Dzielmy się wiarą, nadzieją i miłością
W pielgrzymce wzięło udział ponad 3 tys. członków ŻR, 150 dzieci skupionych w dziecięcych kołach różańcowych oraz ok. 70 kapłanów. Zgromadzonych powitał ks. kan. dr Grzegorz Koc, diecezjalny moderator ŻR, oraz o. Łukasz Flader, przeor klasztoru i proboszcz leśniańskiej parafii. Spotkanie rozpoczęło się od wniesienia na ołtarz polowy relikwii bł. Pauliny Jaricot, założycielki ŻR.
Zostały one przyniesione w uroczystej procesji, złożonej z przedstawicieli dzieci. Potem pielgrzymi wysłuchali konferencji wygłoszonej przez ks. dr. Roberta Żwirka z diececji sosnowieckiej. Mówił on o Różańcu jako orężu pielgrzymów nadziei. Przypominał, że każdy człowiek toczy duchową walkę z własnymi słabościami, ale też z szatanem, który jest wrogiem nadziei.
Na prośbę Matki z Fatimy
Ks. R. Żwirek tłumaczył, na czym polega walka duchowa, na przykładzie Gedeona, Eliasza i Dawida. – W takiej walce wyjątkowe znaczenie ma także modlitwa różańcowa, gdyż jest ona przyzywaniem mocy Bożej przez Maryję. Matka Boża jest doskonale oddana Bogu, nie ma w Niej żadnej przeszkody dla działania łaski Bożej. Ona jest pokorną służebnicą, dlatego wszechmoc Boga przez Nią się objawia i wylewa na świat – wyjaśniał zaproszony gość.
Potem mówił o celach modlitwy różańcowej. – Pierwszym jest oddawanie chwały Bogu, Jezusowi Chrystusowi i Maryi Niepokalanej. Drugim – uświęcenie nasze i całego świata, a przez to obrona przed złym duchem. Trzeci cel to uproszenie konkretnych łask i dóbr – wyliczał ks. Robert. Przypominał, że Różaniec warto odmawiać także w odpowiedzi na prośbę Matki z Fatimy, która apelowała o codziennie praktykowanie tej modlitwy. Podkreślała, że tylko w ten sposób można uprosić pokój dla świata i zakończenie wojen.
W Niej zwycięstwo!
Ks. R. Żwirek zachęcał też do czytania i rozważania treści zawartych w słynnym już „Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” Ludwika Grignion de Montforta. Podkreślał, że w swoim życiu i posłudze inspirowali się nim św. Jan Paweł II, św. Maksymilian Kolbe i bł. kard. Stefan Wyszyński. Przywoływał też świadectwo jednego z egzorcystów, który wspominał, że podczas modlitwy różańcowej towarzyszącej pewnemu egzorcyzmowi złe duchy wołały: „Uciekajmy! Ona tu idzie”.
– Diabeł nie boi się nas, gdyż jest od nas silniejszy. On do końca, do naszego ostatniego zamknięcia oczu, będzie próbował nas nękać, pozbawiać nadziei, zniechęcać do modlitwy i pokazywać, że wiara, trud i zawierzenie Bogu nie mają sensu. Diabeł jednak boi się Maryi, a to dlatego, że w Niej wszystko jest boskie, Ona jest wypełniona Bożą łaską, Ona jest Wszechmocą Błagającą. Dlatego zły duch ucieka przed Nią w popłochu. W Niej jest zwycięstwo – głosił ks. Robert. Przypominał też słowa słynnego watykańskiego egzorcysty ks. Gabriela Amortha, który usłyszał niegdyś od złego ducha: „Gdyby ludzie wiedzieli i rozumieli, czym jest Różaniec, i odmawiali go codziennie, byłbym skończony”.
