Historia rzeką pisana
. Autorka książki „Bug z Tobą. Historie o życiu i śmierci na wsi nadbużańskiego Podlasia” przyjechała do Siedlec nie jako ekspertka „od regionu”, ale jako ktoś, kto z własnego wyboru związał się z Podlasiem i przez lata uczył się tego miejsca - jego rytmu, historii, ludzi i milczenia. Na początku spotkania dyrektor biblioteki Ewelina Raczyńska przypomniała, że publikacja D. Filipiak została w tym roku uhonorowana pierwszym miejscem w konkursie „Homo-Verbum-Locus 2025” w kategorii „najlepsza książka o Siedlcach i regionie”.
Komisja doceniła ją za wrażliwość i głębokość obserwacji lokalnej społeczności. – Chcieliśmy przedstawić autorkę i tematykę, która jest nam bliska – dodała dyrektor MBP.
Spotkanie, które prowadziła Magdalena Sutryk, było pełne refleksji – o pamięci, tożsamości, przynależności i o tym, co znaczy być „nietutejszą”.
Głos miejsca
D. Filipiak zamieszkała w Chądzyniu w gminie Sterdyń w trakcie pandemii. Początkowo tymczasowo, z czasem – na stałe. Związana wcześniej z Warszawą, zupełnie niespodziewanie znalazła swoje miejsce na ziemi. – Co prawda, miałam pomysł na tę książkę wcześniej, ale dzięki temu, że tu osiadłam, udało mi się ją szybciej napisać – mówiła autorka.
Publikacja łączy elementy reportażu, dziennika i eseju historycznego. Filipiak nie tylko rozmawiała z mieszkańcami, ale też sięgnęła do lokalnych archiwów i rodzinnych wspomnień. Tak powstał prawdziwy, nieupiększony, ale pełen szacunku obraz nadbużańskiego Podlasia.
Z potrzeby zrozumienia
Autorka – z wykształcenia historyk – przyznała, że książka powstała z potrzeby poznania miejsca, które stało się jej domem. – Skoro zdecydowałam, że to tutaj chcę żyć, musiałam dowiedzieć się, gdzie jestem, kim byli ludzie, którzy tu żyli i są pochowani na lokalnym cmentarzu – podkreśliła. Jednocześnie wyznała, że jej odbiorcami nie mieli być „ludzie stąd”. – Pisałam z myślą o znajomych, którzy nie znają tego miejsca. Mnie ono zachwyciło. Zwyczajna łąka, światło w sierpniu, nieuregulowany Bug – to wszystko było dla mnie, dziecka blokowiska, czymś absolutnie niesamowitym. Gdybym potrafiła malować, siedziałabym przy sztalugach cały czas. To jest pejzaż, który nigdy się nie nudzi. Chciałam się tym wszystkim podzielić, a także historią tego niezwykłego regionu – tłumaczyła.
Od wiosny do wiosny
Książka „Bug z Tobą” osadzona jest w rytmie kalendarzowym, podobnie jak „Chłopi” Reymonta – od wiosny do wiosny. – To nie był zamierzony zabieg literacki. Po prostu tak się złożyło, że wszystko zaczęło się na wiosnę: pandemia, moje urodziny i ten czas refleksji nad tym, gdzie jestem – wyjaśniła D. Filipiak. I właśnie naturalny cykl przyrody stał się ramą dla opowieści o życiu, przemijaniu i trwaniu.
Rzeka, która wciąga
Jednym z głównych „bohaterów” książki jest rzeka Bug. Wychowałam się nad Wisłą, ale nigdy nie budziła we mnie tylu emocji. Bug mnie wciągnął – dosłownie i w przenośni – mówiła Filipiak. – Gdy jadę samochodem i zbliżam się do rzeki, przerywam rozmowy, czytanie książki i patrzę. Czuję, że muszę. To mój rytuał. Po prostu Bug stał się mi niezbędny – wyznała.
Autorka porównała różne odcinki Bugu, zauważając, że każdy z nich ma inny charakter – od Niemirowa po Brok. To rzeka nieuregulowana, dzika, zmienna, fascynująca.
