Zamiast tarczy – lądowisko?
Dziś, zamiast systemów obronnych, mówi się o lądowisku dla pilotów. Przeciwnicy zmian mówią wprost: to osłabienie wschodniej flanki NATO. Od momentu rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz nasilenia napięć na granicy z Białorusią rosną obawy o bezpieczeństwo wschodniej Polski. W odpowiedzi na te zagrożenia, w październiku 2023 r. ówczesny minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak zapowiedział utworzenie w Sobieszynie dywizjonu przeciwlotniczego w ramach programu Tarcza Wschód.
Jednostka miała zabezpieczać przestrzeń powietrzną Lubelszczyzny. Po zmianie rządu temat ucichł. Powrócił w kontekście upadku i eksplozji rosyjskiego drona w Osinach w powiecie łukowskim.
Znikające plany
Kwestia przyszłości jednostki była wielokrotnie podnoszona w sejmie – posłowie Prawa i Sprawiedliwości, zarówno podczas wystąpień z mównicy, jak i w interpelacjach, dopytywali o plany obecnego rządu względem wschodnich regionów kraju.
– Odpowiedzi Ministerstwa Obrony Narodowej były jednoznaczne: rząd obecnej koalicji zdecydował się odejść od planu konsekwentnie realizowanego przez poprzednią władzę – mówi poseł Magdalena Filipek-Sobczak.
W odpowiedzi na interpelację posła Michała Moskala resort poinformował, że teren w Sobieszynie ma zostać przekazany Lotniczej Akademii Wojskowej (LAW) w Dęblinie – z przeznaczeniem na budowę lądowiska. – To oznacza, że zamiast infrastruktury, która realnie wzmacniałaby obronność państwa i chroniła mieszkańców Lubelszczyzny przed zagrożeniami z powietrza, powstanie obiekt o charakterze wyłącznie szkoleniowym. Owszem, działalność dydaktyczna i treningowa jest bardzo ważna i potrzebna, ale samo kształcenie kadr nie zwiększa gotowości bojowej ani bezpieczeństwa mieszkańców – komentuje Filipek-Sobczak.
Teren powinien służyć obronie
Niepokojącą informację o zmianie planowanego zagospodarowania działki w Sobieszynie, którą powiat rycki przekazał wcześniej MON, otrzymał starosta Dariusz Szczygielski. Jak powiadomił Rejonowy Zarząd Infrastruktury w Lublinie, grunty mają być przeznaczone na potrzeby LAW. – Wcześniej planowano tam budowę jednostki i systemu antyrakietowego. Nagle uznano, że działki potrzebuje uczelnia. Jestem zaskoczony, bo tereny wokół nas mają strategicznie znaczenie – w pobliżu mamy bazę materiałową, lotnisko i skład paliw – podkreśla D. Szczygielski. – Czy przekazywanie gruntu LAW jest dobre, trudno oceniać. Tu powinni wypowiedzieć się fachowcy. Skoro jednak decyzja został a podjęta, liczę, że teren zostanie wykorzystany tak, by zabezpieczał obszar od Lublina po Białystok, w ramach tzw. Bramy Brzeskiej – oświadcza starosta rycki.
LAW uspokaja jednak, że nie rezygnuje z dotychczasowych założeń. Rzecznik uczelni mjr Marek Przedpełski, zapewnia: – Na działce wciąż planowany jest dywizjon przeciwlotniczy, choć projekt ma charakter szkoleniowy. Procedury – głównie własnościowe – nadal trwają i nie zależą od LAW. Przejmiemy teren, gdy rozpoczniemy szkolenia pilotów.
Poważne zagrożenie
Politycy opozycji wskazują na szerszy problem: w ich ocenie obecny rząd systemowo porzuca projekty zbrojeniowe we wschodniej Polsce.
– W Poniatowej miała powstać 18 Brygada Zmotoryzowana, ale inwestycję wstrzymano, tłumacząc się odkryciami archeologicznymi. Podobnie w Janowie Lubelskim – planowano tam batalion logistyczny w ramach 4 Brygady Logistycznej, lecz prace zawieszono do czasu przygotowania nowej strategii – wylicza poseł Filipek-Sobczak.
Jej zdaniem brak inwestycji wojskowych w regionie to poważne zagrożenie. – Lubelszczyzna, z racji położenia geopolitycznego, powinna być szczególnie chroniona. Tymczasem lokalna infrastruktura obronna praktycznie nie istnieje, a najbliższe duże jednostki wojskowe są znacznie oddalone – zaznacza.
Nie odpuszczą
Parlamentarzyści PiS zapowiadają, że nie pozwolą na zepchnięcie sprawy jednostki w Sobieszynie na dalszy plan. Obiecują, że będą interpelować, pytać i debatować. – Tu nie chodzi o drobną zmianę administracyjną, ale o decyzję, która osłabia wschodnią flankę NATO. Naszym celem jest powrót do pierwotnej koncepcji – opracowanej i rozpoczętej za rządów Zjednoczonej Prawicy – mówi poseł Filipek-Sobczak.
Incydent z dronem w Osinach pod Łukowem dodatkowo wzmocnił argumenty zwolenników utworzenia jednostki. – Rosyjski dron naruszył naszą przestrzeń powietrzną i eksplodował na naszym terytorium. Tym razem obyło się bez ofiar, ale co jeśli następnym razem spadnie na szkołę lub szpital? Takie realne ryzyko. Jedynie odpowiednie systemy obrony przeciwlotniczej mogą je zminimalizować – podkreśla parlamentarzystka.
Według rzecznika LAW planowany w Sobieszynie dywizjon ma w przyszłości odpowiadać za reagowanie na tego typu zagrożenia. Czy tak się rzeczywiście stanie – pokaże czas.
Tomasz Kępka