Wymodlony cud
Ks. R. Żwirek zachęcał też do modlitwy wstawienniczej na różańcu. Zapraszał, by prosić nim o zdrowie lub inne potrzebne łaski. – 20 lat temu moja koleżanka z liceum urodziła syna. Sebastian był jej trzecim dzieckiem. Szybko okazało się, że ma wrodzoną wadę serca. Lekarze powiedzieli, że między komorą a przedsionkiem jest dziura, co skutkowało niedotlenieniem organizmu. Wiadomo było, że nie obejdzie się bez operacji. Iwona prosiła o modlitwę. W intencji Sebastiana przez dwa tygodnie błagała na różańcu 40-osobowa wspólnota modlitewna. Czasem robili to wspólnie, ale częściej indywidualnie. Po kilku tygodniach Iwona pojechała z Sebastianem do kliniki. Badania miały zakończyć się wyznaczeniem terminu operacji. Ku zdumieniu lekarza, który robił usg serca, i ku radości rodziców okazało się, że po wadzie nie ma nawet najmniejszego śladu. Ona po prostu zniknęła! Lekarz nie potrafił tego wytłumaczyć, ale my wiedzieliśmy, że ów cud został wyproszony na różańcu – wspominał ks. Robert.
Ofiarą i modlitwą
Z pielgrzymami spotkała się także świecka misjonarka Katarzyna Parnicka, która dziękowała wszystkim za modlitwę i ofiary na misje. – Zastanawiałam się, dlaczego to, co robimy na misjach, zawsze się nam udaje i dlaczego pokonujemy różne trudności. Dziś wiem i widzę, że stoi za nami wielka armia ludzi z Żywego Różańca – przyznała misjonarka. W swoim wystąpieniu opowiadała o kulisach utworzenia Parku Pamięci Dzieci Nienarodzonych w Obligado w Paragwaju.
Przedstawiciel Papieskich Dzieł Misyjnych również dziękował za regularne wpieranie misji. Odczytał też pismo ks. dr. Macieja Będzińskiego, dyrektora PDM, w którym podano, iż ofiary zbierane podczas peregrynacji relikwii bł. Pauliny Jaricot zostaną przekazane na budowę domu formacyjnego dla świeckich katechistów w parafii But w Papui-Nowej Gwinei. Ośrodek będzie nosił imię bł. Pauliny.
W wierze i miłości
W programie pielgrzymki była także wspólna modlitwa różańcowa oraz koncert maryjny w wykonaniu ks. Roberta. Centralny punkt stanowiła Msza św. celebrowana pod przewodnictwem bp. Kazimierza Gurdy.
– Cieszymy się nawzajem naszą bardzo liczną obecnością. Ja dziękuję Panu Bogu za to, że tak licznie przybyli także nasi księża. To piękne, że możemy się tu spotkać, razem modlić i umacniać się w naszej wierze w Jezusa i w miłości do Kościoła, w którym On jest obecny – mówił na początku homilii nasz ordynariusz. Podkreślał, że pielgrzym nigdy nie wędruje z pustym sercem, bo zawsze jest ono wypełnione intencjami i nadziejami – swoimi oraz innych ludzi. – Bóg spełnia je, ale według własnego uznania. On wie najlepiej, czy są właściwe i dobre, czy przyniosą nam korzyść. Nasze modlitwy nigdy nie pozostają niewysłuchane. Bóg, jako dobry Ojciec, daje nam to, co najlepiej służy naszemu dobru i zbawieniu – tłumaczył hierarcha.
To nie są „prywatne sprawy”
W homilii bp K. Gurda odniósł się do Ewangelii opowiadającej o talentach. – Bóg nam ich udziela i chce, byśmy o nie dbali. W tym obdarowaniu nikt nie został pominięty; każdy otrzymał przynajmniej jeden talent. Powinniśmy je nie tylko zachowywać, ale i rozwijać. To wezwanie skierowane jest zarówno do młodych, jak i do nas, starszych. Niewątpliwie do tych talentów należą wiara, nadzieja i miłość. One pomnażają się, gdy są dzielone z innymi. Dziś jest to dla nas ważne wyzwanie. Żaden talent nie jest przeznaczony tylko dla nas samych, patrzymy na nie w odniesieniu do bliźnich – apelował biskup.
