę boli i interesuje to, co dziś wyprawia się z rolnikami? Czy zastanawiamy się, co kto nas wyżywi w razie nieszczęścia, wojny, innej tragedii. Czy boli nas to, że tym, którzy mówią prawdę, zarzuca się mowę nienawiści?- pytał, apelując o odpowiedzialność za Polskę.

 

Prezydent RP: „To wielka karta polskiej historii”

Dalsza część obchodów odbyła się w sali widowiskowej „Podlasie” Miejskiego Ośrodka Kultury. Organizatorami uroczystości byli NSZZ RI „Solidarność” województwa mazowieckiego i Instytut Pamięci Narodowej, a patronat objął prezydent Siedlec Tomasz Hapunowicz. Wśród gości obecni byli m.in.: honorowy przewodniczący NSZZ RI „Solidarność” Gabriel Janowski, przewodniczący wojewódzki Marek Boruc, przewodniczący krajowy Tomasz Obszański, wiceprezes IPN dr Mateusz Szpytma, posłowie Krzysztof Mulawa i Piotr Kandyba, przedstawiciele samorządów, organizacji rolniczych i społecznych.

List od prezydenta Polski Karola Nawrockiego odczytał Mateusz Kotecki z Kancelarii Prezydenta RP. Znalazły się w nim słowa uznania dla polskich rolników: „Chylę czoło przed patriotyzmem, odwagą i niezłomnością polskich chłopów, którym zawdzięczamy wolną, niepodległą Polskę”. Prezydent podkreślił również, że rejestracja NSZZ RI „Solidarność” była momentem przełomowym: „Po raz pierwszy w powojennej Polsce i tej części Europy autorytarna władza skapitulowała, godząc się na uznanie niezależnej, podmiotowej organizacji związkowej. Co więcej – to zwycięstwo stało się ukoronowaniem całych dekad marzeń polskiej wsi w o obronie wiary, chłopskiej godności, ojcowizny i prawa do nieskrępowanego gospodarowania na swoim”.

 

To był krzyk o wolność

Przewodniczący NSZZ RI „Solidarność” województwa mazowieckiego M. Boruc przypomniał lokalne początki związku i znaczenie katedry jako duchowego centrum ruchu. – 22 lutego 1981 r. po Mszy św. udaliśmy się na pierwszy zjazd do zakładów „Karo”. Dzisiaj ich już nie ma, ale Solidarność trwa. Ta historia to również salki katechetyczne, które w tamtym czasie służyły jako miejsce spotkań. W tych murach kształtowała się nasza tożsamość- wspominał, dziękując duszpasterzom, władzom miasta za upamiętnianie historii.

Podkreślił, że rolnicza Solidarność była odpowiedzią na niesprawiedliwość i potrzebę godności. -Mimo represji, trudności, braku mediów i wsparcia mieliśmy odwagę powiedzieć: „dość!”. To wraz z robotnikami, inteligencją, a również i uczniami szkół próbowaliśmy podnosić się z kolan. Z dala od kamer, w stodołach, na wiejskich placach i w salkach katechetycznych dojrzewała wielka siła wspólnoty i odwagi. Solidarność w wydaniu rolniczym miała swoje specyficzne, często ciche, ale niezwykle ważne oblicze. Była odpowiedzią na arogancję władzy, niesprawiedliwość wobec ludzie pracy na roli, a przede wszystkim na próbę odebrania ludziom prawa do ziemi i wolności i wiary w Boga- mówił M. Boruc.

Wskazał też na aktualne wyzwania. – W obliczu biurokracji, Mercosur czy zielonego bezhołowia rolnicy muszą mówić jednym głosem, a nasza praca, która nie zna dni wolnych, powinna być uczciwie wynagradzana – zaznaczył, zwracając uwagę, że wieś i rolnicy wciąż potrzebują Solidarności – nie tylko jako związków zawodowych, ale jako wartości, wzajemnego wsparcia, uczciwości i wspólnej odpowiedzialności za ziemię i wspólnotę.

