Lekcje zdrowia bez uczniów
Nowy przedmiot, który wprowadzono we wrześniu, miał objąć uczniów klas IV–VIII w szkołach podstawowych oraz młodzież przez dwa lata w szkołach ponadpodstawowych. W programie znalazły się zagadnienia dotyczące m.in. aktywności fizycznej, zdrowego odżywiania, higieny psychicznej, profilaktyki uzależnień, a także zdrowia seksualnego. To właśnie ten ostatni blok stał się źródłem największych kontrowersji i obaw.
Choć termin rezygnacji z zajęć upływał 25 września, wielu rodziców decyzję podjęło wcześniej, kierując się wątpliwościami co do treści i sposobu ich przekazywania.
Gdzie najwięcej?
Jak wynika z danych wydziału edukacji siedleckiego urzędu miasta, na 8649 uczniów objętych programem edukacji zdrowotnej, aż 6782 osoby – czyli 78,41% – złożyły deklaracje rezygnacji.
W szkołach podstawowych na zajęcia z nowego przedmiotu nie będzie uczęszczało 69,08%. Najwięcej rodziców wypisało dzieci z edukacji zdrowotnej w Szkole Podstawowej nr 4 – aż 95,48%. W SP nr 7 zrezygnowało 88,95% uczniów, w SP nr 5 – 80,68%, a w SP nr 8 – 75,84%. Równie wysoki poziom rezygnacji odnotowano w SP nr 12 (68,99%), SP nr 10 (68,35%), SP nr 2 (66,67%), SP nr 3 (66,42%) i SP nr 6 (58,78%). Najmniej dzieci wypisano w SP nr 9 (57,92%), SP nr 11 (42,66%) oraz SP nr 1 (42,32%) – tylko w tych dwóch ostatnich szkołach więcej niż połowa uczniów pozostanie na zajęciach.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja w szkołach ponadpodstawowych – tutaj rezygnację złożyło aż 88,62% uczniów. W Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 6, czyli w „Kolejówce”, wypisali się wszyscy – zajęcia nie odbędą się wcale. Podobnie jest w „Ekonomiku” (ZSP nr 2), gdzie rezygnację złożyło 99,03% uczniów, oraz w „Samochodówce” (ZSP nr 3), gdzie zrezygnowało 98,24% uczniów.
Bardzo wysoki odsetek rezygnacji odnotowano także w IV LO im. Hetmana Żółkiewskiego (97,94%), „Budowlance” (ZSP nr 5 – 94,44%) oraz „Rolniku” (ZSP nr 4 – 93,54%). W I LO im. B. Prusa zajęcia opuści 91,53% uczniów, a w „Elektryku” (ZSP nr 1) – 74,21%. Najmniej rezygnacji było w II LO im. Św. Królowej Jadwigi – 72,66% i w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym – 39,39%.
Nie o przedmiot chodzi
Rodzice zaznaczają, że nie są przeciwni edukacji zdrowotnej jako takiej. Ich wątpliwości budzą jednak treści programowe. Nie kwestionują znaczenia tematów związanych ze zdrowiem fizycznym i psychicznym, ale oczekują, że takie lekcje będą prowadzone rzetelnie, bez ideologii i przez odpowiednio przygotowaną kadrę. Zwracają również uwagę, że mają prawo do wychowywania dzieci zgodnie z wyznawanymi wartościami.
– Wypisałam obu synów. Sama umiem rozmawiać z dziećmi o sprawach dojrzewania, relacji, emocji. Nie potrzebuję do tego szkoły – mówi jedna z matek.
Inna dodaje: – Inicjatywa może i słuszna, ale totalny brak przygotowania. Kto ma prowadzić te zajęcia? W programie są trudne tematy, które wymagają uważności. A często prowadzi je nauczyciel wychowania fizycznego, który tego nie chce, ale musi. Bez specjalistów to nie ma sensu. Poza tym kwestie związane z dojrzewaniem są dobrze omawiane na lekcjach biologii i nie budzą sprzeciwu. Tymczasem to, jak nowy przedmiot definiuje pojęcia związane z tożsamością płciową czy rodziną może być kontrowersyjne – podkreśla.
Biologia wystarczy
Także uczniowie mają mieszane odczucia. – Przed nami matura i mamy naprawdę dużo innej nauki na głowie. Poza tym rozszerzamy biologię, więc to częściowo jest powiązane z edukacją zdrowotną, część materiału na pewno się powiela – zwraca uwagę uczeń trzeciej klasy I LO w Siedlcach.
– To, czego uczą nas na biologii, wystarczy. W dodatku był przedmiot wychowanie do życia w rodzinie – komu on przeszkadzał? Młodzieży dzisiaj nie wcisną kitu, że istnieje 50 płci. Młodzież wie, po co idzie do szkoły. Poza tym i tak jesteśmy przeciążeni lekcjami i zajęciami dodatkowymi – mówi stanowczo jedna z maturzystek.
Pustki na zajęciach, ale problem zostaje
Mimo że edukacja zdrowotna spotkała się w Siedlcach z masową rezygnacją uczniów, szkoły nie mogą tego tematu po prostu zignorować. Dyrektorzy stanęli przed trudnym zadaniem: jak zorganizować zajęcia, skoro frekwencja będzie znikoma? Co zrobić z tematami, które – choć trudne – pozostają ważne? Niska frekwencja nie rozwiązuje problemu, a jedynie go odsłania: potrzeba lepszego przygotowania programu, większej transparentności i dialogu z rodzicami. Nowy przedmiot miał wypełnić istotną lukę – na razie jednak wywołał więcej pytań niż odpowiedzi.
DY