Śmiech łączy pokolenia
Podczas XXIV Wojewódzkich Spotkań Kabaretowych „Kąkolewisko”, które odbyły się 26 października, publiczność mogła zobaczyć barwne scenki, inteligentne żarty i obyczajowe skecze, w których odbijało się życie codzienne - z jego radościami, troskami i przywarami.
W tegorocznej edycji swoje programy zaprezentowało dziesięć zespołów z województw lubelskiego i mazowieckiego. W kategorii grup młodzieżowych pierwsze miejsce zdobył kabaret 7/8 z Polskowoli, w kategorii współczesnych triumfował Szara eminencja z Werbkowic, natomiast dwa pierwsze miejsca ex aequo w kategorii kabaretów tradycyjnych przypadły Jarzębinkom z Trzcińca oraz Amatorskiemu Teatrowi Towarzyskiemu z Lublina. Nagrodę wójta gminy Kąkolewnica otrzymały zespoły 50+ z Żakowoli Starej oraz Z Ulańskiego z Kąkolewnicy.
Z kobiecym humorem
Po raz pierwszy na „Kąkolewisku”, ze scenką „Wesołe ploteczki”, wystąpił kabaret Z Ulańskiego, który tworzą panie z Koła Gospodyń Wiejskich „Ulica Południowa”. – Inspiracją do powstania naszego zespołu były rozmowy z Romanem Zgorzałkiem, dawnym członkiem męskiego kabaretu Dziady. Chciałyśmy podtrzymać tradycję, zwłaszcza że w Kąkolewnicy brakowało grupy kabaretowej – mówi Marta Rosińska, kierująca zespołem, dodając, że zawiązanie grupy nie było łatwe. Brakowało zainteresowania, a później problemem stał się brak czasu. Nasze panie mają od 40 do 50 lat i pracują zawodowo, więc przychodzenie na próby i nauka tekstów to spore wyzwanie – przyznaje.
W tym roku panie wystąpiły dwukrotnie – po raz pierwszy podczas gminnego Dnia Kobiet. Prezentacje dały im wiele radości, a w planach mają nowe scenki, m.in. o przygotowywaniu słynnych kąkolewnickich pierogów – oczywiście z humorem.
Kabaret Z Ulańskiego podczas „Kąkolewiska” przybliżył publiczności w lekkiej i zabawnej formie współczesne dylematy kobiet.
Obraz dawnej wsi
Z kolei działający przy Jarnickim Stowarzyszeniu Seniorów kabaret „Jar-Senior” przypomniał publiczności, jak wyglądała wieś sprzed kilkudziesięciu lat. Zespół powstał w 2017 r., tworzą go głównie seniorzy, którzy w kabarecie realizują swoje pasje. – Najstarsza z naszych artystek ma 84 lata i doskonale odnajduje się w rolach odgrywanych od ośmiu lat. Dołączyły do nas także osoby nieco młodsze, w wieku 50 plus, które już po pierwszym występie chcą angażować się w dalszą działalność – opowiada Ewa Kuleta, przewodnicząca Jarnickiego Stowarzyszenia Seniorów.
Zespół z Jarnic k. Węgrowa słynie z humorystycznych scenek rozgrywających się na ławeczce – symbolu dawnego życia wiejskiego. – Kiedyś nie było telewizji, tylko radio, tzw. kołchoźnik. Kobiety zbierały się niedzielnym popołudniem na ławeczkach, by wymieniać się informacjami o wydarzeniach z minionego tygodnia. Dotyczyły one zwykle spraw mieszkańców – wspomina 71-letnia E. Kuleta. – Od urodzenia mieszkam na wsi i odkąd pamiętam, zawsze lubiłam obserwować otaczającą rzeczywistość, słuchać opowieści starszych kobiet, które przychodziły do mojej babci. Porozumiewały się za pomocą gwary, co jeszcze bardziej mnie ciekawiło – wyznaje. Kiedy przeszła na emeryturę, zaczęła spisywać zasłyszane kiedyś opowieści. A gdy została przewodniczącą Jarnickiego Stowarzyszenia Seniorów, wspomnienia stały się inspiracją do tekstów piosenek. – Tak powstał utwór „Ławeczka”, który wybrzmiał na festynie w 2017 r. i przypadł do gustu ówczesnemu dziekanowi węgrowskiemu ks. prałatowi Leszkowi Gardzińskiemu. Jego zainteresowanie było dla mnie impulsem do pisania kolejnych tekstów – przyznaje. Od tamtego czasu powstało pięć odsłon „Ławeczki”. Opowiadały m.in. o zabawach wiejskich, zdrowiu, światowej polityce. – Staram się poruszać różnorodną problematykę w scenariuszach odgrywanych później scenek. Cieszę się, że jako autorka tekstów mogę przekazać tradycje i uroki polskiej wsi, chociaż prezentowane są one w nieco żartobliwy sposób – dopowiada E. Kuleta.
Doświadczenie z dystansem
Kabaret 50+ z Żakowoli Starej działa od 2017 r., wywodząc się z ludowego zespołu śpiewaczego Różanki. Znany jest z takich scenek jak „Poranek w domu spokojnej starości”, „Senior może, jeśli chce” czy tegorocznego „Jak to paniusia z miasta chce kupić dom na wsi”. – W swoim dorobku mamy nie tylko piosenki ludowe, ale również skecze kabaretowe, możemy pochwalić się także działalnością w ramach koła gospodyń wiejskich. Grupę tworzą panie emerytki oraz pracujące zawodowo, w wieku powyżej 50 lat. Jesteśmy osobami z doświadczeniem życiowym, dlatego z większym zrozumieniem podchodzimy do spraw codziennych, a nawet potrafimy z nich żartować. Chcemy śmiać się z ludzkich zachowań, przywar i wad oraz zachęcać do tego innych – podkreśla kierująca zespołem Grażyna Mróz.
W repertuarze kabaretowym zespołu z Żakowoli Starej znajdują się utwory satyryczne i humorystyczne scenki – zaczerpnięte od innych grup, ale także autorskie teksty. Jednym z nich jest pokazany podczas tegorocznego „Kąkolewiska” skecz „Jak to paniusia z miasta chce kupić dom na wsi”. Jego bohaterka, udając się do mniejszej społeczności w konkretnym celu, szybko dochodzi do wniosku, że życie na wsi nie jest dla niej. – Zależy nam na tym, aby scenariusze dotykały rzeczywistości, a jednocześnie bawiły publiczność – zaznacza G. Mróz.
Stolica lokalnego kabaretu
Kąkolewnica po raz kolejny udowodniła, że kabaret to nie tylko scena, ale przede wszystkim radość i spotkanie. Na widowni zasiedli zarówno młodzi, jak i starsi – wszyscy z uśmiechem na twarzach śledzili scenki, w których odnajdywali kawałek siebie i swoich doświadczeń. Każdy skecz był małą lekcją życia okraszoną humorem. Jak podkreślają sami artyści, w Kąkolewnicy kabaret kwitnie nie dzięki wielkim nazwiskom, lecz dzięki pasji i energii lokalnych twórców, którzy potrafią rozbawić i wzruszyć równie mocno jak profesjonaliści z ogólnopolskiej sceny.
Joanna Szubstarska