Leki z Bożej apteki
Przysłowie: „Cudze chwalicie, swego nie znacie” można by sprowadzić do słów: macie dookoła siebie mnóstwo leków, witamin, minerałów, substancji wzmacniających odporność itd., a nie korzystacie z nich. Mowa, rzecz jasna, o ziołach. Prawda to czy fałsz?
Oczywiście, że prawda! Ludzie od wieków wykorzystywali lokalne zioła do uzdrawiania.
Nawet współczesna medycyna opiera się w głównej mierze na składnikach aktywnych pochodzących z roślin. Ich działanie to nie magia, a potwierdzona badaniami nauka, która faktycznie działa. Dookoła nas rosną naturalne lekarstwa. Paradoksalnie mniej czasu zajmuje mi zbieranie ziół rosnących koło domu niż spacer do apteki po lek na daną dolegliwość.
Babkę zielarkę częściej można spotkać obecnie w serialu telewizyjnym – słynna Babka z „Rancza” – niż w rzeczywistości. Dawniej wiedza o działaniu ziół przekazywana była z pokolenia na pokolenie. Gdzie szukać jej współcześnie?
Wiedza jest wszędzie, wystarczy się za nią rozejrzeć. Oglądając ostatnio telewizję, trafiłam na program „Zdrowie z Bożej apteki” na kanale TV Trwam, gdzie w bardzo przystępny i rzetelny sposób były przedstawiane popularne rośliny lecznicze, takie jak: lawenda, jagoda kamczacka czy mięta. Niezmiennie doskonałym źródłem wiedzy o ziołach są książki. Osobiście najchętniej sięgam do starszych pozycji – autorstwa m.in. ojca Klimuszki czy św. Hildegardy. Godne polecenia są także prace Aleksandra Ożarowskiego oraz Marii Treben, szczególnie książka zatytułowana „Apteka Pana Boga”. Znajdziemy w niej nie tylko szczegółowe opisy roślin i wskazówki, jak ich używać, ale również gotowe receptury oraz porady na wiele dolegliwości.
Obok odpowiednich lektur nadal wiele wnieść może też rozmowa z drugim człowiekiem. Swoją wiedzą chętnie dzielę się m.in. podczas organizowanych przez siebie spacerów ziołowych, warsztatów i spotkań. Bardzo cenię sobie również porady i receptury starszych osób, które często nawet nie mają świadomości, jak zdrowe są ich nawyki. Moja babcia parzyła sobie herbatkę z pokrzywy, a nawet dodawała ją do sałatek. Kiedy byłam młodsza, podchodziłam do tego sceptycznie. Dzisiaj już wiem, że pomogło jej to zachować zdrowie i piękne włosy, nawet gdy miała ponad 90 lat.
Idzie jesień, a wraz ze słotami i chłodem pojawiają się infekcje, katar, kaszel… Jakimi naparami z ziół powinniśmy się wspomagać, by wzmacniać odporność?
W pierwszej kolejności warto zwrócić uwagę na wszystkie rośliny zawierające dużą dawkę witaminy C, które można stosować, zanim jeszcze złapie nas choroba. Są to m.in. owoce rokitnika i dzikiej róży, czarna porzeczka i ziele pokrzywy. Dla wzmocnienia odporności warto sięgać także po sok z aloesu, pyłek pszczeli lub pierzgę. Gdy przeziębienie już nas złapie, wybierajmy zioła wpływające bezpośrednio na zahamowanie rozwoju wirusów w organizmie. Są nimi: jeżówka purpurowa, imbir, goździki, aronia i czarny bez – zarówno owoce, jak i kwiaty. Znaczące jest to, że część z tych owoców dojrzewa właśnie wczesną jesienią, kiedy nasze organizmy najbardziej ich potrzebują, co tylko pokazuje, że natura wie, co i kiedy jest nam niezbędne.
W naturze pełno jest też naturalnych antybiotyków. Po jakie warto sięgać?
Numerem jeden wśród roślinnych antybiotyków jest czosnek. Zawiera on cenną substancję o nazwie allicyna, która ma silne działanie bakteriobójcze i przeciwwirusowe. Ponadto jest bogaty w związki siarki wspierające organizm podczas choroby.
By uwolnić te dobroczynne składniki, należy dokładnie rozgnieść ząbek czosnku. Najlepiej zalać go miodem bądź dodać do syropu, gdyż jedzony bez dodatków może podrażniać żołądek. Warto pamiętać, że przy poddaniu czosnku obróbce termicznej traci on to, co najcenniejsze, dlatego w celach leczniczych stosujemy go tylko na surowo. Przy problemach z krzepnięciem krwi bądź planowanej operacji nie powinno się zażywać czosnku, ponieważ może on rozrzedzać krew.