 

Macie prawo!

Dr Mateusz Szpytma, wiceprezes IPN, podkreślił wyjątkową rolę rolników: – Bez was Solidarność nie stałaby się ruchem ogólnonarodowym. To dzięki wam Polska odzyskała wolność. Dziękujemy za odwagę – często przypłaconą internowaniem, represjami, a nawet śmiercią.

Dodał, że niepodległość wywalczona w 1989 r. to również zasługa polskiej wsi, a rolnicy mają pełne prawo, by dziś domagać się wpływu na losy państwa.

– Niech was nie zniechęcają głosy, że wasze postulaty są zbyt tradycyjne. To właśnie wartości, które niesiecie – przywiązanie do ziemi, rodziny i wiary – są fundamentem polskości – zaznaczył.

W imieniu prezydenta Siedlec głos zabrał radny powiatu siedleckiego Sławomir Piotrowski, który odczytał list podkreślający wkład rolników w budowanie niepodległej Polski: „Ich zaangażowanie, upór i wierność wartościom patriotycznym są świadectwem odwagi i odpowiedzialności za przyszłe pokolenia” – napisał prezydent Hapunowicz.

 

Opowieść wyśpiewana i wygrana

Na zakończenie uczestnicy obejrzeli krótki film dokumentalny przygotowany przez IPN, który ukazywał historię związku w województwie mazowieckim.

Zwieńczeniem uroczystości był koncert Krystyny Prońko oraz spektakl teatralny „Opór. Upór. Solidarność” w reżyserii Leszka Zdunia. Przedstawienie przypomniało, jak powstawał związek- od buntów w Ostrówku w 1978 r., przez protesty w Ustrzykach, po rejestrację związku w 1981 r. W tle wybrzmiały utwory, które stały się hymnem pokolenia Solidarności: „Mury”, „Psalm stojących w kolejce”, „Ojczyzno ma”, „Nadzieja”, „Przeżyj to sam” – piosenki wolności, jakie po raz kolejny zabrzmiały dla tych, którzy nigdy nie pozwolili polskiej wsi zamilknąć.

MOIM ZDANIEM 

Tomasz Obszański, przewodniczącego NSZZ RI „Solidarność, doradca Prezydenta RP

45 lat temu rolnicy rozpoczęli batalię o ziemię, o gospodarstwa rodzinne, o wolność, o to wszystko, co dzisiaj mamy na sztandarach, czyli Boga, ojczyznę, honor. Obchody inaugurujemy na Mazowszu, ale takie uroczystości odbędą się w każdym województwie. Chcemy nie tylko przypominać to, co wywalczyła Solidarność, ale mówić też o teraźniejszości, ponieważ dzisiaj sytuacja w rolnictwie jest bardzo trudna. Mamy do czynienia z kryzysem cenowym – zboże jest tanie, a często w ogóle niesprzedawalne. Tymczasem rząd nie robi nic, by temu zaradzić. Nie możemy dłużej biernie się temu przyglądać. Będziemy podejmować zdecydowane kroki, by polski rolnik – który, jak słusznie zauważył w liście Prezydent RP, stoi na straży bezpieczeństwa żywnościowego kraju – mógł nie tylko produkować, ale godnie żyć.

Polskie rolnictwo zawsze miało wyjątkowy fundament: wiarę, wspólnotę, przywiązanie do ziemi. I choć przez lata socjalistyczna władza próbowała tę wieś złamać – kolektywizować, odbierać godność, narzucać państwową kontrolę – to dzięki odwadze i wierze rolników, wsparciu Kościoła i takim postaciom jak bł. kard. Stefan Wyszyński czy ks. Jerzy Popiełuszko, udało się obronić gospodarstwa rodzinne. To one są dziś solą tej ziemi i trzeba zrobić wszystko, by je zachować dla przyszłych pokoleń.

