Aktualności
Bóg miłuje pokornych

Bóg miłuje pokornych

Ewangelia, którą Matka Kościół daje nam do rozważenia na dzisiejszą niedzielę, zawiera przypowieść Jezusa o zaproszonych na ucztę - stanowiącą dla nas okazję do refleksji nad pokorą i pychą.

Oto jesteśmy świadkami uczty u pewnego przywódcy faryzeuszów w świątecznym dniu szabatu. Jezus wnikliwie obserwuje, jak wielu z zaproszonych gości zabiega o pierwsze, tzn. najlepsze, miejsca przy stole. Niewątpliwie to zachowanie jest odbiciem ich wewnętrznej postawy i ukazuje, na czym im zależy przede wszystkim. Pan Jezus odkrywa, że w ich sercach drzemie wielkie pragnienie sławy, karierowiczostwa, przywilejów i honorów, co w rzeczywistości jest wyrazem próżności i pychy. Czyż dzisiaj, we współczesnym świecie, wielu nie zachłysnęło się podobnymi pragnieniami? Wręcz chorobliwa żądza sukcesu, zrobienia kariery i osiągnięcia sławy powoduje, że człowiek – często nieświadomie – staje się elementem wyścigu szczurów, a po drodze traci wrażliwość, empatię, dobroć, altruizm i stopniowo wypłukuje się z ludzkich odruchów, raniąc siebie i innych. Gdy pieniądz i pragnienie sławy zaczynają dominować w naszym życiu, wtedy drugi człowiek już niewiele znaczy.

Niestety pragnienie, by bardziej „mieć” niż „być” są w naturze każdego i każdej z nas. Przed tym przestrzega nas Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii. On chce w pewnym sensie odwrócić hierarchię ustanowioną przez człowieka. Możemy powiedzieć, że w Jego królestwie obowiązuje inny savoir-vivre. Hierarchia ludzkich wartości skupia się na wielkości, chwale, pragnieniu posiadania i bycia dostrzeżonym. Często jest to świat kalkulacji, pozorów i… obłudy. Świat, który podoba się Panu Jezusowi, jest światem pokory, służby, prawdy i bezinteresownej pomocy. Światem, gdzie nad rzeczami zawsze ważniejszy jest człowiek.

Ewangeliczny faryzeusz zaprosił do siebie na ucztę ludzi wpływowych, ówczesną elitę. Również Jezusa jako sławnego nauczyciela. Nie zaprosił jednak nikogo z niższych warstw społecznych: biednych, poranionych, grzeszników – oni nie przyniosą mu zysku ani chwały. Jezus krytykuje takie podejście. Nie powinniśmy wartościować ludzi według ich zamożności, wykształcenia czy przynależności klasowej. Uczeń Chrystusa – chrześcijanin powinien być otwarty na każdego, do każdego odnosić się z szacunkiem i pokorą, doceniając jego godność jako dziecka Bożego.

Czy mam w sobie takie myślenie i patrzenie na bliźniego?

Ks. Mariusz Świder