Innymi naturalnymi antybiotykami są aromatyczne zioła, takie jak szałwia, tymianek i oregano. Cała trójka jest bogata w olejki eteryczne. Szałwia najlepiej sprawdzi się przy problemach z gardłem, tymianek stosowany jest przy chorobach związanych z drogami oddechowymi, a oregano doskonale wspiera w dolegliwościach ze strony układu pokarmowego. Oprócz rodzimych ziół do naturalnych antybiotyków zaliczamy: imbir, cynamon, goździki czy kurkumę połączoną z pieprzem.
A jeśli dopadnie nas kaszel albo katar… Co Pani nam zaproponuje?
Przy kaszlu suchym sprawdzą się zioła zawierające substancje zwane śluzami, które pięknie osłonią i nawilżą podrażnione płuca. To m.in.: kwiaty dziewanny, prawoślaz, malwa czarna czy babka lancetowata. Substancje śluzowe są bardzo wrażliwe na ciepło, dlatego ważne jest, by zalać je wodą o temperaturze pokojowej i odstawić do czasu, aż powstanie coś na wzór kisielu. Gdy uzyskamy już żelową papkę, opcjonalnie można dodać do niej odrobinę miodu i wypić, najlepiej w odstępie między posiłkami i innymi lekami, gdyż może ograniczać wchłanianie cennych substancji.
Na kaszel mokry wskazane są składniki o działaniu wykrztuśnym, takie jak: tymianek, sosna, pierwiosnek lekarski i anyż. Zioła te można stosować zarówno w formie naparu do picia, jak też jako ziołową parówkę do inhalacji. Wspomniane inhalacje ziołowe przynoszą także ogromną ulgę w przypadku zatkanych zatok. Przy katarze sięgnijmy po pachnące zioła wspomagające oddychanie, takie jak tymianek, rozmaryn i szałwia, a dla dzieci wybierzmy coś delikatniejszego, np. rumianek czy majeranek. Oprócz inhalacji – celem wsparcia organizmu – warto popijać także napary z lipy bądź czarnego bzu oraz zażywać syrop z cebuli i czosnku.
Chcemy przygotować napar z ziół. O czym powinniśmy pamiętać, by nie straciły one swoich cennych właściwości?
Większość ziół wystarczy zalać wrzątkiem i parzyć pod przykryciem przez minimum 15 minut. Im dłużej je parzymy, tym więcej substancji aktywnych oddadzą do naparu. Aby przyswoić wszystkie ich dobrocie, zioła powinny być wypijane na ciepło. Warto pamiętać, że wraz z parą ulatniają się cenne olejki eteryczne, dlatego zebrane na pokrywce kropelki należy strzepnąć z powrotem do naparu.
Na koniec pytanie: czy zioła można brać bezkarnie i bez limitów? A może wchodzą one w interakcje z farmaceutykami? Zioła zastępują czy wspierają działanie leków?
Zioła to również swego rodzaju leki, więc jeśli chcemy włączyć je do codziennego życia, a bierzemy już jakieś farmaceutyki, warto skonsultować się z kimś, kto ma wiedzę. Efekt może być różny i, niestety, nie zawsze pozytywny. Zioła mogą wspierać działanie leków lub zupełnie je zastąpić, ale mogą też ograniczyć ich wchłanianie bądź wpłynąć na metabolizm, co niesie ze sobą fatalne skutki. Tak działa m.in. ziele dziurawca. Istnieje jedna prosta zasada, której warto się trzymać: jeśli stosujemy zioła na własną rękę, to używajmy jednego gatunku lub mieszanki przez – maksymalnie – trzy tygodnie. Po tym czasie należy zrobić przerwę bądź zmienić skład mieszanki na zupełnie inne zioła.
Dziękuję za rozmowę.
O ROZMÓWCY
Agnieszka Kruczyńska – dyplomowana naturoterapeutka i fitoterapeutka. Zamiłowanie do medycyny naturalnej odkryła, szukając rozwiązań na własne problemy zdrowotne. Dziś dzieli się wiedzą i pomaga innym odzyskać pełnię sił. Specjalizuje się w holistycznym podejściu do zdrowia i naturalnych metodach wspierania organizmu. Tworzy mieszanki ziołowe i kompleksowe terapie. Jej celem jest pokazanie, że każdy może korzystać z potencjału, jaki kryją w sobie otaczające nas rośliny. Więcej informacji na stronie internetowej: naturalniezaga.pl.
Herbatka na przeziębienie
Składniki: 1,5 łyżeczki rozdrobnionych kwiatostanów lipy lub 9 sztuk w całości, 1 łyżeczka rozdrobnionych owoców dzikiej róży, ½ łyżeczki kwiatów czarnego bzu, 1-2 cienkie plasterki imbiru, mały kawałek rozdrobnionego anyżu, 1-2 goździki (opcjonalnie).
Przygotowanie: Wszystko wrzucamy do dzbanka (porcja na ok. 350 ml kubek) i zalewamy gorącą wodą. Parzymy pod przykryciem 15 minut. W razie potrzeby można dosłodzić malinami w syropie bądź miodem. W przypadku miodu – dodajemy go dopiero wtedy, gdy napar wystygnie do ok. 40ºC.
AW