Opinie
wikimediacommons
wikimediacommons

Paradoks, czyli rechot historii

Polacy powinni mieć dużo wdzięczności dla Doroty Wysockiej-Schnepf za popularyzację tematu Obławy Augustowskiej - zauważa publicysta Cezary Gmyz. Paradoksem jest, że dziennikarka TVP w likwidacji chciała czegoś zupełnie odwrotnego.

Obława Augustowska, nazywana też małym Katyniem, to jedna z najcięższych zbrodni popełnionych przez komunistów na polskim narodzie. Celem zorganizowanej przez Stalina i przeprowadzonej w lipcu 1945 r. przez Armię Czerwoną, NKWD, UB i oddział LWP „operacji wojskowej” było zlikwidowanie na Suwalszczyźnie polskiego podziemia niepodległościowego.

Aresztowano wtedy ponad 7 tys. osób, z czego blisko 2 tys. przepadło bez wieści (ich szczątków nie udało się odnaleźć), a około 600 zostało deportowanych. Wśród odpowiedzialnych za ten masowy mord był Maksymilian Schnepf – ojciec Ryszarda, dyplomaty, aktualnego kierownika Ambasady RP w Rzymie, i teść dziennikarki TVP Doroty Wysockiej-Schnepf.

Bardzo tajna operacja
Urodzony w 1920 r., w żydowskiej rodzinie w Drohobyczu, Maksymilian Schnepf był oficerem NKWD, sowieckiego kontrwywiadu wojskowego Smiersz („smiert’ szpionom” – śmierć szpiegom) i Ludowego Wojska Polskiego. We wrześniu 1940 r. na własną prośbę wstąpił do Armii Czerwonej. Po kapitulacji Niemiec brał udział „w likwidacji band w Białostockiem”, czyli pacyfikacji polskiej ludności cywilnej.
Rosjanie przekonani, że w Puszczy Augustowskiej jest armia 8 tys. uzbrojonych w czołgi i artylerię partyzantów, wystawili 45-50 tys. żołnierzy. W rzeczywistości był tylko jeden oddział Polaków – sto kilkadziesiąt osób, oraz składająca się z kobiet i starców siatka terenowa. ...

Anna Wolańska

Pozostało jeszcze 85% treści do przeczytania.

Posiadasz 0 żetonów
Potrzebujesz 1 żeton, aby odblokować ten artykuł