Każde z nich żyje w sercu Boga
- Jak co roku gromadzimy się w katedrze, modląc się razem z rodzicami, którzy mieli wielkie nadzieje w sercu na pojawienie się ich pierwszego bądź kolejnego dziecka, a jednak Boża opatrzność sprawiła, że dzisiaj stają tutaj wokół ich ciał, przyszli się z nimi pożegnać i wyznać swoją chrześcijańską wiarę w to, że Bóg jest Panem życia, Panem historii i że przedłużeniem tego, czego nie udało nam się dokończyć tutaj, na ziemi, jest cała wieczność - powiedział biskup na początku.
Eucharystia zgromadziła rodziców zmarłych przedwcześnie dzieci oraz duszpasterzy towarzyszących tym, którzy doświadczyli straty.
Do nich należy Królestwo niebieskie
W homilii bp G. Suchodolski zwrócił uwagę, by – w odniesieniu do liturgii słowa – zaufać Jezusowi mówiącemu: „nie bójcie się”. – To słowo przenika serce szczególnie dziś, gdy stoimy wobec tajemnicy, która boli. Bo jak przyjąć dziecko, które się poczęło, było już kochane, oczekiwane, które przychodzi na świat albo tylko na chwilę, albo w ogóle? Jak pogodzić się z tym, że jego serce przestaje bić, zanim zdążyło powiedzieć jedno słowo? Nie ma ludzkiego wytłumaczenia, które mogłoby w pełni uspokoić serce rodzica, ale jest miłość, która pozwala nam spojrzeć dalej, w stronę Boga, który widzi i zna każdą łzę. To właśnie On, o którym mówi Jezus, że liczy każdy włos na głowie, zna imię każdego dziecka. Bo każde z nich ma miejsce w Jego sercu i w Jego sercu każde z nich żyje – podkreślił. – Drodzy rodzice, przynosicie Mu swoje dzieci, tak jak Abraham składał w ofierze Izaaka, nie po to, by je stracić, ale by powierzyć je Temu, który jest Panem Życia. Wasz ból staje się modlitwą. Wasze łzy stają się modlitwą. Wasze „dlaczego?” staje się modlitwą. I Bóg przyjmuje tę modlitwę – mówił biskup. Podkreślił też, że Bóg nigdy nie zabiera życia, by kogoś ukarać.
Bóg jest blisko was
– Te małe dzieci, które dziś żegnamy, nie utraciły życia. One weszły w pełnię życia. Nie miały czasu, by wypowiedzieć słowo „mamo”, „tato”, ale w wieczności wypowiedzą je po raz pierwszy, patrząc w oczy tym, którzy je kochali. Ten pochówek, choć bolesny, jest więc znakiem wiary Kościoła. Chcemy, by każde dziecko, nawet najmniejsze, miało swoje imię, swoje miejsce, swój grób, w którym ziemia staje się świadkiem miłości. Bo miłość jest silniejsza niż śmierć. Dziś przy tych maleńkich trumnach gromadzi nas właśnie miłość, która nie pozwala zapomnieć, ale też pozwala wierzyć, że jeszcze się spotkamy. Na koniec spójrzmy raz jeszcze na Jezusa, który mówi: „nie bójcie się”. To nie tylko słowa pocieszenia. To obietnica, że On jest blisko was, drodzy rodzice, blisko każdego, kto płacze, blisko tych, których serca zostały rozdarte. Niech dzisiejsze pożegnanie stanie się modlitwą nadziei, że w domu Ojca jest miejsce dla tych najmniejszych, że w Jego ramionach są już bezpieczne i że pewnego dnia bez łez, bez żalu, bez bólu spotkamy się z nimi znowu – mówił bp Grzegorz.
Droga nadziei chrześcijańskiej
Na koniec Mszy św. głos zabrał diecezjalny duszpasterz rodzin ks. Jakub Kozak, dziękując wszystkim, którzy przyczynili się do zorganizowania uroczystości: pracownikom Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, przedstawicielom Diakonii Życia, zarządowi cmentarza, szpitalom, jak też parafii katedralnej i Miejskiemu Przedsiębiorstwu Komunikacji. Wyraził też wdzięczność księżom koncelebrującym Eucharystię i osobom, które włączyły się w modlitwę. Zwrócił uwagę, że są w naszej diecezji wspólnoty otaczające opieką rodziców w żałobie. Jedna z nich to grupa wsparcia Dzieci Światła, która prowadzi ks. Paweł Siedlanowski, dyrektor Siedleckiego Hospicjum Domowego dla Dzieci. – W jubileuszowym roku nadziei nie dajmy się ponieść rozpaczy, ale zechciejmy prowadzić nasze życie drogą nadziei chrześcijańskiej – prosił ks. J. Kozak.
Po obrzędach ostatniego pożegnania, dwie trumny z ciałami dzieci złożono w grobie dziecka utraconego na cmentarzu przy ul. Janowskiej.
Rodziców, którzy utracili dzieci przed ich przyjściem na świat, otoczono modlitwą także w innych parafiach naszej diecezji.
LI