Mamy w Polsce wielu młodych rolników – i to jest naszą nadzieją. Ale potrzebujemy większego poczucia wspólnoty. Dziś za mało się zrzeszamy, zbyt wielu ludzi wierzy, że poradzi sobie sam. A to błąd. Musimy być razem – bo tylko razem jesteśmy silni. Jeśli jedno gospodarstwo ma kłopoty typu licytacja, kontrola, cała wieś powinna stanąć za nim murem. Taka właśnie była i musi być Solidarność.

Problemem jest też brak przetwórstwa i obcy kapitał w handlu. Rolnicy nie mają wpływu na ceny, bo nie są właścicielami łańcucha żywnościowego. Dlatego mówimy dziś o konieczności utworzenia giełdy rolnej, której właścicielami byliby sami rolnicy. Takiej, która ustabilizuje rynek i sprawi, że nasz trud nie pójdzie na marne.

Nie możemy dopuścić do zniszczenia polskiego rolnictwa przez niekontrolowany import żywności, m.in. z Ukrainy czy Ameryki Południowejczy innych kierunków. Jeśli zgodzimy się na ratyfikację umowy Mercosur i dalszy niekontrolowany handel, najpierw będzie tanio, ale potem – zostaniemy bez własnej produkcji. A wtedy wszystko będzie i drogie, i obce.

Dlatego musimy zawalczyć o polską wieś, o to, co nasze: polski rolnik, polska ziemia, polski chleb na polskim stole. I to nie jest tylko hasło – to obowiązek wobec tych, którzy walczyli przed nami, i wobec tych, którzy przyjdą po nas.

dr Mateusz Szpytma, wiceprezes IPN

Rok 2025 to symboliczna, 45 rocznica powstania Solidarności – także tej rolniczej. To doskonały moment, by przypomnieć, że polska wieś była absolutnym ewenementem w bloku wschodnim. Jako jedyni w regionie nie pozwoliliśmy na pełną kolektywizację rolnictwa, a polscy chłopi – dzięki odwadze i determinacji – obronili prawo do indywidualnej własności ziemi.

Po 1945 r., gdy Polska znalazła się w sowieckiej strefie wpływów, rozpoczęła się presja na kolektywizację wsi. Komuniści chcieli, jak w ZSRR, zlikwidować gospodarstwa rodzinne, ale napotkali silny opór – zarówno polityczny, jak w przypadku PSL Stanisława Mikołajczyka, jak i społeczny, oddolny. Wieś broniła się przez dekady – mimo że władza próbowała różnych metodw kolejnych dziesięcioleciach PRL-u.

Gdy w 1980 r. narodziła się Solidarność pracownicza, chłopi natychmiast stanęli u jej boku. Wspierali strajkujących robotników, dostarczali żywność, przyjeżdżali pod bramy stoczni. I bardzo szybko zaczęli się organizować – już we wrześniu 1980 r. rodziła się Solidarność wiejska, chłopska, a następnie NSZZ RI „Solidarność”.I to właśnie dzięki zaangażowaniu polskiej wsi Solidarność nie była jedynie związkiem zawodowym, ale prawdziwym ruchem społecznym obejmującym całe społeczeństwo.

Rolnicy domagali się nie tylko godnych warunków pracy i opłacalności produkcji – upominali się o coś znacznie więcej: o prawo do własności, do nauczania religii, o wolność sumienia i wyznania. Wieś była ostoją polskości – głęboko zakorzeniona w tradycji, wierze i etosie pracy. To dlatego była tak silnym filarem oporu wobec systemu komunistycznego.

Szacuje się, że w szczytowym momencie nawet milion rolników było aktywnie zaangażowanych w Solidarność rolniczą. To oni uczynili z tego ruchu fenomen na skalę całego kraju. Dziś mamy obowiązek o tym pamiętać – i mówić o ich odwadze, niezłomności i zasługach dla wolnej Polski.

 

DY