Oddają hołd „swoim chłopcom”
Obraz zdobi ścianę budynku I Liceum Ogólnokształcącego. Projekt, przygotowany przez starostwo powiatowe oraz Stowarzyszenie Polesie Włodawskie, został wykonany na podstawie oryginalnych historycznych zdjęć, z wiernym odtworzeniem detali: uzbrojenia, umundurowania, a nawet orzełków na czapkach. Finansowanie zapewnili zarząd województwa lubelskiego, Instytut Pamięci Narodowej oraz firma Wipasz. Mural powstał na budynku szkoły od strony nowej bieżni i boiska - miejsca, gdzie młodzi ludzie zmagają się z własnymi słabościami, hartując ciało i ducha.
– Chcieliśmy znaleźć godne miejsce upamiętnienia. Obraz nawiązuje do walki prowadzonej przez bohaterów, a widniejący na nim napis z rozkazu: „Wytrwać do końca” jest przesłaniem dla młodych, korzy właśnie teraz kształtują swoje spojrzenie na świat – wyjaśnia Arkadiusz Iwaniuk, prezes Stowarzyszenia Polesie Włodawskie. Celem było także zainteresowanie historią, m.in. losami oddziału braci Taraszkiewiczów, bohaterów Włodawy, oraz przekazanie idei wierności i poświęcenia, które kierowały Leonem i Edwardem.
Ludzie stąd
Oddział partyzancki dowodzony przez L. Taraszkiewicza ps. Jastrząb powstał wiosną 1945 r. na bazie struktur konspiracyjnych 7 pułku piechoty Legionów Armii Krajowej we Włodawie. W ciągu kilku miesięcy liczył około 30 osób i stał się jednym z najaktywniejszych oddziałów na Lubelszczyźnie. Działania partyzantów – podejmowane w powiatach włodawskim, chełmskim i ówczesnym lubartowskim – koncentrowały się na walce z Urzędem Bezpieczeństwa, Korpusem Bezpieczeństwa Wewnętrznego, rozbijaniu posterunków Milicji Obywatelskiej, likwidowaniu konfidentów oraz ochronie lokalnej społeczności przed bandytyzmem. Po śmierci Leona 3 stycznia 1947 r. dowództwo przejął jego brat Edward ps. Żelazny. Nie ujawnił się podczas amnestii w 1947 r. i kontynuował walkę aż do 6 października 1951 r., kiedy zginął podczas próby przebicia się przez obławę UB i KBW w Zbereżu.
Mural przybliża młodemu pokoleniu bohaterów podziemia niepodległościowego. – To nasi chłopcy, ludzie stąd, mieszkańcy Włodawy, którzy podjęli walkę z reżimem. Nie możemy „naszymi chłopcami” nazywać Polaków walczących w armii III Rzeszy, jak przedstawiono na wystawie w Gdańsku. To nieporozumienie. Bracia Taraszkiewiczowie nie mieli łatwego życia, znaleźli się w wirze wojny, w sytuacji, kiedy można było stchórzyć i współpracować z okupantem albo podjąć walkę. Oni wybrali opór wobec zniewolenia i byli bohaterami walczącymi na śmierć i życie z oprawcami faszystowskimi i komunistycznymi – podkreśla A. Iwaniuk.
Symbolika przekazu i siła detalu
Mural powstał na podstawie historycznych zdjęć, z których złożono jeden obraz. Detale uzbrojenia i umundurowania zostały wiernie odtworzone dzięki współpracy z IPN. – Orzełki na czapkach, na fotografiach lekko rozmazane, na malowidle są bardzo wyraźne. Widać też visa za pasem „Jastrzębia” i pepesze sowieckie, czyli broń zdobyczną, którą partyzanci trzymają za lufy, opierając kolby o ziemię. Fotografowali się, by pokazać dobre przygotowanie i siłę bojową – tłumaczy prezes stowarzyszenia.
Scena jest też pewną alegorią. – Ciemne, nawet ponure tło symbolizuje wojnę i nierówną walkę, cierpienie, śmierć. Jednak na drugim planie przebija się światło, brzask słońca – symbol odrodzenia i nadziei. Nadziei, która jest jeszcze daleko, ale kieruje naszą myśl ku wolności – dodaje Iwaniuk.
Duchy, które wciąż przemawiają
Postacie na muralu są lekko zawieszone, nie stoją twardo na ziemi. – Niby realni, a jakby trochę ulotni. Większość z nich zginęła, poświęcając swoje życie, ale część nie wytrzymała i poszła na współpracę z wrogiem, zdradziła. Ci, których przedstawia mural, są symbolem pokolenia walczącego. Byli jak duchy, nie mieli własnego życia. Nie dane im było, tak jak większości społeczeństwa, pracować i żyć normalnie. We Włodawie znajdował się ośrodek ich działalności – i tu powstało to upamiętnienie ich bohaterstwa – podsumowuje A. Iwaniuk.
JS