Zakażenie w ulach
Ta groźna choroba bakteryjna dotykająca larwy pszczół miodnych, wywoływana przez bakterię Paenibacillus larvae, jest poważnym zagrożeniem dla całych rodzin pszczelich. Zakażenie rozprzestrzenia się błyskawicznie poprzez zainfekowane owady, sprzęt oraz produkty pszczelarskie. Walka z chorobą jest utrudniona, ponieważ bakterie formują przetrwalniki, które potrafią przetrwać w ulach nawet przez dwie dekady. Dlatego przypadki zgnilca amerykańskiego należy obowiązkowo zgłaszać do inspektoratu weterynarii.
Dwa ogniska w powiecie
Od stycznia tego roku w całym kraju zarejestrowano kilkadziesiąt ognisk zgnilca amerykańskiego pszczół. Choroba pojawiła się m.in. w województwach dolnośląskim, małopolskim i zachodniopomorskim. We wrześniu wykryta została w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Białorusią – na Lubelszczyźnie.
Pasieka znajduje się zaledwie 1,64 km od linii granicznej. Próbki miodu z tego gospodarstwa zostały skierowane na szczegółowe badania laboratoryjne do Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach. – Do 26 września w województwie lubelskim stwierdzonych zostało 13 ognisk zgnilca amerykańskiego pszczół: dziewięć w powiecie lubelskim, jedno w zamojskim, jedno w lubartowskim oraz dwa we włodawskim – informuje lekarz weterynarii Monika Frąc z zespołu ds. zdrowia i ochrony zwierząt Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynaryjnego.
We Włodawie i okolicach choroba nie była do tej pory notowana. – Na naszym terenie zgnilec amerykański pojawia się po raz pierwszy, chociaż pod koniec lipca surowe ograniczenia obowiązywały na terenie Lublina oraz powiatów sąsiadujących z miastem wojewódzkim. Jadąc w tamte strony, widziałem tablice ostrzegawcze o treści „Uwaga! Obszar zapowietrzony – zgnilec amerykański pszczół” – mówi prezes Polesko-Nadbużańskiego Koła Pszczelarzy we Włodawie S. Kwiecień.
W połowie września zgnilec pojawił się na ziemi włodawskiej. Istnieje ryzyko, że może dotknąć kilkunastu pasiek. – Weterynaria robi przeglądy, a dzieje się to w porze nieodpowiedniej, to znaczy jest zimno. Przy niskich temperaturach nie powinno się zaglądać do ula, ponieważ można przeziębić czerw, co również nie jest bez wpływu na pojawienie się zgnilca. Nie mówimy tutaj o chorobie pszczół, ale czerwia, czyli stadiów rozwojowych, od jajka po poczwarkę, znajdujących się w komórkach plastra. Jeśli czerwiu w ulach nie będzie, owady przeżyją do następnego roku, ale nie wiadomo, co będzie w kolejnym i jakie będą skutki – zaznacza S. Kwiecień.
Zgnilec amerykański to choroba pszczół o charakterze sezonowym. W październiku można spodziewać się kolejnych przypadków zachorowań w polskich pasiekach. – Podaję probiotyki, mam silne rodziny pszczele, nie widzę przesłanek, aby cokolwiek złego się wydarzyło – twierdzi Ernest Kępiński, właściciel „Pasieki Poleskiej” z Włodawy. Dopiero kontrole wykażą, jaki jest stan faktyczny. – W drugiej połowie września robiłem przegląd, dotąd wszystko było dobrze, ale nie wiadomo, co wydarzy się przez zimę. Choroba ta pojawia się zazwyczaj w okresie letnim. Kiedy panują wysokie temperatury, a w ulach jest nieodpowiednia wentylacja, może dochodzić do przegrzania larw. Trzeba o wszystko dbać. Niepokoi fakt, że nawet jeśli zakażona jest jedna rodzina, likwidacji ulega cała pasieka. Nie sądzę, aby choroba zaatakowała moją, chociaż niczego nie wykluczam – mówi pszczelarz.
Określono teren zapowietrzony
Chore rodziny pszczele nie mają szans na przeżycie, a całe pasieki muszą zostać spalone. – Powiatowi lekarze weterynarii zwalczają tę chorobę zgodnie z zapisami rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dn. 11 lipca 2016 r. W przypadku stwierdzenia zgnilca amerykańskiego wyznacza się pasiekę jako ognisko choroby oraz nakazuje spalenie chorego pnia pszczelego lub rodziny i jej gniazda po uprzednim zabiciu pszczół, ewentualnie przesiedlenie owadów z chorej rodziny i spalenie jej gniazda – wyjaśnia lekarz weterynarii M. Frąc.
Do tej pory na terenie powiatu włodawskiego obszar wokół ogniska został objęty rygorami sanitarnymi. Zgodnie z rozporządzeniem powiatowego lekarza weterynarii z 22 września określono teren zapowietrzony w promieniu co najmniej sześciu kilometrów. Obejmuje on miasto Włodawę oraz miejscowości: Suszno, Szuminka, Różanka, Korolówka, Korolówka-Kolonia, Okuninka, Żłobek, Sobibór, Orchówek, Stawki, Krasówka, Żuków i Korolówka-Osada w gminie Włodawa, miejscowości Adampol i Suchawa w gminie Wyryki, a także Pawluki, Konstantyn, Zaświatycze i Dołhobrody w gminie Hanna.
Pszczelarze wiedzą, że choroba jest wyjątkowo trudna do zwalczenia, gdyż może przetrwać w ulach i sprzęcie pszczelarskim nawet kilkadziesiąt lat. Dlatego po wykryciu zgnilca amerykańskiego mają obowiązek zgłosić ten fakt służbom weterynaryjnym.
JS