Gościnność z listem polecającym
Podczas spotkania nie zabrakło rozmów o mentalności mieszkańców Podlasia. – Funkcjonuje takie określenie: „magiczne Podlasie” – że ludzie są tu serdeczni, otwarci, gościnni. Owszem, to prawda, ale tylko do pewnego momentu – zaznaczyła Filipiak. – Nie dostaje się dostępu do wspomnień i historii od razu. Trzeba czasu, aby zdobyć ich zaufanie. To społeczność mocno osadzona w miejscu, z wielopokoleniowymi więziami. Ale jeśli ktoś da ci list polecający – dosłownie lub symbolicznie – to drzwi zaczynają się uchylać – opowiadała, dodając, że zbieranie materiałów do książki okazało się łatwiejsze, niż się spodziewała. Właśnie dzięki temu, że trafiła na właściwych ludzi. Trudniejsza była próba zrozumienia historii.
Między pamięcią a milczeniem
Książka opowiada zarówno o codzienności mieszkańców wsi, jak i o bolesnych aspektach minionych lat. Znajdziemy w niej opowieści o unitach, o społeczności żydowskiej, a także o żołnierzach powojennego podziemia antykomunistycznego. Autorka nie unika tematów trudnych – ale też nie moralizuje.
– Za każdym razem, gdy ktoś chce, żebym opowiedziała w skrócie historię unitów, nie potrafię tego zrobić. Dlatego, że to jest ona tak niesamowicie zniuansowana, pełna zwrotów akcji i tragicznych bohaterów i wydarzeń. Pisząc ten rozdział, chciałam sama zrozumieć ich motywacje. To fascynująca historia, która wciąż nie została dostatecznie opowiedziana. Marzę, by ktoś napisał ją z rozmachem, na jaki zasługuje – przyznała.
W rozmowie padł również temat lokalnej pamięci o Żydach, którzy przed wojną stanowili znaczną część mieszkańców wielu miasteczek i wsi nad Bugiem – prowadzili sklepy, warsztaty, uczestniczyli w życiu lokalnym. – Nie da się opowiedzieć o historii tego miejsca, nie wspominając o społeczności żydowskiej. Tym bardziej, że kiedy przejeżdża się przez tamtą okolicę, co kilka kilometrów natkniemy się na drogowskazy prowadzące do Treblinki, które nie pozwalają zapomnieć, co wydarzyło się na tych terenach – zauważyła. Jak mówiła autorka, wspomnienia o sąsiadach żydowskich wciąż są żywe wśród starszych mieszkańców. – To temat, który wraca. Pamięć bywa różna: czasem ciepła i pełna szacunku, innym razem podszyta nieufnością. Zależy, z kim rozmawiamy – dodała.
D. Filipak przyznała, że drugim po kwestii żydowskiej drażliwym tematem jest sprawa żołnierzy podziemia antykomunistycznego. – Każda rodzina ma swoją wersję historii. Ktoś był bohaterem, ktoś bandytą. Czasem byli to ci sami ludzie, widziani z różnych perspektyw. A w środku tego wszystkiego – zwykli mieszkańcy, często bez wyboru, przyparci do ściany – opowiadała, podkreślając, że na wsi, gdzie historia była codziennością, rzeczywistość bywała dużo bardziej złożona.
Nie stąd, ale u siebie
„Bug z Tobą” to nie tylko reportaż i dziennik – to świadectwo zanurzenia się w lokalnej społeczności, refleksja nad historią i tożsamością oraz afirmacja życia. Jak podkreśliła sama autorka: – Nie jestem stąd i wiem, że nawet po 20 latach nie zostanę uznana za „tutejszą”. Ale to nie zmienia faktu, że to miejsce jest już moje. I dlatego chciałam je poznać – tak naprawdę.
Spotkanie zakończyły liczne pytania od publiczności, podpisywanie książek i indywidualne rozmowy z autorką. Wieczór z D. Filipiak okazał się nie tylko literackim wydarzeniem, ale i ważną rozmową o naszej zbiorowej pamięci, tożsamości i tym, co znaczy naprawdę „być stąd”.
DY