Region

Zawód (nie tylko) dla dorosłych

Mają zaspokoić głód fachowców od konkretnej roboty. Nie menadżerów, nawet nie inżynierów, ale ludzi, którzy potrafią różne urządzenia obsłużyć i naprawić.

Zaprezentowane przed wakacjami branżowe centra umiejętności w Siedlcach zaczęły prowadzić pierwsze kursy we wrześniu. Jak przebiegał ich rozruch?

Branżowe centra umiejętności to nowy element w polskim systemie edukacyjnym. W całym kraju powstało ich 120. Przeznaczone są zasadniczo dla osób dorosłych, które albo chcą wejść do zawodu, albo - już w nim pracując - podnieść swoje kwalifikacje. Ale mają być też dostępne dla uczniów i studentów oraz dla nauczycieli przedmiotów zawodowych, którzy muszą nadążać za postępem techniki.

W Siedlcach powstały dwie takie jednostki: dla branży elektrycznej i kolejowej. Pierwszą prowadzą wspólnie Centrum Kształcenia Zawodowego, Stowarzyszenie Elektryków Polskich, Politechnika Bydgoska oraz firma Asaj. W drugiej partnerami Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 6 są: Związek Pracodawców Kolejowych oraz PKP Intercity. Obydwa centra mają osobne, wzniesione specjalnie dla nich budynki oraz nowocześnie wyposażone pracownie. Swoją ofertę kierują nie tylko do mieszkańców miasta i regionu siedleckiego, ale na całą Polskę.

 

Bez wakacyjnej przerwy

BCU „elektryczne” pokazano publicznie 16 maja, a „kolejowe” 24 czerwca. Pierwsze kursy zaczęły się na przełomie sierpnia i września, ale to nie znaczy, że w wakacje nic się tam nie działo. Obok przygotowań organizacyjnych i technicznych rozglądano się za nowymi partnerami wśród przedsiębiorstw. Jeszcze pod koniec sierpnia dyrektor BCU nr 1 Małgorzata Szymaniuk-Kruk wspominała o rozmowach z Fenesem, Mostostalem i Stadlerem, a także o obiecujących kontaktach z działającą w obszarze automatyki przemysłowej mińską firmą Sotfcontrols. Dotyczyły one zarówno podnoszenia kwalifikacji ich pracowników na organizowanych przez BCU kursach, jak i doposażenia przez wymienione firmy pracowni centrum.

Drugim kierunkiem kontaktów były siedleckie szkoły, z którymi BCU nr 1 chce współpracować na niwie doradztwa zawodowego – jednak nie takiego, jak w przypadku urzędów pracy, gdzie sprawdza się predyspozycje uczniów przy pomocy ankiet i testów. Tutaj w grę wchodzi element praktyczny: uczniowie mają przyjść, zobaczyć z bliska, a nawet przez chwilę popracować na warsztatach. To może obudzić w nich zainteresowanie techniką i dać solidniejszą podstawę do dalszych życiowych i zawodowych wyborów. Pierwsze uzgodnienia zawarto ze Szkołą Podstawową nr 7 i I Liceum Ogólnokształcącym. Centrum jest otwarte na kolejnych chętnych.

Jeśli chodzi o zasadniczą działalność, to w pierwszej kolejności uruchomiono kursy w zakresie rysunku technicznego, budowy, eksploatacji i dozoru urządzeń, instalacji i sieci elektroenergetycznych oraz automatyki przemysłowej, w tym nauki programowania i obsługi sterowników. Chętni zgłaszali się zarówno z sąsiedniego Zespołu Szkół Ponadpodstawowych nr 1, jak i z odleglejszych części kraju, takich jak Warszawa czy nawet Kraków. W dalszej (ale niezbyt odległej przyszłości) liczba kursów wzrośnie do kilkunastu.

 

Pouczą się i chwilę pomieszkają

BCU nr 2 zaczęło działalność od kursów przygotowawczych do zawodów maszynisty, dyspozytora taborowego i elektromontera taboru kolejowego. Dla młodzieży szkolnej i studenckiej jest kurs pracownika informacji pasażerskiej i (podobnie jak w BCU nr 1), rysunek techniczny.

Ponieważ z pracowni mają korzystać uczniowie „Kolejówki” i osoby dorosłe, trzeba było dobrze zaplanować harmonogramy zajęć. Dyrektor Monika Kowalczyk mówi, że młodzież przychodzi tam w dni powszednie, natomiast dorośli pracujący – od piątku po południu do niedzieli wieczorem. Czas trwania kursów jest bardzo różny: od 15 godzin w przypadku pracownika informacji pasażerskiej, do 120-145 godzin u techników systemów pneumatycznych i elektromonterów.

Wśród pierwszych kursantów są osoby bezrobotne, pracownicy spółek kolejowych (PLK, PKP Intercity, Kolei Mazowieckich), a także uczniowie innych szkół kolejowych z dalszych części Polski. Z myślą o przyjezdnych nawiązano kontakty z miejscowymi hotelami oraz osobami mającymi pokoje lub mieszkania na wynajem. Na uruchomieniu obu centrów powinien też z czasem skorzystać siedlecki handel i usługi, bo wszyscy ci goście muszą gdzieś jeść, a niektórzy mogą zechcieć się zrelaksować, idąc np. na basen czy do kina.

 

Od promocji do komercji

Siedlce dostały od państwa pieniądze nie tylko na budowę i wyposażenie, ale również roczną działalność obu BCU. A co potem? Trzeba będzie robić kursy na zasadach komercyjnych, choć nie musi to od razu oznaczać zaporowych cen. Nie brakuje przecież skierowanych na rynek pracy programów unijnych i krajowych, do których można się podłączyć. Szkolenia swoim pracownikom mogą też fundować sami przedsiębiorcy, którzy borykają się dziś z wielkim deficytem wyszkolonych kadr.

AB