Ponad miliard dla Żelaznej Dywizji
Garnizon Siedlce od dawna jest placem budowy. Pierwsze nowe inwestycje były dla ludzi: budynek sztabu, bloki koszarowe, stołówka i kompleks sportowy. Potem zbudowano duże magazyny, a teraz wojsko pochwaliło się kompleksem kilkudziesięciu garaży i stacją obsługi ciężkich pojazdów. Możliwości stacji znacznie wykraczają poza rutynową wymianę oleju i filtrów, a w garażach zmieści się zarówno ciężarowy jelcz, jak i 50-tonowa gąsienicowa armatohaubica.
Garnizony na tip-top
18 Dywizja Zmechanizowana budowana jest od siedmiu lat. W samym tylko garnizonie Siedlce inwestycje w infrastrukturę to przeszło 1 mld zł, a przecież jest ich wiele. Minister obrony powiedział, że dzięki dobremu planowaniu udaje się dotrzymywać terminów i nie tylko nie przekraczać kosztorysów, ale miejscami nawet uzyskiwać pewne oszczędności. Odpowiadając na pytanie, czy podawany kilka lat temu termin zakończenia budowy dywizji w 2027 r. pozostaje aktualny, odpowiedział: – Dokonania w zakresie formowania nowych jednostek są imponujące i proces ten przyspieszył. Jestem spokojny o ten termin, choć część rzeczy, szczególnie w nowo formowanej 18 Brygadzie Zmotoryzowanej, będzie poza ten rok wykraczać. Jednak główne zdolności zostaną przez dywizję osiągnięte do końca 2027 r.
To zastrzeżenie wydaje się istotne – o ile bowiem realizacja zaplanowanych inwestycji infrastrukturalnych jest już daleko poza półmetkiem, to dostawy nowego uzbrojenia potrwają z pewnością dłużej. Dotyczy to m.in. nowych bojowych wozów piechoty dla jednostek zmechanizowanych czy rakietowych zestawów ziemia-powietrze dla pułku przeciwlotniczego.
Nie tylko budowy
Niezależnie od prowadzonych prac budowlanych dywizja intensywnie się szkoli i wypełnia zadania bojowe. W. Kosiniak-Kamysz komplementował jej dowództwo za dobre przygotowanie ćwiczeń, które angażowały nie tylko wybrane pododdziały, ale całą jednostkę. Tzw. ćwiczenia dywizyjne kiedyś przygotowywano nawet przez półtora roku, a w tym przypadku uwinięto się w pięć miesięcy i sprawnie zrealizowano, angażując w dodatku wojska sojusznicze. Minister obrony narodowej zapowiedział, że ćwiczenia takie mają być powtarzane z udziałem kolejnych jednostek Wojska Polskiego.
Jeśli chodzi o zadania bieżące, to 21 Brygada Strzelców Podhalańskich cały czas pomaga pilnować lotniska w Rzeszowie, przez które dostarczana jest pomoc dla Ukrainy. Pozostałe jednostki wystawiają kontyngenty do misji poza granicami Polski, a w lutym przyszłego roku cała dywizja wróci na granicę z Białorusią, na drugą turę operacji „Bezpieczne Podlasie”.
Przy okazji padła ciekawa zapowiedź polityczna: – W tym roku zatrzymano ok. 500 osób za pomocnictwo w nielegalnym przekraczaniu granicy. To obywatele Polski i cudzoziemcy. Skierowałem wniosek do ministra sprawiedliwości o weryfikację Kodeksu karnego, by zaostrzyć kary za pomoc w przemycie ludzi tak, aby były rzeczywiście odstraszające – zadeklarował szef resortu obrony narodowej. Czy uda mu się to przeforsować? Wątpliwe – bo, bo wspierający przemyt aktywiści to przecież elektorat koalicjanta. Można więc traktować tę zapowiedź w kontekście planów samodzielnego startu PSL w najbliższych wyborach parlamentarnych, o co na tej samej konferencji prasowej pytały ministra media ogólnopolskie.
Coś dla cywilów
Pojawiła się też wiadomość ważna dla samorządów. Pytany o fundusze na realizację wdrożonej z początkiem roku ustawy o obronie cywilnej i ochronie ludności wicepremier Kosiniak-Kamysz zapowiedział, że jej przepisy będą wkrótce znowelizowane. Chodzi o to, by przekazywane na ten cel przez wojewodów pieniądze dało się rozliczać w okresach dłuższych niż jeden rok. Gminy i miasta od początku sygnalizowały, że w tak krótkim czasie nie da się zaprojektować i postawić budowli ochronnych dla ludności. W ostatnich miesiącach ograniczały się więc do zakupów agregatów prądotwórczych, namiotów, cystern na wodę i tym podobnego sprzętu. Teraz będą mogły ruszyć i z budową schronów.
AB