Wspomnienie, które wciąż gra
Na przygotowanej przez Archiwum Państwowe wystawie można zobaczyć plakaty, programy, zaproszenia oraz zdjęcia z koncertów, które przez ponad dwie dekady gromadziły w Siedlcach zarówno jazzową elitę, jak i wierną publiczność. Eksponaty pochodzą z prywatnych zbiorów Macieja Dziekońskiego, wieloletniego dyrektora festiwalu, który osobiście przekazał je AP.
– Ekspozycję wzbogaciliśmy o własne materiały. Dotyczy ona jednej z najważniejszych imprez muzycznych w Polsce. To tu, na tej scenie, prezentowały się gwiazdy polskiego jazzu, ale także gwiazdy światowego formatu. To tutaj odbywały się jam sessions, to tutaj była niepowtarzalna atmosfera, która ten festiwal tak naprawdę współtworzyła razem z muzyką – powiedział podczas wernisażu Jarosław Skrobecki z CKiS.
Światowe gwiazdy
Jazz Standards’ Festival odbywał się w latach 1985 – 2009. Współorganizatorami były Centrum Kultury i Sztuki oraz klub studencki Limes. Festiwal miał jasno określoną strukturę: pierwszy dzień poświęcony był jazzowi tradycyjnemu, drugi swingowi, a trzeci jazzowym nowościom. – Sztywno trzymaliśmy się tej formuły przez kilka edycji, bo była ona trafiona. Wiele zawdzięczamy studentom, klubowi Limes, gdzie odbywały się jam sessions. Pomoc płynęła praktycznie z każdej strony, dzięki czemu impreza stała się festiwalem ogólnopolskim – mówił M. Dziekoński, przywołując początki wydarzenia.
Na siedleckiej scenie wystąpili m.in. The Hall Galper Trio, Randy Brecker, Robert Irving III (grający wcześniej z Milesem Davisem), Art Farmer, Gunhild Carling. Od 10 edycji wprowadzono także konkurs dla młodych wykonawców, który wyłonił wielu znakomitych muzyków, takich jak Marcin Piasecki, Sławek Jaskułke.
To było święto miasta
Wystawa przypomina, że Jazz Standards’ Festival był czymś więcej niż wydarzeniem muzycznym – to było święto całego miasta, które wiosną żyło w rytmie jazzu. Karnety rozchodziły się „na pniu”, a bilety na poszczególne koncerty były nie do zdobycia. – Wieczory festiwalowe to nie tylko poszczególne koncerty, to był cały rytuał, to spotkanie w foyer i kawiarni, to długie dyskusje i niepowtarzalna atmosfera. Nocne jam session z udziałem wybitnych muzyków gromadziło tłumy. To podczas tych spotkań można było zobaczyć i usłyszeć niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju konfiguracje muzyków grających spontanicznie niesamowite melodie – wspominał J. Skrobecki.
Zza kulis – wspomnienia i anegdoty
Podczas wernisażu nie zabrakło humorystycznych wspomnień zza kulis. – Kiedyś poprosiłem, by wysłali do szkoły muzycznej samochód po praktykable, czyli składane podesty dla big bandu, to pojechała wołga. A kiedy Jan Ptaszyn-Wróblewski zapomniał z warszawskiego klubu Akwarium partytur, wysłali ciężarówkę – opowiadał M. Dziekoński.
Podkreślił także olbrzymią skalę przedsięwzięcia. – 22 edycje to 58 koncertów, 56 jam sessions, 219 zespołów z udziałem ponad 900 muzyków krajowych i 120 zagranicznych, to 700 godzin obcowania z wielką sztuką, niezliczona ilość przeżyć i wzruszeń dla ponad 12 tys. widzów. To mnóstwo pracy, ale jeszcze więcej satysfakcji – podsumował.
Wystawa pokazuje również wkład lokalnych artystów – grafików, scenografów, fotografów – oraz sponsorów, którzy przez lata wspierali wydarzenie. Od Mostostalu i Drosedu po ogólnopolskie i międzynarodowe marki.
To nie tylko muzyka, ale i emocje
– Pewnie wszyscy chcielibyśmy, by ten festiwal wrócił, bo jazz to nie tylko muzyka, ale też emocje – wyraził nadzieję J. Skrobecki.
Wystawa „Jazz w Siedlcach” będzie dostępna w Galerii Teatralnej CKiS do 20 października. Dla tych, którzy pamiętają festiwal – to podróż sentymentalna. Dla młodszych – inspiracja do odkrycia, czym naprawdę był jazzowy duch Siedlec.
DY