Zwracał też uwagę, że wbrew powszechnej opinii wspomniane cnoty nie są „sprawami prywatnymi”. – Wielu chce, byśmy zachowali je tylko dla siebie. Ci, którzy zakazują nam wtrącania się w życie innych, czasem wchodzą z butami w nasze życie i chcą o nim decydować. Widzimy to szczególnie w przypadku próby wprowadzenia do szkół tzw. edukacji zdrowotnej. Przez ten przedmiot ministerstwo edukacji chce wprowadzić nowy sposób patrzenia na rodzinę, macierzyństwo, ojcostwo i na seksualność człowieka. To proponowane spojrzenie jest niezgodne z nauką Ewangelii. Nowy przedmiot nie będzie służył dobru dzieci i młodzieży, będzie raczej wzbudzał w nich niepokój czy chęć zmiany płci, co może prowadzić do nieodwracalnego okaleczenia. Dlatego proszę, by wierzący rodzice przed 25 września wypisali swoje dzieci z tego przedmiotu. Chrześcijanie mają własną wizję rodziny, seksualności, macierzyństwa i ojcostwa. Jest ona oparta na Bożej prawdzie i lepsza niż wszystkie ludzkie teorie – podkreślał.
Nie bądźmy obojętni!
Bp K. Gurda odniósł się także do kwestii zmian dotyczących katechezy w szkole. – Od tego roku dzieci i młodzież będą miały tylko jedną godzinę religii i to najczęściej na pierwszej lub na ostatniej godzinie lekcyjnej. Tak – wbrew prośbom rodziców i decyzji Trybunału Konstytucyjnego – zarządziła minister edukacji. Katolicy zostali „opiłowani” i zmuszeni do rezygnacji ze swoich niezbywalnych praw. W związku z tą nową sytuacją możliwość utraty wiary, nadziei i miłości u dzieci i młodzieży staje się jeszcze większa. Nie możemy przejść nad tym obojętnie – mówił pasterz Kościoła siedleckiego.
Apelował, by rodzice, kapłani i katecheci nie wycofywali się w obliczu wspomnianych trudności, lecz robili wszystko, by zachować wiarę w młodym pokoleniu. – Wiara, nadzieja i miłość są bardzo ważne dla rozwoju i dla kształtowania człowieczeństwa dzieci i młodzieży. (…) Świat, w którym żyjemy, w tym także i szkoła, deklarują się jako laickie. Ona nie tylko nie chce przekazywać dzieciom i młodzieży prawdy o obecności Boga w świecie i w ich życiu, ale stara się ich do Boga i do Kościoła na wszelkie sposoby zniechęcić. Podobnie jest z nadzieją. Jej utrata ma bardzo niedobre konsekwencje w życiu młodych ludzi, wiąże się bowiem z zagubieniem wiary w siebie, w swoje możliwości, z niechęcią do jakiegokolwiek wysiłku. (…) Dziś wielu młodych przeżywa depresje i duchowe załamania, oni nie widzą sensu życia, bo utracili nadzieję, która pochodzi od Boga – przypominał biskup.
Apelował do członków ŻR o świadectwo wiary, nadziei i miłości. – Mówcie o Panu Bogu i módlcie się do Niego. Módlcie się razem z waszymi dziećmi i wnukami. Odmawiajcie z nimi choć jeden dziesiątek Różańca, bo ta modlitwa rozwija wiarę i otwiera serce człowieka na nadzieję i miłość, na mądrość Bożą. Przygotowujcie swoje dzieci i wnuki do przyjęcia Pierwszej Komunii św., do spowiedzi, do bierzmowania. Wy zrobicie to najlepiej! Mówcie młodemu pokoleniu, że Kościół jest konieczny na drodze do zbawienia. On dziś wielu ludziom przeszkadza, bo w Nim każdy może odnaleźć Chrystusa, Maryję i świętych – zauważył hierarcha.
Po Eucharystii wszyscy zostali zaproszeni na agapę. Pielgrzymka zakończyła się wspólną modlitwą Koronką do Miłosierdzia Bożego.
Agnieszka Wawryniuk