Region

Cywile chcą produkować dla wojska

Mostostal Siedlce jest zainteresowany wytwarzaniem komponentów dla firm zbrojeniowych. Kilka miesięcy temu podjął rozmowy o współpracy, a teraz przygotowuje się do niej pod względem organizacyjnym.

Wymagane pozwolenia spodziewa się uzyskać do końca roku, a w przyszłym mógłby już przystąpić do samej produkcji. Kiedy Rosja najechała na Ukrainę, Polska i całe NATO zaczęły się zbroić. Firmy z branży obronnej zostały zasypane zamówieniami i choć mocno inwestują w zwiększenie swoich możliwości wytwórczych, to i tak nie wyrabiają się z robotą. Dotyczy to nawet takich gigantów, jak składająca się z 70 podmiotów i zatrudniająca ponad 20 tys. pracowników Polska Grupa Zbrojeniowa. Szukają więc kooperantów na rynku cywilnym i w tym widzi biznesową szansę Mostostal Siedlce.

Wiosną tego roku pojawiły się pogłoski o jego sondażowych spotkaniach z Hutą Stalowa Wola. W wakacje wybrzmiało to już oficjalnie. – Jesteśmy bardzo zainteresowani takimi wysokomarżowymi kontraktami. Żeby jednak taką produkcję rozpocząć, trzeba uzyskać koncesję, bo w grę wchodzi obrót materiałami podlegającymi kontroli. Musimy wprowadzić odpowiednie procedury: kontrolne, jakościowe i bezpieczeństwa. To cały proces, ale już go rozpoczęliśmy – mówił w lipcu w wywiadzie dla Katolickiego Radia Podlasie prezes Robert Zakrzewski.

 

Pojazdy, nie rakiety

Na początku października ten proces był ciągle w toku, ale bez obaw o pomyślne zakończenie. Podjęcie produkcji „specjalnej” nie będzie wymagało dużych zmian w oprzyrządowaniu i wdrażania nowych technologii. Firma jest dobrze wyposażona w maszyny do precyzyjnego cięcia i spawania stali, ma też własną ocynkownię. Będąc dostawcą komponentów dla austriackiego EMPL, dowiodła, że potrafi robić nie tylko konstrukcje przemysłowe i infrastrukturalne, ale również podwozia pracujących w trudnych warunkach pojazdów. I choć na razie nie zdradza, co dokładnie miałaby wytwarzać dla Wojska Polskiego, to – patrząc na asortyment Huty Stalowa Wola – można zgadywać, że w grę wchodzą komponenty podwozi dwu- i trzyosiowych kołowych pojazdów pancernych Waran i Heron, ciężarówek Jelcz, ewentualnie gąsienicowego bojowego wozu piechoty Borsuk. Już teraz HSW przesuwa część ich produkcji do innych zakładów, m.in. do sanockiego Autosanu. Siedlce mogą być kolejnym ogniwem łańcucha dostaw.

 

PGZ się otwiera

Mostostal Siedlce nie jest, oczywiście, pierwszą i jedyną spółką z „cywila”, która chce zarobić na polskich zbrojeniach. W marcu na Stadionie Narodowym w Warszawie odbyło się Forum Polskiego Przemysłu Zbrojeniowego, na którym prezentacji o możliwościach współpracy z PGZ słuchało aż 500 firm. Blisko 1 tys. zgłosiło się na Dni Otwarte PGZ. W sierpniu w ramach tej akcji swoje oferty zaprezentowało PGZ 300 przedsiębiorstw, na początku października 140, a następnych kilkaset zrobi to w najbliższych tygodniach i miesiącach. To już nie jest kilka zdań wymienionych w pośpiechu w konferencyjnym tłumie, tylko spotkania w formule „jeden na jeden”, gdzie rozmawia się o konkretach.

– Nie chcemy być monopolistą, tylko liderem zmian zachodzących w siłach zbrojnych. Sami nie wytworzymy wszystkiego, co im potrzebne. Potrzebujemy partnerów. Chcemy poznać ich potencjał. Jeśli ich oferta okaże się dla nas atrakcyjna, pomożemy im przebrnąć formalności związane z produkcją dla wojska. To nie jest łatwa droga, ale do przejścia. Staramy się podpowiadać, radzić i pomagać – mówił na wrześniowym Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach kierownik działu komunikacji PGZ Jacek Matuszak.

 

Nie tylko dla dużych

Żeby stać się partnerem PGZ, nie trzeba być tak dużą firmą jak Mostostal. Obok kilkusetosobowych przedsiębiorstw z dużym parkiem maszynowym wytwarzających skomplikowane konstrukcje znajdzie się miejsce i dla mniejszych – kilkunastoosobowych, które robią jakieś mechaniczne czy elektryczne drobiazgi. Kilkuosobowe grupki informatyków z ciekawym oprogramowaniem również mają o czym ze zbrojeniówką rozmawiać. Podobnie firmy budowlane, bo ktoś przecież musi stawiać te nowe hale pod specjalną produkcję.

Warto na koniec dodać, że nie wszystko, co jest związane z wojskiem, jest od razu opatrzone klauzulą niejawności. Nie zawsze więc trzeba się starać o zgodę na obrót koncesjonowany i poświadczenie bezpieczeństwa i spotykać się z „trzyliterowymi” służbami. Jakie formalności trzeba spełnić – tego można się dowiedzieć właśnie w trakcie wspomnianych dni otwartych. Warto zabrać na takie spotkanie posiadane cywilne certyfikaty jakości. Choć nie każdy ma bezpośrednie zastosowanie w produkcji militarnej, to zwiększa wiarygodność i tym samym ułatwia rozmowy.

AB