Modlitwa i sport dają wolność
67 km, na rolkach w pełnym słońcu. Najmłodszy uczestnik to dziewięciolatek z Białej Podlaskiej, a najstarszy to 73-letni międzyrzeczanin. Inicjatorem wyprawy był Mirosław Magier z Szóstki, który już wcześniej pielgrzymował na kółkach z Warszawy na Jasną Górę. - Pomysł podchwyciłem od rolkarzy z Warszawy, którzy z parafią Matki Bożej Królowej Aniołów organizowali pielgrzymki do Częstochowy.
Wówczas były to czterodniowe wyprawy – opowiada M. Magier. Przyznaje, że rolki uratowały mu życie. – Mam 63 lata, a zacząłem jeździć w wieku 56 lat, po wszczepieniu rozrusznika serca. Gdyby nie moja choroba, to pewnie z rolkami bym się nie zaprzyjaźnił. To one i wiara dały mi zdrowie i jakoś się trzymam – przyznaje.
Pielgrzymka rolkarska jest podobna do pieszej. – Cała oprawa modlitewna jest zachowana. Tyle że poruszamy się szybciej, bo z prędkością blisko 15 km/h. Pielgrzymi na rolkach muszą uważać na dziury w drogach, ale też na innych uczestników. Podzielność uwagi jest niezbędna, a my stawiamy przede wszystkim na bezpieczeństwo. Trasę uzgadniamy z policją, potem pracujemy nad jej zabezpieczeniem – wyjaśnia M. Magier.
Nie zabrakło intencji
Pielgrzymi wystartowali po Mszy o 6.00, odprawionej w drelowskim kościele. W imieniu samorządu pożegnał ich wójt Piotr Kazimierski, który dziękował za trud, ale też poprosił o modlitwę w intencji mieszkańców. Rolkarze odpoczywali na postojach, kolejno w Kolembrodach, Łomazach, Ortelu Książęcym, Piszczacu, Połoskach, Zahorowie i finalnie w Kodniu, gdzie uczestniczyli w Mszy św., po czym zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi, wrócili autokarem do swoich domów.
– Klimat i atmosfera tworzą się w trakcie przejazdu. Było wspaniale. Jazda wyzwalała w nas uśmiech pomimo zmęczenia. Duchowość w połączeniu ze sportem daje wolność, swojego rodzaju uzdrowienie. Ja to tak czuję – opowiada M. Magier. Nie zabrakło intencji. Były te skryte w sercach, ale też wypowiadane wprost: m.in. o dobrą pracę samorządu, spokój w rodzinie czy dobrą naukę. – Chcieliśmy też podziękować za dobro, które otrzymujemy. Ja miałem swoją szczególną intencję: pamiętać o przykazaniach miłości, bo zbyt często o nich zapominamy – przyznaje M. Magier.
Integracja, pielgrzymkowy duch
Pielgrzymom towarzyszyła Ewa Tarasiuk, przewodnicząca rady gminy w Drelowie, wraz z radną Dorotą Grzeszuk. Panie były odpowiedzialne za duchową stronę. – Moja rola polegała na przygotowaniu oprawy muzycznej i modlitewnej. Skomponowałam taką muzykę, by była i rytmiczna, ale też pozwalająca na refleksję. Otuchy dodawał nam wszystkim hymn „Pielgrzymi nadziei”. Po drodze odmawialiśmy Różaniec, były też rozważania młodzieżowe, omadlaliśmy nasze intencje – relacjonuje E. Tarasiuk. Jak mówi, nie była gotowa przejechać całej trasy na rolkach, dlatego wspierała uczestników na postojach. Mobilizowała i pilnowała czasu. Swoim uśmiechem i pogodą ducha zarażała innych. Zmęczonych podnosiła na duchu słowami: „Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły”.
– Atmosfera była przyjazna. Czuć było tego ducha pielgrzymowania. Wszystko w spokojnej i serdecznej atmosferze – opowiada pani Ewa. Przyznaje, że najbardziej cieszy ją obecność młodzieży. – Ruszyli się, zintegrowali, pokazali, że stać ich na coś więcej. Wspaniale się zaangażowali. Dzięki takim inicjatywom buduje się wspólnotę. Wytyczona trasa pokazała, że nasze miejscowości są godne odwiedzenia i odpoczynku. Jesteśmy bardzo zbudowani – podsumowuje. Pielgrzymka zakończyła się wspólną kolacją.
– Ta pielgrzymka to dla mnie niezapomniane doświadczenie pełne radości i wspólnej modlitwy. Najcenniejsze było to, że mogłam spędzić czas z innymi młodymi ludźmi, lepiej się poznać i dzielić wyjątkową atmosferą. To przeżycie, którego na pewno nigdy nie zapomnę, a zawarte znajomości zostaną ze mną na lata – mówi Amelia Piątkowska, „prawa ręka” organizatora.
MUSZ